fbpx
#17: 10-lecie Polskiej Kafejki Językowej | Rozmowa z Agatą Koch

#17: 10-lecie Polskiej Kafejki Językowej | Rozmowa z Agatą Koch

Cześć! Witam Cię w pierwszy odcinku podcastu KRONIKI MIGRANTKI w roku 2022! Mam nadzieję, że Twój nowy rok zaczął się wspaniale! Mój jest jeszcze bardzo rozbiegany i zaczyna się w szybkim tempie! Szykuję dla Ciebie kilka niespodzianek i nie jestem w stanie oszacować, co z tego wyjdzie. Mam oczywiście wielkie nadzieje, że będzie wspaniale, ale okaże się, jak już wszystko będzie gotowe. Na razie jeszcze nic nie zdradzam, ale śledź uważnie moje media społecznościowe! Jedno wiem na pewno: rok 2022 będzie dla mnie i prywatnie i zawodowo bardzo wyjątkowy!

Linki do miejsc wymienionych w odcinku:

Z tego odcinka dowiesz się:

  • skąd wziął się pomysł na Kafejkę i jak to się wszystko zaczęło,
  • dla kogo powstała Kafejka i dla kogo jest dzisiaj,
  • jaką społeczność łączy Kafejka,
  • co można znaleźć w Kafejce i jakie tematy podejmuje,
  • jakie są najważniejsze wartości dla Kafejki,
  • co jest najtrudniejsze w kierowaniu takim miejscem jak Kafejka,
  • jakie wpływ na działalność Kafejki ma pandemia,
  • jakie znaczenie dla działania Kafejki ma wolontariat,
  • czy każdy może być wolontariuszem_szką w Kafejce,
  • gdzie można się zgłaszać, by zostać wolontariuszem_szką w Kafejce.

Kim jest moja gościni – Agata Koch?

Rok 2022 jednak nie tylko dla mnie będzie szczególny, ale również dla stowarzyszenia Polskiej Kafejki Językowej działającej na terenie Berlina, w dzielnicy Pankow. Kafejka w tym roku obchodzi swoje 10-lecie! Z tej okazji zaprosiłam do rozmowy inicjatorkę Kafejki – Agatę Koch. Z Agatą poznałyśmy się cztery lata temu, gdy trafiłam do Kafejki szukając miejsca, w którym mogłabym realizować się kreatywnie i może pomóc komuś swoją pracą. Byłam wówczas w takim momencie w życiu, w którym dysponowałam większą ilością czasu i nie mogłam usiedzieć w domu, dlatego szukałam jakiegoś miejsca do działania. Pamiętam, że napisałam wtedy do niemalże wszystkich polskich instytucji, redakcji i stowarzyszeń, czy przypadkiem nie potrzebują jednej zbłąkanej duszy do pomocy. Odpowiedziała wtedy tylko Agata i od razu, dosłownie na drugi dzień zaprosiła mnie na spotkanie zespołu. Ogromnie jej za to dziękuję, bo w tamtej chwili bardzo tego potrzebowałam!

Ten moment, gdy miałam więcej czasu i chciałam go jakoś wolontaryjnie zainwestować, niestety szybko minął, bo tak intensywnie szukałam zajęcia, że trafiłam na praktyki do firmy, w której zaczęłam pracę. I tak oto czas jako ten wyjątkowy zasób, którym chciałam się dzielić, minął bezpowrotnie. Dzisiaj, mimo że nie mam możliwości, by aktywnie działać w Kafejce, jestem w kontakcie z Agatą i zawsze służę pomocą i radą. Zazwyczaj mogę pomóc w kwestiach technicznych dotyczących strony internetowej.

O Polskiej Kafejce Językowej napisałam już cały osobny artykuł na moim blogu, który dokładnie opisuję moją historię z tym miejscem oraz jego specyfikę. Dzisiaj dodatkowo w imieniu Kafejki wypowie się sama jej inicjatorka, na co bardzo się cieszę! Rozmawiamy o tym, jak Kafejka rozwinęła się na przestrzeni tych 10-ciu lat, jakie trudności dotykają takich stowarzyszeń jak Kafejka, jak pandemia wpłynęła na jej działalność i czego życzy sobie Kafejka na przyszłość. Zapraszam na rozmowę!

Wybierz aplikację, w której zasubskrybujesz mój podcast:
👉Spotify: https://open.spotify.com/show/6KRUO3h8zFFSjMcAxvmqDK
👉Apple Podcasts: https://podcasts.apple.com/…/kroniki…/id1562179150…
👉Google Podcasts: https://podcasts.google.com/…/aHR0cHM6Ly93d3cuc3ByZWFrZ…
👉Podcast Addict: https://podcastaddict.com/podcast/3303742
👉Youtube: https://www.youtube.com/channel/UCeFyUYI8-zExdc3SrrmJDJw/featured

Poleć mój podcast dalej!

Dziękuję Ci za wysłuchanie odcinka mojego podcastu KRONIKI MIGRANTKI. Jeżeli moje treści kiedyś Ci pomogły lub uważasz, że to, co robię w sieci jest wartościowe i chcesz dołożyć do tego swoją cegiełkę, to pomóż mi działać dalej!

Po pierwsze możesz polecać moją twórczość, niech dowie się o tym cały migracyjny świat!

Po drugie możesz wspierać mnie aktywnie przez komentowanie i lajkowanie moich treści na mediach społecznościowych. Wtedy zwiększasz moje zasięgi, a ja trafiam do coraz większej ilości osób. Będzie mi bardzo miło, jeżeli zasubskrybujesz mój podcast w swojej aplikacji podcastowej zostawisz po sobie komentarz oraz ocenę podcastu.

