fbpx
Święta w Polsce: o to nie pytaj przy świątecznym stole emigrantki i emigranta!

Święta w Polsce: o to nie pytaj przy świątecznym stole emigrantki i emigranta!

Coraz bliżej święta! Coraz bliżej święta! Zatem trzeba przygotować się na szereg niewygodnych pytań podczas rodzinnych spotkań. Pojawi się z pewnością pytanie o dzieci, o “ułożenie sobie życia” (to na pewno od mojej mamy) oraz kilka o powrót do Polski i emigrację. Mam apel do rodzin, które w swoich szeregach mają osoby na emigracji: o to nie pytaj przy świątecznym stole!

TO KIEDY WRÓCISZ DO POLSKI?

Nie na każdym etapie emigracji migrant_tka odpowie z całą pewnością: “Nie chcę i nie planuję” lub “Nie mam takiej potrzeby!”. Są takie okresy życia w innym kraju, że to pytanie będzie niczym nóż w migracyjnym sercu! Czasami może Ci się wydawać, że doskonale znasz przyczyny wyjazdu z kraju bliskiej osoby, ale nigdy nie wiesz, co jest schowane pod tymi oficjalnymi pobudkami.

Poza tym może cel był szczytny, ale rozłąka z krajem i rodziną bardzo boli? Może kobieta wyjechała do swojego męża, bo nie chcieli żyć na odległość, ale teraz jest jej chooooolernie ciężko? Może ktoś chce zawalczyć o lepsze warunki pracy, ale ciągły stres, stan szoku kulturowego i bariera komunikacyjna sprawiły, że nie potrafi się odnaleźć i od tygodni walczy o to, by podnieść się z łóżka?

Emigracja może być również ucieczką. Od toksycznych relacji w rodzinie, prześladowania w miejscu pracy, prześladowań ze względu na orientację seksualną lub szansą na lepszą opiekę zdrowotną dla dziecka.

W tym roku napisała do mnie jedna dziewczyna na Instagramie z prośbą o pomoc, bo wyjechała do męża z małą córeczką. Po przyjeździe nie radziła sobie kompletnie z kryzysem migracyjnym, z samotnością i tęsknotą za rodziną. Już w październiku obawiała się świąt bożonarodzeniowych i tego, jak to wszystko zniesie. Takie pytanie całkowicie by ją rozłożyło!

Mimo, że tego nie pochwalam i ja osobiście szukałabym tysiąca innych rozwiązań, to doskonale wiem, że nie emigracji żyje bardzo dużo osób, które tego po prostu nie chcą! Jedynie czują, że muszą albo dopiero zaczynają swoją przygodę z emigracją i jest im najzwyczajniej w świecie strasznie ciężko! Dlatego o to nie pytaj przy świątecznym, bo komuś możesz zrobić wielką przykrość!

LEPIEJ ZAPYTAJ:

  • “Co podoba Ci się w nowym kraju?”
  • “Jakie dostrzegasz różnice z Polską?”

Wtedy skłonisz bliską osobę do zastanowienia się, co jest fajnego w jej nowym migracyjnym życiu. Może dzięki temu uświadomi sobie, że wcale nie jest tak źle i że warto było zaryzykować. Przy okazji porozmawiacie o różnicach kulturowych, o życiu w danym kraju i może wtedy, jak będzie miała ochotę się otworzyć opowie Ci również o swoich trudnościach. Wysłuchaj i nie mów proszę: “To wróć do Polski.“.

PRZYKŁADOWA ODPOWIEDŹ:

  • “Ciociu, na ten moment nie planuję powrotu do Polski. Dlaczego pytasz?”
  • “Wujku, dlaczego jest to dla Ciebie takie ważne, że o to pytasz?”
  • “Dziadku, od lat słyszę jak narzekasz na swój kraj. Kiedy wyjedziesz z Polski?”

JAK MOŻESZ SŁUCHAĆ TEGO NIEMIECKIEGO?

Wiele osób w pierwszych latach swojej emigracji intensywnie uczy się języka obcego. Jednym przychodzi to łatwiej, dla innych jest to nauka dyscypliny i pasmo wypracowania nowych nawyków. Znajomość języka obcego na emigracji jest bardzo istotna z perspektywy dobrego samopoczucia i zadowolenia z życia za granicą. Dlatego tak ważne jest wspierać swoich bliskich w nauce języka, dopingować im i motywować, by tej nauki nie porzucili!

Pytanie “Jak możesz słuchać tego niemieckiego?” po pierwsze utrwala krzywdzące stereotypy o języku niemieckim. Po drugie sugeruje, że język niemieckim jest językiem “gorszym” do nauki. A po trzecie sprawia, że dana osoba może poczuć się zawstydzona tym, że się go uczy, a może nawet i używa. Dlatego proszę Cię: o to nie pytaj przy świątecznym stole emigrantki_tów!

LEPIEJ POWIEDZ I ZAPYTAJ:

  • “Świetnie, że uczysz się nowego języka! To z pewnością bardzo Cię rozwinie! Co podoba Ci się najbardziej w niemieckim?”
  • “Potrzebujesz jakieś pomocy? Może chcesz wziąć sobie słowniki polsko-niemieckie z domu, bo tak nikt z nich nie korzysta?”

Takimi pytaniami dasz znać, że wspierasz tę osobę. Dajesz jej znać, że to co robi jest wartościowe i fajne oraz że chcesz jej pomóc! To bardzo ważne!

PRZYKŁADOWA ODPOWIEDŹ:

  • “Babciu, niemiecki wcale nie jest takim brzydkim językiem jak przyjęło się sądzić w Polsce.”
  • “Wujek mogę i powiem więcej: słucham jak najwięcej, bo się go uczę.”
  • “Ciocia, bez problemu mogę. To kwestia przyzwyczajenia.”

DUŻO MASZ JUŻ ODŁOŻONE TEGO EURO?

Tego pytania nie lubię najbardziej! I wcale nie chodzi o to, że rozmawianie o pieniądzach jest tematem tabu. To pytanie wywiera presją na emigrancie_ntce, że mieszkanie za granicą musi równać się z oszczędzaniem. Dodatkowo zakłada, że ma bardzo dobre zarobki i może sobie pozwolić na odkładanie. Wierz mi lub nie, wiele osób mieszkających w Niemczech pracuje fizycznie od rana do nocy, by zarobić magiczne EURO. Gdyby te same osoby poświęciły czas na naukę języka i rozwój swojej kariery, mogłyby być za dwa lata w zupełnie innym miejscu. Ale jest tak duża presja zarobku i powszechność emigracji ekonomicznej, bo przecież zagranica, bo przecież euro, bo przecież trzeba odkładać, że niektórzy pracują całymi dniami i faktycznie odkładają pieniądze wegetując, zamiast żyć.

Po drugie to pytanie zawiera tezę, że ktoś ma odłożone jakieś pieniądze. UWAGA UWAGA: na emigracji również można mieć problemy finansowe lub po prostu wiele wydatków wszelkiego typu. A może ktoś wyjechał dorobić za granicą, dlatego że ma bardzo dużo długów?! Może pomaga swoim rodzicom w Polsce i większość pieniędzy przeznacza na takie wsparcie? Pamiętaj! Nigdy nie znasz głębokiej przyczyny czyjejś emigracji!

Po trzecie może ktoś zamiast odkładać do skarpety woli zjeść dobry obiad, wyjechać częściej niż raz w roku na wakacje lub realizować swoje hobby. Takim pytaniem wywierasz presję i stawiasz bliską osobę w niekomfortowej sytuacji.

Ja na początku mojej przygody z emigracją od rana do godziny 13 chodziłam na kurs językowy, a po południami do godziny 22 pracowałam i tak całe tygodnie. I nie, nie było mnie stać na urlop, bo dużo płaciłam za szkołę językową i musiałam ograniczać godziny pracy, żeby mieć czas na naukę!

LEPIEJ POWIEDZ I ZAPYTAJ:

  • “Wiem, jak to jest zaczynać od nowa. Jeżeli potrzebujesz pomocy finansowej, to daj znać. Pomogę jak tylko będę mógł!”
  • “Potrzebujesz jakiś rzeczy na start w nowym mieszkaniu? Wiem, że niemieckie mieszkania są przy wynajmie całkiem puste!”.

Takimi pytaniami pokażesz, że rozumiesz, że początki są trudne i wiążą się z masą wydatków! A jeżeli sprawy ekonomiczne danego kraju bardzo Cię interesują, to zapytaj:

  • “Jak oceniasz stosunek dochodów do kosztów życia w Niemczech? Dużo się mówi o wysokich zarobkach, ale jak to się ma do kosztów?”.

PRZYKŁADOWA ODPOWIEDŹ:

  • “Wujku, nie chcę z Tobą rozmawiać o mojej sytuacji finansowej. Możemy porozmawiać o Twojej, jeżeli jest to dla Ciebie ważne i chcesz się tym podzielić.”
  • “Ciociu, obecnie inwestuję w siebie i naukę języka niemieckiego.”
  • “Dziadku, dlaczego pytasz? Potrzebujesz pomocy finansowej?”

KIEDY ZBUDUJESZ W POLSCE DOM?

Kolejne moje ulubione! To przecież oczywiste, że pracuję za granicą i odkładam pieniądze, żeby wybudować w Polsce dom! Nie ma w tym nic złego, jeżeli ktoś tak właśnie robi, ale nie wszyscy muszą mieć taki cel. Nie wszyscy muszą planować powrót do kraju i życie w Polsce w tym nowym, pięknym domu. Co więcej znam kilka osób, które taki dom z emigracyjnych pieniędzy wybudowali i obecnie stoi pusty w Polsce, bo oni nadal zagranicą… Poza tym może ktoś wcale nie chce mieć domu?! W Polsce bardzo popularne jest to, żeby mieć własne domy lub mieszkania, w innych krajach niekoniecznie.

LEPIEJ POWIEDZ I ZAPYTAJ:

  • “Jakie masz marzenia?”
  • “Jakie masz plany na przyszłość?”

To pytania otwarte, jeżeli bliska osoba będzie marzyła o budowie domu, to z chęcią Ci o tym opowie.

PRZYKŁADOWA ODPOWIEDŹ:

  • “Mamo, nie planuję obecnie takiej inwestycji.”
  • “Ciociu, budowa domu nie jest moim celem.”
  • “Babciu, na ten moment nie wiem, gdzie będę chciała mieszkać, więc nie chcę budować domu w Polsce.”

KIEDY UŁOŻYSZ SOBIE ŻYCIE?

Pytanie, które słyszę baaaardzo często. Mimo tego, że od lat mieszkam w Berlinie, mam stałą pracę oraz działalność gospodarczą. Poza tym żyję od lat w związku partnerskim i bardzo dobrze nam się układa. No, ale kiedy w końcu ułożę sobie to życie!? Nie mam dzieci, nie buduję domu, ani nawet nie mam pod ten dom działki, a dodatkowo mieszkam na emigracji, czyli nie jestem “u siebie”. Moje życie widocznie można spisać na straty, nie ma dla mnie ratunku.

To pytanie sugeruje, że życie w innym kraju to dopiero przystanek do magicznego “ułożenia sobie życia”. Sugeruje, że nie można czuć się tutaj spełnionym, że nie można mieć dobrego i fajnego życia. Dopiero trzeba je sobie UŁOŻYĆ. Polecam w tym temacie wspaniały wywiad z psycholożką Katarzyną Miller “W MOIM STYLU” Magdy Mołek.

LEPIEJ POWIEDZ:

  • “Jestem bardzo odważna, że wyjechałaś ze swojego kraju i zaczynasz wszystko od nowa! Gratuluję Ci!”
  • “Wspaniale, że walczysz o swoje marzenia i układasz sobie życie w innym kraju! Jestem z Ciebie dumny!”

Takimi odpowiedziami dasz znać, że wspierasz tę osobę i dodasz jej otuchy. Uwierz mi, na pewno ma dużo zmartwień na głowie, zresztą tak jak każdy!

PRZYKŁADOWA ODPOWIEDŹ:

  • “Mamo, pytasz o konkretną datę? Jeszcze jej nie ustaliłam.”
  • “Tato, o co konkretnie pytasz, bo nie końca rozumiem? Uważam, że moje życie jest jak najbardziej ułożone. Mylę się?”

CZEMU NARZEKASZ, PRZECIEŻ I TAK LEPIEJ ZARABIASZ?

Nie odbieraj nam prawa do narzekania! Serio, nic nie możemy powiedzieć, bo przecież zarabiamy więcej niż ludzie w Polsce? Mamy takie same problemy jak i Ty i niech nikt nie odbiera nam prawa, by się nimi dzielić. Gdzieś kiedyś przeczytałam, że z emigracją jest jak ze zmarłymi: można o niej mówić albo dobrze albo wcale. A ja nie chcę, żeby tak było! Przez to ludzie, którzy są na emigracji bardzo nieszczęśliwi, nadal tutaj tkwią! Boją się przyznać do “porażki”, do tego, że coś poszło nie tak albo do tego, że po prostu inaczej to sobie wyobrażali i im się to w ogóle nie podoba!

LEPIEJ POWIEDZ I ZAPYTAJ:

W tym przypadku lepiej nic nie mów.

PRZYKŁADOWA ODPOWIEDŹ:

  • “Tato, w tym momencie nie rozmawiamy o pieniądzach, więc nie rozumiem Twojego pytania. Możesz wyjaśnić, co masz na myśli?”
  • “Ciociu, nie tylko zarobki są w życiu ważne. Na komfort życia wpływa wiele czynników. Mam prawo odczuwać niezadowolenie i inne emocje, mimo że mieszkam na emigracji. Uważasz inaczej?”

DUŻO MASZ TAM TYCH CIAPAKÓW?

Będzie Ci miło, gdy ktoś powie o Tobie per “Polaczek”? Przypuszczam, że nie bardzo. Słowo “ciapaty” to polskie, rasistowskie określenie pewnej grupy etnicznej. Jakiej? Nie do końca wiadomo! W Niemczech mówi się tak obraźliwie o osobach tureckiego pochodzenia, w Wielkiej Brytanii bardziej o Hindusach lub Pakistańczykach. Słowo “ciapaty” określa osoby ciemnoskóre, czyli z nie-białym, nie-żółtym i nie-czarnym kolorem skóry. Określenie “ciapaty” jest rasistowskie i obraźliwe oraz prowadzi do dyskryminacji. Nie używaj go!

LEPIEJ POWIEDZ I ZAPYTAJ:

Jeżeli ciekawi Cię zróżnicowanie kulturowe jakiegoś kraju, to zapytaj:

  • “Czy Niemcy to społeczeństwo wielokulturowe? Jak się w nim odnajdujesz?”
  • “Jakich mniejszości narodowych jest u was najwięcej? Jak dużo jest osób polskiego pochodzenia?”

PRZYKŁADOWA ODPOWIEDŹ:

  • “Wujek, kogo masz na myśli, mówiąc w ten sposób?”
  • “Dziadku, nie wiem co i kogo dokładnie masz na myśli. Możesz doprecyzować?”

Ja z całą upartością nie odpowiadam na takie pytania, dopóki nie usłyszę innego słowa niż “ciapak”. A jeśli ktoś na siłę, mówi, że no tych ciapaków Turków, czy coś w tym stylu. To odpowiadam, że nie znam żadnej grupy etnicznej “ciapacy” i nigdy w Niemczech takich nie widziałam i pytam, czy może są tacy w Polsce i ewentualnie gdzie. Jeżeli usłyszysz jednak odpowiedź, że chodzi o Turków. To powiedz:

  • Turcy to największa grupa migracyjna w Niemczech. Zaraz po niej, jesteśmy my Polacy.

Możesz wtedy więcej opowiedzieć o mniejszości tureckiej w Niemczech. Więcej ciekawostek o różnych grupach migracyjnych przeczytasz w książce “Deutsche nasz” Ewy Wanat.

NIE BOISZ SIĘ IMIGRANTÓW?

W takim pytaniu chodzi oczywiście o uchodźców, a nie imigrantów, bo imigrantami są wszyscy Polacy w Niemczech. Liczba uchodźców z roku na rok rośnie i my jako kraje europejskie musimy się na to przygotować. Niebawem czeka nas fala migracji klimatycznych, podczas których ludzie z wielu krajów będą uciekać przed głodem, upałami, brakiem wody i po to, by po prostu przeżyć. Wtedy postawienie kolejnego muru na granicy, nic nie da. Nastawienie do uchodźców pełne lęków i przekonań z pewnością nie pomoże Ci odnaleźć się w takim świecie. Uchodźca to taki sam człowiek jak i Ty. Zacznij oswajać się z tym tematem. Może Cię w tym wesprzeć mój post na Instagramie o historii uchodźstwa i migracji Polaków.

Pytaniem o lęk przed uchodźcami możesz wzbudzić ewentualny strach osoby Ci bliskiej i sprawić, że będzie miała jakieś uprzedzenia. Wówczas spotykając na swojej drodze uchodźcę może czuć się niekomfortowo i odczuwać lęk. Będzie jej o wiele łatwiej, gdy do każdego człowieka będzie podchodziła z czystą kartą, bez stereotypów i negatywnych przekonań.

LEPIEJ ZAPYTAJ:

  • “Jak oceniasz politykę imigracyjną Niemiec?”

Wtedy możecie wspólnie porozmawiać o sytuacji i imigrantów i uchodźców w danym kraju. Możesz powiedzieć o swoich obawach i zapytać, czy Twój bliski coś takiego zaobserwował i co o tym myśli. Pamiętaj, pytania, które zawierają tezę nie powinny nigdy paść!

PRZYKŁADOWA ODPOWIEDŹ:

  • “Babciu, wiesz, że ja w Niemczech również jestem imigrantką?”
  • “Ciociu, a dlaczego miałabym się bać imigrantów? Sama jestem imigrantką!”

Teraz pamiętaj, o to nie pytaj przy świątecznym stole!

Mam nadzieję, że weźmiesz sobie do serca to, co tutaj widzisz. Niektóre pytania mogą naprawdę zranić wrażliwe migracyjne serce. Pamiętaj, że emigracja to nie tylko lepszy zarobek, ale również samotność, tęsknota za krajem i rodziną oraz wiele różnych wyrzeczeń.

Święta i inne rodzinne wydarzenia są dla emigrantów_tek często bardzo nostalgicznymi momentami. Takie spotkania otwierają w nas bardzo dużo kawałków i budzą wiele wątpliwości i zepchniętych w niepamięć tęsknot.

Bądź wrażliwa_y na moje ukochane migrantki i migrantów!

Rodzaje Polaków na emigracji: jakim typem emigranta_ki jesteś?

Rodzaje Polaków na emigracji: jakim typem emigranta_ki jesteś?

Rodzaje Polaków na emigracji – można napisać o tym pogłębioną pracę doktorską i przynajmniej kilkadziesiąt prac magisterskich. Ja podejdę do tematu jednak mniej naukowo i pokażę Wam, jak w zabawny sposób posegregowałam nas na emigracji. Ten post nie ma na celu obrażenia nikogo, a jedynie pośmiania się ze stereotypów i naszych przywar. No ale sami powiedzcie, czy nie spotkaliście już takiego emigranta_ki na swojej drodze?! I dajcie koniecznie znać, jakim typem Wy jesteście! A może jesteście kilkoma jednocześnie albo zmieniliście się na przestrzeni lat?

EMIGRANT-GERMANISTA

Rodzaje Polaków na emigracji: Germanista
Ilustracja: Anna Tucholska

Emigrant-Germanista to osoba, która wyjechała do Niemiec po zakończeniu studiów germanistycznych. Polaków po germanistyce jest w Niemczech bardzo dużo i nie ma się co dziwić, bo wydaje się to idealnym rozwiązaniem – znam język, jadę! Jednak rzadko kto, bierze pod uwagę fakt, że w Niemczech wszyscy znają język niemiecki i nie jest to czymś wyjątkowym. Wówczas zostaje jedynie praca w szkole językowej lub przebranżowienie się. Większość moich znajomych w Berlinie to osoby właśnie po germanistyce, dlatego uwielbiam ten typ Polaka za granicą! 🙂

EMIGRANT-PRACUŚ

Rodzaje Polaków na emigracji: Pracuś
Ilustracja: Anna Tucholska

Oj Emigrant-Pracuś nigdy nie ma na nic czasu. Pracuje siedem dni w tygodniu całymi dniami, bo przyjechał do Niemiec wyłącznie po to, by się dorobić i odłożyć na potem. Jego jedyne środowisko to wynajmowany jak najtaniej współdzielony pokój i praca. Pracuś nie zwiedza, nigdzie nie wychodzi, nawet nie odpoczywa, bo poza zarabianiem pieniędzy nic go nie obchodzi. Gdy tylko nadarza się okazja, by jeszcze coś dorobić i jeszcze dłużej popracować, wtedy Pracuś jest zadowolony.

EMIGRANT-DOJAZDOWY

Rodzaje Polaków na emigracji: Dojazdowy
Ilustracja: Anna Tucholska

Ciągle jedną nogą w Polsce – ten typ emigranta czeka tylko do piątku, by jechać do domu na weekend. Można powiedzieć, że ciągle dojeżdża, bo albo jest w drodze do Niemiec do pracy, albo do Polski na weekend. Miał przyjechać na chwilę, na rok, może na dwa, ale lata mijają, a on ani na emigracji, ani w Polsce. Takie życie w rozkroku. Życie w Niemczech i praca tutaj to przykry obowiązek, a jedynym wytchnieniem są coweekendowe ucieczki do Polski. Dopiero tam można odetchnąć pełną piersią i zacząć żyć, choćby tylko przez te dwa dni. Najlepszy urlop dla tego typu Polaka na emigracji to ten w domu rodzinnym, bo nie ma potrzeby jechać gdzie indziej.

EMIGRANT-FRUSTRAT

Rodzaje Polaków na emigracji: Frustrat
Ilustracja: Anna Tucholska

Emigrant-Frustrat to emigrant wiecznie niezadowolony i zbulwersowany, że “musi” żyć za granicą. Ciągle narzeka, że Niemcy są nie tacy jak być powinni, że on na Szwabów musi robić, że wojnę przegrali, a to Polacy u nich robią za grosze. Oczywiście za całą potęgą gospodarczą Niemiec stoją, według niego, polscy pracownicy i to dzięki nim ten kraj w ogóle się rozwija. Frustratowi nic się na emigracji nie podoba! Czuję się wykorzystywany, jest nieszczęśliwy, ale żyje tutaj i pracuje od wielu lat, bo “musi”. Jakaś kosmiczna siła zmusza go do tego! Widocznie wypłata w euro wynagradza mu całe zło tego emigracyjnego świata.

EMIGRANT-PASJONAT

Rodzaje Polaków na emigracji: Pasjonat
Ilustracja: Anna Tucholska

Oj! Emigrant-Pasjonat to ten, który swój kraj zamieszkania uważa za najlepszy. W rozmowie z nim często usłyszysz: “A wiesz, w Niemczech to jest tak…”, “Niemcy to tę sprawę tak rozwiązali, no czy to nie jest genialne?!”. Dla niego emigracyjny kraj to raj na ziemi i nie ma żadnych wad. Pasjonat chłonie nową kulturę, mentalność i styl życia i jest tym dosłownie zachwycony. Ten typ emigranta często wtrąca niemieckie słówka w rozmowę, bo nie może wytrzymać, żeby ich nie użyć, przecież są takie fajne!

EMIGRANT-ANTYNIEMIECKI

Ilustracja Anny Tucholskiej: Emigrant-Antyniemiecki
Ilustracja: Anna Tucholska

Jeżeli wymieniamy rodzaje Polaków na emigracji, to musimy wyróżnić Antyniemieckiego. To taki rodzaj emigranta, który zakłada, że język niemiecki (język kraju, w którym mieszka) nie jest dla niego i mimo, że mieszka już w Niemczech ponad 10 lat to nie ma potrzeby uczyć się języka. No bo na co to komu? W sklepie płaci tyle, ile mu się wyświetli, produkty z marketu do wózka sam wrzuci, a na wizyty w urzędzie wynajmie sobie znachora lub inną szamankę z Facebooka i będzie załatwione!

To moje rodzaje Polaków na emigracji! Jakim typem jesteś?

A jakiem rodzajem Polaka na emigracji Ty jesteś? A jakie rodzaje Polaków na emigracji być dodał do mojej listy? Ja na pewno byłam kiedyś typem pracusiem, bo myślałam, że tak trzeba i na tym polega emigracja. A teraz jestem chyba pasjonatem, przecież stąd ten blog. 🙂




Emigracja do Niemiec: to warto wiedzieć przed przeprowadzką

Emigracja do Niemiec: to warto wiedzieć przed przeprowadzką

Emigracja do Niemiec to jeden z najbardziej popularnych kierunków dla Polaków! Ma bowiem swoje zalety – blisko ojczyzny i domu rodzinnego, wyższe zarobki, lepsza opieka zdrowotna i socjalna, a w dodatku ten szlak jest już dobrze wytarty przez naszych Rodaków. Jednak mimo tego, że jesteśmy jedną z największych mniejszości narodowych mieszkających w Niemczech, ciągle niektóre zasady są dla nas niejasne i popełniamy cały czas te same błędy. Wśród niemieckiej Polonii krąży wiele fałszywych informacji oraz wiedzy z dziedziny “a ja kogoś znam, kto tak zrobił” lub “nie wiem, to się wypowiem”. Czasami sami jesteśmy sobie winni, bo próbujemy obejść obowiązujące tutaj zasady i potem kończy się karą grzywny, problemami prawnymi i stratą czasu oraz nerwów. Wiele bym dała, żeby ktoś na początku mojej emigracji, powiedział mi, na co zwrócić szczególną uwagę. Dlatego dzisiaj usłyszycie to ode mnie.

Obowiązek meldunkowy w Niemczech

W Niemczech działa obowiązek meldunkowy i każdy mieszkaniec tego kraju musi mieć tzw. meldunek. Oznacza to konieczność zarejestrowania się w urzędzie pod konkretnym adresem, do 14 dni od przeprowadzki.

Oczywiście są sytuacje, w których można bez meldunku mieszkać i pracować na terenie Niemiec. Jednak dotyczy to ściśle określonej grupy osób, np. osób z terenów przygranicznych, na delegacjach lub innych pobytach tymczasowych. W “normalnych” przypadkach każdy mieszkaniec Niemiec musi mieć meldunek, czyli oficjalne potwierdzone miejsca zamieszkania przez urząd miejski (niem. Bürgeramt).

Wydaje się to być dość proste i logiczne, jednak wiąże się z wieloma utrudnieniami. Przykładem może być fakt, że pozwolenie na meldunek w konkretnym mieszkaniu musi wydać właściciel mieszkania, które się wynajmuje. Często na polskich stronach można spotkać ogłoszenia lokali bez możliwości meldunku. Dlaczego? Niestety, ludzie zrobili sobie z podnajmowania mieszkań dodatkowy zarobek. Wygląda to tak, że jedna osoba wynajmuje całe mieszkanie, ale żeby zmniejszyć swoje koszty chce podnająć innej osobie jeden pokój. Takie praktyki są nielegalne, mimo tego bardzo często spotykane. Właściciel mieszkania w takiej sytuacji nie wie, że mieszkanie jest podnajmowane, co równa się z tym, że nie udzieli pozwolenia na potrzebny meldunek. Dlatego w takim miejscu nie ma możliwości meldunku.

Innym przypadkiem oszustw meldunkowych jest podnajmowanie mieszkań socjalnych, które ktoś otrzymał w ramach pomocy z urzędu, z dokumentem WBS. Osoba, której się takie mieszkanie należy, sama z niego nie korzysta, więc zaczyna nielegalnie je podnajmować. To również bezprawne praktyki, które uniemożliwiają posiadanie meldunku pod danym adresem.

Jeżeli mieszkanie wynajmowane jest na “normalnych” zasadach, czyli od właściciela lub ze spółdzielni i obie strony zgadzają się i znają zasady umowy, wówczas pozwolenie na meldunek jest wystawiane automatycznie. Na moim przykładzie powiem, że formularz meldunkowy dostaliśmy od spółdzielni wraz z podpisaniem umowy o wynajem.

Ubezpieczenie zdrowotne w Niemczech

Każdy mieszkaniec Niemiec ma również obowiązek posiadania ubezpieczenia zdrowotnego. Każdy! W odróżnieniu od Polski tutaj można jednak wybrać sobie takie ubezpieczenie w dowolnej kasie chorych (niem. Krankenkasse). Każda kasa ma inną ofertę i kuszące dodatki, które zachęcają Cię do ubezpieczenia właśnie tam. Niektóre oferują jakieś extra usługi zdrowotne, a jeszcze inne gotówkę w prezencie na start, gdy udokumentujesz swoją dobrą kondycję zdrowotną (np. badaniami lekarskimi i karnetem na siłownię).

Ubezpieczenie zdrowotne powinno się mieć już od pierwszego dnia stałego pobytu w Niemczech, czyli od momentu zameldowania. Są od tej zasady wyjątki, np. dotyczące studentów, pracowników przygranicznych lub sezonowych, ale w tym artykule mówię o osobach planujących stały pobyt w Niemczech i szczególnie na to uczulam.

Do lekarza w Niemczech zawsze zabieraj swoją elektroniczną kartę ubezpieczenia zdrowotnego, którą dostaniesz od swojej kasy chorych.

Niektórzy próbują się nie ubezpieczać, by zaoszczędzić na składkach zdrowotnych i pracować bez zgłoszenia się w kasie chorych. Jednak może generować to w przyszłości wysokie koszty, nawet brak możliwości późniejszego dołączenia do kas chorych bez spłacenia zaległych składek. Zresztą nie ma sensu ryzykować i w razie wypadku płacić za wezwanie karetki czy jechać ze złamaną nogą do Polski. A niestetym, z wiadomości na mojej skrzynce mailowej, znam i takie przypadki.

Mam koleżankę, która uległa pokusie oszczędzenia na ubezpieczeniu zdrowotnym, po czym po kilku latach chcąc się w końcu ubezpieczyć żadna kasa chorych nie chciała przyjąć jej bez spłacenia zaległych składek. Zaległych, czyli tych które powinno się płacić od daty zameldowania w Niemczech. Żeby tego uniknąć musiała zgodzić się na członkostwo w jedynej kasie chorych, która chciała ją przyjąć – jak można się domyślić z niezbyt opłacalną ofertą.

Obowiązkowy abonament na media publiczne

Po zameldowaniu się w niemieckim urzędzie do spraw obywatelskich (niem. Bürgeramt) automatycznie pocztą dostaniesz wezwanie do płacenia tzw. opłaty GEZ (niem. der Rundfunkbeitrag). Może powiesz, że nie masz ani telewizora ani radia i podejdziesz do tematu tak jak wiele ludzi w Polsce, po prostu nie płacąc abonamentu. Jednak w Niemczech opłata na media publiczne jest obowiązkowa i trzeba ją opłacać. Jeżeli tego nie zrobisz, to będzie rosło Twoje zadłużenie i pewnego dnia instytucja zajmująca się tymi płatnościami zgłosi się do Ciebie po zaległe składki.

Opłata na media publiczne wynosi 55,08€ na trzy miesiące i jest pobierana od jednego miejsca zamieszkania, a nie od osoby. Czyli wystarczy tylko jedna osoba w mieszkaniu, która płaci taki abonament. Opłatę GEZ można regulować online na stronie Rundfunkbeitrag i wybrać sobie częstotliwość pobierania składki czy zrezygnować, jeżeli jest już pobierana od innego lokatora.

Istnieją grupy, które są zwolnione z obowiązku płatności opłaty medialnej. Są to:

  • osoby pobierające świadczenia socjalne (np. Arbeitslosengeld II),
  • osoby robiące Ausbildung oraz studenci, którzy otrzymują BAföG i nie mieszkają u swoich rodziców,
  • osoby niesłyszące i niewidzące,
  • seniorzy otrzymujący pomoc w postaci Grundsicherung im Alter.

Szukanie mieszkania w Niemczech

Kto szukał mieszkania w większym niemieckim mieście, ten doskonale wie, co to oznacza. Castingi, biurokracja, wysokie ceny i jeszcze wyższe wymagania. Wszyscy, którzy przyjeżdżają do Niemiec, muszą liczyć się z tym, że wynajem mieszkania to wyzwanie, które trzeba logistycznie przemyśleć. Do wynajęcia mieszkania potrzebnych jest szereg dokumentów i zaświadczeń.

Trudny rynek mieszkaniowy rodzi pole do popisu dla oszustów, którzy tylko czekają na desperata, który walczy o mieszkanie kilka miesięcy i jest już bardzo sfrustrowany. Tacy oszuści obiecują super mieszkanie, ale przelew trzeba im zrobić od razu, żeby je sobie “zaklepać”. Uważaj i nigdy nie przelewaj żadnych pieniędzy przed podpisaniem umowy i zobaczeniem mieszkania!

Mieszkania na wynajem na niemieckim rynku różnią się od tych w Polsce. Po pierwsze wynajmowane są zazwyczaj puste: nie mają mebli, a często również kuchni (wyjątkiem są tutaj mieszkania wynajmowane na czas tymczasowy). Po drugie na oglądanie mieszkania zazwyczaj przychodzi kilka osób i odbywa się tzw. casting, czyli na podstawie dostarczonych dokumentów oraz ewentualnej rozmowy podczas oglądania mieszkania wybierani są “idealni” kandydaci/kandydatki. A po trzecie często już podczas oglądania mieszkania lub jak najszybciej po, trzeba dostarczyć wszystkie niezbędne do wynajmu dokumenty.

Pierwsze mieszkanie w Niemczech: jak poradzić sobie na początku?

Co w sytuacji, gdy ktoś dopiero przyjechał do Niemiec albo szuka mieszkania na przyjazd? Jak można obejść ten problem? Oto kilka moich sprawdzonych sposobów.

#Zapłata z góry

Jednym z rozwiązań to zapłata z góry np. za półroczny czynsz (w zależności od ustalonej kwoty). Gdy właściciel ma ofertę zapłaty za kilka miesięcy z góry, wówczas jest bardziej skłonny uwierzyć i zaufać wynajmującemu.

W tym przypadku trzeba jednak bardzo uważać!!! Nie przelewajcie nikomu pieniędzy przed podpisaniem umowy! W sieci krąży wiele ogłoszeń, które są po prostu zwykłymi oszustwami! Jeżeli widzicie na swojej skrzynce wiadomość typu: “nie ma mnie obecnie w Berlinie, ale chętnie wynajmę Ci to mieszkanie. Wyślij mi proszę pieniądze na dane konto, a moja ciocia/siostra/koleżanka/teściowa przyniesie Ci klucz i pokaże mieszkanie” lub tym podobne, to nigdy się na to nie zgadzajcie!

