fbpx
Moje początki życia w Niemczech, czyli złe dobrego początki

Moje początki życia w Niemczech, czyli złe dobrego początki

Hackerbrücke – dworzec autobusowy w Monachium. To tutaj wylądowałam, wyjeżdżając za granicę. Wysiadłam z owianego legendami autobusu „Sindbad”, który – oprócz mnie – przywiózł masę innych Polaków na emigrację. Skąd taki tytuł „Początki życia w Niemczech, czyli złe dobrego początki”? Za moment się dowiesz…

Kompletnie nieznany świat

Trafiłam do świata, w którym wszystko było dla mnie nowe. Poruszanie się po dużym, obcym mieście, „dogadywanie się” w innym języku, a nawet płacenie inną walutą w sklepach było dla mnie nie lada wyzwaniem. Wcześniej za granicę pojechałam jedynie na kilka wycieczek szkolnych, podczas których nigdy nie byłam sama i nie musiałam podejmować żadnych decyzji. Nigdy sama, nigdy na długo. 

Oddać swój los w czyjeś ręce

Ale wracając do początku – z dworca odebrał nas „znajomy”, przecież nie pojechałam tam tak zupełnie w ciemno. Jednak, jak dzisiaj o tym myślę, to zdaję sobie sprawę, jak bezmyślny był to krok. No, ale cóż – było, minęło.

Cały wyjazd był zaaranżowany przez mojego partnera, który miał wspomnianego znajomego w Monachium. Pokój, mieszkanie, praca – wszystko miało być załatwione, mieliśmy po prostu szybko się odnaleźć w mieście, a reszta miała być ogarnięta i względnie przyjemna. Okazało się, że nie ma nic! Pokój, podobno przeznaczony dla nas, była zajęty, a w mieszkaniu nie wszyscy lokatorzy ucieszyli się z naszego przyjazdu – krótko mówiąc.

Możecie mi wierzyć, że początki życia w Niemczech do najprzyjemniejszych nie należały. Brakowało pokoju, łóżka, kąta, czegokolwiek, a inni mieszkańcy nie godzili się na nowych współlokatorów. Generalnie – oni nas tam nie chcieli i my nie chcieliśmy tam być. Lecz za dużo opcji nie mieliśmy. Pomysł na początek był taki – przemęczymy się, zaczniemy pracę, a potem szybko znajdziemy mieszkanie. I problem z głowy. Tylko ten, kto mieszka w Niemczech – Berlinie, Monachium lub w innym większym mieście – zrozumie ten żart i ironię sytuacji. Dla innych napiszę, że znaleźć mieszkanie w Niemczech to wyzwanie niczym udział w Olimpiadzie. 🙂

Polak Polakowi wilkiem?!

Może zapytasz: Dlaczego inni lokatorzy mieli z nami problem? A może to my jesteśmy nie do końca normalni? Wiadomo jesteśmy dziwni, jak wszyscy, czyli obiektywnie mówiąc raczej zwyczajni. 🙂 Tutaj problem był nieco inny. Za ścianą mieliśmy wówczas ludzi uzależnionych od alkoholu i narkotyków, robiących weekendowe imprezo-awantury. Dodatkowo, o zgrozo, nie dbali o higienę i szczerze mówiąc, po prostu się ich bałam. Oczywiście ich niechęć do nas zaczęła się od tego, że nie chcieliśmy płacić im haraczu – opłaty za możliwość pobytu w tym mieszkaniu. Historia ta ma jeszcze milion innych wątków, ale to tematy nie na dzisiaj.

Ten koszmar trwał pół roku

Suma summarum – pierwsze trzy miesiące na emigracji spędziłam na materacu u znajomego, w czteroosobowym pokoju, czując się intruzem, idąc nawet siku. Pierwsze pól roku – my osoby niepalące – spędziliśmy w mieszkaniu, w którym wszyscy palili gdzie popadnie. Pety i popiół walały się wszędzie, a „fajkami” śmierdziało już przed wejściem na klatkę schodową. OBRZYDLISTWO!

Uświadomiłam sobie, że albo musimy wrócić do Polski albo zacząć walczyć. I tak rozpoczęła się moja wojna o fajne życie na emigracji, walka o poszukiwanie własnego kąta oraz walka z samą sobą, własnymi słabościami i… językiem niemieckim.


Posłuchaj odcinka podcastu o mojej nauce języka niemieckiego:


Złe dobrego początki

Mieszkam w Niemczech od 2013 roku. Bardzo polubiłam ten kraj, nauczyłam się nawet tego strasznego języka niemieckiego i widzę tutaj swoją przyszłość. Jednak początki życia w Niemczech nie były łatwe, można nawet powiedzieć, że cholernie trudne. Dlaczego? Bo nieprzemyślane, bo zbyt spontaniczne, bo nieświadome. Zdaję sobie sprawę, że inni mieli gorzej, ale dla mnie to była moja osobista tragedia i moje osobiste przeżycia, które zostaną ze mną na długo. 

