fbpx
Kościół Cesarza Wilhelma w Berlinie, czyli pamięć o bezsensie wojny!

Kościół Cesarza Wilhelma w Berlinie, czyli pamięć o bezsensie wojny!

Podczas spaceru moją uwagę, już po raz kolejny, przykuł bardzo charakterystyczny budynek. W ostatni weekend miałam sporo czasu, więc w końcu poszłam przyjrzeć mu się z bliska. Atmosfera tego miejsca kompletnie mnie zachwyciła, a jego historia na tyle mnie wciągnęła, że postanowiłam o niej napisać. Kościół Pamięci na Breitscheidplatz lub inaczej Kościół Cesarza Wilhelma w Berlinie, bo to o nim mowa – jest niemieckim „pomnikiem” antywojennym. Jesteście ciekawi jego historii?

Kościół Cesarza Wilhelma w Berlinie z lotu ptaka

Książe Kartaczy i miniona moda na bokobrody

Aby zrozumieć magię tego miejsca, trzeba cofnąć się do XIX wieku. Właśnie wtedy, w 1895r. odbyło się poświęcenie kościoła. Jego budowę zawdzięczamy Wilhelmowi II, który w ten sposób oddał cześć swojemu dziadkowi. Jego dziadek, zwany także Księciem Kartaczy, jak dla mnie najbardziej wyróżniał się swoimi bujnymi bokobrodami i zawsze po tym, rozpoznaje go na fotografiach. Kiedyś to była moda! 🙂

Wilhem I
Cesarz Wilhelm I

Budynek zaprojektował w stylu neoromańskim Franz Schwechten, na wzór architektury nadreńskiej. Na terenie ówczesnych Niemiec był to jedyny i pierwszy budynek tego typu, przez co zapoczątkował nowy nurt w architekturze. Jednak była to nowość tylko dla Prus, ponieważ tak naprawdę kościół był prawie dokładną kopią świątyń z Nadrenii. Czaicie?

Koleś całkowicie przywłaszczył sobie projekty innych architektów, trochę je zmiksował i nikt nie oskarżył go o złamanie praw autorskich! Cóż… dzisiaj miałby nie małe problemy, ale kiedyś nie przejmowano się takimi sprawami. 🙂

Kościół Cesarza Wilhelma w Berlinie i jego budowa

Kościół Pamięci Cesarza Wilhelma w Berlinie miał pięć wysokich wież, z których główna miała 113 m. Była jednocześnie najwyższym punktem Berlina w tamtych czasach (do 1920 r.). Kamień węgielny na fundamenty budynku położono w 1891 r. w dzień urodzin jego imiennika (Cesarza Wilhelma I), czyli 22 marca.

Przy budowie dziennie pracowało 550 robotników. Koszty budowy wyniosły około 7 milionów marek w złocie, dzisiaj byłoby to aż 45 mln euro! Trochę się chłopak wykosztował, ale widocznie jego dziadek był faktycznie tego wart. W końcu prezydent i król Prus, pierwszy niemiecki Cesarz, przykładny generał, a w dodatku taki przystojniak! Myślę, że wojowniczy Wilhelm I był niedoścignionym idolem dla swojego wnuka, który od dziecka też namiętnie walczył… ale z kalectwem lewej ręki.

Kościół Cesarza Wilhelma w Berlinie w roku 1904.

Kościół Cesarza Wilhelma w Berlinie jest kościołem ewangelickim, ale w jego wnętrzu, oprócz symboli religijnych znajduje się wiele scen z życia Wilhelma I. Płaskorzeźby oraz mozaiki przedstawiają historię panowania Cesarza – od daty narodzin, poprzez objecie władzy, aż po datę jego śmierci. Nie brakuje w nim również sagi całego rodu Hohenzollernów (z którego wywodził się zarówno Wilhelm I jak i jego wnuk) oraz scen z walk wyzwoleńczych i z wojny prusko-francuskiej, w której to Wilhelm I okrył się sławą. Wyobraźcie sobie teraz, że w Waszym parafialnym kościele wiszą zdjęcia Andrzeja Dudy, Jarosława czy Macierewicza i całej sagi rodu PiSowskich! Raczej jak dla nas nie do przyjęcia, ale kiedyś było to całkiem normalne.   

Czasy wojenne i powojenne Kościoła Cesarza Wilhelma

Niestety podczas bombardowania Berlina w 1943 r. ten monumentalny kościół legł  w gruzach. Dokładnie w nocy z 22 na 23 listopada w czasie brytyjskich nalotów na III Rzeszę… Skutkiem było załamanie się dachu nad nawą oraz uszkodzenie wieży głównej, która od tamtej pory mierzy już „tylko” 71 m, zamiast 113.