Ja wiem, że szukanie mieszkań jest frustrujące i czasami chwytamy się różnych rozwiązań, jednak uważajcie na oszustów, oni właśnie zarabiają na takich desperatach jak my! Pieniądze przelewajcie dopiero po podpisaniu umowy, obejrzeniu mieszkania i dograniu wszystkich szczegółów z właścicielem!

#Wygraj sobą i swoją historią

W tym tricku chodzi o wynajęcie mieszkania od osoby prywatnej, czyli bezpośrednio od właściciela. Spółdzielnie mają swoje zasady i raczej nie da się tego przeskoczyć, jednak osoba prywatna może nagiąć swoje reguły, jeżeli Was pozna i Wam zaufa. Niestety trzeba liczyć się z tym, że mieszkanie od osoby prywatnej może być droższe niż to od spółdzielni. Jak to mówią – coś za coś!

Ja właśnie w taki sposób wynajęłam nasze pierwsze mieszkanie w Berlinie. Przeprowadzaliśmy się wówczas z Monachium i, mimo że w Monachium mieliśmy pracę i regularne dochody, to w Berlinie traktowali nas jak bezrobotnych. Dlatego nasze pierwsze mieszkanie było bardzo nieopłacalne, ale wynajęliśmy je od osoby prywatnej i przez to wymagania właściciela nie były aż tak restrykcyjne. Po roku mieszkania tam postaraliśmy się o mieszkanie od spółdzielni, w starym wypowiedzieliśmy umowę i po prostu się przeprowadziliśmy.

#Wynajem lokum z portali typu Airbnb

Kolejnym sposobem na ominięcie uciążliwej biurokracji dotyczącej mieszkań w Niemczech jest skorzystanie z portalu typu Airbnb. Piszę “typu”, ponieważ ja znam tylko ten, ale może są jakieś inne tego rodzaju. Można tam wynająć mieszkanie na pierwsze dwa/trzy miesiące i z czasem szukać czegoś bardziej odpowiedniego.

Może cenowo nie jest to super opłacalna opcja, jednak da Wam czas na zgromadzenie wszystkich niezbędnych dokumentów i szukanie swojego wymarzonego lokum. Czasami można dogadać się z właścicielem takiego mieszkania i może zgodzi się na dłuższy wynajem, kto wie.

#Wynajem tymczasowy

Kolejną metodą na wynajem mieszkania w Niemczech bez niezbędnych dokumentów jest wynajem tymczasowy. Są mieszkania, które przez rok lub kilka lat stoją z jakiegoś powodu pustewłaściciele szukają lokatorów na ten określony okres. Czasami właściciele wyjeżdżają w delegacje, niekiedy na roczne wymiany studenckie lub z innego powodu w danym terminie nie korzystają z mieszkania. Nie jest to idealne rozwiązanie, ale daje przynajmniej trochę czasu na polowanie na inne lokum.

#Wynajem pokoju

Ostatnim sposobem, który pozwoli ominąć trochę niemiecką biurokrację, jest wynajem pokoju. Z tego sposobu skorzystaliśmy, przyjeżdżając pierwszy raz do Niemiec, w Monachium. Wówczas wynajmowaliśmy pokój w dzielonym mieszkaniu i dopiero jak stanęliśmy na nogi, to zaczęliśmy szukać swojego lokum. Co w Monachium graniczy z cudem, ale jednak się udało! Także nie martwcie się, na pewno Wam również się uda! Może to niestety jednak zająć bardzo dużo czasu.

Do wynajęcia pokoju już nie trzeba mieć aż tylu dokumentów, można to zrobić bezproblemowo na odległość. I dopiero wówczas po trzech miesiącach pracy, zacząć poszukiwania mieszkania pod wynajem. Na spokojnie, na miejscu i już z wszystkimi potrzebnymi dokumentami.

Ściąganie plików z internetu jest karalne w Niemczech

Chodzi tutaj zwłaszcza o programy wymiany plików typu P2P (np. uTorrent, eMule, Ares), które pobierają i automatycznie udostępniają dalej wybrany przez nas zbiór danych. Użytkownicy takich programów często nieświadomie udostępniają pliki chronione prawem autorskim.

W Niemczech ściągnięcie z sieci filmu czy piosenki może skończyć się naprawdę wysokimi kosztami. Osobiście znam kilka osób, które po pobraniu swojej ulubionej płyty z muzyką, dostało list z wezwaniem do zapłaty pokaźnej sumy, nawet 200 euro za każdą piosenkę pobranego nielegalnie albumu muzycznego! Ściąganie z Internetu reguluje w Niemczech prawo autorskie Urheberrechtsgesetz, w skócie UrhG.

Oczywiście można próbować coś pobierać, bo nie wszystkie takie sprawy zostają wykryte i nie wszystkie polskie strony z plikami do pobrania są w Niemczech znane. Zatem jak ktoś lubi życie na krawędzi to proszę bardzo, ale chyba nie ma sensu jeszcze bardziej utrudniać sobie życia.

Czy znajomość języka niemieckiego jest potrzebna do życia w Niemczech?

Emigracja do Niemiec nieodłącznie wiążę się z nauką bądź znajomością języka niemieckiego. Osiedlając się w Niemczech mamy możliwość skorzystania z programu nauki języka dofinansowanego przez państwo niemieckie na rzecz integracji imigrantów i uchodźców. Ten projekt kryje się pod nazwą kursów integracyjnych, czyli kursów języka niemieckiego do poziomu B1.

Nie można zapomnieć o dodatkowej nauce, tej poza kursami. Na moim blogu znajdziesz wiele pomysłów na przyswajanie niemieckiego oraz propozycje darmowych miejsc w sieci, które będą Cię w tym wspierać. Sama po przyjeździe do Niemiec walczyłam, jak lwica, o to, by przyswoić sobie ten język!

Darmowa pomoc dla Polaków w Niemczech

Emigracja do Niemiec, a w tym do Berlina, mimo tego że jest jedną z najpopularniejszych wśród Polaków, potrafi przysporzyć wielu problemów i postawi przed Tobą wiele pytań bez odpowiedzi. Musisz wiedzieć, że masz możliwość skorzystania z bezpłatnej pomocy doradztw migracyjnych! W tych placówkach otrzymasz wsparcie w języku polskim i to tam uzyskasz rzetelną wiedzę oraz realną pomoc.

Dbaj również o źródła swojej wiedzy na emigracji! Nie ufaj opiniom ludzi z grup na Facebooku, pytaj w sprawdzonych miejscach i korzystaj z pomocy, którą finansuje niemieckie państwo na rzecz naszej integracji. Nie płać samozwańczym specjalistom z Internetu!!! Takie osoby często realnie Ci wcale nie pomogą, a nawet zaszkodzą i narobią bałaganu w Twojej sprawie!

Emigracja do Niemiec – nie taka straszna jak ją malują!