Po trzecie możesz kupić coś z mojego linku afiliacyjnego: na blogu często piszę o książkach lub polecam okołomigracyjne produkty i wtedy podłączam takie linki i wyraźnie o tym informuję. Co najważniejsze: dla Ciebie cena jest taka sama i nie ponosisz dodatkowych kosztów!

Po czwarte przejmij patronat nad MIGRANTKĄ! Postanowiłam dołączyć do programu PATREON, gdzie możesz wesprzeć finansowo mojego bloga i podcast! Pieniądze z Twojego patronatu przeznaczę na dalszy rozwój naszego wspólnego miejsca w sieci jakim jest MIGRANTKA:

  • wsparcie techniczne,
  • koszty hostingu bloga,
  • koszty hostingu podcastu,
  • płatność za domenę,
  • opłata za program graficzny,
  • bilety na wydarzenia,
  • książki oraz inne materiały, dzięki którym mogę tworzyć dla Ciebie wartościowe treści.

Jeszcze raz serdecznie dziękuję Ci, że tu ze mną jesteś i do usłyszenia następnym razem!

Święta w Polsce: o to nie pytaj przy świątecznym stole emigrantki i emigranta!

Święta w Polsce: o to nie pytaj przy świątecznym stole emigrantki i emigranta!

Coraz bliżej święta! Coraz bliżej święta! Zatem trzeba przygotować się na szereg niewygodnych pytań podczas rodzinnych spotkań. Pojawi się z pewnością pytanie o dzieci, o „ułożenie sobie życia” (to na pewno od mojej mamy) oraz kilka o powrót do Polski i emigrację. Mam apel do rodzin, które w swoich szeregach mają osoby na emigracji: o to nie pytaj przy świątecznym stole!

TO KIEDY WRÓCISZ DO POLSKI?

Nie na każdym etapie emigracji migrant_tka odpowie z całą pewnością: „Nie chcę i nie planuję” lub „Nie mam takiej potrzeby!”. Są takie okresy życia w innym kraju, że to pytanie będzie niczym nóż w migracyjnym sercu! Czasami może Ci się wydawać, że doskonale znasz przyczyny wyjazdu z kraju bliskiej osoby, ale nigdy nie wiesz, co jest schowane pod tymi oficjalnymi pobudkami.

Poza tym może cel był szczytny, ale rozłąka z krajem i rodziną bardzo boli? Może kobieta wyjechała do swojego męża, bo nie chcieli żyć na odległość, ale teraz jest jej chooooolernie ciężko? Może ktoś chce zawalczyć o lepsze warunki pracy, ale ciągły stres, stan szoku kulturowego i bariera komunikacyjna sprawiły, że nie potrafi się odnaleźć i od tygodni walczy o to, by podnieść się z łóżka?

Emigracja może być również ucieczką. Od toksycznych relacji w rodzinie, prześladowania w miejscu pracy, prześladowań ze względu na orientację seksualną lub szansą na lepszą opiekę zdrowotną dla dziecka.

W tym roku napisała do mnie jedna dziewczyna na Instagramie z prośbą o pomoc, bo wyjechała do męża z małą córeczką. Po przyjeździe nie radziła sobie kompletnie z kryzysem migracyjnym, z samotnością i tęsknotą za rodziną. Już w październiku obawiała się świąt bożonarodzeniowych i tego, jak to wszystko zniesie. Takie pytanie całkowicie by ją rozłożyło!

Mimo, że tego nie pochwalam i ja osobiście szukałabym tysiąca innych rozwiązań, to doskonale wiem, że nie emigracji żyje bardzo dużo osób, które tego po prostu nie chcą! Jedynie czują, że muszą albo dopiero zaczynają swoją przygodę z emigracją i jest im najzwyczajniej w świecie strasznie ciężko! Dlatego o to nie pytaj przy świątecznym, bo komuś możesz zrobić wielką przykrość!

LEPIEJ ZAPYTAJ:

  • „Co podoba Ci się w nowym kraju?”
  • „Jakie dostrzegasz różnice z Polską?”

Wtedy skłonisz bliską osobę do zastanowienia się, co jest fajnego w jej nowym migracyjnym życiu. Może dzięki temu uświadomi sobie, że wcale nie jest tak źle i że warto było zaryzykować. Przy okazji porozmawiacie o różnicach kulturowych, o życiu w danym kraju i może wtedy, jak będzie miała ochotę się otworzyć opowie Ci również o swoich trudnościach. Wysłuchaj i nie mów proszę: „To wróć do Polski.„.

PRZYKŁADOWA ODPOWIEDŹ:

  • „Ciociu, na ten moment nie planuję powrotu do Polski. Dlaczego pytasz?”
  • „Wujku, dlaczego jest to dla Ciebie takie ważne, że o to pytasz?”
  • „Dziadku, od lat słyszę jak narzekasz na swój kraj. Kiedy wyjedziesz z Polski?”

JAK MOŻESZ SŁUCHAĆ TEGO NIEMIECKIEGO?

Wiele osób w pierwszych latach swojej emigracji intensywnie uczy się języka obcego. Jednym przychodzi to łatwiej, dla innych jest to nauka dyscypliny i pasmo wypracowania nowych nawyków. Znajomość języka obcego na emigracji jest bardzo istotna z perspektywy dobrego samopoczucia i zadowolenia z życia za granicą. Dlatego tak ważne jest wspierać swoich bliskich w nauce języka, dopingować im i motywować, by tej nauki nie porzucili!

Pytanie „Jak możesz słuchać tego niemieckiego?” po pierwsze utrwala krzywdzące stereotypy o języku niemieckim. Po drugie sugeruje, że język niemieckim jest językiem „gorszym” do nauki. A po trzecie sprawia, że dana osoba może poczuć się zawstydzona tym, że się go uczy, a może nawet i używa. Dlatego proszę Cię: o to nie pytaj przy świątecznym stole emigrantki_tów!