Kościół Cesarza Wilhelma w Berlinie w 1982 roku

Po II wojnie światowej przyszedł czas na odbudowę i sprzątanie miasta. Zaczęto się zastanawiać, co zrobić z ruinami Kościoła Pamięci Cesarza Wilhelma I. Niektórzy mieli pomysł całkowitej odbudowy kościoła. Inni jakże „wybitni”, ówcześni architekci chcieli go kompletnie zburzyć i postawić na jego miejscu nowy. Pozostali chcieli wewnątrz ruin wznieść szklaną świątynie. Jesteśmy szczęściarzami, że mamy możliwość chociaż zobaczyć część katedry. W 1957 roku konkurs architektoniczny na przebudowę kościoła wygrał zwolennik drugiej idei – Egon Eierman!

I w tym momencie historii na coś w końcu przydała się demokracja. Projekt wywołał tak burzliwą debatę publiczną, że ostatecznie uzyskano kompromis. Postanowiono zostawić główną wieżę, która dziś jest sercem tych okolic. Eierman zaprojektował tylko budynki stojące wokół Kościoła Pamięci i nawet nie chce sobie wyobrażać jak wyglądałaby całość jego projektu. Szczerze? Nie wiem, może się nie znam, ale jak dla mnie jego budynki kompletnie szpecą urok tego miejsca. Uwielbiam zabytki czy mury starych budowli, gdzie czuje się tego niepowtarzalnego ducha historii, a tutaj te budynki à la modern trochę psują tę atmosferę. A jak Wy myślicie?

Kościół Cesarza Wilhelma w Berlinie  obecnie
By Anagoria (Own work) [GFDL (http://www.gnu.org/copyleft/fdl.html) or CC BY 3.0 (http://creativecommons.org/licenses/by/3.0)], via Wikimedia Commons

Kościół Cesarza Wilhelma w Berlinie dzisiaj

Rekonstrukcja części świątyni oraz budowa nawy, dzwonnicy, kaplicy i kruchty wg E. Eierman’a ruszyła w 1959 roku. I już w 1961 r. ruiny kościoła wraz z dzwonnicą zostały otwarte. Budowa hali dziękczynnej oraz kruchty ostatecznie zakończyła się 1963 r. Według mnie mimo, że wnętrze hali wygląda dość interesująco, z zewnątrz budynki przypominają najzwyklejsze kloce i psują magię ruin. Na ich „wyjątkowość” ma składać się to, że zbudowane są na podstawach o „niesamowitych” kształtach – tj. ośmiokąta, sześciokąta i jakże wyczekiwanego czworokąta! Totalnie kreatywne!

Wnętrze hali obok Kościoła Cesarza Wilhelma w Berlinie
Fot. Migrantka

​​W środku, w hali pierwsze co nas uderza to niesamowite niebieskie światło, które dociera do nas przez 30 tysięcy szklanych elementów i zawdzięczamy je francuskiemu malarzowi na szkle Gabrielowi Loire. I uwaga, uwaga jest tam coś w końcu projektu Eierman’a co mnie urzekło, a mianowicie… chrzcielnica. Jest faktycznie wyjątkowa, pomimo, że jest bardzo prosta i skromna. Jeżeli chodzi o piękne dźwięki płynące do nas z górnego chóru, które szczęśliwym trafem także udało mi się usłyszeć, to zasługa wielkich organów składających się z 5 tysięcy rur. I jak już jesteśmy przy muzyce, to muszę Wam jeszcze wspomnieć o dzwonnicy. Znajduję się w niej sześć brązowych, ogromnych dzwonów.

Po to, by nigdy nie zapomnieć!

Dzisiaj Kościół Pamięci jest miejscem często odwiedzanym przez turystów. W środku pozostałości po Kościele Pamięci możemy zobaczyć pamiątki jego XIX-wiecznej świetlności i uświadomić sobie jak niszczycielskie i bezsensowne są wojny. Na sklepieniu piękne niegdyś obrazy i mozaiki, dziś poprzecinane są pęknięciami od uderzeń bomb. Po kolorowych witrażach zostały tylko puste dziury…

Kościół Cesarza Wilhelma w Berlinie

We wnętrzu poznamy nie tylko historię kościoła, ale również możemy przeczytać informację o Wilhelmie I. Możemy popatrzeć na jego bokobrody i poczytać o budowie świątyni oraz o jej bombardowaniu i losach powojennych. A jak chcecie zobaczyć jak ten kościół wyglądał kiedyś to zachęcam do wejścia do środka. Znajduję się tam wiele starych fotografii, rysunków i projektów, a także makieta, która przedstawia jak usytuowana była świątynia na  Breitscheidplatz kiedyś i jak to wygląda w porównaniu do teraz.

Gwoździe z Coventry

W środku stoi kolejna ofiara wojny, tj. duża rzeźba Chrystusa, która jak wnioskuje po przewertowaniu starych zdjęć, stała wcześniej przy głównym ołtarzu. Bombardowanie trochę ją uszkodziło i taka biedna, poszkodowana zdobi wnętrze dzisiejszych ruin.

Obok niej stoją dwa wyjątkowe krzyże. Jeden krzyż jest prawosławny, a drugi – Krzyż z Gwoździ – Kościół Pamięci otrzymał w 1987r. z Katedry w Coventry na znak pojednania. Tamtejsza katedra została zniszczona podczas niemieckich nalotów na Anglię, a Kościół Wilhelma w Berlinie podczas nalotów aliantów na III Rzeszę.

Jak dla mnie ten Krzyż jest symbolem całego bezsensu wojny. Jedna piękna katedra została zniszczona i pozostały z niej tylko ruiny i gwoździe z jej dachu, które uformowano w krzyże. Po to, by jeden z nich przekazać drugiej pięknej zniszczonej już świątyni na znak pojednania.


Jesteś w Berlinie? Mieszkasz tutaj lub po prostu odwiedzasz miasto? Nie masz pomysłu na spędzenie dzisiejszego dnia? Przejdź się na spacer na  Breitscheidplatz! Wielu ludzi robi sobie zdjęcia przed Kościołem Pamięci, nawet nie wchodząc do środka! A naprawdę warto! Wejście do kościoła nic nie kosztuje, a nawet można załapać się na darmowego przewodnika! Więcej dowiesz się w moim wpisie o wnętrzu Kościoła Pamięci.


.
Kościół Pamięci w Berlinie – wnętrza noszące znamię wojny

Kościół Pamięci w Berlinie – wnętrza noszące znamię wojny

Jesteś już po lekturze mojego wpisu o historii Kościoła Pamięci Cesarza Wilhelma I w Berlinie? Czyli już doskonale wiesz dlaczego, kiedy i jak został zbudowany. Teraz najwyższy czas rozejrzeć się w środku! Pewnie nie raz przechodziliście koło tego budynku, ale czy byliście już w środku? Jeszcze nie? A to błąd, bo warto! Choćby na moment zobaczyć, jak wygląda Kościół Pamięci w Berlinie od wewnątrz!

Kościół Pamięci w Berlinie jako jedyna droga do Boga

„Ich bin der Weg und die Wahrheit und das Leben; niemand kommt zum Vater denn durch mich.”
Mozaika z Kościoła Pamięci w Berlinie
Fot. Migrantka

Jest to cytat z Ewangelii wg św. Jana i oznacza „Ja jestem drogą i prawdą, i życiem; nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze mnie”. Ten napis zobaczycie spoglądając w górę, zaraz po wejściu do Kościoła Pamięci. Znaczenie religijne jest w tym przypadku dość jasne i oczywiste. Zatem chcę Wam opowiedzieć o znaczeniu symbolicznym tego napisu w tym konkretnym miejscu na suficie.

Jest to ciekawostka, albowiem mozaika ta znajduje się na suficie nad wejściem i zarazem wyjściem ze świątyni. Czyli wierni wchodząc i wychodzą przechodzili pod tym obrazem i cytatem, a więc była to… jedyna droga do Boga czy Ojca. Taka bardzo ciekawa gra słów i znaczeń.

Ktoś sprytnie sobie to wymyślił. Wierni musieli przejść „przez” Jezusa (bez względu czy chcieli czy nie). Musieli, po prostu przejść pod tym obrazem, żeby wejść to tego domu bożego i trafić prosto pod oblicze Boga Ojca.