Gdy dzisiaj o tym wszystkim myślę, to tak naprawdę nie wierzę, że to faktycznie się wydarzyło. Wiele faktów wyleciało mi już z głowy, a te niemiłe wspomnienia wyparłam. Dlatego stworzyłam mój blog i chcę dzielić się moimi historiami, bo emigracja nie zawsze jest prosta. Jeżeli nie masz tutaj nikogo, jesteś sama i trafisz na tych złych Polaków – bo wierzę w to, że Ci fajni rodacy również tutaj są – to możesz poważnie się zrazić. Wówczas trzeba wierzyć w siebie i w moc innych ludzi. Dzisiaj już wiem, że po prostu źle trafiłam, spotkałam złych ludzi, miałam pecha. Ale wszystko dzieje się z jakiegoś powodu, prawda? 🙂 

Korekta: Anna Jakubowska

Patrzymy na świat przez biało-czerwone okulary!

Patrzymy na świat przez biało-czerwone okulary!

Ludzie rodzą się w okularach – kiedyś, dzisiaj i pojutrze. Każde niemowlę, które przychodzi na świat ma dwie nogi, dwie ręce, dwoje oczu, jedne usta i nos. Nos każdego bobasa wieńczą okulary przeciwsłoneczne z niebieskim kolorem soczewek. Okulary to zwykła część ludzkiego ciała, więc dla nikogo nie są dziwne – wszyscy je mają, każdy taki sam kolor. Jest to typowy element twarzy, identyczny jak brwi czy usta. Wyobraziliście już sobie ten świat? 

Świat, który widzisz jest niebieski    

Świat, który widzi Twój sąsiad, Twoja mama, tata i brat jest również niebieski. Wszyscy macie okulary z takim samym kolorem soczewki. A teraz przyjrzyj się swoim okularom – są niebieskie. To co sprawia, że szkła są w takich, a nie innych barwach, to wartości, postawy, idee i przekonania, których nabyła Polska w czasie swojego istnienia. Ogień bitew, krew poległych w wojnach, ideały, kultura zabarwiły je na niebiesko. To co działo się wieki temu, to co dzieje się dzisiaj i to co przyniesie przyszłość ciągle barwi naszą rzeczywistość. Te okulary to po prostu „polskość”, przez którą codziennie oglądamy otaczający nas świat.    

Jednak tysiące kilometrów stąd…  

…w Japonii, rodzą się dzieci, które mają dwie nogi, dwie ręce, dwoje oczu, jedne usta i nos. A nos każdego bobasa wieńczą okulary przeciwsłoneczne z żółtym kolorem soczewek. Nikogo to nie dziwi, ponieważ wszyscy dokoła również urodzili się w żółtych okularach. Każda osoba je ma, są od zawsze częścią ludzkiego ciała. Wszystko co Japończyk widzi jest zabarwione na żółto, a wszystko czego doświadcza filtrowane jest przez kolor żółty. A kolor ten to nic innego jak kultura, doświadczenie, obyczajowość i wychowanie. To co działo się wieki temu, to co dzieje się dzisiaj i to co przyniesie przyszłość ciągle barwi japońską rzeczywistość.  

Sprytny podróżnik będzie wiedział, co kupić przed wycieczką.     

Jeżeli ktoś z nas będzie chciał podróżować do Japonii z pewnością kupi sobie japońskie okulary przeciwsłoneczne, aby jak najlepiej poznać ten kraj. Przyjeżdżając do Japonii założy żółte okulary i będzie oglądał ten kraj tak samo jak widzą go Japończycy. Turysta przez miesiąc uczy się Japonii i obserwuje ją przez żółte okulary, pozna jej wartości, kulturę i wierzenia. A po powrocie do kraju powie, że jest ekspertem od spraw japońskich, powie, że poznał kulturę Japonii i wszystko już wie na temat tego kraju.  

Podróżnik twierdzi, że kultura Japonii jest zielona.  

Dlaczego? Jak to? Przecież od zawsze wiadomo, że Japonia jest żółta. Turysta kupił japońskie okulary przeciwsłoneczne, by oglądać ten kraj z perspektywy tubylcy. Jadnak podróżnik zapomniał o jednej bardzo ważnej sprawie, zapomniał zdjąć swoich okularów, nie usunął filtra „polskości”. Wszystkiego czego się nauczył i czego doświadczył w Japonii pomimo, że założył żółte okulary, zinterpretował przez pryzmat swojej kultury. Nie widział świata na żółto, lecz na zielono, ponieważ japoński żółty zmieszał mu się z polskim niebieskim.     

Morał tej historii jest taki…  

…że, aby poznać inną kulturę należy pozbyć się swoich przekonań i postaw oraz otworzyć się na nowe. Tylko, że jest to niemożliwe! Nie da się odciąć od tego co mamy wpojone, tego czego nabyliśmy w procesie dorastania w Polsce, w Ameryce czy w każdym innym zakątku świata. Zawsze będziemy odbierać świat przez pryzmat tego co już wiemy i tego gdzie się urodziliśmy. Jeżeli chcemy zrozumieć inne kultury to starajmy się ich nie oceniać. Żeby je zrozumieć trzeba rozjaśnić kolor niebieski naszych okularów, wówczas żółta kultura Japonii będzie mogła się przedrzeć przez nasze szkła. Im więcej będziemy wiedzieć i im bardziej będziemy świadomi, dlaczego jesteśmy Polakami i co mówi o naszej polskości, tym lepiej będziemy sterowali naszym niebieskim filtrem i wyraźniej widzieli oryginalne odcienie żółtego.