Każda zmiana w naszym życiu wywołuje strachgeneruje mnóstwo nerwów. Migracja do innego państwa i początek nowego życia w nieznanej rzeczywistości jest na początku bardzo trudny i stresogenny. Dlatego od punktu startu warto wiedzieć, co jest istotne i o co trzeba zadbać w pierwszej kolejności. Mam nadzieję, że przyda się Wam wiedza zebrana i przedstawiona tutaj przeze mnie.


Autorką tytułowej ilustracji jest Anna Tucholska.

Bibliografia:
  • Die Beauftragte für Integration und Migration, Witamy w Berlinie
  • Polki w Berlinie, Poradnik. Pierwsze kroki i nowe szanse
  • DGB, Wiedza chroni! Co powinno się wiedzieć jeżeli chcesz pracować w Niemczech
  • Federalne Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, Witamy w Niemczech. Informacje dla imigrantów
  • https://www.berlin.de/willkommenszentrum/pl/, Centrum powitalne Berlin
  • https://www.bamf.de/DE/Startseite/startseite_node.html
  • https://www.rundfunkbeitrag.de/zahlung/index_ger.html
Kurs integracyjny: co to jest i jak się na niego dostać

Kurs integracyjny: co to jest i jak się na niego dostać

Wszyscy mówią, że żeby najlepiej i najtaniej nauczyć się języka niemieckiego trzeba iść na kurs integracyjny, który organizuje niemieckie państwo dla nas – emigrantów. Ale czy wiecie, gdzie takie zajęcia się odbywają i co trzeba zrobić, żeby dostać się na takie kursy? Pewnie nie… Kiedyś sama robiłam taki kurs i musiałam metodą prób i błędów dojść do tego, jak to wszystko załatwić! Jak się domyślacie, na początku jak się nie zna języka, jest to dość trudne. 

Co to jest kurs integracyjny? 

Kurs integracyjny to kurs języka niemieckiego do poziomu B1 dla emigrantów i uchodźców, dofinansowany przez państwo niemieckie. Kurs liczy 600 godzin zajęć językowych100 godzin zajęć z zakresu wiedzy o Niemczech (kurs orientacyjny).

Suma lekcji kursów integracyjnych zależy jednak od tego, jakim systemem się uczymy. Są kursy specjalne dla analfabetów oraz osób, które posługują się innym pismem (np. cyrylicą czy pismem arabskim). Niemcy oferują również specjalne kursy dla rodziców z dziećmi, podczas których dzieciaki mają zapewnioną opiekę, a rodzice mogą się w spokoju uczyć. Młodym dorosłym do 27. roku życia oraz osobom, które żyją już dość długo w Niemczech, ale jeszcze nie znają języka niemieckiego na tyle, aby czuć się pewnie, państwo niemieckie także proponuje kursy integracyjne.

>>Kliknij tutaj po informacje o kursie integracyjnym w języku polskim!<<

Oczywiście nie wszyscy muszą te kursy robić w przepisowym czasie –  można dołączyć do grupy bardziej zaawansowanej. Dla tych, którzy przyswajają sobie języki dość szybko, istnieją intensywne programy kursów. Na początek zaleca się zrobienie testu, który będzie podstawą do oceny poziomu języka i umieszczenia w odpowiedniej grupie.

Jak i gdzie załatwić kurs integracyjny?

Kursami integracyjnymi dla migrantów zajmuje się nikt inny jak Urząd za nas odpowiedzialny – BAMF Bundesamt für Migration und Flüchtlinge (Urząd Federalny ds. Migracji i Uchodźców). Należy zacząć od wypełnienia wniosku. Dostępny on jest na stronie BAMF, a następnie wypełniony już wniosek wysłać do odpowiedniej Filii Urzędu dla Migrantów i Uchodźców. Później nie zostaje nic innego jak cierpliwie czekać na odpowiedź i dokumentu z Urzędu. Ja czekałam około dwóch tygodni. 

Tutaj sprawdzisz, gdzie wysłać swój wniosek: https://bamf-navi.bamf.de/de/Themen/Behoerden/.

Screen ze strony BAMF

Jak znaleźć szkołę, która prowadzi kursy integracyjne?

Z BAMF, po złożeniu odpowiedniego wniosku, powinny przyjść dokumenty z zezwoleniem na podejście do kursu języka niemieckiego w systemie kursów integracyjnych. Gdy już dostaniecie całą papierologię od BAMF, to w ciągu dwóch lat należy zrobić kurs integracyjny. Później pozwolenie będzie już nieaktualne.

Dopuszczenie do kursu integracyjnego jest ważne przez dwa lata!

Z Urzędu Federalnego ds. Migracji i Uchodźców dostaniecie, wraz z pozwoleniem na uczestnictwo w kursie integracyjnym, wszystkie informacje o kursie w języku polskim. W liście z BAMF będą podane również przykładowe szkoły, które prowadzą kursy integracyjne. Oczywiście można szukać szkół na własną rękę w swojej okolicy. Wówczas należy iść z dokumentem z Urzędu do wybranej przez siebie szkoły lub jednostki prowadzącej kursy integracyjne i się na niego po prostu zapisać. Po zrobieniu testu na znajomość języka dostaniecie się do odpowiedniej dla Was grupy i śmiało możecie zaczynać naukę! 

Tutaj znajdziesz kursy integracyjne w Twojej okolicy: https://bamf-navi.bamf.de/de/Themen/Integrationskurse/.

Jaki jest koszt kursu integracyjnego?

Państwo niemieckie dofinansowuje kursy językowe, ale niestety nie są one całkowicie darmowe dla osób pracujących. Jednak koszt godziny lekcyjnej takiego kursu jest bardziej opłacalny niż w prywatnych szkołach. Uwierzcie mi, że tańszego kursu z taką liczbą godzin nie znajdziecie! Za kurs integracyjny płaci się w miesięcznych ratach w placówce, w której się uczycie. Koszty często się zmieniają, dlatego nie będę podawała tutaj konkretnych liczb. Dla przykładu od 1.01.2021 obowiązują nowe ceny – aktualne zawsze znajdziesz TUTAJ.

A co najfajniejsze, jeżeli będziesz się pilnie uczyć i zdasz egzamin końcowy – B1 – to masz prawo ubiegać się o zwrot połowy kosztów! Wówczas na stronie BAMF znajdziecie odpowiedni wniosek i wypełniony należy wysłać do Urzędu Federalnego ds. Migracji i Uchodźców.

Jeżeli pobieracie zapomogi socjalne lub jesteście osobami bezrobotnymi to możecie brać udział w kursie integracyjnym kompletnie za darmo. Oznacza to także, że dostaniecie zwrot kosztów podróży do szkoły!

Jak złożyć wniosek o kurs integracyjny?

Zdaje sobie sprawę, że jest to dosyć trudne dla osób, które w ogóle nie znają języka, ale uwierzcie mi, że się da! Sama tego doświadczyłam na własnej skórze, ze słownikiem w ręce! Ewentualnie można porozumiewać się po angielsku, więc bez stresu! Strona BAMF dostępna jest również w języku angielskim

Wystarczy tylko przebrnąć przez formularz po niemiecku, a potem BAMF ułatwia sprawę, ponieważ wysyła list w języku ojczystym. Dla ułatwienia wrzucę Wam tutaj przykładowo wypełniony formularz z BAMF. Także do dzieła!