Losy familii Hohenzollern jako zdobienia Kościoła

Na ścianie, od razu nad wejściem znajdziecie potwierdzenie moich słów, żeby nie było, że sobie coś wymyślam. „WILHELM I; KÖNIG VON PREUßEN; DEUTSCHER KAISER”. Ten napis pokazuje, że Kościół Pamięci w Berlinie nosi imię Cesarza i tym samym powstał na jego cześć i ku pamięci

Mozaika z Kościoła Pamięci w Berlinie
Fot. Migrantka

Zaraz obok przedstawione są losy rodu Hohenzollern’ów. Dookoła sufit jest kolejno ozdobiony różnymi postaciami całej familii oraz motywami religijnymi. Ściana na przeciwko wejścia „wyścielona” jest płaskorzeźbami i tu już konkretnie lecą fakty z życia Wilhelma I

Płaskorzeźba z Kościoła Pamięci w Berlinie
Fot. Migrantka

Piękna pani, która stoi i trzyma tarczę z 1797 rokiem – to mama Wilhelma I z datą jego urodzin. A na środku, jak na wojownicze życie Wilhelma przystało, obraz wojny i teraz zgadujcie, który to jest nasz Cesarz? Tak, tak to ten na koniu, jako jeszcze bardzo młody i jeszcze nie naznaczony bokobrodami chłopak. Pan, po prawej stronie, z rokiem 1813 symbolizuje wygraną nad wojskami Napoleona i początek końca jego epoki w Europie.

Płaskorzeźba z Kościoła Pamięci w Berlinie
Fot. Migrantka

Na następnej płaskorzeźbie mamy już koronowanie Cesarza. Od lewej rok 1870 to data zjednoczenia ziem niemieckich i początek cesarskiej kariery Wilhelma.

I w końcu, na środku mamy wytęskniony wizerunek Cesarza, który znamy i lubimy – już z bujnym zarostem. A na koniec jakże smutna data – 1888 – rok śmierci Wilhelma I, a także tzn. Rok Trzech Cesarzy. W tym roku, jak sama nazwa wskazuje, na niemieckim tronie zasiadało trzech cesarzy: Wilhelm I, jego syn Fryderyk III Hohenzollern i ukochany wnuk Wilhelm II.

Dzieje budynku Kościoła Pamięci w Berlinie

Na ścianach wnętrza kościoła mamy również wiele fotografii, starych szkiców i dużo faktów z dziejów budynku. Ja szczególną uwagę zwróciłam na makietę, na której wyraźnie widać jaka jest różnica między kościołem kiedyś a dzisiaj. Musicie wiedzieć, że mam nie małe problemy z orientacją przestrzenną, dlatego uwielbiam takie makiety, które czarno na białym pokazują co i jak. 😛

Interesująca jest również „ścieżka” historii Kościoła Pamięci w Berlinie. Na półkolistej ścianie kolejno przedstawione są unikatowe zdjęcia losów kościoła. Dowiedzie się tam kiedy, jak i dlaczego został wybudowany. Jak wyglądała jego historia podczas rządów Hitlera oraz co stało się z nim po wojnie. Więcej informacji znajdziesz w moim wpisie o historii Kościoła Pamięci w Berlinie.

https://migrantka.com/2020/01/15/kosciol-cesarza-wilhelma-w-berlinie/

Kościół Pamięci w Berlinie można zwiedzić z darmowym przewodnikiem

A na koniec słowo o darmowym oprowadzaniu przez przewodnika. Odbywa się to w języku niemieckim i trwa około 30 minut. Po prostu jedna z pań (w moim przypadku to były panie, ale nie wykluczam też pana), które siedzą w sklepiku na środku wstaje, zaczyna opowiadać i pokazywać co i jak.

W niedziele jest także zwiedzanie chóru w Hali Dziękczynnej, a tym samym możliwość zobaczenia z bliska organów – ale musicie to sprawdzać na stronie, bo jest to dość nieregularne. Oczywiście można przewodnika zamówić na specjalną godzinę, bardziej dokładnego, tematycznego, dla dzieci, w różnych językach itd., ja po prostu wyróżniam najbardziej ekonomiczną opcję.

I jeszcze bardzo przydatne – strona internetowa Kościoła Pamięci, na której znajdziecie najnowsze wiadomości, terminy koncertów organowych, dodatkowe opcje zwiedzania i inne ciekawe wydarzenia.



Ogród Botaniczny w Berlinie

Ogród Botaniczny w Berlinie

Berlin to ogromne miasto – pełne ludzi, hałasu i pędu życia. Jak zapewne w każdej europejskiej stolicy, żyje się tutaj w ciągłym zgiełku. Ja kocham duże miasta! Sama pochodzę z małej, polskiej wsi, dlatego miasta, szczególnie duże, kojarzą mi się z wolnością. Kto mieszkał na wsi, będzie dokładnie wiedział, o co mi chodzi. 🙂 Jednak nawet ja, od czasu do czasu, szukam odpoczynku od betonowej dżungli. Stolica Niemiec jest miastem tak dostosowanym do ludzi i ich potrzeb, że w każdej dzielnicy można znaleźć jakieś miejsce zielone – park, jezioro, zwykłą alejkę, cokolwiek. Dzisiaj chciałabym wziąć na tapet właśnie jedno z takich miejsc – Ogród Botaniczny w Berlinie!