Nasze okulary są biało-czerwone.  

Widzimy świat z perspektywy Polaka i Europejczyka, kobiety albo mężczyzny, bogatego lub biednego. To co widzimy przesiewamy przez sito naszych doświadczeń, oceniamy i przetwarzamy w naszym systemie. Nie da się tego wyzbyć, i nawet głupotą jest wyrzekać się tego! Kraj, w którym się rodzimy, rodzina, w której dorastamy stanowią o naszej całości. I to czy się zgadzamy z kulturą, w której przyszło nam się narodzić czy kategorycznie odcinamy się od niej – to stanowi o nas, jako o ludziach. To właśnie dzięki temu tworzą się nasze opinie na różne tematy – to, że z czymś się zgadzamy i to od czego chcemy uciec. Dzięki temu, że w danym środowisku żyliśmy już wiemy czego chcemy, a czego wolimy unikać.    

I tak samo oceniamy innych – wrzucając ich do lejka własnych doświadczeń.  

Niestety właśnie przez to czasami tych innych nie rozumiemy. Ja też wielu kultur nie rozumiem. Nie wiem dlaczego w jednej kulturze kobiety nie mogą prowadzić samochodu, a w innej nie można swobodnie wydmuchać sobie  nosa. I pewnie nigdy tego nie zrozumiem. A może sztuką jest AKCEPTACJA pomimo braku zrozumienia?  


Darmowa pomoc dla Polaków w Berlinie i w Niemczech – tutaj ją znajdziesz!

Darmowa pomoc dla Polaków w Berlinie i w Niemczech – tutaj ją znajdziesz!

Nie ukrywajmy, że jest ciężko! Nowe społeczeństwo, nowe zasady i, co najważniejsze, nowe prawo, którego trzeba przestrzegać. Na emigracji należy zapomnieć o tym, co było w Polsce (oczywiście w zakresie prawa i biurokracji). Tutaj rządzą inne zasady i nic nie da, że powiesz „Ja nie wiedziałam/-em” albo „Bo w Polsce jest inaczej”. Czy wiesz, że pomoc dla Polaków w Berlinie jest darmowa?

W tym artykule dowiesz się:

  • co jest Twoim obowiązkiem,
  • jak uniknąć problemów,
  • gdzie znaleźć bezpłatną pomoc w języku polskim:
    • bezpłatna pomoc w języku polskim

To Twoim obowiązkiem jest znać swoje prawa!   

Niestety, nikogo w Niemczech nie obchodzi jak jest w Polsce… Nie ma lekko, trzeba wejść na inny tor myślenia i działania. A przez niedouczenie i nieznajomość prawa wielu naszych Rodaków wpada w tarapaty – bo nie wiedzą co zrobić w określonych sytuacjach, albo już zrobili coś źle i teraz nie mogą wydostać się z tego bagna. I co wtedy? Na szczęście w Berlinie jest dość duuużo miejsc, gdzie możemy udać się po pomoc! Niektóre zostały stworzone przez innych Polaków dla emigrantów, a niektóre powstały z niemieckiej inicjatywy. Dzisiaj podzielę się z Wami miejscami, z których albo sama korzystam, gdzie proszę o pomoc i z których czerpie wiedzę i inspirację, kiedy tylko mogę!

Pamiętaj, że to Twoim obowiązkiem jest zaznajomić się z prawem państwa, w którym postanowiłeś/-aś mieszkać! To Ty musisz poznać otaczający Cię nowy świat, nikt inny nie zrobi tego za Ciebie. Sprawy socjalne, rodzinne, prawne, system podatkowy, szkolnictwo itd. itd…. można wymieniać w nieskończoność! Już od dawna wiadomo, że nieznajomość prawa szkodzi, a ja dodam, że szkodzi i to bardzo! Znamy z mediów społecznościowych historię osób, które wylądowały na ulicy lub zostały oszukane przez „pracodawców”.

Jako obywatele Unii Europejskiej jesteśmy chronieni ze wszystkich możliwych stron, otrzymaliśmy także wiele swobód w poruszaniu się po krajach europejskich. Nie potrzebujemy wizy czy pozwolenia na pracę, a granicę są niestrzeżone. Możemy otworzyć swoją działalność na terenie innego kraju niż Polska, kupować nieruchomości, no serio, możliwości jest dość dużo! Jednakże to od nas zależy jak takie możliwości i pomoc wykorzystamy. Gdy nie wiemy, że czegoś nie można lub nie wiemy, że można coś zrobić i wykorzystać jakąś możliwość, którą daje nam państwo niemieckie, to tego nie zrobimy. Dlatego przyjeżdżając tutaj dowiaduj się o swoich prawach, ale również o obowiązkach.  

Profilaktyka – matka bezproblemowego życia!  

Każde lekarz Ci powie, że lepiej zapobiegać niż leczyć. I z emigracją jest tak samo. Lepiej czegoś nie zrobić i nie wejść w gów**, niż później próbować to odkręcić. Tym bardziej, że może się to wiązać z poważnymi konsekwencjami!

4 zasady, które uchronią Cię przed wtopą

Po pierwsze: ucz się języka niemieckiego!

Jeśli zdecydowałeś się żyć w Niemczech i zostać tutaj na dłużej to ucz się języka, to zacznij jak najszybciej, bo i tak Cię to nie minie! Jeżeli nie wiesz jak, to zapraszam do postów, w których piszę o różnych metodach nauki niemieckiego. Ja wiem, że Ci się nie chce. Wiem, że niemiecki wydaje się być trudny. Wiem, że nie masz talentu do języków. U mnie jest tak samo – też mi się nie chce, jest ciężko i nie mam do tego smykałki. Jednak uczę się i sukcesywnie pnę w górę! 🙂 I sądzę, że skoro takie beztalencie językowe jak ja mogło się nauczyć, to każdy może!!! Tylko musi baaaaardzo chcieć!

Po drugie, po prostu uważaj!

Nie chcę Cię straszyć, ale uważaj proszę na umowy, które podpisujesz (tym bardziej, jeżeli nie znasz języka). Uważaj na ludzi, którym powierzasz swoje sprawy – szukanie mieszkania, pracy, załatwianie spraw w urzędach. Zważaj na prawo, które obowiązuje w Niemczech! Od początku zauważysz, że wygląda to nieco inaczej – szukanie mieszkań, meldowanie się, zapisywanie dzieci do szkół. Pamiętaj, że na każdym kroku możesz poprosić o poradę, ponieważ są dostępne miejsca, które niosą pomoc dla Polaków w Berlinie.

Po trzecie: znajdź rzetelne źródła informacji!

Nie mam nic przeciwko szukaniu wiedzy w Internecie (sama piszę bloga o charakterze poradnikowym), jednak pytanie na forach o pomoc w skomplikowanych sprawach prawnych lub urzędowych to nie jest dobry pomysł! Wiadomo, że zawsze warto zapytać, bo może ktoś był w podobnej sytuacji albo podpowie Ci gdzie masz się udać, ale nie pozwól, aby to było jedyne źródło Twojej informacji! Pamiętaj, że w Internecie również możesz trafić na oszustów, którzy prawo, księgowość czy psychologię skończyli jedynie w swoich snach. Lepiej pytać i zbierać informację u rzetelnych źródeł! Zaraz podam Ci kilka takich rozwiązań!

Po czwarte: poznaj zasady panujące w Niemczech!

Warto zapoznać się z ogólnymi zasadami życia w Niemczech! I tak, ta wiedza leży na ulicy, a dokładniej w Internecie i wystarczy tylko po nią sięgnąć! Za przykład może posłużyć broszurka „Witamy w Berlinie”, która krótko omawia najważniejsze kwestie początków emigracji. Za równie ważny uważam poradnik „Wiedza chroni”, który dotyczy prawa pracy i obowiązków pracownika w Niemczech. Takie poradniki to dobry początek i darmowa pomoc dla Polaków w Niemczech.

Doradztwa migracyjne: darmowa pomoc dla Polaków w Berlinie

W doradztwach migracyjnych można otrzymać DARMOWĄ pomoc w języku polskim! Można się tam skonsultować w wszelakich sprawach urzędowych, w sprawach dotyczących kursów językowych oraz w wielu problemach w codziennym życiu na emigracji. Poniżej kilka przydatnych adresów:

Integrationszentrum BOX 66

Sonntagstr. 9, 10245 Berlin
Telefon: 030 81 700 540
E-Mail: mbe-box66@via-in-berlin.de

Caritasverband für das Erzbistum Berlin e.V.

Migrationsdienst
Allee der Kosmonauten 28a, 12681 Berlin
Telefon: 030 666 33 671

Diakoniewerk Simeon GmbH

Migrationsberatung für erwachsene Zuwanderer / Haus der Begegnung
Morusstr. 18a, 12053 Berlin
Telefon: 030 682 477 -16/ -18/ -19/ -20
E-Mail: migrationsberatung@diakoniewerk-simeon.de

Arbeiterwohlfahrt Landesverband Berlin e.V.

Fachstelle für Integration & Migration Pankow
Fröbelstraße 17, 10405 Berlin
Welcome Center Pankow im Bezirkamt Prenzlauer Berg
Haus 6, 3. Etage, R. 333-334
Telefon: 030 90295 -5927/ -5928
E-Mail: mbe.pankow@awoberlin.de

Arbeiterwohlfahrt Landesverband Berlin e.V.

Fachstelle für Integration & Migration Pankow
Willmanndamm 12, 10827 Berlin
Telefon: 030 22 19 226 -00/ -20/ -22
E-Mail: fim@awoberlin.de

Caritasverband für das Erzbistum Berlin e.V.

Migrationsdienst
Malteserstr. 171, 12277 Berlin
Telefon: 030 666 33 590

Polska Rada Społeczna – Polnischer Sozialrat e.V.

​​Polska Rada Społeczna to organizacja, której celem jest reprezentowanie naszych interesów w Niemczech. Znajdziesz tam pomoc i poradę w sprawach socjalnych, prawnych, psychologicznych, imigranckich czy pomoc w nauce języka niemieckiego. Na TEJ STRONIE znajdziecie terminy porad lub numery telefonów, z których można skorzystać i umówić się na konkretnie wyznaczoną datę. To tam możecie poprosić o pomoc, jeżeli nie umiecie wypełnić jakiegoś wniosku lub gdy potrzebujecie pomocy prawnej. Rzetelnie i profesjonalnie i serio nie warto ufać komuś kogo nie znacie lub poznaliście przez Internet – lepiej iść i poprosić o pomoc fachowców. 

