fbpx

Historia ubierania choinki – polska tradycja czy niemiecka robota?

Kultura polska i niemiecka są ze sobą bardzo blisko i często się mieszkają. Jednym z przykładów takiej wymiany jest historia ubierania choinki. Otóż do Polski tradycję choinki bożonarodzeniowej przynieśli Niemcy. Mamy ze sobą więcej wspólnego niż nam się może wydawać! Nasze kultury mają mnóstwo wspólnych punktów i pretendujemy do całkiem dobrego związku sąsiedzkiego. Dla tradycji i obyczajów nie istnieją granice państw. Tak samo przybył do nas również zwyczaj jarmarków świątecznych. Wracając do choinki – to Niemcy zapoczątkowali tę tradycję w Polsce, lecz to nie oni są ojcami lub matkami, jak kto woli, tego zwyczaju. Mówi się, że ozdabianie drzewek miało swój początek już w starożytności.

Początki zwyczaju ubierania choinki

Stare zdjęcie samochodu wiozącego choinkę

Mówi się, że początków historii ubierania choinki można szukać już w starożytnym Rzymie i Egipcie. Jednak wówczas nie ozdabiało się drzew iglastych, ale dekorowało się domy zielonymi gałązkami palm czy bluszczu, co symbolizowało to życie i odrodzenie. Początków tradycji strojenia drzewek można także szukać u pogan, dla których zielone gałązki w domach były oznaką płodności i witalności. Zimą wieszano gałęzie jodły, które chroniły przed złymi duchami i przypominały wiosnę. Gdy obecnie myślimy o choince, to przed oczami staje nam drzewo iglaste ubrane w przeróżne ozdoby. Od bombek, przez łańcuchy, aż po gwiazdkę na szczycie. I właśnie za prekursorów tej formy drzewka bożonarodzeniowego uznaje się niemieckich protestantów.

Pierwsze dowody na ozdabianie choinki pochodzą z 1597 roku z Bremen, jednak mówi się, że tradycja ta mogła narodzić się już w XIV wieku. Za głównego influencer’a promującego choinki uważa się Marcina Lutra, który to rozkochał się w tym zwyczaju i propagował spokojne spędzanie świąt w domowym zaciszu. W ślad za nim choinki ubierano w prawie całych protestanckich Niemczech, a później to już poszło w świat. Na początku drzewko ozdabiano jednakże jedynie w domach zamożnych i wśród arystokracji, ponieważ jodły były rzadkością i były dość kosztowne w ówczesnej Europie Środkowej.     

Historia ubierania choinki w polskich domach

Źródło: lilio.pl. Na zdjęciu choinki wiszące przy suficie.
Źródło: lilio.pl

Do Polski choinka przywędrowała w czasie zaborów i tak dobrze się domyślacie – zabór pruski był jej ówczesnym pierwszym polskim domem. Na początku choinki były ubierane jedynie przez ewangelickich mieszczan niemieckiego pochodzenia, a dopiero później ten zwyczaj powoli przejmowały także polskie rodziny. 

Choinka nie była przez Polaków witana chętnie i z entuzjazmem, ponieważ przynieśli ją, nie nikt inny, jak sami Niemcy. Jednak z czasem, w XIX wieku drzewka bożonarodzeniowe było już widać na Pomorzu, Warmii, Mazurach i Śląsku. W innych częściach naszego kraju choinki pojawiały się natomiast nawet dopiero po 1914 roku. Jednakże na skalę masową tradycja strojenia drzewek bożonarodzeniowych rozpowszechniła się w Polsce na stałe po II wojnie światowej. Jak widzicie ta tradycja to prawdziwa świeżynka!