Ogród Botaniczny w Berlinie
Fot. Migrantka

Ogród Botaniczny w Berlinie – czy tylko dla botaników?

Ogród Botaniczny w Berlinie pewnie będzie się nam kojarzył z miejscem dla znawców przyrody i botaników. Jednak oprócz swoich niezaprzeczalnych walorów naukowych, to kolejne pięknie zielone miejsce na mapie Berlina.

Berliński Ogród Botaniczny to trzeci co do różnorodności flory ogród świata, z 22 tysiącami gatunków roślin43 hektarami powierzchni. Spacerując między drzewami, obok zieleni bagiennej, po łąkach, pomiędzy makietami Alp i Kaukazu, można doświadczyć roślinności niemalże wszystkich kontynentów. Dodatkowo, na terenie Ogrodu Botanicznego, można zwiedzić szklarnie z podziałem na konkretne strefy klimatyczne. A każda część palmiarni odpowiada za rodzime warunki rozwoju danych gatunków roślin.

Ogrodem Botanicznym w Berlinie opiekuje się obecnie Freie Universität Berlin (pol. Wolny Uniwersytet w Berlinie). Dlatego w Ogrodzie odbywa się wiele różnych badań naukowych i eksperymentów z dziedziny biologii, biotechniki oraz innych nauk zajmujących się florą. Z góry przepraszam ekspertów, za bardzo się na tym nie znam :). Ogród Botaniczny w Berlinie angażuje się również w kampanie związane z ochroną środowiska oraz zmianami klimatycznymi. Odbywają się tam zatem często warsztaty, spotkania, wykłady, wystawy i szkolenia.

Adolf Engler – założyciel Ogrodu Botanicznego

Założycielem Ogrodu Botanicznego w Berlinie jest znany niemiecki botanik i systematyk Adolf Engler. I to właśnie on zaprojektował berliński Ogród w tak bardzo „krajobrazowym” stylu. To on zadbał o odtworzenie makiet Alp i Kaukazu oraz o botaniczny wygląd Ogrodu. Co ciekawe, zarówno on jak i jego następcy, jest pochowany na terenie Ogrodu Botanicznego, w okolicach szklarni.

Palmiarnie Ogrodu Botanicznego

Wartą odwiedzenia częścią Ogrodu Botanicznego są również Palmiarnie. W szklarniach można oglądać rośliny, które nie zimują i do życia potrzebują odpowiedniego klimatu. Szklarnie podzielone są zatem na przystosowane do warunków danej flory strefy klimatyczne i przedstawiają w swojej ofercie właśnie roślinność wybranych stref.

Warto wspomnieć, że szklarnie berlińskiego Ogrodu Botanicznego są wyposażone w nowoczesny system grzewczy. System ten zapewnia odpowiednią temperaturę dla danego gatunku flory, w wybranych częściach palmiarni, przez okrągły rok.

Muzeum Ogrodu Botanicznego

Muszę jeszcze wspomnieć o Muzeum, które jest częścią Ogrodu Botanicznego. W Muzeum Botanicznym można zobaczyć systematykę królestwa roślin, różne gatunki roślin oraz ich pochodzenie.

W Muzeum dowiemy się również co tak naprawdę determinuje rozwój danej rośliny lub całego gatunku, dlaczego dana flora wymaga takiego, a nie innego traktowania i środowiska. Ta wiedza może być przydatna dla osób takich jak ja, czyli takich którym nawet chwasty usychają. 🙂

Ważnym elementem rozwoju flory są również pszczoły, które zapylają kwiaty. Dlatego te owady zasłużyły sobie na swój kawałek podłogi w Muzeum Ogrodu Botanicznego. Możemy się z tego bardzo dużo dowiedzieć od strony „praktycznej”. Dlaczego np. dbanie o pszczoły jest tak ważne. I dlaczego mówi się, że gdy zginie ostatnia pszczoła, ludziom również zostanie niewiele życia.

W Muzeum Ogrodu Botanicznego znajduje się także bank genów roślin.

Czy Ogród Botaniczny w Berlinie obumiera?

Największym problemem Ogrodu Botanicznego są fundusze. Utrzymanie takiego miejsca wymaga duuuużego nakładu finansowego. Każda roślina w Ogrodzie powinna otrzymać specjalistyczną opiekę oraz odpowiednie warunki dla swojego rozwoju. Niestety przez to, że Ogród boryka się z brakiem wystarczających środków, wiele cennych gatunków roślin, po prostu… wymarło. Również popularne alpinaria, które niegdyś odwzorowywały, a teraz „powinny odwzorowywać” realny kształt gór Alp i Kaukazu, dzisiaj tracą swoją formę, poprzez zaniedbanie.

Ogród Botaniczny to nie tylko praca naukowa i ekscytujące zajęcie dla badaczy. Ogród Botaniczny to również, a może nawet przede wszystkim, studnia bez dna z zapotrzebowaniem na pracę fizyczną przy dbaniu o jego stan. Miasto Berlin zrzekło się bardzo kosztownego utrzymania Ogrodu Botanicznego i w sposób znaczący ograniczyło fundusze na jego egzystencję. Dziś o jego stan troszczy się Wolny Uniwersytet w Berlinie, dlatego Ogród cierpi na brak kadry, czyli najzwyklejszy brak rąk do pracy. Powinniśmy się jednak cieszyć, że berliński Ogród nie został całkowicie zamknięty! Nieustające cięcia budżetowe ze strony Senatu w 2003 roku groziły zamknięciem Ogrodu, jednakże pod naciskiem społecznym udało się go przed tym uchronić.

Jednak wrażliwe na zmiany klimatyczne i wymagające gatunki roślin wymierają, na czym cierpi różnorodność Ogród Botanicznego i jego potencjał. Wiele roślin jest po prostu „niezaopiekowane”, a jako, że same nie potrafią poradzić sobie w naszym klimacie, obumierają.



.
Moje ulubione jesienne miejsca w Berlinie i okolicach

Moje ulubione jesienne miejsca w Berlinie i okolicach

Jesień to moja ukochana pora roku! Uwielbiam jesienne kolory i barwy oraz szeleszczące pod stopami liście. Chociaż nie jestem fanką chłodnych i krótkich dni, lubię jesień za jej melancholijność i piękne barwne widoki. Jednak jak dostrzec piękno jesieni w betonowej dżungli? Jak odnaleźć barwną paletę z liści w dużym mieście, gdzie jesień to jedynie chlapa na ulicy i przeszywające zimno? Dzisiaj pokażę Wam moje ulubione „jesienne” miejsca w Berlinie.

Jesienne miejsca w Berlinie i jego okolicach

Moje jesienne miejsca w Berlinie to lokalizacje, które nasycone są jesiennymi barwami! Co to oznacza? Już tłumaczę. To takie obszary, w których jest dużo kolorowych liści, kasztanów i innych atrybutów tej pory roku, a ca za tym idzie, jej niepowtarzalnego klimatu.

Jezioro Müggelsee i tereny dookoła

Przystanek S-bahn: Friedrichshagen

Müggelsee to największe, położone na południowym-wschodzie, jezioro w Berlinie. To piękne miejsce, nie tylko ze względu na obecność akwenu, ale również okolicę, czyli piękny las. Jesienią robi się tam kolorowo i bardzo klimatycznie. Nie dość, że widok na las i jezioro jest niezwykle barwny, to dodatkowo dźwięki wydawane przez naturę – żaby, ptaki i inne stworki – umilają każdy spacer.

Uwielbiam jeziora w sezonie jesienno-zimowym. Wówczas jest tam mniej ludzi, mało (a nawet wcale) krzyczących i bawiących się w wodzie dzieci i można zaznać spokoju, który daje nam szumiąca woda. Moje ulubione kąpieliska latem, to jednocześnie moje ukochane miejsca na jesienne spacery.

Ogród Botaniczny

Przystanek S-bahn: Botanischer Garten
Jesienne miejsce w Berlinie: Ogród Botaniczny

Ogród Botaniczny to kolejne wyjątkowe miejsce na jesienne spacery. Można tam nie tylko podziwiać piękne barwy charakterystyczne dla tej pory roku, ale również „doświadczyć” flory z wszystkich kontynentów. Co ciekawe, w Ogrodzie Botanicznym jest odwzorowana część Alp i ich roślinność. To taka żywa makieta! A dla tych tęskniących za wiosną i latem w Ogrodzie Botanicznym znajduje się, wiecznie zielona, Palmiarnia. 🙂

Ścieżka wśród koron drzew w Beerlitz

Przystanek pociągu: Bahnhof Beelitz-Heilstätten

Czy może być coś piękniejszego niż spacer wśród kolorowych koron drzew? Chyba nie! Niecałą godzinę drogi od Berlina znajduje się magiczne miejsce z pięknym jesiennym widokiem. Ruiny Sanatorium w Beerlitz stanowią podstawę i główną atrakcje ścieżki wśród koron drzew. To miejsce warto odwiedzić, zwłaszcza jesienią.

Park Krajobrazowy Märkische Schweiz

Przystanek pociągu: Müncheberg (Mark)
Jesienne miejsce w Brandenburgii: miasteczko Buckow

Magiczna kraina Parku Krajobrazowego Märkische Schweiz aż prosi się o odwiedziny właśnie jesienią! Pięknie, kolorowo, wręcz perfekcyjnie na całodniowy spacer. Macie tutaj dodatkowo do wyboru wiele tras i szlaków, które zapewnią Wam botaniczne atrakcje podczas wędrówki. 🙂

Cmentarz Żydowski

Przystanek tramwaju: Albertinenstraße
Jesienne miejsce w Berlinie: Żydowski Cmentarz na Weissensee

Czytasz cmentarz i nie wierzysz w to co widzisz? Czy ona już zupełnie oszalała w tych internetach?! 😛 Zaufaj mi i uwierz, że Cmentarz Żydowski w Berlinie to idealne miejsce na jesienny spacer! Ta lokalizacja na berlińskiej mapie zmienia się jesienią w krainę pełną tajemniczości, jesiennej melancholii i ciekawych barw.

Las Grunwaldzki

Przystanek S-bahn: Grunewald

Skoro już było o największym jeziorze, to teraz największy teren leśny – Grunewald. To idealne miejsce na jesienne przejażdżki rowerowe i spacery! Las Grunwaldzki to ogromy obszar na złączeniu dzielnic Charlottenburg-Wilmersdorf oraz Steglitz-Zehlendorf. A oprócz pięknego i kolorowego jesienią lasu, o wyjątkowości tego miejsca świadczy, dość spore jezioro oraz 79 metrowa Wieża Grunwaldzka.

Tiergarten

Przystanek S-bahn: Tiergarten

Tej lokalizacji również nie mogło zabraknąć na liście moich jesiennych miejsc w Berlinie! Może typowe i oklepane, ale dla mnie Tiergarten to taki berliński Central Park i naprawdę jest czym się chwalić! Ten olbrzymi zielony teren w centrum miasta, czyli Tiergarten, znajduje się zaraz obok Bramy Brandenburskiej oraz Reichstagu i stanowi odskocznie od betonowej dżungli.


To oczywiście nie wszystkie moje ulubione jesienne miejsca w Berlinie, ale moje TOP 5. Jakie są Twoje ulubione miejsca na jesienne spacery? Gdzie widać kolorowe liście, gdzie jesień aż kipi z każdego zakątka?




Dom przyszłości – Futurium

Dom przyszłości – Futurium

Dom przyszłości Futurium – to nowo otwarte miejsce w Berlinie, w którym możemy zmierzyć się z przyszłością. Z przyszłością nie tylko naszą jako ludzkości, ale również przyszłością naszej planety. I nie, nie chodzi tutaj bynajmniej o wróżbiarstwo, a raczej o czysto naukową perspektywę!

Wszystko zaczyna się od człowieka, od jego potrzeb, nadziei, planów. Każdy z nas ma pragnienia, korzysta z udogodnień, nie zgadza się na coś. Wszystkie nasze wybory wpływają na świat – na politykę, na środowisko, na technologię. Każde istnienie może być przyczyną zmiany, jeden poranek może mieć skutki w przyszłości.

Moje zdjęcie na tle neonowej wystawy w Futurium.
Fot. Migrantka

Futurium, czyli optymistyczna wizja świata

Futurium to otwarty 5. września punkt na mapie Berlina, który przenosi nas w czasie. To dość spory, nowoczesny budynek zaraz obok stacji Dworca Głównego (niem. Hauptbahnhof). Idąc tam myślałam, że będzie to raczej pesymistyczna wizja przyszłości, zarówno człowieka jak i środowiska. Ku mojemu zaskoczeniu, w nurcie strajków klimatycznych oraz walki o przetrwanie naszej Planety, Futurium daje nam ogromne nadzieje na przyszłość. Jednocześnie jednak otwiera oczy i pokazuje do czego doprowadziliśmy Ziemię oraz w jakim stanie się przez nas znalazła.

Już wiemy, że zasoby naszej Planety się kończą. Ludzkość niszczy Ziemię, niszczymy naturę i rezerwy, które daje nam przyroda i środowisko. Jednakże nauka wychodzi temu naprzeciw i pokazuje, że dzięki technologiom możemy w bardziej ekologiczny sposób pozyskiwać energię, budować nieszkodliwe dla środowiska domy czy żywić się jednocześnie nie krzywdząc planety. W Futurium zobaczycie jak bardzo potrzebna jest zmiana!

Zdjęcie makiet z Futurium
Fot. Migrantka

Świat prosto z „Black Mirror”

Moje pierwsze wrażenie – hmmm… to może się jeszcze udać! Jeżeli chodzi o kryzys klimatyczny oraz podejście systemów państwowych do wyzwania, przed którym stanęliśmy, raczej nie miałam optymistycznych wizji. Jednak dzisiaj zobaczyłam, że musi zmienić się bardzo dużo, ale tak naprawdę nie musimy rezygnować ze świata, jaki znamy. Technologia może nam służyć i pomagać przyrodzie w odradzaniu się, zamiast być tego przeciwieństwem. Dzięki technologii możemy stworzyć powiązane systemy, które w ekologiczny sposób będą dostarczały energię dużym aglomeracjom miejskim. Możemy tworzyć zielone miasta, całe zielone osady, które nie tylko będą wspierały redukcję CO2, ale również powstaną wyłącznie z naturalnych materiałów. Technologia może uratować nie tylko klimat, ale również pomagać ludziom samotnym lub kalekim. Powstają już tak „bliskie ciału” protezy, że w niczym nie odróżniają się od normalnych kończyn. No chyba, że tym, że są od nich lepsze.

Dzięki wirtualnej rzeczywistości będzie można poznawać świat nie produkując jednocześnie śmieci i spalin. Wiem, wiem, ja też wolę jechać i poleżeć na plaży, niż widzieć to na ekranie. Jednak, jeżeli dałoby się nie wychodzić z domu do pracy, będąc jednocześnie w biurze? Hmm… Może świat znany do tej pory z serialu „Black Mirror” stanie się naszym realnym światem?

Życie w rozszerzonej rzeczywistości

W budynku Futurium można odkrywać jakie cuda zawdzięczamy biotechnologii, genetyce, robotyce czy innym gałęziom nauki. Połowa z tych usprawnień nie mieści się w mojej humanistycznej głowie, jednak dla umysłów bardziej ścisłych będzie to niemała rozrywka! Ja byłam w prawdziwym szoku!

Jesteśmy w stanie za pomocą najnowszych technologii stworzyć osobny wirtualny świat, w którym będziemy się poruszać. Będziemy korzystać z robotów, które wykonają za nas prace fizyczne i żyć w rozszerzonej rzeczywistości. Będziemy wszczepiać w siebie różne rzeczy, przenosić świadomość na dyski i jeszcze inne cuda na kiju! 🙂

I pamiętajmy w tym wszystkim o ekologii! Oczywiście wiążę się to z pewnymi wyrzeczeniami! Jednak w tym momencie mamy do wyboru – albo zrezygnować z pewnych dóbr albo pożegnać się z Ziemią. Z czego możesz zrezygnować dla dobra naszej Planety?

#w pigułce, czyli Futurium w skrócie

Wstęp do Futurium jest darmowy co dodatkowo zachęca do zwiedzania i zaznajamiania się z przyszłością! Na najniższym piętrze można zwiedzić laboratorium, czyli miejsce, gdzie tworzone są te różności. Można tam zobaczyć np. drukarkę 3D, posłuchać roślin czy posiedzieć na meblach, które są zrobione w 100% z naturalnych materiałów. Na pierwszym piętrze znajdują się wystawy. Właśnie tam znajdziecie wszystkie makiety i ekrany przedstawiające przyszłość! Na drugim piętrze znajdziecie natomiast machinę przyszłości, a na koniec wejdziecie na dach, by podziwiać panoramę miasta, a przy okazji zobaczyć panele słoneczne.

Twoja wizja przyszłości

WAŻNE! Od razu jak wejdziecie na pierwsze piętro weźcie sobie bransoletkę na rękę (będą na stoisku po lewej stronie, zaraz przy schodach). Za jej pomocą będziecie mogli, poprzez dotknięcie okrągłego ekranu obok makiet lub grafik, zapisywać treści, które Was najbardziej zainteresowały. Będziecie mogli również losowo wykreować DNA jakieś osoby i na tym przykładzie się trochę pobawić. Na koniec na drugim piętrze możecie wrzucić swoją bransoletkę do machiny czasu i wyjdzie Wam Wasza wizja przyszłości! Na podstawie zapisanych na bransoletce interesujących Was tematów powstanie świat, w którym chcielibyście żyć!