Oranienstr. 34, 10999 Berlin
Telefon: 030 615 17 17

Ambasada Rzeczypospolitej Polskiej w Berlinie

Ambasada Rzeczypospolitej Polskiej to oczywiście najważniejsze źródło pomocy dla emigrantów, ale w sprawach poważnej rangi. Tam otrzymasz pomoc, gdy zgubisz dokumenty osobiste, znajdziesz informacje dotyczące przekraczania granic – co można przewozić a co nie, jak wyglądają prawa przewozu dzieci przez jednego z rodziców itd. Ambasada pomaga także w sytuacjach kryzysowych – np. gdy zostanie się bez grosza przy duszy to może zapewnić powrót do Polski oraz pomoc prawną w przypadku aresztowań. Ambasada to miejsce, gdzie dokonuje się różnorakich spraw biurokratycznych – uznanie ojcostwa, małżeństwa, sprawy spadkowe czy przewóz zwłok na terytorium polski. Na stronie Ambasady można znaleźć wiele porad i informacji dotyczących prawa pracy czy ogólnie zasad życia w Niemczech. 

Club Dialog e.V.

Club Dialog e.V to rosyjska organizacja, której oferuje pomoc i wszelkiego rodzaju szkolenia w zakresie prawa socjalnego, pracy, wykształcenia czy uznania dyplomów. Osobiście korzystałam z pomocy tego stowarzyszenia, gdy szukałam informacji o uznaniu moich dyplomów w Niemczech. Nie dość, że dostałam rzetelną informację i orientacyjną wycenę kosztów, to trwało to zaledwie 3 dni!  

​Polki w Berlinie e.V.

Polki w Berlinie e.V. to stowarzyszenie, które wspiera polskie kobiety w Berlinie. Organizuje mnóstwo szkoleń z zakresu niemieckiego rynku pracy, aktywizacji kobiet w Berlinie oraz z dziedzin rozwoju osobistego. Wielokrotnie brałam udział w tych kursach i jestem bardzo zadowolona! Przy kawie lub herbacie i zdrowych przekąskach, w luźnej atmosferze rozmawia się z fachowcami z danych dziedzin. Co najważniejsze, kobiety (chociaż mężczyźni też bywają) biorące udział w szkoleniach mogą przyjść z dziećmi, dlatego, że jest zapewniona dla nich opieka! Stowarzyszenie Polki w Berlinie udostępnia także poradnik dla polskich Berlińczyków. I uważam, że ten poradnik to po prostu skarb, który powinien mieć każdy i każda z nas! Konkretna wiedza przedstawiona w łatwy i ładny sposób – polecam! Do pobrania TUTAJ.

agitPolska e.V.

agitPolska e.V. to organizacja, która propaguje polską kulturę tutaj i niemiecką u nas, w Polsce. Stowarzyszenie tworzy swojego rodzaju pomost pomiędzy tymi dwoma światami kulturowymi. AgitPolska organizuje dodatkowo wiele szkoleń z zakresu prawa pracy, w szczególności prawa pracy dla artystów i freelancerów. Kilkakrotnie brałam udział w projektach tego zespołu i polecam z całego serca – rzeczowo, sympatycznie i z ciekawymi ludźmi!

Pomoc dla Polaków w Berlinie – nie wstydź się prosić i korzystaj z tych miejsc!

Pamiętajcie, że wszystkie te miejsce i wiele innych powstało po to, by nieść pomoc dla Polaków w Berlinie. Pomoc wszelkiego rodzaju – prawną, psychologiczną, językową czy urzędową. Są to miejsca, które są opłacane z różnych projektów działających na rzecz integracji emigrantów. Jeżeli nie będziemy z nich korzystać, to takie miejsca stracą rację bytu! Takie miejsca mają swoje budżety, a jeżeli nie wykażemy nimi zainteresowania, to stracą one swoje dofinansowania! Tak samo inne projekty polskich stowarzyszeń! Doceniajmy to, że ktoś chce coś dla nas robić i działa na rzecz Polonii i korzystajmy z tego!

Pamiętaj, że w tych miejscach nikt nie „robi Ci łaski”! Każdy chętnie Ci pomoże, bo dzięki temu, że Ty potrzebujesz pomocy, takie miejsca mogą istnieć. Także proszę Cię – nie płać pani z internetu, która ogłasza się jako specjalista od spraw urzędowych! Zgłoś się do miejsc, które oferują fachową pomoc ZA DARMO i istnieją właśnie po to, by Ci pomóc!

Patriotyzm na obczyźnie: czy na emigracji można być patriotką?

Patriotyzm na obczyźnie: czy na emigracji można być patriotką?