Jeżeli szukasz dodatkowych metod nauki języka niemieckiego to koniecznie zaglądaj na mojego bloga. A jeżeli ciągle czujesz, że język niemiecki nie jest dla Ciebie to natychmiast przeczytaj mój wpis o mitach blokujących naukę języka niemieckiego!

Teraz już na pewno sobie poradzisz! Trzymam kciuki za Twoją naukę niemieckiego i fajne życie na emigracji!

Sposoby na naukę języka niemieckiego na emigracji

Sposoby na naukę języka niemieckiego na emigracji

Pewnie wielu z Was przyjechało do Niemiec bez znajomości języka, ja również… Na początku bez niemieckiego jest raczej ciężko i trudno to wszystko ogarnąć… Wcześniej pisałam już o kursie integracyjnym języka niemieckiego, który serdecznie polecam i o który warto się postarać! Dzisiaj pokażę Wam moje sposoby na naukę języka niemieckiego, które wykształciłam sobie podczas mieszkania tutaj.

Moje, subiektywne sposoby na naukę języka niemieckiego

Na początek, by mieć czyste sumienie muszę powiedzieć – nie jestem germanistą, pedagogiem ani żadnym trenerem języka niemieckiego. Ja po prostu wyjechałam za granicę i zaczęłam tutaj naukę od podstaw. Z czasem wykształciłam sobie swoje sposoby na naukę języka niemieckiego, żeby nie zwariować i uczyć się po prostu w przyjemny i naturalny sposób. Ja nie jestem osobą, która siada z kartką słówek i uczy się ich na pamięć! Na mnie to kompletnie nie działa. Ja muszę się oszukiwać i szukać metod, które pozwolą mi w jakiś sposób chłonąć nowe słownictwo… Taki ciężki przypadek! Wiem, że było by idealnie uczyć się chociażby kilku słówek dziennie, więc jeżeli to potrafisz to gratuluję i zazdro! 🙂

Oglądam filmy i seriale po niemiecku

Po prostu oglądam wszystko co się da w języku niemieckim! Macie do tego idealną platformę jaką jest YouTube oraz wiele innych miejsc w Internecie – mnie przekonał Netflix. Założyłam sobie konto na tym portalu właśnie po to, aby oglądać filmy i seriale, w sumie głównie seriale, w języku niemieckim. Wiem, że niemiecki dubbing mega wkurza, ale idzie się do tego przyzwyczaić i już po pierwszym sezonie jakiegoś serialu jest do zniesienia. 😉

Na początku oglądałam dość łatwe produkcje z napisami, niekiedy bajki dla dzieci lub filmy animowane. Po pewnym czasie wyłączyłam napisy i oglądałam tylko z lektorem. Najfajniejsze jest to, że na Netflixie można znaleźć coś dla siebie i oglądać filmy z różnych kategorii, co w sposób naturalny wzbogaca nasze słownictwo. Jeżeli interesują Was konkretne seriale i filmy, które oglądam to dajcie znać, chętnie się z Wami podzielę.

Zdjęcie Netflixa
Screen z Netflixa

Czytam po niemiecku

Zaczęłam od gazet – krótkie artykuły, niekiedy reklamy i opisy produktów. W Berlinie, jak w każdym innym niemieckim mieście, jest rozdawanych mnóstwo darmowych gazet. Jeżeli akurat nie w Waszej okolicy, to zdradzę Wam sekret. Idźcie do kawiarni obok Was – na pewno są tam dostępne gazety do czytania – nie dość, że możecie poczytać trochę przy pysznej kawie, to dodatkowo pamiętajcie, że właściciele takich lokali na koniec dnia lub tygodnia wyrzucają nieaktualne dzienniki i magazyny. Wystarczy przyjść na początku tygodnia lub wieczorem przed zamknięciem i zapytać czy można wziąć sobie starą gazetę do domu – gwarantuje, że nie będzie problemu.

Drugim sposobem na czytanie w języku niemieckim są biblioteki. W Berlinie wystarczy wyrobić sobie kartę do biblioteki, która jest ważna w każdej wypożyczalni na terenie miasta i korzystać! Taka karta to koszt zaledwie 10 euro rocznie, więc naprawdę oferta nie z tej ziemi! W bibliotekach oprócz “normalnych” książek jest mnóstwo propozycji dla osób uczących się dopiero języka niemieckiego lub  dla dzieci.

https://migrantka.com/2019/03/27/biblioteki-w-berlinie/

Słucham podcastów do nauki niemieckiego

Jeżeli chodzi o słuchanie to preferuję podcasty. Podcastów słucham zawsze w drodze do pracy lub po prostu jak gdzieś jadę. Słuchowisk jest ogrom – od audycji na interesujące Was tematy aż po podcasty stworzone specjalnie dla osób uczących się języka niemieckiego. Wystarczy pobrać na telefon aplikację do podcastów i korzystać! Jak chcesz to zobacz, jakie są moje ulubione podcasty do nauki języka niemieckiego!

https://migrantka.com/2020/01/30/moje-ulubione-podcasty-do-nauki-jezyka-niemieckiego/

Gadam, gdy tylko mogę

Mówicie po niemiecku! Nawet niepoprawnie, nawet powoli i z jąkaniem się, ale mówicie! Mi wiele czasu zajęło zanim zaczęłam mówić, a zupełnie niepotrzebnie! Rozmawiajcie z kimkolwiek – w pracy, jak odprowadzacie dzieci do przedszkola, w sklepie, na klatce schodowej czy na placu zabaw. Jeżeli chodzicie na kurs języka to “zakumplujcie” się z inną osobą uczącą się niemieckiego.

Rozmawiajcie! Co z tego, że z błędami? Ja często mówię także sama do siebie… wiem, że to może nie jest do końca normalne, ale kogo to obchodzi?! Mówię do siebie, mówię do kota, ale mówię po niemiecku albo chociaż czytam na głos!

Żyję w kraju języka niemieckiego!

Żyjemy za granicą, mieszkamy tutaj, spędzamy tu wolny czas, więc, aby uczyć się języka niemieckiego należy żyć po prostu aktywnie! Naprawdę jesteśmy w idealnej sytuacji, aby nauczyć się niemieckiego – mieszkamy w kraju, w którym jest on językiem ojczystym

Zapiszcie się na siłownię lub na jakiś interesujący kurs w okolicy, wychodźcie na miasto, bierzcie udział w imprezach i wydarzeniach. Tam wszędzie słychać niemiecki i łatwo się wtedy z nim wówczas oswoić. Załatwiajcie wszystko samodzielnie – jak przychodzą do Was listy to nawet za pomocą słownika, ale tłumaczcie sobie powoli sami, starajcie się sami chodzić do urzędów, wypełniać wnioski, wysyłać maile, a nawet dzwonić na infolinię i pytać.

https://migrantka.com/2019/01/30/kurs-integracyjny-co-to-takiego/