LEPIEJ POWIEDZ I ZAPYTAJ:

  • „Świetnie, że uczysz się nowego języka! To z pewnością bardzo Cię rozwinie! Co podoba Ci się najbardziej w niemieckim?”
  • „Potrzebujesz jakieś pomocy? Może chcesz wziąć sobie słowniki polsko-niemieckie z domu, bo tak nikt z nich nie korzysta?”

Takimi pytaniami dasz znać, że wspierasz tę osobę. Dajesz jej znać, że to co robi jest wartościowe i fajne oraz że chcesz jej pomóc! To bardzo ważne!

PRZYKŁADOWA ODPOWIEDŹ:

  • „Babciu, niemiecki wcale nie jest takim brzydkim językiem jak przyjęło się sądzić w Polsce.”
  • „Wujek mogę i powiem więcej: słucham jak najwięcej, bo się go uczę.”
  • „Ciocia, bez problemu mogę. To kwestia przyzwyczajenia.”

DUŻO MASZ JUŻ ODŁOŻONE TEGO EURO?

Tego pytania nie lubię najbardziej! I wcale nie chodzi o to, że rozmawianie o pieniądzach jest tematem tabu. To pytanie wywiera presją na emigrancie_ntce, że mieszkanie za granicą musi równać się z oszczędzaniem. Dodatkowo zakłada, że ma bardzo dobre zarobki i może sobie pozwolić na odkładanie. Wierz mi lub nie, wiele osób mieszkających w Niemczech pracuje fizycznie od rana do nocy, by zarobić magiczne EURO. Gdyby te same osoby poświęciły czas na naukę języka i rozwój swojej kariery, mogłyby być za dwa lata w zupełnie innym miejscu. Ale jest tak duża presja zarobku i powszechność emigracji ekonomicznej, bo przecież zagranica, bo przecież euro, bo przecież trzeba odkładać, że niektórzy pracują całymi dniami i faktycznie odkładają pieniądze wegetując, zamiast żyć.

Po drugie to pytanie zawiera tezę, że ktoś ma odłożone jakieś pieniądze. UWAGA UWAGA: na emigracji również można mieć problemy finansowe lub po prostu wiele wydatków wszelkiego typu. A może ktoś wyjechał dorobić za granicą, dlatego że ma bardzo dużo długów?! Może pomaga swoim rodzicom w Polsce i większość pieniędzy przeznacza na takie wsparcie? Pamiętaj! Nigdy nie znasz głębokiej przyczyny czyjejś emigracji!

Po trzecie może ktoś zamiast odkładać do skarpety woli zjeść dobry obiad, wyjechać częściej niż raz w roku na wakacje lub realizować swoje hobby. Takim pytaniem wywierasz presję i stawiasz bliską osobę w niekomfortowej sytuacji.

Ja na początku mojej przygody z emigracją od rana do godziny 13 chodziłam na kurs językowy, a po południami do godziny 22 pracowałam i tak całe tygodnie. I nie, nie było mnie stać na urlop, bo dużo płaciłam za szkołę językową i musiałam ograniczać godziny pracy, żeby mieć czas na naukę!

LEPIEJ POWIEDZ I ZAPYTAJ:

  • „Wiem, jak to jest zaczynać od nowa. Jeżeli potrzebujesz pomocy finansowej, to daj znać. Pomogę jak tylko będę mógł!”
  • „Potrzebujesz jakiś rzeczy na start w nowym mieszkaniu? Wiem, że niemieckie mieszkania są przy wynajmie całkiem puste!”.

Takimi pytaniami pokażesz, że rozumiesz, że początki są trudne i wiążą się z masą wydatków! A jeżeli sprawy ekonomiczne danego kraju bardzo Cię interesują, to zapytaj:

  • „Jak oceniasz stosunek dochodów do kosztów życia w Niemczech? Dużo się mówi o wysokich zarobkach, ale jak to się ma do kosztów?”.

PRZYKŁADOWA ODPOWIEDŹ:

  • „Wujku, nie chcę z Tobą rozmawiać o mojej sytuacji finansowej. Możemy porozmawiać o Twojej, jeżeli jest to dla Ciebie ważne i chcesz się tym podzielić.”
  • „Ciociu, obecnie inwestuję w siebie i naukę języka niemieckiego.”
  • „Dziadku, dlaczego pytasz? Potrzebujesz pomocy finansowej?”

KIEDY ZBUDUJESZ W POLSCE DOM?

Kolejne moje ulubione! To przecież oczywiste, że pracuję za granicą i odkładam pieniądze, żeby wybudować w Polsce dom! Nie ma w tym nic złego, jeżeli ktoś tak właśnie robi, ale nie wszyscy muszą mieć taki cel. Nie wszyscy muszą planować powrót do kraju i życie w Polsce w tym nowym, pięknym domu. Co więcej znam kilka osób, które taki dom z emigracyjnych pieniędzy wybudowali i obecnie stoi pusty w Polsce, bo oni nadal zagranicą… Poza tym może ktoś wcale nie chce mieć domu?! W Polsce bardzo popularne jest to, żeby mieć własne domy lub mieszkania, w innych krajach niekoniecznie.

LEPIEJ POWIEDZ I ZAPYTAJ:

  • „Jakie masz marzenia?”
  • „Jakie masz plany na przyszłość?”

To pytania otwarte, jeżeli bliska osoba będzie marzyła o budowie domu, to z chęcią Ci o tym opowie.