Czy na emigracji można być patriotką lub patriotą? Mieszkamy za granicą, wybraliśmy taki pomysł na życie i tyle. Ale czy to znaczy, że już nie kochamy naszej ojczyzny? Czy to znaczy, że nie możemy być patriotami? Czy to znaczy, że nie mamy prawa wypowiadać się w polskich sprawach? Oczywiście, że nie!!! Nie!!! Życie za granicą oznacza jedynie, że chcemy mieszkać poza terenami Polski, z różnych przyczyn. Jednak naszą ojczyznę mamy zawsze w sercu, bo na jej kulturze wyrośliśmy i jej tradycja będzie nam towarzyszysz do końca życia. Nigdy nie zapomnimy o naszych korzeniach i sprawy polskie będą dla nas zawsze ważne i mamy do tego prawo!

Czym dla mnie jest patriotyzm? Czy na emigracji można być patriotką/patriotą?

Czy patriotyzm to bieganie w koszulkach z symbolami Polski Walczącej i okrzyki „Polska dla Polaków”? Moim zdaniem – nie! Patriotyzm to dbanie o dobre imię Polski i reprezentowanie jej na świecie. To, że ktoś ubierze biało-czerwoną koszulkę z wielkim napisem „Polska” i będzie dumnie kroczył ulicami Niemiec i wykrzykiwał patetyczne frazesy nie oznacza, że jest patriotą. A wręcz odwrotnie…

Żyjemy w czasach pokoju, kiedy nasza ojczyzna nie jest pogrążona w wojnie. Możemy swobodnie podróżować, a dostęp do informacji jest na prawdę powszechny. Uff… mamy wielkie szczęście. Jednak mam wrażenie, że przez to niektórym zamazał się obraz miłości do ojczyzny i szeroko rozumianego patriotyzmu. Ludzie nie mają gdzie się wykazać. Mężczyźni nie idą na wojnę, gdzie broniąc polskiej ziemi mogliby udowodnić swoją miłość do ojczyzny i Rodaków. Kobiety nie muszą potajemnie przemycać swoim dzieciom polskości.

Czasy się zmieniły, więc trzeba zmienić też metody dbania o „polskość” i znaleźć sposób na okazywanie uczuć ojczyźnie. Niektórzy nie potrafią wyrazić tego inaczej i nie wiedzą co z tym zrobić. Jesteś dumny z polskiej historii? Doceniasz zmagania Polaków podczas wojny? Super! Ja również. Ale to nie znaczy, że musisz, przystrojony w Kotwice PW niczym choinka, paradować po ulicach nieważne czy Niemiec czy Polski.   



Forma patriotyzmu ewoluowała

Dzisiaj, w czasach zacierania się granic europejskich państw, ciężko pokazać swoje korzenie i miłość do kraju dzieciństwa. Polacy emigrują, podróżują, niekiedy sytuacja życiowa rzuca nas we wszystkie zakątki świata. Niestety, tak jest i będzie, ale powinniśmy się cieszyć, że mamy możliwość życia, gdzie indziej niż tylko w kraju, w którym z jakiś względów żyć nie chcemy. I to właśnie my, emigranci, mamy okazję do szerzenia w świecie obrazu Polski jako fajnego miejsca, który „produkuje” sympatycznych ludzi. Swoją postawą, nastawieniem do życia dajemy najlepsze świadectwo Polsce, Polakom i naszej kulturze. To ludzie mogą pokazywać piękne miejsca Polski, przyrodę naszych krajobrazów i urok tradycji.

Tylko my mamy szanse zmienić rozchodzące się po Niemczech stereotypy o Polsce i Polakach. Pokazujmy w codziennym życiu, że nie jesteśmy fanatycznymi katolikami, nałogowymi pijakami i złodziejami wszystkiego, bo przecież nie jesteśmy!

Polska dla Polaków? Serio?!  

Serce mi się kroi jak widzę na ulicach Berlina Polaków, którzy są pijani i wrzeszczą coś o swojej polskiej potędze. Serio? Taki jesteś potężny Polak, że musisz pić na umór i spać pod berlińskim mostem?! Kompletnie tego nie rozumiem. Dlaczego w Polsce słychać głosy „Polska dla Polaków”? Nie chcemy uchodźców, jesteśmy rasistami, nie lubimy „ciapaków”, a jednocześnie mieszkamy w Niemczech i domagamy się swoich praw. Czy tylko ja widzę tutaj paradoks? W Niemczech chcemy mieć wszędzie obsługę w języku polskim. Mamy roszczeniową postawę względem Niemców, ale swój kraj chcemy trzymać tylko i wyłącznie dla siebie. Pytanie – po co? Naprawdę – opamiętajmy się.

Boję się naszych fanatyków polskości i naszego „polskiego katolicyzmu”. Nie wiem dlaczego, ale mam wrażenie, że tutaj, w Niemczech, jest olbrzymi odsetek takich osób. Pokazują to wątki poruszane na forach polonijnych oraz zachowanie Polaków „na mieście”. Dodatkowo, gdy obserwuje sytuację w naszym kraju to mam wrażenie, że nie żyją tam ludzie o jednej narodowości. Polacy kłócą się o wszystko, Polska to dwa obozy! Wszystko przybiera rangę narodowego sporu – od kwestii obchodów Niepodległości, poprzez prawa kobiet, aż do radzenia sobie w sytuacji kryzysowej.

Czy na emigracji można być patriotką?

Jest wiele sposobów, aby pokazać naszą miłość do ojczyzny. Nie trzeba od razu ubierać się na biało-czerwono i skandować „Polska dla Polaków”. Zatem jeszcze raz, czy na emigracji można być patriotką bądź patriotą?! Moim zdaniem: TAK!!! Metod, na wspieranie Polski żyjąc na emigracji, jest mnóstwo!  

Moje pomysły na pielęgnowanie patriotyzmu na emigracji

  • Uczestniczę w polskich wydarzeniach za granicą – dzięki czemu wspieram polskich artystów i propagowanie polskiej kultury za granicami kraju!
  • Zawsze biorę udział w wyborach parlamentarnych i prezydenckich w Ambasadzie RP.
  • Jeżeli w moim towarzystwie ktoś (Niemiec, czy osoba innej narodowości) powiela stereotypy o Polakach to, nie narzucając się, próbuję wyprowadzić z błędu. 
  • Swoim życiem za granicą i działaniem pokazuję, że Polacy potrafią pomagać i mają pozytywne nastawienie do świata. 🙂
  • Kiedy spotykam Rodaka, który potrzebuje pomocy, to staram się mu pomóc, a nie warczeć jak na największe zło!!! 
  • Kupuję polskie produkty i marki – nawet tutaj za granicą jest ich sporo, a część zamawiam przez Internet! 
  • Wybieram Polaka! Jeżeli na rynku zagranicznym jest dobra polska firma to z niej korzystam, zamiast z zawiści wybierać niemiecką! 
  • Cieszę się sukcesami Polaków za granicą! Naprawdę dobrze sobie radzimy, nawet za granicami! Oby tak dalej! 
  • Nie jestem chamska dla Rodaków! Mnie też wkurzają niektóre posty na grupach na Facebook’u, ale wtedy po prostu je ignoruje i liczę na to, że jak ktoś nie dostanie odzewu to może będzie miał ochotę daną frazę wpisać jeszcze raz w wyszukiwarkę! 🙂
  • Znam polską historię i nikt nie musi mi jej udowadniać. Wiem, na co nas stać i jak wiele zrobiliśmy w historii Europy! 
  • Szukam polskości w niemieckiej kulturze i na ulicach Berlina – mnóstwo tutaj naszych śladów! 
  • Nie wstydzę się Polski i pomimo naszego obrazu w zagranicznych mediach udowadniam, że polityka sobie, a ludzie sobie
  • Staram się dbać o środowisko, dzięki temu pomagam nie tylko Polsce, ale i całemu światu. Sortuje śmieci, staram się nie używać jednorazowych opakować, żyje w stylu less waste i szanuje jedzenie.
  • Jestem otwarta na nowości – inne kultury, jedzenie i ludzi! Lubię poznawać świat dookoła mnie. Nie jestem zamknięta tylko na to co znam, dzięki czemu mogę docenić lub udoskonalić moje polskie przyzwyczajenia!

Małe-wielkie gesty

A może odpowiedź na zadane pytanie, czy na emigracji można być patriotką lub patriotą, jest zbyt skomplikowana? Możliwe, że najlepszym patriotyzmem jest życie w zgodzie ze swoim sumieniempozwalanie żyć innym tak, jak tylko tego chcą? Może najlepszą formą miłości do ojczyzny jest uśmiech na twarzy i wspieranie się Polonii za granicą? Może czasami warto powiedzieć miłe słowo do Rodaka, spotkanego na ulicy w emigracyjnym mieście? Niekiedy myślimy o rzeczach wielkich, tak jak narodowe marsze czy zbiorowe odśpiewywanie hymnów, lecz niekiedy małe rzeczy dnia codziennego lepiej świadczą nie tylko o naszym patriotyzmie, ale także o zwyczajnej ludzkiej życzliwości.




Wyjazd do Niemiec, czyli znowu do Rajchu!

Wyjazd do Niemiec, czyli znowu do Rajchu!

Dzisiaj chciałam podzielić się z Tobą, a może po prostu z ekranem mojego komputera, pewnym zjawiskiem. Zjawiskiem ciągłej frustracji Polaków, wynikającej z faktu, że zdecydowali się na wyjazd do Niemiec i życie tutaj! To jest niesamowite, jak wielu emigrantów jest niezadowolonych ze swojego życia. Mówię tutaj o Polakach, bo ich znam, ale oczywiście dotyczy to także innych nacji. Od Turków czy Włochów również nasłuchałam się, jaki to ten niemiecki kraj i Berlin są okropne.

Berlin jest okropny i brudny, wszędzie pełno świrów!

To niesłychane, jak wielu frustruje życie w Niemczech, a mimo wszystko tutaj tkwi… Ale nie zrozum mnie źle. Nie chodzi tutaj o osoby, które dopiero co wylądowały za granicą i teraz szukają swojej drogi! Mam na myśli ludzi, którzy pracują lub żyją tutaj 10 albo i więcej lat i codziennie mówią:

  • „Jak ja nienawidzę Niemców!”,
  • „Ten kraj powinien zostać zniszczony!”,
  • „Dosyć, że przegrali wojnę to jeszcze musimy u nich pracować!”,
  • „Berlin jest okropny i brudny, wszędzie pełno świrów!”,
  • „Zniszczyli nam Polskę, a teraz patrz, w jakim dobrobycie żyją!” itp., itd.

Wyżej przytoczone cytaty, to zdania, które usłyszałam na własne uszy, więc nie, nie są wyssane z palca! Wiem, że ciężko w to uwierzyć, ale niestety… Swego czasu dużo podróżowałam BlaBlaCarem między Berlinem a Poznaniem i tam zasłyszałam wiele przerażających historii!

Dlaczego nie wrócisz do domu?

Ten temat chodzi już za mną dość długo, ale dzisiaj bezpośrednio zainspirował mnie polski pijaczek. Tak że pozdrawiam szanownego pana i dzięki za motywację do artykułu! 🙂 Otóż ten mężczyzna próbował „rozmawiać” po niemiecku z siedzącymi niedaleko nastolatkami. Skąd wiem, że to Polak? No cóż… w co drugie „niemieckie” słowo było wepchnięte polskie kur**, więc nie trudno było się domyślić. Mianowicie pan, z nosem czerwonym jak burak (ciekawe dlaczego?), próbował wytłumaczyć młodziakom, jaki to Berlin jest okropny i jak mu się tutaj strasznie nie podoba!!!

Rozumiesz to!? Koleś nie zna niemieckiego, pochodzi z Polski, żyje w Berlinie (po wyglądzie stwierdzam, że zapewne na ulicy), „narąbany” już o 12 i jeszcze mówi jak mu tutaj źle! Korciło mnie, żeby zapytać: dlaczego w takim razie nie wróci do swojego ukochanego kraju. Jednak w takich sytuacjach lubię obserwować świat z zewnątrz i to wygrało.

Wyjazd do Niemiec, bo euro nie śmierdzi!?  

Kurczę, jak dla mnie, to mamy takie czasy, że nic nie musisz… Nie musisz mieszkać w Berlinie, jeżeli tego nie chcesz! Nie musisz w ogóle żyć w Niemczech, jeśli nie sprawia Ci to przyjemności! No ludzie! Nie poświęcajcie swojego jedynego życia, komfortu i spokoju ducha dla kilku euro! W Polsce też jest praca i da się robić mnóstwo fajnych rzeczy. Mam wielu znajomych, którzy mają interesującą pracę i satysfakcjonujące zarobki! Jeżeli nie w Twoim mieście, to może w mieście obok!

A jak Niemcy tak Cię drażnią, to są także inne kraje! Ja wiem, że każdy ma inną sytuację i nieraz wydaje się, że wyjazd do Niemiec jest jedynym ratunkiem, ale bez przesady! Kompletnie tego nie rozumiem, jak można męczyć się i żyć tutaj, żeby dostać wypłatę w euro?!

Niektórzy Polacy nie lubią Niemców, ale euro to już im nie śmierdzi!

Musiałam zacytować to sławetne powiedzenie. 😛 Narzekamy na inne narodowości, ale warto czasami spojrzeć na siebie. Sama znam niejedną osobę z Polski, która żyje w Niemczech od wielu lat, a nie zna nawet słowa po niemiecku! Polacy również nie chcą się integrować. Może się wydawać, że Niemcy to podobna do naszej kultura, ale nie do końca tak jest.

Polacy, szkoda życia na frustrację!  

Ja przyjechałam do Niemiec bardzo spontanicznie. To nie było planowane i na początku również nie było mi łatwo. Jednak sama postanowiłam, że chcę tu zostać, dlatego że mi się tutaj bardzo spodobało! Jak zapadła ta decyzja, to zaczęłam walczyć z językiem niemieckim i poznawać świat wokół mnie. Do Berlina przeprowadziłam się, dlatego że chciałam mieszkać w tym, konkretnym mieście – zachwycił mnie po prostu jego urok! Dlatego apeluję do Ciebie – jeśli nie lubisz Niemiec i Berlina – to nie mieszkaj tutaj, bo szkoda Waszego życia! Jak dla mnie życie, w którym od poniedziałku do piątku chodzi się do pracy, a w piątek po południu od razu pakuje się w auto i jedzie parę godzin „do domu”, czyli do Polski, to nie jest życie. Serio!

Czy wyjazd do Niemiec i życie tutaj jest dla Ciebie?

Jeżeli wyemigrowałaś_eś, to układaj sobie życie tutaj na miejscu, bo ciężko jest żyć bez… normalnego życia. Tak się nie da. Ja wiem, że wiele osób tak właśnie funkcjonuje, ale to wywołuje frustrację i ciągły żal do tego kraju, do ludzi i do samego siebie. Kompletnie bez sensu! Rozumiem, jeżeli życie w Niemczech nie jest dla Ciebie – nie wszyscy muszą to lubić – ale nie zmuszaj się do mieszkania tutaj! A jeżeli postanowisz zostać w Berlinie na dłużej, to chodź z uśmiechem na twarzy, a nie z wiecznie skwaszoną miną!   


Jestem bardzo ciekawa Twojego zdania! Czy tak, jak ja spotykacie się z frustracją wśród Rodaków? Czy wszyscy wokół Was są zadowoleni? Przesadzam? Ja również znam tych szczęśliwych, ale uderzyły mnie zasłyszane w BlaBlaCarze opinie… Niestety jakieś 90% z nich było dość negatywnych… po prostu niewiarygodne!

Korekta: Anna Jakubowska