Aczkolwiek nie myślcie, że zwyczaj ten przyjął się u nas tak kompletnie od czapy. Nie, oczywiście, że nie! Mamy swoją własną, piękną tradycję świąteczną, więc bez stresu, nie wszystko jest niemiecką robotą. Choinka jedynie wyparła czy “unowocześniła” u nas starodawny słowiański zwyczaj dekorowania domów podczas świąt Bożego Narodzenia. Za czasów przed-choinkowych przystrajano domy zielonymi gałązkami, owocami i innymi tradycyjnymi ozdobami. Małe drzewka lub ich wierzchołki wieszano czubkiem do dołu przy suficie i w tej formie służyły jako stroiki (podłaźniczka). Niemieckie ozdabianie drzewek zmieniło po prostu nieco formę naszej tradycji. 🙂   

Choinka vs. Kościół katolicki

Jak od dawna wiadomo kościół katolicki jest oporny na zmiany i również w tym przypadku nie było wyjątku. Pamiętajmy, że korzeni strojenia choinki szukano u pogan i u ludności wierzących w politeizm (wielu bogów). Dlatego dla Kościoła katolickiego nie była to taka “oczywista oczywistość”, by zaakceptować przystrojoną jodłę jako jeden z katolickich symboli świąt Bożego Narodzenia! To był wręcz skandal. Co z tego, że ludzie tak czy siak choinkę ubierali. Kościół potrzebuje trochę więcej czasu na zmiany i preferuje powolną ewolucję od nagłych rewolucji.

Uff… jednak choinka wygrała tę bitwę! Koniec końców, to dopiero w połowie XX wieku zaczęto dekorować drzewka w kościołach katolickich. Ostateczne wejście choinki w kanony Kościoła potwierdził Jan Paweł II. To właśnie nasz papież, w 1982 roku, pierwszy raz zezwolił na ubranie choinki na Placu Świętego Piotra w Rzymie, czyli bagatela zaledwie 36 lat temu. A mogło się wydawać, że Polacy to choinkę ubierają już od tysiąca lat.  

A co na to świat legend? 

Legenda natomiast mówi, że to sam święty Bonifacy – mnich nawracający pogan w Niemczech – zapoczątkował tradycje strojenia jodeł. Otóż nawracając niemieckich pogan ściął dąb Donara, który był dla nich świętym drzewem. Upadający dąb zniszczył wszystkie drzewa dookoła oprócz małej jodełki. Wtedy Bonifacy wypalił: “Widzicie, ta mała jodełka jest potężniejsza od waszego dębu. I jest zawsze zielona, tak jak wieczny jest Bóg dający nam wieczne życie. Niech ona przypomina wam Chrystusa.” Zafascynowani tym rzekomym cudem Niemcy zaczęli w try miga, od tamtej pory ozdabiać jodły zamiast dębów i tak zostało do dziś. 😛   

Tymczasem inna opowieść głosi, że to nie nikt inny, a sam niedźwiedź jest prekursorem drzewka bożonarodzeniowego. Otóż, gdy urodził się Jezus to wszystkie zwierzęta szły go powitać – i misiek również. Niestety niedźwiedź nie miał żadnego godnego prezentu dla nowo narodzonego dzieciątka, więc w drodze do stajenki zerwał jodłę. Jako, że na trasie do Betlejem drzewko nieco zamokło to przy ujemnych temperaturach pojawiły się na nim piękne sople i uznano, że tak właśnie miało być. I oto w ten sposób narodziła się tradycja ozdabiania drzewka na Boże Narodzenie. To oczywiście bujdy, ale za to jakie ciekawe i zabawne. 😛     



Bądź na bieżąco i zapisz się na migracyjny newsletter!
Zajrzyj również na moje media społecznościowe!







Podcast #10: Działalność gospodarcza w Niemczech | Rozmowa z Dorotą Kot

Założenie własnej firmy to nie lada wyzwanie, nawet w języku ojczystym – szereg dokumentów i formalności związanych z założeniem działalności może przerosnąć każdego! A&…

Recenzja: “Deutsche nasz. Reportaże berlińskie” Ewy Wanat

Książka “Deutsche nasz” musiała w końcu trafić w moje ręce! Piszę bloga o emigracji i życiu w Niemczech, a ta książka w swoich reportażach próbuje o…

Podcast #9: Wielojęzyczność i dwujęzyczność u dzieci na emigracji | Rozmowa z dr Anną Mróz

Nasz język pochodzenia to język naszego serca i emocji. To w języku ojczystym potrafimy najlepiej wyrazić nasze uczucia i przekazać każdą najbardziej skomplikowaną myśl. Miesz…

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *