fbpx
#19: Skuteczna nauka języka niemieckiego, czyli jak się uczyć, żeby się nauczyć

#19: Skuteczna nauka języka niemieckiego, czyli jak się uczyć, żeby się nauczyć

Wszyscy dookoła mówią: ucz się języka, język to podstawa na emigracji. Sama powtarzałam Ci to nie raz! Jednak doskonale wiem, że nie zawsze jest to takie proste. Czym innym jest przecież wkuwanie słówek, powtarzanie gramatyki i bierne branie udziału w kursach językowych. A czymś innym skuteczna nauka języka. Dlatego dzisiaj dowiesz się, jak się uczyć, żeby się nauczyć i czy w ogóle tak się da.

Cześć! Witam Cię w dziewiętnastym odcinku podcastu KRONIKI MIGRANTKI! Ja jestem Martyna, a moją dzisiejszą gościnią jest specjalistka od nauczania języka niemieckiego Klaudia Strohschein z Niemieckiego Wihajstra. Dzisiaj rozmawiamy właśnie o skutecznej nauce języka. Klaudia dzieli się swoim wieloletnim doświadczeniem nauczycielskim, lektorskim i tym, jakie ma podejście do swoich Wihajstrowiczów.

Z Klaudią poznałyśmy się rok temu, gdy napisała do mnie na Instagramie i zaproponowała mi stworzenie ścieżki eksperckiej w jej Klubie Niemieckiego. Klub to platforma, do której można dołączyć dwa razy w roku i na której znajdziesz różne ścieżki, czyli takie zajęcia dotyczące konkretnego tematu. Ja prowadziłam w Klubie webinary, czyli takie spotkania online na żywo, które dotyczyły emigracji. W dzisiejszej rozmowie mówimy również o Klubie Niemieckiego, ponieważ już niedługo, bo 8. marca Klub, ponownie otwiera się na nowych Klubowiczów i Klubowiczki.

Poza tym Klaudia na koniec naszego spotkania spontanicznie zaproponowała dać nam zniżkę na dołączenie do Klubu! Na kod MIGRANTKA macie, a w sumie mamy, bo sama zamierzam dołączyć, 15% zniżki na dostęp do Klubu Niemieckiego. Serdecznie zapraszam Cię do wysłuchania naszej rozmowy! Mam nadzieję, że po jej wysłuchaniu skuteczna nauka języka niemieckiego nie będzie wyzwaniem!

Linki do miejsc wymienionych w odcinku “Skuteczna nauka języka niemieckiego”:

Z tego odcinka dowiesz się:
– od czego zacząć naukę,
– czym jest skuteczna nauka języka,
– jak zorganizować swoją naukę, by mieć jak najlepsze efekty,
– co zrobić, gdy nie widać żadnych postępów,
– jak się uczyć, gdy ma się na to bardzo mało czasu,
– czy są jakieś “złote” metody nauki języka, które działają na wszystkich,
– jak można przyspieszyć sobie proces nauki i czy się tak da,
– czy motywacja jest ważna i niezbędna w procesie nauki,
– co zrobić, gdy nie ma się motywacji do nauki,
– czym jest Klub Niemieckiego i skąd wziął się ten pomysł,
– czym Klub Niemieckiego różni się od innych kursów językowych,
– dla kogo jest taki Klub, a dla kogo nie,
– co można znaleźć w Klubie Niemieckiego już teraz,
– jak i kiedy można dołączyć do Klubu.

Skuteczna nauka języka to temat dla Twoich znajomych? Poleć go dalej!

Dziękuję Ci za wysłuchanie odcinka mojego podcastu KRONIKI MIGRANTKI. Jeżeli moje treści kiedyś Ci pomogły lub uważasz, że to, co robię w sieci jest wartościowe i chcesz dołożyć do tego swoją cegiełkę, to pomóż mi działać dalej!

Po pierwsze możesz polecać moją twórczość, niech dowie się o tym cały migracyjny świat!

Po drugie możesz wspierać mnie aktywnie przez komentowanie i lajkowanie moich treści na mediach społecznościowych. Wtedy zwiększasz moje zasięgi, a ja trafiam do coraz większej ilości osób. Będzie mi bardzo miło, jeżeli zasubskrybujesz mój podcast w swojej aplikacji podcastowej zostawisz po sobie komentarz oraz ocenę podcastu.

Po trzecie możesz kupić coś z mojego linku afiliacyjnego: na blogu często piszę o książkach lub polecam okołomigracyjne produkty i wtedy podłączam takie linki i wyraźnie o tym informuję. Co najważniejsze: dla Ciebie cena jest taka sama i nie ponosisz dodatkowych kosztów!

Po czwarte przejmij patronat nad MIGRANTKĄ! Postanowiłam dołączyć do programu PATREON, gdzie możesz wesprzeć finansowo mojego bloga i podcast! Pieniądze z Twojego patronatu przeznaczę na dalszy rozwój naszego wspólnego miejsca w sieci jakim jest MIGRANTKA:

  • wsparcie techniczne,
  • koszty hostingu bloga,
  • koszty hostingu podcastu,
  • płatność za domenę,
  • opłata za program graficzny,
  • bilety na wydarzenia,
  • książki oraz inne materiały, dzięki którym mogę tworzyć dla Ciebie wartościowe treści.

Jeszcze raz serdecznie dziękuję Ci, że tu ze mną jesteś i do usłyszenia następnym razem!

#18: Budowanie nawyków: jak nasze nawyki wspierają naukę języka niemieckiego?

#18: Budowanie nawyków: jak nasze nawyki wspierają naukę języka niemieckiego?

Czy ciągle słyszysz rady, jak uczyć się języka niemieckiego, by się go nauczyć, ale jakoś trudno wprowadzić je do Twojego życia? Ciągły brak czasu, motywacji i inne zadania na głowie sprawiają, że nauka stale idzie w odstawkę? A może znajdziesz jedyne 5 minut dziennie, by wprowadzić nowy nawyk do Twojej codzienności? Dzisiaj dowiesz się, czym jest budowanie nawyków i jak się za to zabrać.

.

Cześć, witam Cię w osiemnastym odcinku mojego podcastu. Ja jestem Martyna, a podcast nazywa się KRONIKI MIGRANTKI i mówię w nim o emigracji i życiu w Niemczech. Będzie mi bardzo miło, jeżeli zostawisz opinie i ocenisz mój podcast w swojej aplikacji podcastowej lub na Youtubie! Dzięki Tobie, może ktoś, kto potrzebuje pomocy na emigracji, również trafi do naszej społeczności. Czekam oczywiście również na moim Insta lub Facebooku na znak od Ciebie. A jeżeli jeszcze bardziej chcesz wspierać moją działalność, to pamiętaj, że możesz dołączyć do grona moich patronów i patronek i małymi sumami dokładać się do technicznego funkcjonowania strony migrantka.com. Dosłownie tydzień temu opłaciłam pierwszy rachunek dzięki moim patronom i patronkom, był to rachunek ze hosting i domenę na sumę około 50 euro. Serdecznie dziękuję!

I uwaga, uwaga, tym miłym akcentem zapraszam Cię na dzisiejszy monolog! Tak jest! Dzisiaj będę mówić ja i to o jednym z moich ulubionych tematów, czyli o nawykach, które mogą zarówno wspierać naukę języka niemieckiego, ale również ją utrudniać. Podobno 40% naszych zachować wykonujemy automatycznie, nie myśląc o tym! Dasz wiarę!!! 40%! Dzisiaj pokażę Ci, jak wykorzystać to na naszą korzyść, bo w tajemnicy Ci powiem, że robię tak od wielu lat! 🙂 Wiedzę zawartą w tym podcaście wyciągnęłam z książek oraz z mojego doświadczenia. Tytuły książek znajdziesz na dole tego artykułu.

Z tego odcinka dowiesz się:

CZYM SĄ NAWYKI?

Nawyki to działania lub zachowania, które robimy regularnie i automatycznie. Nawyki to chodzenie ciągle znaną nam, wydeptaną ścieżką, by dojść do celu, czyli codzienne robienie czegoś w ten sam doskonale nam znany sposób. Nawyki mogą zarówno wspierać nasze cele, czyli naukę języka niemieckiego w tym przypadku, lub je utrudniać. Nawykiem może być zarówno codzienne powtarzanie słówek o tej konkretnej porze, w tej konkretnej sytuacji: np. codziennie rano, gdy jadę S-Bahn’em przez godzinę do pracy powtarzam słówka. Nawykiem może być jednak również to, że codziennie w tym S-bahn’ie przeglądam Instagram lub zawsze od razu po wstaniu z łóżka idę na papierosa. Nasz mózg jest przyzwyczajony do pewnych standardowych zachowań każdego dnia i bez naszej wiedzy nas ku tym działaniom codziennie popycha.

Nawyki ma każdy z nas i są czymś co robimy codziennie, nawet nie do końca świadomie, wszyscy działamy nawykowo. Na pewne sytuacje reagujemy w ciągle ten sam sposób, rano po wstaniu wykonujemy te same czynności, jeszcze śpiąc na stojąco. Gdybyśmy mieli tak o wszystkim, co robimy ciągle myśleć: np. o myciu zębów od rana czy piciu szklanki wody, czy spuszczeniu wody w toalecie, to byśmy po prostu oszaleli! Wszystko robimy nawykowo, automatycznie i to tylko dlatego, że robiliśmy to już miliony razy! To dla nas bardzo dobra wiadomość, ponieważ oznacza, że pewnych nawyków wspierających naszą naukę niemieckiego można się po prostu nauczyć.

Budowanie nawyków a badania naukowe

W książce “Siła nawyków” jest wspaniały przykład na to jak działają nasze nawyki i jak głęboko wtłoczone są w naszym mózgu. Autor opisuje przypadek starszego pana, który miał wirusowe zapalenie mózgu i mimo tego, że zaskakująco szybko wrócił do zdrowia w jego mózgu zaczęły dziać się dziwne rzeczy. Starszy pan w ogóle nie pamiętał swoich przyjaciół, ani swoich dzieci. A rano wstawał, włączał radio, szedł do kuchni zrobić sobie śniadanie, po czym wcale go nie jadł, tylko wracał do łóżka, znowu grzebał przy radiu, wstawał i znowu robił sobie śniadanie.

Badacze obserwowali go w jego domu. Pacjent na pytanie, gdzie w jego domu jest kuchnia niestety nie potrafił odpowiedzieć, ale gdy pytali gdzie pójdzie jak jest głodny wstawał i szedł prosto do kuchni, bez żadnego zastanowienia! Zapytasz, ale dlaczego? Sama o to pytałam autora książki! Ano właśnie dlatego, że działał nawykowo, automatycznie. Gdy poczuł głód, czyli wystąpił bodziec, to automatycznie szedł do kuchni zrobić sobie coś do jedzenia, ale na poziomie świadomym, nie mógł sobie za żadne skarby przypomnieć, gdzie ta kuchnia jest.

Jego przypadek służył badaczom do stworzenia wielu badań i procedur na temat nawyków. Pokazuje również jak ważne są rutyny w życiu podobnych osób, ale w również w życiu każdego z nas. Ja staram się z tego bardzo korzystać i dzisiaj pokażę Ci jak można takie nawyki zaprogramować tak, żeby wspierały nasz rozwój, a nie działały przeciwko nam.

CZY BUDOWANIE MAŁYCH NAWYKÓW MA SENS?

Nie możesz czekać na decydujący moment. Myślisz, że zdobycie certyfikatu B2 czy C1 spadaną na Ciebie tak nagle, prosto z jasnego nieba? Znajomość języka jest efektem Twojej codziennej pracy, a nie jednego momentu. Bardzo łatwo przecenić rolę jakiegoś znaczącego wydarzenia w naszym życiu, a nie dostrzegać tego, że to nasza codzienna praca, nasze codzienne małe usprawnienia. Często myślimy, że za wielkim SUKCESEM, kryje się jakieś wielkie, znaczące DZIAŁANIE. Jednak najczęściej jest tak, że tzw. sukces jest sumą małych działań, które robimy cały czas, jest sumą naszej systematycznej pracy. 

Gdy w końcu dostaniemy naszą wymarzoną pracę w Niemczech, to nie zawdzięczamy tego super rozmowie kwalifikacyjnej, na której zabłysnęliśmy językiem i pokazaliśmy się z jak najlepszej strony. Nie! Na ten efekt wpłynęło to, że każdego dnia siadaliśmy do nauki języka niemieckiego, że każdego dnia poznawaliśmy określoną liczbę słówek i każdego dnia braliśmy udział w kursie językowym i przerabialiśmy materiały. Codziennie poprawiliśmy nasze umiejętności językowe choćby o 1%. Może to jest coś małego i niedostrzegalnego na co dzień, ale przecież po pewnym czasie się kumuluje i dłuższej perspektywie da nam właśnie to – WYMARZONĄ PRACĘ. Ucząc się codziennie poprawiamy swoją znajomość języka, choć byśmy nauczyli się wypowiadać poprawnie jedno słówko tego dnia. To już jedno słówko więcej niż dzień wcześniej, a ucząc się jeszcze jutro poprawimy już to, co poprawiliśmy również wczoraj. I tak w kółko! Nawyki są procentem składanym do naszego rozwoju językowego.

UWAGA! Może to działać również na odwrót! Jeżeli każdego dnia nie robisz choć małego kroku, by coś usprawnić w swojej znajomości języka, to po pewnym czasie Twój język będzie coraz gorszy.

Często bagatelizujemy naszą codzienną pracę i szybko z niej rezygnujemy, bo nie widzimy efektów jak na dłoni. No bo faktycznie, jeżeli godzinę wieczorem pouczysz się niemieckiego, to nie opanujesz tego języka. Ale jeżeli będziesz uczył się codziennie przez rok, to pomyśl, w jakim momencie możesz się znaleźć z perspektywy roku! Pamiętaj, że nawyki działają dla Ciebie albo przeciw Tobie. Czas i tak upłynie i w zależności od tego, w co go zainwestujesz dobre nawyki będą Ci sprzyjać, a złe nawyki będą utrudniać Ci postęp.

DOLINA ROZCZAROWAŃ VS. BUDOWANIE NAWYKÓW

Aha, czyli to takie proste: codzienne poświęcam 30 minut (w zależności od Twojego kontekstu) i działam, by w dłużej perspektywie osiągnąć sukces! To super! Zaczynam! Właśnie nie proste, dlatego że my-ludzie zniechęcamy się, gdy nie widzimy szybkich efektów:

  • “Codziennie biegam i biegam i nic nie chudnę mam dosyć!”,
  • “Codziennie słucham podcastów po niemiecku i i tak nic nie rozumiem, dość!”,
  • “Codziennie robię jedną lekcję z kursu językowego i odrabiam prace domowe, a i tak nic z tego nie wychodzi.”

Nasza codzienna praca to gromadzenie naszego potencjału, magazynowanie wiedzy potrzebnego do poważnej zmiany. Dlatego trzeba wytrwać! Na początku zmiany naszego nawyku jesteśmy bardzo optymistyczni i postanawiamy, że od dzisiaj uczymy się każdego dnia chociażby pół godziny dziennie. Po pewnym czasie jednak motywacja spada, nazywane jest to DOLINĄ ROZCZAROWAŃ. Robimy coś każdego dnia, chcemy wprowadzić nowy nawyk i NIC! Oczekujemy liniowych postępów, oczekujemy efektów teraz natychmiast, ale jest to niemożliwe. Tym bardziej, gdy chodzi o budowanie nawyków i naukę języka. Efekty oczywiście są, ale na tyle małe, że ich nie widzimy w codziennym życiu. Gdy bazujesz na nawykach i codziennych małych krokach, to musisz wiedzieć, że one polegają na kumulowaniu i te widoczne rezultaty są często opóźnione. Przyzwyczajenia należy pielęgnować wystarczająco długo, by ten zastój, tę dolinę rozczarowań przebrnąć. Twoja nauka na pewno nie poszła na marne, ale na razie magazynuje się gdzieś w naszej głowie!

CZY WARTO WYZNACZAĆ SOBIE CELE?

Jestem wielką zwolenniczką wyznaczania sobie celów, ale z głową i planem. Lubię widzieć na horyzoncie cel, bo przecież nie uczę się dzisiaj dziesięciu słówek, żeby po prostu się ich nauczyć! Tylko po to, żeby zwiększyć swój poziom znajomości języka, może podejść do jakiegoś egzaminu językowego, a może po prostu po to, by użyć tych słów w rozmowie w pracy. Jednak wyznaczając cel naszej nauki i naszego wyjazdu za granicę trzeba ustalić systemy lub plan, w których do tego celu będziemy się zbliżać. Jeżeli jesteś nauczycielką lub nauczycielem, to Twoim celem może być praca w wyuczonym zawodzie w Niemczech. A systemem, który Cię do tego zbliży będzie codzienna nauka niemieckich słówek, konwersacje i udział w kursie językowym. Cele pokazują kierunek działania, warto je mieć, ale to plan i systemy, w których działamy generują nasze postępy.

Z celami wiąże się kilka problemów, które udowadniają, że same cele nie wystarczą.

#1 PROBLEM: ZWYCIĘSCY I PRZEGRANI MAJĄ TAKIE SAME CELE

Po pierwsze zarówno ci, którym nie udaje się finalnie nauczyć języka, jak i ci, którzy zdobywają w nim kolejne poziomy mają przecież ten sam cel. My na końcu widzimy tylko górę lodową, czyli zdobyty przez daną osobę cel, ale za tym celem zawsze stoi codzienna praca i dobry plan. Zatem to nie cel różni zwycięzców od przegranych, a sposób jego osiągania.  Koleżanka z kursu językowego też będzie miała cel ukończyć kurs i osiągnąć lepszy poziom znajomości języka. Jednak to Ty codziennymi nawykami uczenia się: słuchania niemieckich podcastów, odrabiania zadań z kursu, szukania dodatkowych materiałów i uczenia się z nich, może przestawienia części swojego życia na język niemiecki. Zatem to Ty budowaniem nawyków zbliżysz się do celu, a koleżanka będzie przychodziła dwa razy w tygodniu na kurs i to uzna to za wystarczającą naukę.

#2 PROBLEM: CELE SĄ OGRANICZONE W CZASIE

Drugi problem z celami jest taki, że są chwilowe, ograniczone w czasie. Mając cel: zdobycie certyfikatu B1 z języka niemieckiego, nie sprawimy, że będziemy znać język niemiecki i pewnie się w nim komunikować. Osiągnięcie celu może przypieczętować jakiś etap, ale bez zmiany naszych nawyków i codziennych przyzwyczajeń, zmieni się to tylko na chwile. Doskonale wiesz, że w nauce języka nie chodzi przecież o to, żeby mieć jakąś konkretną literę i cyfrę na certyfikacie, a o to, żeby tym językiem władać i dogadać w codziennym życiu w Niemczech.

#3 PROBLEM: CELE ODBIERAJĄ RADOŚĆ Z POZNAWANIA JĘZYKA

Kolejny problem z celami jest taki, że mogą odebrać Ci całą radość z poznawania języka. Cel typu: “Kiedy zdam egzamin B2 będę szczęśliwa i zmienię pracę!” lub “Kiedy schudnę 10 kilo będę szczęśliwa!”. Już samo założenie tych celów, bo się na nich fiksujemy. Może nawet nie uda mi się zdać tego egzaminu, ale codziennie będę otaczała się językiem niemieckim, dzięki budowaniu nawyków każdego dnia uczę się czegoś nowego i mój język staje się coraz lepszy. Tak samo z odchudzaniem. W chudnięciu nie chodzi tak naprawdę o to, by być o te 10 kilo chudszym po jakimś czasie, a o to, żeby zmienić swoje nawyki żywieniowe. Bo co z tego, że ze pół roku będę chudsza, jeżeli nie zmieniłam swojego stylu życia i zaraz wszystko to, co zrzuciłam wróci na mnie z powrotem.

Najważniejsze są codzienne małe kroki, które wykonuję w kierunku zmiany. Codzienne jedzenie odpowiedniej porcji warzyw i owoców oraz ruszanie się, czy właśnie przeczytanie kolejnych 5 stron niemieckojęzycznej książki, jest ważniejsze niż sam CEL sam w sobie. Bo jak łatwo nie docenić swojej pracy, gdy postawiony CEL nie został zrealizowany. Cel wytwarza w nas poczucie, że albo wszystko albo nic, a przecież jest tyle pomiędzy.

#4 PROBLEM: CELE SĄ SPRZECZNE Z SYSTEMATYCZNYM ROZWOJEM

Często cele są sprzeczne z rozwojem na większą skalę. Ile razy po osiągnięciu celu się odpuszcza, bo spada już cała motywacja. Cała magia polega NIE na tym, by osiągnąć jakiś językowy pułap, a na tym, żeby sumiennie kontynuować naukę i każdego dnia doskonalić swój niemiecki. Dlatego warto się skupić na naszych metodach nauki, budowaniu nawyków uczenia się oraz codziennych czynnościach, które mogą nas do tego celu zbliżać.

BUDOWANIE NAWYKÓW CZY ZMIANA TOŻSAMOŚCI?

Każdy z nas ma pewnie dużo złych nawyków. Ja również! Zatem czemu tak łatwo to przychodzi, a wykształcenie tych pozytywnych to taka próba charakteru?! Dobre nawyki są po prostu uciążliwe, natomiast te, które już mamy, nawet te złe zdają się być niezmienne! Nawet jak bardzo, bardzo tego chcemy. Nasze codzienne zwyczaje mają jednak ogromny wpływ na nasze życie i wielce prawdopodobne jest to, że to w jakich sposób wygląda nasza codzienność nie zmieni się na przestrzeni roku! No chyba, że świadomie wprowadzimy jakąś zmianę.

Trzy warstwy zmiany zachowania

Według autora książki “Atomowe nawyki” zmiana zachowania ma trzy warstwy: rezultaty, procesy oraz tożsamość. Pierwsza warstwa, ta najbardziej zewnętrzna to rezultaty, czyli nasze wyniki. To, co widać na pierwszy rzut oka: np. zrzucenie wagi lub zdobycie certyfikatu językowego. Druga warstwa to procesy, czyli sposób, w który dochodzimy do celu. To nasze nawyki i codzienne zachowania. W naszym przypadku będą to metody nauki dobrane odpowiednio do nas, znalezienie dobrego lektora/lektorki lub wybranie dobrego kursu językowego. Trzecia warstwa, czyli ta, która jest najgłębiej to tożsamość, czyli zmiana naszych przekonań i postrzegania samego siebie: naszej samooceny, wizerunku i światopoglądu. 

Rezultaty są tym co otrzymujemy, procesy tym co robimy, by je osiągnąć, a tożsamość to kim jesteśmy i w co wierzymy.

Skupiając się tylko na rezultatach nie docieramy do sedna problemu. Dlatego osoby, które chudną zaraz potem szybko tyją i mają efekt jojo. Co z tego, że osiągnęły cel i schudły 10 kilo, skoro nie zmieniły nawyków żywieniowych i zaraz po zakończeniu diety wpadają w stare przyzwyczajenia. Dlatego tak ważne jest, żeby na początku ustalić sobie kim ja chcę zostać.

Zmiana naszej tożsamości językowej

Nasz przykład: czy chcemy stać się osobą, która zna na wyrywki słówka z kartki lub osobą z dyplomem z certyfikatem językowym C1 czy chcemy być kimś, kto swobodnie używa języka niemieckiego? Im większa satysfakcja z naszej nowej tożsamości, tym większa motywacja do podtrzymywania nawyków, które są z nią związane. Jeżeli poczujesz dumę z tego, że dogadujesz się po niemiecku w codziennych sytuacjach, to będzie Cię to dodatkowo napędzało do działania. Celem budowania nawyków biegania nie jest/nie powinno być przebiegnięcie maratonu, a zostanie biegaczem. Bycie biegaczem lub bycie osobą, która dobrze zna język niemiecki, wchodzi głęboko w naszą tożsamość i staje się po prostu częścią nas. Budowanie nawyków w naszej tożsamości polega na odpowiedzeniu sobie na kluczowe pytanie:

  • dlaczego jest to dla mnie ważne,
  • po co uczysz się języka,
  • po co powtarzasz codziennie te słówka?

Chyba nie po to, aby je po prostu znać! Raczej po to, by się nimi płynnie posługiwać, czyli mówić biegle po niemiecku. By zmienić swoją tożsamość, musisz ją na początku określić. Opisz sobie jakim typem człowieka chcesz być, a potem kolejno małymi krokami udowadniaj sobie, że nim jesteś. Chcesz być człowiekiem, który zdrowo się odżywia. To każdy zdrowy posiłek będzie Cię zbliżał to tej tożsamości. Jesteś tym typem imigranta w Niemczech, który bardzo dobrze zna niemiecki i któremu w tym zakresie nic nie brakuje! Każde nowe słówko umacnia Twoją tożsamość.

DLACZEGO NAWYKI DZIAŁAJĄ?

Zastanawiasz się pewnie, dlaczego to niby ma działać. Nasze mózgi są leniwe, właśnie dlatego. Budowanie nawyków, czyli pewnych automatycznych zachowań obniża poziom aktywności naszego mózgu. Nie musimy nad tym myśleć, po prostu to robimy, a naszą satysfakcją nagrodzimy swój mózg, żeby czuł się jeszcze bardziej zadowolony. Mózg nie chce codziennie zastanawiać się, co zrobić po obudzeniu i wstaniu z łóżka. Tak naprawdę 40% naszych zachować to zachowania czysto nawykowe. Dostajemy sygnał, pragniemy coś zrobić, wykonujemy nasz nawyk i potem przychodzi nagroda za jego wykonanie i tak w kółko. Dzięki nawykom możemy skupiać się na czymś innym. Ja osobiście nie jestem kierowcą, ale może Ty jesteś: pomyśl, czy w samochodzie cały czas aktywnie myślisz, co robisz, czy jednak działasz nawykowo i automatycznie?

Bardzo podobnie działamy z mediami społecznościowymi. Dostajemy sygnał nowej wiadomości, więc pragniemy ją przeczytać, bo aż nas ręce świerzbią, bierzemy telefon, by zobaczyć, co tam nowego się wydarzyło i nagrodą jest zaspokojenie pragnienia i naszej ciekawości. Właśnie z tego powodu, ja od wielu lat mam wyłączone powiadomienia w telefonie, nie chcę być jego zakładniczką.

BUDOWANIE NAWYKÓW: JAK TO ZROBIĆ W PRAKTYCE?

1. NAWYK MUSI BYĆ ZROZUMIAŁY

Nawyk musisz rozumieć od razu, a nie jeszcze zastanawiać się, co on oznacza. Nauka języka niemieckiego nie jest nawykiem, bo co to tak naprawdę oznacza? Nawykiem będzie natomiast codzienne czytanie jednego artykułu z gazety po niemiecku do śniadania. Nawykiem może być również codzienne wieczorne spisywanie sobie jednego nowego słowa, które usłyszysz w ciągu dnia. Po roku zeszyt będzie miał 365 słów, a każde z nich będzie podporządkowane konkretnym emocjom i sytuacji, dzięki czemu lepiej je zapamiętasz. Prostota i konkretyzowanie to przepis na udane budowanie nawyków. Nawyk musi być oczywisty!

PIERWSZA METODA: OSADŹ NAWYK W SYTUACJI

Konkretnie określasz sytuację, w której wprowadzasz nowy nawyk. W sytuacji X, robię Y. Czyli gdy jem śniadanie, czytam artykuł po niemiecku. Gdy kładę się do łóżka spisuje sobie słówko dnia. Każdego dnia o 18:00 przez 20 minut uczę się języka z tej konkretnej książki albo kursu, itd.

DRUGA METODA: DODAJ NAWYK DO INNEGO

Dodajesz nawyk do innego. Przyjrzyj się swoim zachowaniom każdego dnia. Na pewno działasz nawykowo. Zobacz czy nowego nawyku, który chcesz przyjąć do swojej codzienności, nie możesz dołączyć już do jakiegoś istniejącego. Będzie Ci wtedy łatwiej. Np. ja mam codzienny nawyk picia wody od rana, zawsze tym zaczynam swój dzień, czy się pali czy się wali. Obok bidonu na wodę, który szykuję sobie od rana z pyszną ciepłą wodą, mam postawione moje suplementy, które biorę i mimo, że nie biorę ich na czczo, to już wtedy wprowadziłam sobie nawyk szykowania ich. Potem, gdy idę robić sobie śniadanie, a one leżą już na blacie i nigdy o nich nie zapominam.

To może być naprawdę coś małego! Może masz nawyk picia kawy i do tego nawyku możesz coś dołączyć, np. do porannej kawy przeczytam na głos jedno zdanie po niemiecku lub jadąc S-bahn’em do pracy przerobię jedną lekcję w wykupionym kursie online lub pouczę się słówek w aplikacji do nauki niemieckiego. Nawyki możesz piętrzyć sobie w nieskończoność, całość takich spiętrzonych nawyków często nazywamy rutyną.

TRZECIA METODA: DOSTOSUJ SWOJE OTOCZENIE

Dostosuj swoje otoczenie do Twojego nawyku. To tak jak u mnie z tymi suplementami. Nie chcę o nich zapominać, więc stoją w kuchni na blacie obok czajnika na wodę. Jeżeli nie chcesz zapominać o uczeniu się wieczorem przed snem, to uszykuj sobie na blacie książkę do nauki. Jeżeli chcesz przy śniadaniu czytać jeden artykuł po niemiecku, to musisz mieć uszykowaną gazetę, a nie dopiero lecieć do sklepu ją kupić. Jeżeli w S-bahn’ie chcesz powtarzać słówka z fiszek lub aplikacji to musisz mieć już ją na telefonie. Twoje środowisko musi sprzyjać Twoim nawykom, inaczej będzie to dla Ciebie zbyt uciążliwe.

Ja chciałam zmienić nawyk picia wody, bo zauważyłam, że pije jej bardzo mało. Co ciekawe zauważyłam również, że gdy chodzę do biura do pracy (obecnie pracuję zdalnie), to wypijam dwa litry wody bez problemu. Dlaczego? Ano dlatego, że w pracy po wejściu biorę sobie butelkę wody i stawiam na biurku i potem podczas całego dnia ją popijam. Przeniosłam ten nawyk do swojego domu i pracy zdalnej, kupiłam bidon na wodę i teraz cały czas mam go pod ręką, a wodę piję litrami. Jeżeli chcesz oglądać filmy po niemiecku, to wykup niemieckiego Netflixa, niech Cię nie kuszą wersje polskojęzyczne. To sygnał jest najistotniejszy do rozpoczęcia nawyku, a ten sygnał często wypływa z naszego otoczenia. Na początku nawyk będzie czymś konkretnym, ale z czasem, gdy już się zautomatyzuje będzie kojarzył Ci się z danym kontekstem: jazdą pociągiem, wstawaniem rano, oglądaniem filmów, itd. 

CZWARTA METODA: SAMODYSCYPLINA DZIAŁA KRÓTKO

Pamiętaj, że samodyscyplina może działać krótkofalowo. Nie zawsze mamy w sobie tyle siły, by trzymać się naszych założeń i zmienić nasze złe nawyki. Dlatego zmieniając otoczenie możemy pozbyć się również nawyku, którego nie chcemy w swoim życiu. W imię pierwszej zasady zmiany nawyku: uczyń go widocznym, konkretnym i zrozumiałym, nawyk, którego nie chcemy musimy uniewidocznić i sprawić, że będzie trudniejszy. Jeżeli mamy nawyk jedzenia ciastek po obiedzie, to gdy w domu nie będzie tych ciastek, to zaburzymy ten nawyk. I tak jeden, drugi i trzeci raz i będzie coraz łatwiej o nim zapomnieć.

Oczywiście na początku zmiany, gdy jesteśmy jeszcze bardzo zmotywowani, nie ruszy nas, jeżeli ktoś koło nas będzie jadł takie ciasto, ALE w słabszy dzień po prostu ulegniemy. Dlatego najłatwiej usunąć to ciastko z naszego środowiska, usnąć sygnał, który wywołuje zły nawyk. Nawyk można przełamać, można go przerwać, ale mózg o nim nie zapomni, więc bardzo łatwo potem wrócić na starą wydeptaną ścieżkę. 

2. NAWYK MUSI BYĆ PRZYJEMNY

Kolejne prawo zmiany naszego zachowania to sprawienie, że nawyk będzie nas kręcił. Ja wiem, że jedzenie warzyw może być mniej atrakcyjne niż zjedzenie kebaba. Fast foody sprawiają, że nasz ośrodek nagrody w mózgu szaleje! I to dlatego, tym bardziej musimy sprawić, że nasz zdrowy nawyk będzie dla nas meeeeega przyjemny. Twój nawyk musi być taki, że nie oprzesz się mu, tak będzie Cię kusił! W budowaniu nawyków ta nagroda, która nadchodzi na jego końcu jest bardzo istotna, by nas do niego zachęcać. No ale jak to zrobić, gdy nawykiem ma być nudne uczenie się 20 minut dziennie niemieckiego? 

PIERWSZA METODA: ŁĄCZ POKUSY

Możesz wykorzystać tutaj łączenie pokus, żeby Twój nawyk był bardzo atrakcyjny. Po nawyku, który chcesz wprowadzić, zrobisz swój nawyk, który bardzo chcesz. Np. przy śniadaniu przeczytam NAJPIERW jeden artykuł po niemiecku, a potem włączę sobie ulubiony podcast. Jadąc S-Bahn’em NAJPIERW zrobię fiszki z aplikacji do niemieckiego, a później przejrzę sobie Instagram. Sztuką jest połączenie nawyku, który chcemy, który nas bardzo kręci z nawykiem, którego potrzebujemy. Kolejnym przykładem może być oglądanie Netflixa. Mogę obejrzeć serial po pracy, ale tylko w języku niemieckim lub gdy będę oglądała serial, to jednocześnie będę wykonywała ćwiczenia ruchowe, np. jechała na rowerku, itd.

DRUGA METODA: ZNAJDŹ KOGOŚ, KOGO TEN NAWYK KRĘCI

Na atrakcyjność naszego nawyku mają wpływ osoby, którymi się otaczamy. Jeżeli osoby z naszego środowiska robią coś, to my również chcemy to robić, jest to dla nas atrakcyjne, żeby poczuć się przynależnym do danej grupy. Naturalnie wszyscy dążymy do tego, co jest chwalone i akceptowane w naszej grupie znajomych, naszej grupie społecznej. Jeżeli wszyscy moi znajomi chodzą na siłownie, to może ja też zacznę. Jeżeli wszyscy moi znajomi mówią biegle po niemiecku i pracują w swoim zawodzie, to ja również chcę tak mieć!

Jest wiele badań społecznych, które udowadniają dostosowywanie się jednostki do grupy. Możesz wykorzystać to na swoją korzyść. Jeżeli masz słabszą silną wolę, to poszukaj kogoś, kto pociągnie Cię do góry. Na kursie językowym usiądź koło osoby, która będzie się uczyła i robiła zadania domowe, a nie taką, która przychodzi raz w tygodniu i generalnie wszystko jej wisi. Pamiętaj, kim chcesz być: osobą znającą bardzo dobrze język niemiecki i komunikującą się nim bez ograniczeń.

TRZECIA METODA: PRZEPROGRAMUJ SWÓJ MÓZG

Spróbuj przeprogramować swój mózg tak, by cieszyły go trudne nawyki. Na dobry początek zmień słowo “musisz” na “możesz“! Nie musisz uczyć się języka niemieckiego, ale MOŻESZ, masz taką możliwość. Jeżeli chodzisz na kurs integracyjny, to już w ogóle super! Możesz korzystać z takiej możliwości w Niemczech. Spróbuj przestawić Twój punkt widzenia, może pomoże Ci również pozbycie się mitów o języku niemieckim, o których mówiłam w pierwszym odcinku mojego podcastu. Staraj się, by Twoja głowa kojarzyła potrzebny Ci nawyk z czymś przyjemnym. Uprzyjemniaj to sobie! Na kurs językowy weź sobie ulubioną kawę na wynos, zakumpluj się z fajnymi ludźmi z kursu, dużo się uśmiechaj. Uśmiech dla mózgu to znak, że coś jest super radosne, nawet gdy nie jest. Zrób coś miłego dla siebie przed 20 minutową nauką każdego dnia. Może przed czytaniem po niemiecku w łóżku, weź dłuższą kąpiel albo zrób sobie małe spa. 

3. NAWYK MUSI BYĆ PROSTY

Nawyk musi być prosty! Sztuka polega na tym, by działać powoli, ale regularnie i do przodu. To nie może być coś, co wymaga heroicznych wysiłków. To ma być łatwe i dać nam szybką nagrodę! Uwaga: łatwe oznacza dla każdego coś innego. Dla mnie łatwe było chodzenie codziennie na kurs językowy, dla kogoś innego łatwe będzie nauczenie się jednego słówka dzienne, a dla Ciebie może być to spacer z niemieckim podcastem w słuchawce.

Chodzi o to, by działać systematycznie, małymi krokami wydeptywać sobie nową ścieżkę w mózgu, żeby za jakiś czas, gdy zmienimy otoczenie nasz mózg sam upomniał się o dany nawyk. Trzeba po prostu wykonać tyle udanych prób działania, by w naszej głowie się to zakorzeniło i zaczęło działać nawykowo. Najskuteczniej działa po prostu robienie danej rzeczy, a nie myślenie czy planowanie jej. Pamiętaj, że chodzi o to, by nasz mózg nauczył się nowego nawyku. Tak jak bez zastanowienia sięga po czekoladę do kawy, tak samo niech sięga po książkę do nauki niemieckiego.

PIERWSZA METODA: MNIEJ ZNACZY LEPIEJ

Pierwsza strategia, by nawyk był prosty to zyskiwanie przez ujmowanie. Budowanie nawyków musi kosztować nas jak najmniej wysiłku! Zawsze o tym pamiętaj, gdy chcesz wprowadzić jakieś nowe zachowania do swojego życia. Nie ma sensu porywać się z motyką na słońce i wymyślić sobie: codziennie będę chodziła na siłownie! Nie! Ale może 15 minut dziennie poruszam się: pójdę na spacer, potańczę lub posprzątam w mieszkaniu. Albo nawet tylko ubranie się w strój sportowy, a może nawet wyjęcie tego stroju z szafy na początek wystarczy. Nasze mózgi to leniuchy, pamiętaj! Jesteśmy tak nauczeni przez ewolucję: mamy oszczędzać energię, gdy to tylko możliwe!

No i nie zapominaj, że nawyk to jedynie proces, który stoi na drodze w osiągnięciu tego, czego pragniesz. Nauka 20 minut dziennie niemieckiego stoi na drodze do stania się osobą, która biegle włada językiem. Codzienna medytacja stoi na drodze do uzyskania spokoju. Przyjrzyj się złym nawykom, które masz. One też są zazwyczaj bardzo proste. Przeglądanie Instagrama! Nie ma problemu, wystarczy wziąć telefon i go!

DRUGA METODA: UŁATW SOBIE ROBIE BUDOWANIE NAWYKÓW

O środowisku już mówiłam, ale również dostosowanie go sprawia również to, że nawyk staje się prosty. Gdy rano siadam do swojego biurka, już mam na nim otwarty swój kalendarz i zrobioną listę to-do. Przygotowałam to dzień wcześniej, więc dzisiaj tylko muszę albo ją uzupełnić i zaplanować albo brać się do roboty. Gdy czasami zapominam sobie zrobić takiej listy pierwsze 15 minut mojego poranka zastanawiam się, w którą stronę w ogóle się udać. Jeżeli Twoim nawykiem jest uczenie się języka uszykuj sobie książki i pisadła. A jeśli chcesz uczyć się słówek z nowego serialu na Netflixie, niech zeszyt do ich zapisywania leży zawsze w miejscu, w którym ten serial oglądasz. I analogicznie, jeżeli chcesz się zdrowo odżywiać, idź do sklepu najedzona po korek i zrób zakupy na cały tydzień. Wtedy kusi mniej! Wiem z praktyki. 

TRZECIA METODA: NAUCZ SIĘ ZACZYNAĆ

Nawyk to jest początek działania, to zaledwie kilka chwil. Nawyk będzie tym pierwszym sygnałem, który wywoła już potem całą lawinę. Dlatego kolejna zasada DWÓCH MINUT mówi, żeby nawyk był ułamkiem przyszłego działania. Jeżeli przeraża Cię wizja uczenia się 20 minut dziennie, to niech Twoim nawykiem będzie o godzinie 18:00 przerobienie jednej strony z podręcznika do niemieckiego. Jednej strony! Nic więcej! Jeśli chcesz biegać, to nie stresuj się tym, ile masz przebiec, jedynie załóż sobie to, że ubierzesz stój i wyjdziesz z domu.

Koncepcja tej strategii jest taka, żeby nawyk był najprostszy z możliwych! Gdy zaczniesz już coś robić, to będzie większa szansa na to, że będzie to kontynuowane. Jak zrobię jedną stronę z podręcznika do niemieckiego, to jest szansa, że wciągnę się na tyle, że przejrzę całą lekcję! Jeżeli już ubiorę ten strój sportowy, to będzie mnie aż korciło, żeby jechać na siłownie, no bo skoro już mam ten strój… Zaczynaj od bardzo łatwych kroków i potem możesz je sobie stopniować, jeśli uznasz, że masz taką gotowość. Możesz zacząć od 5 minut nauki dziennie albo nawet od minuty, jeżeli 5 minut nadal Cię przeraża, potem zwiększyć ją do 10 minut, potem przejść od przerobienia dziennie konkretnego tematu, itd.

I teraz pewnie sobie pomyślisz: Martyna, co Ty gadasz? 5 minut nic nie zmieni w moim życiu! Pamiętaj jednak, że to będzie 5 minut więcej niż normalnie, a daje to 100% więcej niż robisz na co dzień dla języka niemieckiego. Zaufaj mi i opanuj nawyk zaczyniania, później pójdzie już z górki. Ja właśnie tak działam tworząc treści na Migrantkę! Nie zastanawiam się nad tym, tylko siadam i moim zadaniem jest zacząć.

CZWARTA METODA: ZRÓB COŚ JEDNORAZOWEGO, CO UŁATWI CI BUDOWANIE NAWYKÓW

Kolejną strategią, która ułatwi jakiś nawyk może być technologia lub zakupienie jakiegoś przedmiotu, który ten nawyk maksymalnie uprości. Może to być np. jakiś kurs językowy online, w którym codziennie odblokowuje się nowa lekcja lub kurs na żywo, który odbywa się codziennie o określonej godzinie lub wymienienie się codziennie z koleżanką, która również się uczy, swoimi osiągnięciami lub planem nauki na dzisiejszy dzień. Taką osobę można nazwać partnerem/partnerką produktywności. Jeżeli Twoim nawykiem jest oszczędzanie, to możesz zautomatyzować to na swojej karcie bankowej. Zasada jest taka, że jeżeli możesz zrobić coś szybciej, łatwiej i sprawniej, zrób to! To działania jednorazowe, które będą wspierały Twój nawyk. Znalezienie i umówienie się z partnerem produktywności, kupienie wartościowego kursu online lub fajniej książki, itd.

4. NAWYK MUSI BYĆ SATYSFAKCJONUJĄCY

No i przed nami ostatnia zasada zmiany zachowania, czyli sprawienie, że nowy nawyk będzie przynosił nam satysfakcję. Chętniej po prostu robimy to, co jest nagradzane, a unikamy tego, co jest karane. Pozytywne emocje umacniają wykonywanie nawyków. Jedno zastrzeżenie! Ta przyjemność z wykonania danego nawyku musi być natychmiastowa! Nie może być nią np. za pół roku podejście do egzaminu językowego i zdanie go! Przyjemność musimy czuć natychmiast.

My, jako ludzie racjonalnie wiemy przecież, że palenie jest niezdrowe i może być przyczyną raka płuc, ale satysfakcja, którą daje zapalenie tego jednego papierosa tu i teraz jest większa. Wiemy racjonalnie, że jedzenie owoców i warzyw będzie procentowało nam dobry zdrowiem w przyszłości, ale na ten moment bardziej kuszące wydaje się zjedzenie burgera. Cała magia polega na tym, by nowym nawykom dać tu i teraz szczyptę satysfakcji, a tym niezdrowym szczyptę przykrości i niezadowolenia. No dobra, ale czy to w ogóle możliwe w naszym kontekście?

PIERWSZA METODA: MOTYWUJ SIĘ POZYTYWNIE

Byłoby oczywiście idealnie, gdyby nagrodą za dobry nawyk był on sam w sobie, no ale bądźmy realistami, zjedzenie marchewki czy otworzenie książki do niemieckiego mnie nie uszczęśliwi, a bardziej kojarzy mi się z jakimś meeeeeeeega poświęceniem. Dlatego pierwszą strategią, która sprawi, że nawyk będzie dla nas satysfakcjonujący jest jego zakończenie. Musimy wiązać nasz nawyk z bezpośrednią nagrodą, czyli sygnałem, który daje uczucie przyjemności do naszego mózgu. Spróbuj na dobry początek wizualizacji i mapy marzeń. Pamiętasz, gdy mówiłam o wizji tego, kim chcesz się stać dzięki nawykom. To właśnie może być Twoją mapą marzeń.

Stwórz kolaż, który będzie określał to marzenie lub znajdź cytat, który idealnie określa Twoją wizje i powieś sobie te kartki nad miejscem, w którym się uczysz. To również będzie sprawiało, że każdy mały krok, który zbliża Cię do celu będzie dawał satysfakcję. Zastrzeżenia: Twoja wizja musi być w widocznym miejscu podczas robienia danego nawyku. Może być to kolaż włożony w książkę przy łóżku lub taki, który wisi nad Twoim biurkiem. Możesz za każdy wypełniony rozdział książki sprawiać sobie jakąś przyjemność: jeść coś pysznego na mieście, kupić sobie coś małego, co zawsze sprawia Ci radość, itd. Tylko pamiętaj, by nagroda nie podkopywała Twojego nawyku! Czyli jeżeli Twoim nawykiem jest oszczędzanie, to głupotą będzie, jeśli nagrodą będzie kupowanie sobie czegoś. Natomiast, jeżeli nawykiem będzie zdrowe jedzenie, to czy sens będzie miało w nagrode kupienie sobie ulubionej babeczki? Wątpię!

MIGRACYJNY NAWYKOWANIK

A jeżeli potrzebujesz czegoś więcej, to może to być NAWYKOWNIK, czyli regularne zaznaczanie wykonania danego nawyku. Ja nazywam to kropkami, ponieważ w moim nawykowniku stawiam codziennie kropki za każde wykonane zadanie, ale Ty możesz sobie odhaczać to ptaszkami, czy czym masz ochotę. Ja wiem, że może wydawać się to śmieszne, ale stawianie takiej kropki czy ptaszka to satysfakcja gwarantowana. Ja mam taki nawykownik wpisany w mój kalendarz, ale dla Ciebie przygotowałam coś specjalnego: migracyjny nawykownik! Pobierz go poniżej!


.

Dlaczego nawykownik działa?

Chcesz wiedzieć, dlaczego taki nawykownik w ogóle ma prawo działać?

PIERWSZA PRZYCZYNA: WIDZIMY PROGRES

Po pierwsze dlatego, że wtedy jest to oczywiste, że mamy jakiś progres. Widzę w moim kalendarzu tyle kropek, iksów czy ptaszków w każdym miesiącu, więc wiem, że działam, że zbliżam się do mojego marzenia. Poza tym, dzięki zaznaczaniu tych moich kropek jestem szczera sama ze sobą i widzę czarno na białym czy coś robię czy nie. A zdradzę Ci, że mam taki nawyk, pod którym nie mam żadnej kropki i myślę właśnie co zrobić z tym fantem. Gdybym tego nie widziała, to nie umiałabym sięgnąć pamięcią nawet do ostatniego poniedziałku i że 100% pewnością określić, czy ja daną rzecz zrobiłam czy nie.

DRUGA PRZYCZYNA: JEST ATRAKCYJNY

Po drugie śledzenie moich nawyków i zaznaczanie ich w nawykowniku jest baaaaardzo atrakcyjne, bo widzę postęp i mam apetyt na więcej. Gdy w moim nawykowniku mam codziennie postawioną kropkę, to nie chce przerywać tej dobrej passy. To wizualny dowód mojej ciężkiej pracy i motywuje mnie do działania dalej!

TRZECIA PRZYCZYNA: JEST SATYSFAKCJONUJĄCY

Po trzecie, to tak jak już mówiłam, to daje mi satysfakcję i jest dla mnie nagrodą. Idę zaznaczyć sobie kropkę w moim nawykowników. Nawet nie wiesz, jak boli mnie, że przy jednym z nawyków nie mam postawionej ani jednej kropki.

CO ZROBIĆ, GDY PRZERWIEMY NASZ NAWYK?

No dobra już wiemy czym są nawyki, jak je wkomponować w nasze życie, ale co zrobić, gdy mimo tego, że wykonujemy dany nawyk od tygodni, nagle przerwiemy? Na początek uświadom sobie, że na pewno będzie taka sytuacjach, w której przerwiesz nawyk. Może to być urlop, odwiedziny znajomych, choroba, itd. Jest zasada, żeby nie rezygnować dwa razy. Jeżeli jeden dzień, coś mi wypadło, to następnego dnia działam dalej, jak gdyby nigdy nic. Nic się nie wydarzyło!

Może w swoim zdrowym odżywianiu zjesz pizze lub kebaba, to nic, następnego dnia znowu wracasz do swoich zdrowych nawyków. Jeżeli jednego dnia, naprawdę brak Ci siły na naukę, ok, ale już w kolejnym dniu siadaj tak, jak zazwyczaj i pamiętaj chociaż zaczynaj! Jeden błąd nie prowadzi do katastrofy! To odpuszczanie i seria kolejnych odpuszczeń do niej prowadzą! Za rok obudzimy się z przeświadczeniem, że w sumie to, kiedyś coś tam się robiło, ale nawet już nie wiemy, co to było.

To odróżnia zwycięzców od przegranych. Każdy ponosi porażki i klęski, ale sztuką jest wstać i działać dalej. Sztuką jest wykonywanie swoich nawyków nawet w złe dni, w dni, w których nie masz na nic ochoty i na nic siły! Zaczynaj lub rób mniej w takie dni, ale rób! Pamiętaj, że nawyk to sztuka zaczynania. Często te złe dni, w które nic nie wchodzi do głowy, ale mimo wszystko wydeptujesz tę ścieżkę nawyku są bardzo ważne, a może nawet ważniejsze niż dni, w które działasz z pełną motywacją i chęcią. Nie zawsze też chodzi o to, czego akurat dzisiaj się nauczysz, chodzi o to, że jesteś człowiekiem, który się uczy!

BUDOWANIE NAWYKÓW WSPIERAJĄCYCH NAUKĘ JĘZYKA

Pamiętaj, żeby chronić swoje ciężko wypracowane nawyki i jeżeli jakaś sytuacja może mu zaszkodzić, to staraj się ją wykluczyć. Jeżeli coś Cię kusi zamiast wykonania swojego nawyku, to spróbuj odwlec to w czasie. Jeśli o 18:00 siadasz do kursu języka niemieckiego lub do podręcznika lub do tego, co masz w planach, to jeżeli właśnie skończył się jeden odcinek serialu i Netflix już chce załączyć Ci kolejny, a jeszcze ten poprzedni skończył się taką sceną, że po prostu muuuuuuusisz obejrzeć dalej. U mnie często się tak dzieje! To nie zabraniaj tego sobie, tylko odczekaj 15 minut. Powiedz sobie: “Ok, obejrzysz ten odcinek, już nie płacz! Ale za 15 minut!” lub “Jasne, że zjesz tę czekoladę, ale nie teraz, za pół godziny.”. Jeżeli nie ulegniesz tej pokusie od razu, to często okaże się, że ze te kilka minut całkowicie o niej zapomnisz, bo wciągnie Cię coś innego.

Mam nadzieję, że dzisiejszy nietypowy odcinek zainspirował Cię do wprowadzenia zmiany w swoich codziennych działaniach. Daj mi koniecznie znać na moim Instagramie _migrantka lub na Facebooku Migrantka. Jeżeli masz taką możliwość w swojej aplikacji, to proszę oceń i skomentuj mój podcast. Będzie mi bardzo miło! 


Bibliografia:
  • Clear James, Atomowe nawyki. Drobne zmiany, niezwykłe efekty
  • Duhigg Charles, Siła nawyku
  • Rubin Gretchen, Lepiej. 21 strategii, by osiągnąć szczęście
  • Ola Budzyńska, Zorganizuj się w 21 dni
#1: Nauka języka niemieckiego w Niemczech jako fundament emigracji

#1: Nauka języka niemieckiego w Niemczech jako fundament emigracji

Cześć! Witam Cię w pierwszym odcinku mojego migracyjnego podcastu. Ja nazywam się Martyna Michalak i jestem socjolożką i dziennikarką, a od 2013 roku mieszkam w Niemczech. W sieci znajdziesz mnie pod pseudonimem Migrantka. Na moim blogu migrantka.com podejmuję takie tematy jak emigracja, życie Polaków w Niemczech i opisuje moje przygody z Berlina, gdzie obecnie mieszkam. W tym odcinku mojego podcastu opowiem Ci o tym, dlaczego uważam, że nauka języka niemieckiego w Niemczech to podstawa emigracji. Opowiem o mojej historii z tym językiem, o kursach językowych, które robiłam i które są dostępne w Niemczech. Powiem o sposobach, które ułatwiają mi naukę języka niemieckiego i o blokadach oraz mitach, których trzeba pozbyć się ze swojej głowy, aby nauka przebiegała szybko i przyjemnie.

Wersja do czytania: “Nauka języka niemieckiego w Niemczech jako fundament emigracji”

Zanim opowiem Ci o języku niemieckim, chciałabym trochę wprowadzić Cię do mojego świata. Wyjechałam do Niemiec pod koniec 2013 roku – konkretnie do Monachium, na Bawarię. Tam mieszkałam przez pierwsze trzy lata mojej emigracji i to właśnie tam zaczęła się moja przygoda z językiem niemieckim. Wiem, że może wydawać się to śmieszne, ponieważ na Bawarii mówi się z dialektem bawarskim. Jednak tak właśnie było – to tam zaczęłam uczyć się języka niemieckiego.

Przyjechałam do Niemiec po zakończeniu studiów licencjackich z socjologii. Bez znajomości języka niemieckiego. Miała to być na początku krótka przygoda, która pozwoli odłożyć (jak to się mówi) trochę grosza. Z czasem przerodziła się jednak w sposób na życie i przyszłość. Co prawda, jeszcze mieszkając w Polsce – zarówno w gimnazjum, jak i w liceum – miałam język niemiecki. Jednak lekcje były na tak niskim poziomie, że przyjeżdżając do Niemiec, musiałam zacząć naukę od poziomu ZERO!

Moja przygoda z nauką języka niemieckiego

Pozwól, że wtrącę małą dygresję. Moim zdaniem, języki obce w polskich szkołach nauczane są, delikatnie mówiąc, w mało efektywny sposób. Nieważne czy będzie to niemiecki, czy angielski. Oczywiście nie mówię tutaj o wszystkich szkołach i nauczycielach! Doskonale wiem, że są nauczyciele z pasją, którzy potrafią ukształtować nasze zainteresowania na resztę naszego życia! Mam w rodzinie kilka nauczycielek i uważam, że są najwspanialsze i poświęcają się swojej pracy. Mówię tutaj o moim doświadczeniu podczas edukacji szkolnej i o tym, co słyszę od moich znajomych i rodziny. Moja nauczycielka niemieckiego z gimnazjum, która nie nauczyła nas nic, do tej pory ma zajęcia w moim gimnazjum. Dlatego śmiem przypuszczać, że za dużo się nie zmieniło.

Nieprzyjemne doświadczenia z nauką języków obcych

Opowiem Ci jeszcze o mojej historii, która do tej pory powoduje dreszcze na moim ciele. Gdy chodziłam do liceum, mieliśmy taką nauczycielkę angielskiego, że wszyscy jak jeden mąż chodzili na korepetycje, a na lekcjach trzęśliśmy się ze strachu. Pani od angielskiego uważała, że dzięki temu, że jest surowa i trzyma rygor na zajęciach, będziemy się uczyć i potem jej za to podziękujemy. Hmm… mam prawie 30 lat i nie, naprawdę nie dziękuję, bo i nie ma za co. Na korepetycjach musiałam uczyć się materiału do przodu z książki, byle tylko nie zostać ośmieszonym i poniżonym na zajęciach oraz wkuwałam gramatykę. I doskonale wiem, że moje klasowe koleżanki miały dokładnie tak samo! I dzisiaj również zmagają się z tym samym problemem – lękiem z mówieniem po angielsku.

W mojej ocenie biorę pod uwagę fakt, że chodziłam do szkoły podstawowej i do gimnazjum na wsi, a potem do małego miasta. I nie łudźmy się! Jest ogromna różnica w poziomach nauczania pomiędzy wsią i miastem. Zapewne obecnie w większych miastach sytuacja wygląda o niebo lepiej.

Wracając do niemieckiego – ja w gimnazjum uczyłam się na pamięć wierszyków na ocenę końcową. W liceum natomiast nie mogę powiedzieć, zajęcia były naprawdę świetne, bardzo sympatyczne i bardzo miło je wspominam! Jednak z nauką nie miały nic wspólnego. Całe lekcje się śmialiśmy, a potem musiałam wyciągać się na tróję na semestr. Dlatego przyjeżdżając do Niemiec, po podjęciu decyzji, że chce tutaj zostać na dłużej, bez większego zastanawiania się zaczęłam uczyć się języka niemieckiego.

Moja nauka języka niemieckiego w Niemczech

Tak jak już wspomniałam, zaczęłam od podstaw, od poziomu A1, poważnie! Po 5 latach nauki niemieckiego w szkołach w Polsce zaczęłam naukę języka niemieckiego od poziomu A1. Zapytacie, dlaczego podjęłam taką decyzję, czy było mi to potrzebne, czy wymagał ode mnie tego pracodawca? Nie! Zapytacie może, czy można znaleźć pracę bez znajomości języka, nawet angielskiego? Powiem jasne, że można. Zapytacie może, czy można żyć w Niemczech, nie znając niemieckiego? Powiem: można, ale zapytam: ale po co?

Chęć nauki języka niemieckiego wynikła, w moim przypadku z tego, że nie wyobrażam sobie życia w Niemczech bez tej podstawowej kompetencji. Tak samo nie wyobrażam sobie życia w Anglii, bez znajomości języka angielskiego. Moim zdaniem znajomości języka urzędowego państwa, w którym się mieszka jest podstawą rozwoju, integracji, a co najważniejsze, ułatwia po prostu funkcjonowanie i życie codzienne. Znajomość danego języka obcego daje nam również szansę na to, że może kiedyś poczujemy się na emigracji w domu, jak u siebie, że na emigracji będzie wasza przyszłość. Bez języka niemieckiego zupełnie nie widzę na to szans.

Czy da się żyć w Niemczech bez znajomości niemieckiego?

Jednak nie zrozumcie mnie źle! Oczywiście, że się da! Da się żyć w Niemczech, nawet tylko z językiem polskim. A w takim mieście jak Berlin niemalże wszędzie można porozumieć się po angielsku. Można wiele zobaczyć w języku angielskim, jest również wiele polskich atrakcji – polskie kina, polskojęzyczne możliwości tutaj na miejscu. Jednak, mimo wszystko, nie załatwi się wielu spraw formalnych i urzędowych w tym języku. A co najważniejsze – nie rozumie się świata dookoła. Nie rozumie się reklam, nie rozumie się ludzi w metrze, ma się dość ograniczony dostęp do różnych usług! To się tak tylko wydaje, że nie potrzebujemy znajomości niemieckiego. Ma się wtedy jednak ograniczony wybór i jest się skazanym na mniejszą ilość opcji.

Na początek angielski wystarczy, jasne – można znaleźć fajną pracę i bez problemu załatwiać wiele spraw. Jednak jeżeli planujecie zostać w Niemczech nieco dłużej, mówię nieco dłużej, bo nigdy nie wiadomo (ja sama nie wiem, czy nie wrócę kiedyś do Polski), wtedy serdecznie polecam Ci naukę niemieckiego. Nawet jeżeli w pracy używasz języka angielskiego, to nauczenie się niemieckiego przynajmniej w stopniu komunikatywnym ułatwi Ci życie tutaj i od razu odczujesz różnicę. 🙂

Nauka języków obcych i ich poziomy

Nauka każdego języka obcego składa się z trzech poziomów – A, B i C. Dodatkowo te poszczególne poziomy są podzielone na jeszcze węższe podzespoły – np. A1 i A2, B1 i B2 czy C1. Każdy z poziomów znajomości języka obcego zawiera konkretne kompetencje, które należy posiadać, jeżeli osiągnęło się już dany etap. I nie wystarczy powiedzieć, że jest się na poziomie B2, iść do pracy i nie mieć umiejętności, które powinno się mieć na tym poziomie. To te umiejętności liczą się najbardziej, a nie certyfikat z literką bez pokrycia w CV.

Dla przykładu na poziomie A1 można posługiwać się prostymi słowami i w nieskomplikowany sposób komunikować swoje potrzeby. Osoba ze znajomością języka na poziomie A1 może się przedstawić, zadać proste pytanie i rozumieć łatwe wyrażenia. Dla kontrastu natomiast osoba na poziomie C1 potrafi formułować opinie pisemnie i ustnie na różne tematy społeczne, umie dobrze pisać dłuższe formy, potrafi streszczać, a nawet tłumaczyć teksty na tematy ogólne. I tak właśnie przebiegła nauka w moim przypadku – od poziomu A1 przeszłam przez wszystkie kolejne etapy nauki języka, kończąc na egzaminie językowym C1.

Nauka języka niemieckiego w Niemczech

Naukę języka niemieckiego w Niemczech zaczęłam w prywatnej szkole w Monachium i tam zrobiłam pierwszy mały krok – poziom A1. Potem dowiedziałam się o czymś takim, jak kursy integracyjne i postanowiłam, że resztę poziomów zrobię właśnie w ten sposób. Co to jest kurs integracyjny? W tym momencie odsyłam Cię na mojego bloga, gdzie dokładnie tłumaczę co to takiego i jaka instytucja się tym zajmuje oraz podaję adresy konkretnych organizacji.

Teraz tylko pokrótce wyjaśnię co to takiego. Kurs integracyjny to kurs języka niemieckiego dla emigrantów i uchodźców dofinansowywany przez państwo niemieckie. Kurs integracyjny można zrobić do poziomu B1, w bardzo dobrej cenie (jeżeli się pracuję) lub za darmo w przypadku osób bezrobotnych, lub w trudnej sytuacji życiowej. Dodatkowo po zdanym egzaminie B1 można starać się o zwrot kosztów. Oczywiście, jeżeli się za kurs płaciło, jeżeli się nie płaciło, to nic się nie dostanie. 🙂 Zatem do poziomu B1 zrobiłam właśnie taki kurs integracyjny. Dostałam zwrot połowy kosztów, ale tutaj zaznaczam, że o zwrot trzeba wypełnić wniosek – to nie przychodzi z automatu i trochę trwa – w moim przypadku pół roku.

Po zdanym egzaminie B1 ponownie podjęłam naukę w prywatnej szkole. Tym razem nie byłam zadowolona z prowadzenia zajęć. Ta szkoła miała swój tajemniczy i oczywiście lepszy od innych system nauczania, ze swoimi drogimi jak złoto książkami. Chodziłam tam przez jakiś czas, ponieważ nic innego nie mogłam w tym czasie znaleźć i nie wiedziałam jeszcze o istnieniu pewnej magicznej instytucji, o której nieco później. 🙂

Przerwa w nauce języka, warto?

Wówczas w moim życiu pojawił się czas przeprowadzki do Berlina. I to był jednocześnie czas przerwy w nauce języka niemieckiego. Dalej mieszkałam w Niemczech i pracowałam w języku niemieckim, przez co nieustannie się uczyłam, ale jeżeli chodzi o usystematyzowaną naukę w postaci kursów językowych, to miałam przerwę. Teoretycznie uczyłam się trochę sama w domu, ale bez konkretnego planu, ponadto używałam niemieckiego na co dzień, więc co by nie mówić, ciągle się uczyłam.

Kiedyś bardzo żałowałam, że miałam taką przerwę i robiłam sobie wyrzuty sumienia, że zmarnowałam czas. Jednak z dłuższej perspektywy uważam, że właśnie ta przerwa bardzo mi pomogła i dobrze zrobiła mojej znajomości języka. Dzięki temu moja dotychczas zdobyta wiedza mogła tj. osadzić się w mojej głowie, mogłam w praktyce, wykorzystywać to czego się nauczyłam. To, co już umiałam i rozumiałam, mogłam wykorzystywać w praktyce i jednocześnie uczyć się języka praktycznego oraz mowy potocznej. To również jest bardzo istotne. Kursy językowe przeszły na drugi plan. Jednak jak podkreślam, cały czas używałam niemieckiego w pracy i mieszkałam w Berlinie, więc niemiecki był językiem, którego używałam na co dzień. 

Gdy moje życie prywatne nieco się unormowało. W tym czasie zmieniłam również mieszkanie, więc sami zapewne wiecie, jak wygląda przeprowadzka i załatwianie wszystkich formalności związanych ze zmianą mieszkania w Niemczech. Już samo szukanie mieszkania to niemałe wyzwanie. Byłam na drugim roku magisterki, więc miałam trochę mniej zajęć i nieco więcej spokoju w głowie i odpowiedzialności na barkach. Dlatego wtedy ruszyłam na kolejny kurs językowy.

Nauka niemieckiego w polskiej szkole w Niemczech

Zależało mi, żeby kursy odbywały się maksymalnie dwa razy w tygodniu i żebym miała dość blisko na zajęcia. Zaczęłam poszukiwanie odpowiedniej szkoły. I uwaga! Tak to był “genialny” pomysł – znalazłam polską szkołę języka niemieckiego. Bałam się, że na zajęciach będzie mówiło się po polsku, czego bardzo chciałam uniknąć, ale pani ze szkoły zapewniała mnie, że nie i zaproponowała zajęcia próbne. Pierwsze, próbne zajęcia faktycznie były w 100% po niemiecku, mimo że była to polska szkoła i nauczycielki znały również język polski, to zajęcia odbywały się w języku niemieckim. Lokalizacja mi odpowiadała, dlatego się przekonałam i zapisałam. Jak się okazało, dla mnie nie było to optymalne i potem bardzo żałowałam.

Nie chce mówić tutaj o konkretnej szkole, więc powiem ogólnie o polskich szkołach językowych. W szkole, do której ja się zapisałam, pierwsze zajęcia odbyły się co prawda po niemiecku, ale później – ktoś o coś zapytał po polsku, otrzymał odpowiedź po polsku. Zaczął się jakiś temat i rozmowa toczyła się po polsku, przed zajęciami mówiło się po polsku. Na końcu byłam bardzo niezadowolona i zła, że to właśnie tak wygląda. 

Dlaczego uważam, że nauka w polskich szkołach się nie sprawdza?

  • rozleniwienie mózgu
  • zróżnicowane poziomy znajomości języka wśród uczestników          
  • normalnie płaci się extra hajs za zajęcia z native speaker’ami

Z mojej perspektywy polska szkoła językowa się nie sprawdziła, może u Ciebie będzie inaczej? Weź jednak pod uwagę fakt, że nawet jak nauczycielka będzie mówiła po niemiecku, to ktoś obok w ławce będzie mówił Ci do ucha po polsku. Dodatkowo dużo też daje to, że idąc do jakiejś instytucji, musimy wszystko załatwić po niemiecku. A nie – zajęcia trwają godzinę czy więcej i potem od razu, po zajęciach przechodzi się automatycznie na język polski. Moim zdaniem nie na tym to polega. To jest bardzo nienaturalne, a uważam, że języka trzeba się uczyć w sposób naturalny.

Nauka języka niemieckiego w VHS

Po nieudanym eksperymencie z polską szkołą, odkryłam właśnie tę cudowną instytucję, o której wcześniej wspomniałam VHS! Moje ukochane VHS. VHS to szkoły z przeróżnymi zajęciami, z każdej dziedziny dla dorosłych.

I to właśnie w VHS-ie znalazłam mój kolejny kurs językowy, który zrobiłam. Zajęcia były dwa razy w tygodniu, ale miałam super nauczyciela, któremu zależało na tym, by nas uczyć i byłam bardzo zadowolona. 🙂 Do tej pory jak ktoś pyta o kursy językowe, zawsze polecam VHS. VHS są w każdej dzielnicy. Wiadomo, że można trafić na lepszego lub gorszego nauczyciela/-kę, ale jak się trafi na dobrego, to można wszystkie poziomy przejść razem z nim. Jeżeli ja sama będę jeszcze chciała robić jakieś kursy, obojętnie jakie, to właśnie VHS będzie moim pierwszym przystankiem. W VHS są normalne cenybardzo bogata oferta

W moim życiu przyszedł moment , w którym chciałam zmienić pracę i z Urzędu Pracy dostałam kurs języka niemieckiego na poziomie B2. Co prawda mogłam iść teoretycznie od razu na C1, ale przez to, że moja nauka była po B1 była rozproszona i dość chaotyczna, stwierdziłam wspólnie z opiekunem kursu, że taki kurs fajnie uporządkuje mi zdobytą wiedzę. Ponadto nie byłam gotowa na poziom C1. Byłam moim zdaniem gdzieś pomiędzy. Zatem zrobiłam kurs B2, a po zdanym egzaminie dostałam z Urzędu Pracy również kurs C1. I tak zakończyła się moja przygoda z kursami językowymi w Niemczech.

Doświadczenia wiele mnie nauczyły

Jak sami widzicie, mam spore doświadczenie w kursach językowych i w nauce z perspektywy ucznia, ale też osoby, która bardzo chciała się nauczyć języka niemieckiego. Podczas tej długiej drogi zrobiłam wiele błędów, dlatego nagrywam ten podcast i piszę mojego bloga, żeby się tym dzielić. Z dzisiejszej perspektywy wiem, co było dla mnie dobre, a co nie. Co w ogóle miało sens, a co kompletnie go nie miało i mogłam zaoszczędzić czas i pieniądze. Nauka języka niemieckiego w Niemczech to ogromny przywilej i aż żal z tego nie skorzystać, ale z głową!

Dzisiaj niemiecki jest dla mnie drugim językiem, oczywiście zaraz po polskim. Posługuje się nim biegle, chociaż ciągle robię dużo błędów i są dni, kiedy idzie mi lepiej, a są dni, kiedy idzie mi gorzej. O dziwo, bardzo polubiłam ten język i codziennie uczę się czegoś nowego i “wystawiam się” na ten język z wielką przyjemnością. 

Moje metody nauki języka niemieckiego

#1. Frajda w nauce

Najważniejsze to znaleźć w nauce frajdę. Nauka języka obcego na emigracji powinna się stać naszą codziennością. Jeżeli lubisz przeglądać Instagram – poszukaj niemieckich kont. Jeśli grasz w gry – zmień swój interfejs na niemiecki. A jeżeli lubisz oglądać filmiki na Youtubie, to znajdź tam niemieckie kanały. U mnie było to oglądanie filmów i seriali po niemiecku. Specjalnie założyłam wtedy niemieckiego Netflixa, który okazał się bardzo dobrym nauczycielem. Na początku oglądałam wszystko z napisami (niemieckimi napisami, niepolskimi), a później również z tego zrezygnowałam.

#2. Karta biblioteczna i gazety

Drugim sposobem nauki było dla mnie wyrobienie karty bibliotecznej i korzystanie z ofert berlińskich bibliotek. W bibliotekach jest ogromny wybór książek, podręczników, lektur dla osób uczących się języka. Jest również bardzo szeroki wachlarz materiałów w wersji elektronicznej. W bibliotekach można wypożyczać także sprzęty – czytniki do e-booków, tablety, laptopy do pracy na miejscu.

Poza tym na wszystkie wymienione przeze mnie wyżej kursy kupowałam wcześniej podręczniki. Każdy kurs wymaga o uczestników posiadania odpowiednich materiałów – podręczników. Wyobraź sobie, że takie książki można spokojnie wypożyczyć w bibliotece lub w wersji elektronicznej. Można tutaj czytać również gazety lub korzystać z nich z aplikacji do czytania prasy, są tam również gazety w języku polskim. Do nauki języka niemieckiego polecam Ci gazetę Deutsch perfekt, która tworzy treści dla osób uczących się języka. Są to ciekawe artykuły o aktualnych wydarzeniach i z pewnością lepiej się sprawdzą niż nudne czytanki z podręczników.

Jeżeli z jakiegoś powodu nie chcesz zakładać karty bibliotecznej w swoim mieście, to kolejnym sposobem jest czytanie darmowych gazet, które wrzucane są do skrzynek w każdym rejonie Niemiec.

Kolejny trick to czytanie prasy w kawiarniach. Zamiast kupować gazety, możesz iść do kawiarni i poczytać jakichś artykułów z danej gazety do dobrej kawy. Każda dobra kawiarnia ma w swoim lokalu codzienną, aktualną prasę dla swoich klientów i klientek. Co więcej, jeżeli zapytasz właściciela/-kę danego lokum to może pozwoli Ci raz w tygodniu brać taką gazetę do domu, bo tygodniki po minionym tygodniu są wyrzucane.

#3. Słuchanie podcastów, muzyki i ludzi

Do nauki rozumienia ze słuchu polecam Ci oczywiście podcasty do nauki języka niemieckiego oraz słuchanie muzyki. Możesz znaleźć dla siebie jakiegoś fajnego niemieckiego zespołu i wkręcenie się w teksty, a przez to w uczenie się nowych słówek.

Polecam Ci również aktywnie słuchać ludzi na ulicach czy w metrze. Słuchaj, jakich używają słów czy zwrotów i staraj się je zapamiętać lub nawet je sobie zapisuj i sprawdzaj w słowniku. Możesz również zagadywać do ludzi! Uważam, że Niemcy, szczególnie ci starsi, są bardzo chętni do rozmów.

#4. Aktywne życie

Nauka języka niemieckiego w Niemczech, czyli w kraju niemieckojęzycznym to prawdziwy przywilej! Żyjemy za granicą, mieszkamy tutaj, spędzamy tu wolny czas, więc, aby uczyć się języka niemieckiego, należy żyć po prostu aktywnie! Naprawdę jesteśmy w idealnej sytuacji, aby nauczyć się niemieckiego – mieszkamy w kraju, w którym jest on językiem ojczystym

Zapiszcie się na siłownię lub na jakiś interesujący kurs w okolicy, wychodźcie na miasto, bierzcie udział w imprezach i wydarzeniach. Tam wszędzie słychać niemiecki i łatwo się wtedy z nim wówczas oswoić. 

Wiem, co teraz powiesz: “Fajnie to brzmi, ale ja nie lubię języka niemieckiego. To taki okropny język i nigdy nie mogłam się go nauczyć!”  To jest następne zagadnienie, które chciałam poruszyć w tym podcaście. Zanim zaczniesz się uczyć, musisz wyrzucić ze swojej głowy wszystkie mity na temat języka niemieckiego oraz negatywne przekonania. Ja tak zrobiłam i nie wyobrażam sobie mojej nauki, gdyby nie to, że w głowie “przeprosiłam się z językiem niemieckim”. Musiałam zmienić swoje podejście, by ruszyć dalej. 

Przekonania, które przeszkadzają w nauce niemieckiego

O mitach i przekonaniach, które przeszkadzają w nauce języka niemieckiego i o których opowiadam w podcaście, pisałam już na moim blogu w artykule “Dlaczego nie mogę nauczyć się języka niemieckiego? 5 mitów, które musisz obalić!“. Teraz nie będę pisała tego jeszcze raz, bo nie ma to sensu. Odsyłam Cię po prostu do tamtego wpisu. 😉 Nauka języka niemieckiego w Niemczech to przywilej i duże ułatwienie, ale bez wyrzucenia z głowy mitów nic nie da się zrobić. Nauka języka niemieckiego w Niemczech

Nauka języka niemieckiego w Niemczech

Mam nadzieję, że Ci pomogłam i pokazałam na moim przykładzie, że każdy może zmienić bieg wydarzeń i osiągnąć to, co wydaje się nieosiągalne. Każdy może podejść do nauki języka niemieckiego, ale musisz być uczciwa sama ze sobą. Chcieć chodzić na zajęcia, zastępować różne czynności niemieckimi alternatywami (np. oglądanie filmów po niemiecku, słuchanie radia, szukania pokoju może z niemieckojęzycznymi współlokatorami, niezamykanie się w polskich grupach). Nauka niemieckiego w Niemczech, czyli w kraju niemieckojęzycznym, to ogromny przywilej i niezła frajda.

Mam nadzieję, że po wysłuchaniu tego odcinka będziesz wiedzieć, że niemieckiego warto się uczyć, planując życie w Niemczech oraz że można się go nauczyć, jeżeli się chce. Ja byłam bardzo nieszczęśliwa, nie rozumiejąc świata dookoła oraz nie mając perspektyw na rozwój, dlatego nauka niemieckiego była moim celem i kluczem do lepszego życia.

Znajomość języka niemieckiego pomaga nam emigrantom nie tylko w integracji i odnalezienia swojego miejsca w tym kraju, ale również poprawia jakość życiawpływa na poczucie własnej wartości. Ja doskonale wiem, co to znaczy wyjechać za granicę po studiach, gdy nagle okazuje się, że swoimi dyplomami bez znajomości języka można co najwyżej (mogłabym powiedzieć, się podetrzeć, ale powiem ładnie) napalić w piecu. Tym bardziej w zawodzie opartym na języku, takim jak mój. Temat języka niemieckiego wybrałam również nie bez przyczyny na pierwszy odcinek mojego podcastu. Uważam po prostu, że to podstawa fajnego życia na emigracji w Niemczech, a tylko takiego Tobie i sobie życzę. 🙂


Zakończenie pierwszego odcinka podcastu “Nauka języka niemieckiego w Niemczech”

Jeżeli podobał Ci się ten odcinek, to podziel się nim ze swoimi znajomymi i rodziną. Dzięki temu będę mogła również im opowiedzieć swoją historię. Daj go posłuchać swojej mamie, która mieszka w Niemczech lub swojemu przyjacielowi czy przyjaciółce.

Pamiętaj, że w sieci znajdziesz mnie na moim blogu migrantka.com, gdzie chętnie odpowiadam na wiele pytań i wątpliwości. Nie jestem żadną ekspertką, jestem dziewczyną, która przyjechała za granicę tak jak Ty i sama próbowała ogarnąć nową rzeczywistość. Nie mówię o rzeczach, na których się nie znam, ale zawsze skieruje Cię w odpowiednie, sprawdzone miejsce, gdzie znajdziesz pomoc.

Dziękuję Ci serdecznie za wysłuchanie tego odcinka i do usłyszenia następnym razem! 🙂

Instagramowe konta do nauki języka niemieckiego

Instagramowe konta do nauki języka niemieckiego

Niektórzy narzekają, że Instagram przekłamuje rzeczywistość i wpaja nam fałszywe wzorce. Jednak Instagram tworzymy sobie sami, decydując, które konta lubimy i obserwujemy. Kreuj swój Instagram tak, by jak najlepiej Ci służył, a nie wpychał w kompleksy! A skoro już i tak spędzamy pół dnia w social mediach, to przynajmniej wynośmy z tego korzyść dla siebie i swojego rozwoju! Dzisiaj polecę Ci moje ulubione instagramowe konta do nauki języka niemieckiego i oczywiście w komentarzach czekam na Twoje polecenia!

Nauka na Instagramie!? Czy to możliwe?

Instagramowe konta do nauki języka niemieckiego to moja nowa metoda nauki. Wcześniej nie wiedziałam, że coś takiego istnieje i że można z tego czerpać jakąkolwiek korzyść. Dopiero całkiem niedawno usłyszałam u kogoś, że są takie profile. Czaaaad! O niektórych pisałam w ramach moich poleceń miejsc w sieci, które warto śledzić na emigracji, tutaj jednak skupiam się konkretnie na języku niemieckim. Najbardziej polubiłam quizy na Instastories. Co za radość, jak zna się prawidłową odpowiedź! 😛 Człowiek cieszy się jak dziecko, jak coś mu się uda. 😛

Instagramowe konta do nauki języka niemieckiego

Moje ulubione konta do nauki niemieckiego na Instagramie od czasu do czasu ewoluują i zmieniają swoje miejsce w moim Insta-sercu. 🙂 Są momenty, że niektórych mam dosyć, mam po prostu przesyt danego contentu albo mają cykl postów, który mnie kompletnie nie interesuje. Jednak jest to całkiem normalne! Wtedy wyciszam dany profil lub przestaje go obserwować, by po jakimś czasie do niego wrócić i odkryć na nowo. Lub znaleźć sobie jakiś inny w jego miejsce.

@germanium_online

Ten profil prowadzi dla nas Lia. Profil dzieli się na trzy części: pierwsza część skupia się na słówkach, druga na ciekawych zwrotach i dialogach, a trzecia na zestawieniu słówek tak samo brzmiących, ale mających inne znaczenie lub zmieniających znaczenie w zależności od kontekstu. Zdradzę, że ta trzecia jest moją ulubioną! 🙂 Słownictwo w postach pokazane jest od razu z odmianą, z liczbą mnogą oraz z wyrazami pokrewnymi i przykładowymi zdaniami. No i te grafiki! Cuuuuudo! 🙂

@einetuetedeutsch

ETD prowadzi Kim i na swoim koncie uczy nas wyrażać się “ładniej”. Powiedziałabym, że jest to konto dla osób średnio zaawansowanych, które mają już podstawy, a teraz chcą wyrażać swoje myśli w sposób bardziej elokwentny. Uwielbiam to konto, właśnie za to, że szlifuje mój językowy diament. 😛 Dlatego, że ja jestem obecnie na takim etapie, że dogadać to ja się dogadam, napisać napiszę, ale bardzo chciałabym mówić ładniej i “zgrabniej”. 🙂

Kim nagrywa również krótkie filmiki, w których tłumaczy jedno zagadnienie lub tłumaczy częste błędy językowe. Znajdziecie tutaj mnóstwo przykładów i sposobów, synonimów na wyrażanie jednej, tej samej myśli. Serdecznie polecam!

@learn.german.fast

Teraz kolej na Natalię i jej profil @learn.german.fast. Tutaj znajdziecie typowe niemieckie powiedzonka, przydatne w życiu codziennym zwroty oraz tłumaczenie standardowych błędów. Natalia nagrywa również mnóstwo filmików, na których w zabawny sposób przedstawia różne zagadnienia. Musicie obejrzeć chociaż jeden, a od razu polubicie Natalię i jej styl prowadzenia konta – z humorem i bez nadęcia, czyli to co lubię najbardziej. 🙂

@dein_sprachcoach

To konto prowadzi Maria i jest królową krótkich, dowcipnych, ale bardzo edukacyjnych filmików! Nagrania pokazują poprawną wymową konkretnych zwrotów i słówek, dialogi oraz pomysły na poszerzanie “standardowych” wyrazów, o te bardziej wyszukane. Maria na nagraniu mówi wyraźnie i czasami powtarza jeden wyraz kilka razy, dzięki czemu jeszcze łatwiej go zapamiętać. Nazwa konta mówi sama za siebie, tutaj stawia się na wymowę!

@niemieckiwihajster.pl

Niemieckiego Wihajstra budują wyjątkowe lektorki, których pasją jest uczenie języka niemieckiego – Klaudia, Melissa i Dorota oraz ich wsparcie techniczno-kreatywne – Maria i Paulina. Wspólnymi siłami tworzą dla Wihajstrowiczów wyjątkowe kursy językowe, bloga, bardzo popularne webinary, a ostatnio nawet klub online dla osób uczących się języka niemieckiego i emiograntów_tek – Klub Niemieckiego! Ich konto na Instagramie to zbiór przydatnego słownictwa z wymową! I to jest baaaaardzo wyjątkowe na tym profilu! Każdy post prezentuje wyrazy z jednego zakresu tematycznego wraz z ich poprawną wymową i zaznaczeniem krótkich i długich liter. Wystarczy tylko przesunąć pierwszy kafelek i posłuchać! Świetna okazja na uczenie się od razu poprawnej wymowy słówek. U Niemieckiego Wihajstra pojawia się także bardzo dużo quizów na Instastories! Tam możesz spróbować swoich sił, szczególnie z rodzajnikami. Psst! Ja robię w nich czasami dużo błędów, ale nie mów nikomu! 🙂

@germanskills_com

Zastanawiasz, kiedy używa się probieren, anprobieren, aufprobieren, a kiedy ausprobieren, prawda? 🙂 Na tym koncie znajdziesz odpowiedź! Na profilu germanskills_com pokazywane są różnice, jakie wprowadza do słówka dany przedrostek i w jakim kontekście się go używa. Fajne zobrazowane są również przykłady czasowników zwrotnych (chyba tak to się nazywa po polsku, chodzi o czasowniki z “sich”). 🙂 Jest to cenna wiedza, bo często popełniamy błędy (przynajmniej ja! :P) zapominając, że “sich” niekiedy zmienia znaczenie czasownika.

@richtigdeutschsprechen

Konto Samanthy to dodatek do kanału na YouTubie i długo zastanawiałam się, czy zamieścić ten profil w tym zestawieniu. Przekonała mnie w końcu wartość wymowy w nauce języków obcych. Na profilu richtigdeutschsprechen znajdziecie właśnie to – WYMOWĘ! Jeżeli nie macie czasu lub ochoty na YouTube, to polecam tutaj profil na Insta, żebyście mieli trochę tego dobra w pigułce.

@niemieckasofa

Oli na niemieckiej sofie poznacie wiele metod nauki języka oraz znajdziecie ciekawe źródła do nauki niemieckiego, tj. filmy, seriale, gazety czy książki, a z “instafiszek” nauczycie się między innymi niemieckich powiedzonek i słówek. Wszystko z tłumaczeniem na język polski i zrozumiałym wyjaśnieniem oraz z fajnymi grafikami. Konto jest estetyczne, prowadzone z pomysłem, a przez to bardzo praktyczne do nauki. Bardzo podoba mi się na tym koncie również to, że posty tematycznie dopasowane są do aktualnych wydarzeń i świąt.

@dw_deutschlernen

Jeżeli już wymieniam moje ulubione instagramowe konta do nauki języka niemieckiego, to nie może zabraknąć tutaj DW. Deutsche Welle to klasyk!!! Najbardziej podobają mi się tutaj słówka dnia, które publikowane są jako niemiecko-niemieckie tłumaczenia. Uważam te tłumaczenia za wspaniałą metodę nauki i osobiście korzystam obecnie najczęściej ze słownika niemiecko-niemieckiego.

Jakie są Twoje instagramowe konta do nauki języka niemieckiego?

Korzystasz z Instagrama do nauki języków? Napisz mi koniecznie, jakie są Twoje ulubione instagramowe konta do nauki języka niemieckiego! Ciągle poznaję nowe profile i jeżeli są interesujące, to bardzo chętnie z nich korzystam! Mimo tego, że zdobyłam certyfikat C1 znajomości języka niemieckiego, to nieustannie uczę się czegoś nowego. Uważam, że nauka języka obcego nigdy nie ma końca, dlatego z przyjemnością przeglądam takie treści. Mam nadzieję, że znajdziecie u mnie coś ciekawego i się zainspirujecie.

Źródła: Zdjęcia to screenshoty wymienianych profili, konta znajdziecie po kliknięciu w ich nazwę.



Jak zacząć mówić po niemiecku? Moja historia

Jak zacząć mówić po niemiecku? Moja historia

Gdy uczymy się jakiegoś języka w szkole to często jest tak, że nie mamy nigdy okazji używać tego języka w praktyce. Jednak kiedy uczymy się języka obcego na emigracji, czyli w kraju, w którym dany język jest językiem ojczystym, uczymy się go po to, by zacząć go używać i to jak najszybciej! Mówiłam już o moich metodach na naukę języka niemieckiego, polecałam Wam kurs integracyjny i moje ulubione podcasty do nauki niemieckiego, a dzisiaj opowiem Wam SUBIEKTYWNIE jak zacząć mówić po niemiecku i jak ja podchodzę do tego zagadnienia. Nagrałam również dla Was filmik! 🙂

Jak zacząć mówić po niemiecku, czyli moja przygoda z językiem niemieckim

Na początku zaznaczę, że nie jestem germanistką, pedagożką ani żadną trenerką języka niemieckiego! Ja wyjechałam do Niemiec bez znajomości niemieckiego i dopiero tutaj, na miejscu zaczęłam się uczyć tego, jakże pięknego, języka.

Wówczas, na pewnym etapie mojej nauki zaczęłam się zastanawiać, jak zacząć mówić po niemiecku. Już wtedy wiedziałam, że nie będzie to takie proste, jakie mogłoby by się wydawać. Tym bardziej, że jestem osobą, która najpierw milion razy zastanowi się, czy powie coś poprawnie gramatycznie, zanim otworzy usta. Dlatego z biegiem czasu wykształciłam sobie pewne metody, które pomogły mi uporać się z mówieniem po niemiecku. I tutaj Cię zaskoczę – polegają głównie na tym, że sama sobą manipuluję i stawiam się w niewygodnych sytuacjach, by wychodzić ze swojej “strefy komfortu”.

Po prostu gadaj!

Niektórzy powiedzą – ucz się słownictwa, inni polecą uczenie się gotowych zwrotów, a ja powiem – po prostu gadaj! Staraj się mówić jakkolwiek i do kogokolwiek – nawet sam/sama do siebie lub do kota czy psa! Po prostu mów na głos po niemiecku! Ja bardzo często mówię do siebie, tłumacząc moje polskie myśli na głos na niemiecki. Czasami przetwarzam sytuacje z mojego życia i dopowiadam sobie do nich niemieckie zdania.

Można mówić na głos gdziekolwiek, w tzw. międzyczasie, podczas mycia naczyń czy spacerów. Nie przejmuj się tym, co inni pomyślą! Ja często chodzę i mówię do siebie, bo dzięki temu mogę ćwiczyć wymowę. I nie, ułożenie sobie wszystkiego w głowie nic nie da! Ja zawsze w głowie układam kozackie zdania, które są świetne dopóki ich nie wypowiem na głos! 😛

Dodatkowo jak oglądam seriale i filmy po niemiecku to powtarzam na głos fajne zwroty, które mi wpadną w ucho. Też byłam zdziwiona, że są jakieś fajne niemieckie zwroty lub słówka, ale faktycznie są! 😛 Niekiedy powtarzam je do znudzenia, jeden za drugim, bo są na tyle ciekawe. 🙂

Stymuluj się!

Może myślisz sobie, że przyjdzie taki czas, że zaczniesz mówić. Albo, że wszystko przyjdzie z czasem. Jasne wszystko przyjdzie z czasem, ale tylko wtedy, gdy będziecie wymuszać sytuację, w których z biegiem czasu staniecie się mistrzami. Trzeba się cały czas zmuszać i stymulować do używania języka. Z czasem nic nie przyjdzie samo, gdy będziecie siedzieć w domu i nie będziecie w ogóle mówić po niemiecku i ćwiczyć. Z czasem będzie Wam łatwiej, ale tylko wówczas, gdy będziecie coraz więcej i częściej mówić.

Stwarzajcie sobie takie sytuacje, w których będziecie zmuszeni do mówienia w języku niemieckim. Nawet, gdy oznacza to podjęcie pracy poniżej Waszych kwalifikacji zawodowych. Jak to się mówi: “Nie od razu Rzym zbudowano!”. Jak najwięcej spraw załatwiajcie sami – chodźcie sami do urzędów, lekarzy i innych instytucji. Ja wiem, że czasem potrzebna jest pomoc osoby z zewnątrz, ale starajcie się jak najczęściej załatwiać wszystko samemu. To będzie Was stymulowało do mówienia, bo innej opcji już nie będzie! 🙂 Nasz mózg jest leniwy, więc gdy nie będzie go stymulować to zawsze wybierze tę łatwiejszą opcję!

Jeżeli masz taką możliwość to otaczaj się Niemcami. Przebywaj w miejscach, w których mówi się po niemiecku i otaczaj się tym językiem. Chodź do takich miejsc jak najczęściej! Mi było najłatwiej połączyć to z pracą, jednak jest wiele innych możliwości, jak chociażby kafejki językowe.


.

Nagrywaj się!

Spróbuj również z nagrywaniem się. Messenger czy aplikacja What’s App daję idealną możliwość do nagrywania prostych wiadomości głosowych. Może masz wśród swoich znajomych osoby niemieckojęzyczne? Wtedy możesz spróbować wysyłać im w ramach komunikacji wiadomości głosowe. To jest bardzo ciekawe doświadczenie, które daje możliwość, usłyszenia, jak my w ogóle w tym obcym języku brzmimy. Ja w mojej głowie i dla moich uszu brzmię zupełnie inaczej, niż na takim nagraniu. Już nie wspomnę o akcencie! 😛

Telefonuj!

To jest dla mnie najtrudniejszy stopień mówienia w języku obcym – telefonowanie. Rozmowy przez telefon to moja językowa zmora. Bardzo ich nie lubię, ale jak to w moim życiu bywa, trafiłam w takie miejsce, które zmusza mnie do ich jak najczęstszego wykonywania. 😛 Przypadek? Nie sądzę!!! Nie jest to dla mnie komfortowe, ale wiem, że to mnie w jakimś stopniu rozwija, dlatego staram się do tego po prostu przyzwyczaić. Każde podniesienie słuchawki telefonu to dla mnie wewnętrzna walka, ale mam nadzieję, że z czasem to ucichnie.

I tutaj również mogę Wam polecić – próbujcie sobie dzwonić w różne miejsca, żeby poćwiczyć telefonowanie. Podczas załatwiania różnych spraw w Niemczech zamiast pisać maila, można chwycić za telefon i zadzwonić. 🙂 Tak wiem, że łatwo się mówi. Próbować jednak trzeba, bo prędzej czy później będziecie musieli odbyć jakąś rozmowę telefoniczną. Poza tym mam wrażenie, że Niemcy uwielbiają dzwonić i często zamiast napisać maila dzwonią, by nawiązać dzięki temu inną więź z odbiorcą.

Już wiesz jak zacząć mówić po niemiecku?

Myślę, że nie. I o to właśnie w tym wszystkim chodzi! Każdy ma swoją własną metodę i swój sposób. Ja pokazałam Ci moje pomysły, które mi bardzo pomagają. Jednak dla Ciebie mogą wydać się śmieszne. Rozumiem! Najważniejsze to znaleźć coś, co odpowiada i sprawia przyjemność Tobie! 🙂 Chętnie przeczytam również, jak Ty walczysz z tym zagadnieniem? Jak radzisz sobie z mówieniem po niemiecku? Daj znać w komentarzu tutaj lub na moim FacebookuInstagramie.