PRZYKŁADOWA ODPOWIEDŹ:

  • „Mamo, nie planuję obecnie takiej inwestycji.”
  • „Ciociu, budowa domu nie jest moim celem.”
  • „Babciu, na ten moment nie wiem, gdzie będę chciała mieszkać, więc nie chcę budować domu w Polsce.”

KIEDY UŁOŻYSZ SOBIE ŻYCIE?

Pytanie, które słyszę baaaardzo często. Mimo tego, że od lat mieszkam w Berlinie, mam stałą pracę oraz działalność gospodarczą. Poza tym żyję od lat w związku partnerskim i bardzo dobrze nam się układa. No, ale kiedy w końcu ułożę sobie to życie!? Nie mam dzieci, nie buduję domu, ani nawet nie mam pod ten dom działki, a dodatkowo mieszkam na emigracji, czyli nie jestem „u siebie”. Moje życie widocznie można spisać na straty, nie ma dla mnie ratunku.

To pytanie sugeruje, że życie w innym kraju to dopiero przystanek do magicznego „ułożenia sobie życia”. Sugeruje, że nie można czuć się tutaj spełnionym, że nie można mieć dobrego i fajnego życia. Dopiero trzeba je sobie UŁOŻYĆ. Polecam w tym temacie wspaniały wywiad z psycholożką Katarzyną Miller „W MOIM STYLU” Magdy Mołek.

LEPIEJ POWIEDZ:

  • „Jestem bardzo odważna, że wyjechałaś ze swojego kraju i zaczynasz wszystko od nowa! Gratuluję Ci!”
  • „Wspaniale, że walczysz o swoje marzenia i układasz sobie życie w innym kraju! Jestem z Ciebie dumny!”

Takimi odpowiedziami dasz znać, że wspierasz tę osobę i dodasz jej otuchy. Uwierz mi, na pewno ma dużo zmartwień na głowie, zresztą tak jak każdy!

PRZYKŁADOWA ODPOWIEDŹ:

  • „Mamo, pytasz o konkretną datę? Jeszcze jej nie ustaliłam.”
  • „Tato, o co konkretnie pytasz, bo nie końca rozumiem? Uważam, że moje życie jest jak najbardziej ułożone. Mylę się?”

CZEMU NARZEKASZ, PRZECIEŻ I TAK LEPIEJ ZARABIASZ?

Nie odbieraj nam prawa do narzekania! Serio, nic nie możemy powiedzieć, bo przecież zarabiamy więcej niż ludzie w Polsce? Mamy takie same problemy jak i Ty i niech nikt nie odbiera nam prawa, by się nimi dzielić. Gdzieś kiedyś przeczytałam, że z emigracją jest jak ze zmarłymi: można o niej mówić albo dobrze albo wcale. A ja nie chcę, żeby tak było! Przez to ludzie, którzy są na emigracji bardzo nieszczęśliwi, nadal tutaj tkwią! Boją się przyznać do „porażki”, do tego, że coś poszło nie tak albo do tego, że po prostu inaczej to sobie wyobrażali i im się to w ogóle nie podoba!

LEPIEJ POWIEDZ I ZAPYTAJ:

W tym przypadku lepiej nic nie mów.

PRZYKŁADOWA ODPOWIEDŹ:

  • „Tato, w tym momencie nie rozmawiamy o pieniądzach, więc nie rozumiem Twojego pytania. Możesz wyjaśnić, co masz na myśli?”
  • „Ciociu, nie tylko zarobki są w życiu ważne. Na komfort życia wpływa wiele czynników. Mam prawo odczuwać niezadowolenie i inne emocje, mimo że mieszkam na emigracji. Uważasz inaczej?”

DUŻO MASZ TAM TYCH CIAPAKÓW?

Będzie Ci miło, gdy ktoś powie o Tobie per „Polaczek”? Przypuszczam, że nie bardzo. Słowo „ciapaty” to polskie, rasistowskie określenie pewnej grupy etnicznej. Jakiej? Nie do końca wiadomo! W Niemczech mówi się tak obraźliwie o osobach tureckiego pochodzenia, w Wielkiej Brytanii bardziej o Hindusach lub Pakistańczykach. Słowo „ciapaty” określa osoby ciemnoskóre, czyli z nie-białym, nie-żółtym i nie-czarnym kolorem skóry. Określenie „ciapaty” jest rasistowskie i obraźliwe oraz prowadzi do dyskryminacji. Nie używaj go!

LEPIEJ POWIEDZ I ZAPYTAJ:

Jeżeli ciekawi Cię zróżnicowanie kulturowe jakiegoś kraju, to zapytaj:

  • „Czy Niemcy to społeczeństwo wielokulturowe? Jak się w nim odnajdujesz?”
  • „Jakich mniejszości narodowych jest u was najwięcej? Jak dużo jest osób polskiego pochodzenia?”

PRZYKŁADOWA ODPOWIEDŹ:

  • „Wujek, kogo masz na myśli, mówiąc w ten sposób?”
  • „Dziadku, nie wiem co i kogo dokładnie masz na myśli. Możesz doprecyzować?”

Ja z całą upartością nie odpowiadam na takie pytania, dopóki nie usłyszę innego słowa niż „ciapak”. A jeśli ktoś na siłę, mówi, że no tych ciapaków Turków, czy coś w tym stylu. To odpowiadam, że nie znam żadnej grupy etnicznej „ciapacy” i nigdy w Niemczech takich nie widziałam i pytam, czy może są tacy w Polsce i ewentualnie gdzie. Jeżeli usłyszysz jednak odpowiedź, że chodzi o Turków. To powiedz:

  • Turcy to największa grupa migracyjna w Niemczech. Zaraz po niej, jesteśmy my Polacy.

Możesz wtedy więcej opowiedzieć o mniejszości tureckiej w Niemczech. Więcej ciekawostek o różnych grupach migracyjnych przeczytasz w książce „Deutsche nasz” Ewy Wanat.

NIE BOISZ SIĘ IMIGRANTÓW?

W takim pytaniu chodzi oczywiście o uchodźców, a nie imigrantów, bo imigrantami są wszyscy Polacy w Niemczech. Liczba uchodźców z roku na rok rośnie i my jako kraje europejskie musimy się na to przygotować. Niebawem czeka nas fala migracji klimatycznych, podczas których ludzie z wielu krajów będą uciekać przed głodem, upałami, brakiem wody i po to, by po prostu przeżyć. Wtedy postawienie kolejnego muru na granicy, nic nie da. Nastawienie do uchodźców pełne lęków i przekonań z pewnością nie pomoże Ci odnaleźć się w takim świecie. Uchodźca to taki sam człowiek jak i Ty. Zacznij oswajać się z tym tematem. Może Cię w tym wesprzeć mój post na Instagramie o historii uchodźstwa i migracji Polaków.

Pytaniem o lęk przed uchodźcami możesz wzbudzić ewentualny strach osoby Ci bliskiej i sprawić, że będzie miała jakieś uprzedzenia. Wówczas spotykając na swojej drodze uchodźcę może czuć się niekomfortowo i odczuwać lęk. Będzie jej o wiele łatwiej, gdy do każdego człowieka będzie podchodziła z czystą kartą, bez stereotypów i negatywnych przekonań.

LEPIEJ ZAPYTAJ:

  • „Jak oceniasz politykę imigracyjną Niemiec?”

Wtedy możecie wspólnie porozmawiać o sytuacji i imigrantów i uchodźców w danym kraju. Możesz powiedzieć o swoich obawach i zapytać, czy Twój bliski coś takiego zaobserwował i co o tym myśli. Pamiętaj, pytania, które zawierają tezę nie powinny nigdy paść!

PRZYKŁADOWA ODPOWIEDŹ:

  • „Babciu, wiesz, że ja w Niemczech również jestem imigrantką?”
  • „Ciociu, a dlaczego miałabym się bać imigrantów? Sama jestem imigrantką!”

Teraz pamiętaj, o to nie pytaj przy świątecznym stole!

Mam nadzieję, że weźmiesz sobie do serca to, co tutaj widzisz. Niektóre pytania mogą naprawdę zranić wrażliwe migracyjne serce. Pamiętaj, że emigracja to nie tylko lepszy zarobek, ale również samotność, tęsknota za krajem i rodziną oraz wiele różnych wyrzeczeń.

Święta i inne rodzinne wydarzenia są dla emigrantów_tek często bardzo nostalgicznymi momentami. Takie spotkania otwierają w nas bardzo dużo kawałków i budzą wiele wątpliwości i zepchniętych w niepamięć tęsknot.

Bądź wrażliwa_y na moje ukochane migrantki i migrantów!

Polska Kafejka Językowa w Berlinie – Twoje miejsce spotkań!

Polska Kafejka Językowa w Berlinie – Twoje miejsce spotkań!

Polska Kafejka Językowa czy SprachCafé Polnisch – niech nie zmyli Cię ta nazwa! To miejsce spotkań każdego rodzaju, nie tylko tych dotyczących języka! To stowarzyszenie to miejsce spotkań od warsztatów dla dzieci, przez wieczory autorskie, po wystawy artystów, zajęć DIY i muzykowania. Ja trafiłam do Kafejki w 2019 roku, w lutym – przez przypadek. Jednak ja nie wierzę w życiu w przypadki, a w związku z tym wiem, że tak po prostu musiało być. 🙂

Ja pisząca relację dla Tagesspiegiel w Polskiej Kafejce Językowej
Fot. Bartosz Pasik

Mój pierwszy dzień w SprachCafé

Miałam taką chwilę w moim życiu, że bardzo potrzebowałam zrobić COŚ. Coś istotnego, coś z ludźmi, coś kreatywnego. Czegoś mi bardzo w tamtym momencie w życiu brakowało i poszukiwałam szczypty poczucia sensu. Szukałam bratnich dusz oraz miejsc, które organizują fajne inicjatywy dla emigrantów z Polski i są otwarte na nowe osoby. Napisałam wtedy do wielu polskich redakcji działających za granicą oraz do organizacji i stowarzyszeń pozarządowych. Do Kafejki wysłałam wiadomość i przyszłam z polecenia dziewczyny, którą spotkałam „przypadkiem”. Przed dwuznaczność nazwy Stowarzyszenia, pewnie sama nigdy bym na nie nie trafiła, choć jestem mistrzem wyszukiwania rzeczy w Internetach. 🙂

Zatem pewnego, lutowego popołudnia napisałam maila do Agaty Koch, czyli głowy Polskiej Kafejki Językowej i zapytałam, czy nie znalazło by się dla mnie miejsce w SprachCafé. Odpowiedź, wraz z zaproszeniem na spotkanie wolontariuszy następnego dnia, dostałam dosłownie od razu! I kułam żelazo póki gorące – poszłam. Zostałam przywitana nad wyraz miło, w sympatycznej atmosferze, podczas wspólnego jedzenia i przy rozmowach. Mimo tego, że nikt mnie wtedy nie znał zaproszono mnie do wspólnego stołu całego Zespołu Kafejki. Przedstawiłam się, powiedziałam czym się zajmuję i od razu pojawił się pomysł na moje miejsce w Stowarzyszeniu. 🙂

Wiecie jak to jest, jak czasami między ludźmi coś zaskoczy? To właśnie ten przypadek! Nie dość, że okazało się, że z Agatą nadajemy na tych samym falach, to dodatkowo mamy wiele wspólnych i zabawnych podobieństw. Dla przykładu: Agaty nazwisko panieńskie jest takie samo jak moje i obie mamy urodziny w grudniu, bardzo blisko siebie. 🙂

.

Polska Kafejka Językowa i jej historia

Idea Kafejki zakiełkowała w 2008 roku dzięki małej dziewczynce Miriam. To z jej powodu pojawiło się zapotrzebowanie na obcowanie z językiem polskim. Wszystko po to, by pomóc dziewczynce z sąsiedniego przedszkola zaaklimatyzować się w nowym miejscu. W rezultacie kobiety ruszyły razem do działania i tak zapoczątkowały tę lokalną inicjatywę społeczną! Czy ta historia mogła zacząć się piękniej?

Znacie swoich sąsiadów? Ja mówiąc szczerze ani jednego/ani jednej, oprócz mówienia sobie „Hallo” na klatce schodowej i przyjaznego odbierania paczek, nie wchodzę w relacje sąsiedzkie. A takie kontakty, to przecież niewątpliwie ważny element społeczności lokalnych. I właśnie Kafejka powstawała dzięki dobremu sąsiedztwu dzielnicy Pankow. Dzięki chęci współdziałania i współtworzenia takiego miejsca spotkań w swoim Kiez (niem. dzielnica). Z szczerych, wspólnotowych pobudek w 2012 roku podjęto inicjatywę utworzenia Kafejki, a następnym krokiem była już tylko rejestracja SCP jako stowarzyszenia użyteczności publicznej.

Styczeń 2018 roku był wyjątkowym czasem dla Polskiej Kafejki – to wówczas Stowarzyszenie doczekało się swojego własnego lokum! I do tej pory przy ulicy Schulzestrasse 1, w dzielnicy Pankow znajdziecie cztery kąty SprachCafé Polnisch. Ja trafiłam do Kafejki, gdy było świętowane otwarcie kuchni, dzięki czemu mamy możliwość przygotowywania posiłków podczas różnych warsztatów i zajęć. Kolejno wspólnie cieszyliśmy się zawieszeniem nowego szyldu nad wejściem do Kafejki, a co będzie dalej? Może następny sukces leży w Twoich rękach?!

Schulze – Twoje miejsce w Berlinie

Schulze – tak zdrobniale określamy naszą siedzibę, to miejsce dla każdego z Was. Być może masz pomysł, który chcesz realizować, ale brakuje Ci miejsca i wsparcia? Przyjdź i przekonaj nas, że warto, a pójdziemy w to razem z Tobą! Kafejka jest otwarta na idee, na nowych gości, na ludzi swoich pasji i marzeń.

#Schulze to kawiarnia sąsiedzka

Napijesz się tutaj pysznej kawy, zjesz ciacho i poczytasz książkę przy stoliku w naszym ogrodzie. Nie znajdziesz tutaj perfekcji, za to czeka na Ciebie rodzinna atmosfera, kompani do rozmowy i berliński klimat, czyli na luzie, bez spiny.

#Schulze to biblioteka

Ważnym aspektem SCP jest nasza biblioteka. Nie dość, że możesz tutaj wypożyczać książki, to jeszcze za grosze „kupisz” sobie coś do swojej domowej biblioteczki! Dostajemy bardzo dużo książek od pomocnych nam osób i oddajemy je za datki na działanie Kafejki! Przyjdź i zobacz, czy znajdziesz coś dla siebie.

#Schulze to miejsce wydarzeń kulturowych

Od spotkań autorskich, poprzez pokazy filmów, po dyskusje na istotne tematy. Dzieję się tutaj zawsze dużo! Celem takich spotkań jest wymiana kultury i myśli polsko-niemieckiej, wzajemne poznawanie sięsłuchanie inspirujących historii. Wszystkie aktualne wydarzenia znajdziecie na stronie internetowej SCP oraz w naszych social mediach.

#Schulze to warsztaty

Warsztaty dla dzieci i dla dorosłych – językowe, DIY, twórczego pisania i kreatywne. Zajęć jest u nas mnóstwo! Specjalnością Kafejki są między innymi warsztaty językowe dla dzieci. Jednym z naszym filarów jest bowiem dwu- i wielojęzyczność. Dla dzieciaków z takich rodzin bardzo ważne są spotkania z językiem polskim, wspólne muzykowanie i pochłanianie języka ojczystego rodziców w naturalnej formie.

#Schulze to pomieszczenie do wynajęcia dla Twoich pasji

Być może masz pomysł na siebie, ale nie masz gdzie go realizować? Kolejny ratunek na Schulze – możesz tutaj wynająć pomieszczenie, by ziszczać swoje plany! To proste – Ty masz miejsce na urzeczywistnianie swoich pomysłów, a my fundusze na utrzymanie naszego lokum. 🙂

#Schulze to galeria obrazów

Schulze to miejsce dla artystów i ich prac. Mieliśmy u siebie już wystawy fotografii i obrazów, wspólne twórcze pisanie oraz czytanie swoich dzieł. A na co dzień znajdziesz u nas gablotkę z ręcznie robionymi pracami, które można zakupić.

#Schulze to dom dla naszego Zespołu

I najważniejsze Polska Kafejka Językowa i jej siedziba Schulze to DOM dla wolontariuszy i całego Zespołu Polskiej Kafejki Językowej. To tutaj snujemy nasze wizje, marzenia i przekształcamy to w plany.

Dołącz do nas!

Wiecie, co najbardziej mnie przeraża we wszystkich spotkania Polonii na emigracji? Te zamknięte kręgi, do których nie masz prawa się dostać. Czasami, gdy idę na wydarzenie organizowane dla Polaków w Berlinie, czuję się jak intruz! Polonia to koło wzajemnej adoracji, które nie dopuszcza nowych i młodych osób. Przede wszystkim dlatego zdecydowałam się na współpracę właśnie z SprachCafé, bo jest inna! Otwarta, pozytywnie nastawiona na nowości i świeże pomysły.

Polska Kafejka Językowa cały czas szuka wolontariuszy, ludzi młodych pragnących się czegoś nauczyć, osób kreatywnych gotowych do działania, a w tym i Ciebie! Czasami pytacie mnie jak poradzić sobie z samotnością za granicą i jak odnaleźć swoje miejsce w obcym kraju. Ano właśnie tak! Przez takie inicjatywy jak SprachCafé, dzięki wzajemnemu wspieraniu się i dążeniu do swoich marzeń na emigracji.

Co, jak i kiedy?

Wszystkie informacje znajdziesz na stronie internetowej SCP oraz na naszych mediach społecznościowychFacebook i Instagram.

Gdzie?

SprachCafé Polnisch
Schulzestr 1

13187 Berlin-Pankow



.
Czy emigracja się opłaca, czyli miliony monet i manna z nieba?!

Czy emigracja się opłaca, czyli miliony monet i manna z nieba?!

Wiele z Was zachodzi w głowę czy emigracja się opłaca, przecież tyle słyszy się o zarobkach i o bogactwie z zagranicy. My, emigranci to mamy dobrze! Dużo kasy, zero problemów, daleko od polskiej, szarej rzeczywistości. My to mamy takie lekkie życie… Po prostu – miliony monet i manna z nieba. Czego chcieć więcej?!? Ale czy emigracja się opłaca, tak naprawdę?

Opinie znajomych i rodziny na temat tego, czy emigracja się opłaca

Czy tylko ja spotykam się z takimi opiniami znajomych i rodziny z Polski? Naszym Rodakom, żyjącym w kraju, wydaje się, że życie za granicami jest kolorowe i zawsze usłane różami. Przy rodzinnym obiedzie podczas świąt często padają komentarze typu: „Ty to masz dobrze, w euro zarabiasz.”. Pytania podstarzałych wujków „A ile Ty tego euro tam masz, co?”. Oczekiwania znajomych: „No co Ty?! Nie pojedziesz/Nie kupisz?! Przecież Cię stać!!!”. Wiadomo, że my, emigranci mamy miliony monet i możemy wszystko.

Czy emigracja się opłaca, czyli mity finansowe dotyczące emigracji

Uważam, że w opinii publicznej jest szereg mitów finansowych związanych z emigracją, które są krzywdzące dla osób decydujących się na takie życie. Przez to wywoływane są w naszych głowach presje i naciski, że coś trzeba. Niekiedy przez to ludzie poświęcają się wręcz całodobowo pracy właśnie po to, aby nadążyć za obrazem bogatego emigranta. Przecież trzeba mieć euro, no nie? Trzeba się pokazać na świętach w kraju – nowe buty, kurtka, najlepiej nowe auto. Byleby tylko wstydu rodzinie nie przynieść i żeby sąsiedzi widzieli!

Problemy finansowe na emigracji

Nikt z osób żyjących w Polsce nie rozumie, że za granicą też można mieć problemy finansowe, że czasami trzeba żyć oszczędnie, że ciężko jest znaleźć mieszkanie, że nie na wszystko można sobie pozwolić… Tak właśnie! Czasami w Niemczech też ludzie żyją od przysłowiowego pierwszego do pierwszego.

#Nieznajomość prawa szkodzi

Niekiedy nasi Rodacy popadają w problemy finansowe wynikające z nieznajomości niemieckiego prawa. Nie wiedzą, że trzeba płacić obowiązkowy abonament za media, że należy mieć ubezpieczenie zdrowotne oraz że jeżdżenie komunikacją miejską bez biletu to wcale nie jest taki dobry pomysł. Nieraz ludzie myślą, że nieznajomość języka niemieckiego tłumaczy ich błędy i unikną kary. Niestety… nikogo to tutaj nie obchodzi.

#Niemożność podjęcia pracy

Kolejną sytuacją, która może generować problemy finansowe jest niemożność podjęcia pracy. Tak wiem, że wielu Rodaków siedzi na tzw. socjalu na własne życzenie, ale nie wykluczajmy tych, którzy faktycznie nie mogą pracować. Niektóre kobiety w ciąży, osoby chore i niedołężne. Trzeba pamiętać o tym, że wielu naszych Rodaków pracuje przy pracach fizycznych, ponieważ nie znają języka lub mają tylko takie kwalifikacje. Wówczas, gdy nadchodzą jakiekolwiek problemy zdrowotne – dolegliwości kręgosłupa lub inne – takie osoby nie są w stanie wykonywać swojego zawodu. Znam kilka takich przypadków.

I pal sześć, jeżeli pracowali na umowy o pracę i są ubezpieczeni – wtedy zajmie się nimi Urząd Pracy i udzieli pomocy. Jednak co z osobami, które mają własne jednoosobowe firmy? Już nie wspomnę, że wielu pracuje na czarno… I co nadal się zastanawiasz, czy emigracja się opłaca?

Inny pomysł na emigrację

Następną grupą osób, która może mieć mniej euro na koncie są osoby, które zamiast pracować od świtu do nocy wybierają inną drogę. Zapytacie jaką? Drogę nauki i samodoskonalenia. Wolą poświęcić trochę czasu i nauczyć się języka niemieckiego, wyuczyć się zawodu lub w inny sposób rozbudować swoje kwalifikacje, niż zarabiać i odkładać na kupkę. Takie osoby nie będą miały czasu na pracę od świtu do nocy. Będą żyły skromnie i pracowały na pół etatu, by dalej się kształcić i doskonalić. Takie osoby również poświęcą dwa lub trzy lata i będą robiły np. Ausbildung, czyli szkołę zawodową, by nauczyć się zawodu i później zacząć pracę na lepszych warunkach.

Sama jestem w tej grupie osób. Na początku zachłysnęłam się pracą i pracowałam bardzo dużo. Jednak na szczęście się opamiętałam i zaczęłam naukę niemieckiego oraz uznałam moje dyplomy ze studiów. Wszystko po to, by normalnie żyć. Ja wolę zarabiać mniej i żyć skromnie, bo wiem, że to doprowadzi mnie kiedyś do czegoś lepszego. Wolę poświęcić teraz czas na kształcenie i doskonalenie moich umiejętności, by dopasować się do niemieckiego rynku pracy i mieć lepszą przyszłość.

Czy emigracja się opłaca? No, a jak?!

Mieszkasz za granicą i Cię nie stać? To co Ty robisz z kasą??? Jeżeli Cię nie stać na coś, mimo że zarabiasz w euro, to na pewno źle dysponujesz pieniędzmi. Przecież my, emigranci nie możemy robić nic innego oprócz odkładania pieniędzy do skarpety. Z pewnością wyjechaliśmy po to, żeby zarabiać i oczywiście oszczędzać! Naturalnie ciągle i nieustannie oszczędzamy, żeby budować w Polsce dom albo otworzyć później w Polsce jakiś biznes lub żyć jak król/królowa, gdy wracamy na ojczystą ziemię.

Otóż, nie! To, że żyjemy za granicą nie zwalnia nas z przyjemności korzystania z życia. Nasze zarobki, jak każdy normalny człowiek, wydajemy po prostu na życie! Chodzimy do kina, na koncerty, wyjeżdżamy na wakacje, a i życie w Niemczech nie należy do tanich. Nie musimy każdego centa odkładać. I jeżeli ktoś tutaj zarabia trochę powyżej minimalnej krajowej to nie odłoży milionów! Czy emigracja się opłaca? Może będzie go stać na więcej niż ludzi w Polsce na tym samym poziomie, ale mieszkania to on/ona za to nie kupi. Dodatkowo, jeżeli jest się singlem i ma się jedną wypłatę na utrzymanie gospodarstwa domowego, to tym bardziej nie jest tak łatwo.

Model emigracji się zmienia

Należy dodatkowo pamiętać, że kiedyś ludzie wyjeżdżali, by zarabiać i utrzymywać rodziny w Polsce. Budować tam domy, wspierać swoich bliskich. Często małżeństwa żyły na odległość właśnie po to, by zapewnić lepszą przyszłość swoim dzieciom. To był zupełnie inny model emigracji – emigracji zarobkowej. Ojcowie pracowali w pocie czoła, by zarobić na luksusowe życie dzieci i żon w Polsce. Niech dzisiaj zapytają się tych dzieci, czy było warto…

Obecnie emigracja wygląda nieco inaczej. Ludzie wyjeżdżają po to, by po prostu żyć w innym kraju. Coś im się nie podoba w Polsce, chcą spróbować życia gdzie indziej, są młodzi i nic ich w kraju nie trzyma. Sama jestem w takiej grupie. I my chcemy normalnie żyć. Ja nie chce pracować fizycznie od świtu do nocy, by mieć miliony monet pod poduszką. Nie chce. Ja chce normalnie żyć, pracować, mieć czas wolny i korzystać z niego jak najlepiej. I chce żyć tutaj na 100 procent, a nie harować od poniedziałku od piątku, po to by na weekend jechać do Polski.

Czy za granicą jest lepsze życie?

Lepsze życie jest tam, gdzie sobie je lepiej zagospodarujesz. Znam wiele osób szczęśliwych w Polsce, nieszczęśliwych w Niemczech i na odwrót. Znam w Polsce osoby zarabiające fajne pieniądze i ludzi w Niemczech z debetem na koncie. Wszystko zależy od nas. Od naszych priorytetów, wartości, wytrwałości i celów, do których dążymy. W niektórych sytuacjach życie za granicą wydaje się łatwe, ale nigdy tak nie jest. Tak samo życie w naszej ojczyźnie nie jest łatwe. Mamy różne problemy, z innymi sprawami mamy do czynienia i inne sprawy zajmują nasze głowy. I może przez to już nigdy nie zrozumiemy się z tymi, którzy zostali w Polsce?

Życie jest takie, na jakie sobie pracujemy naszymi wyborami. Nikt nie zabrania wyjazdów za granicę, do jakiego tylko chce się kraju. Nikt również nie trzyma tutaj na siłę tych niezadowolonych. Mamy wolność wyboru! I niech nam nikt nie wkłada w głowy stereotypów o emigracji, bo my żyjący tutaj wiemy najlepiej jak wygląda rzeczywistość. I nie dajmy złapać się w syndrom emigranta bogacza, któremu manna leci z nieba i wszystko dostaje za darmo. Na wszystko ciężko pracujemy i ci żyjący w Polsce i my tutaj w Niemczech.

A czy emigracja się opłaca? Odpowiedzcie sobie teraz sami. 🙂




Moje początki życia w Niemczech, czyli złe dobrego początki

Moje początki życia w Niemczech, czyli złe dobrego początki

Hackerbrücke – dworzec autobusowy w Monachium. To tutaj wylądowałam, wyjeżdżając za granicę. Wysiadłam z owianego legendami autobusu „Sindbad”, który – oprócz mnie – przywiózł masę innych Polaków na emigrację. Skąd taki tytuł „Początki życia w Niemczech, czyli złe dobrego początki”? Za moment się dowiesz…

Kompletnie nieznany świat

Trafiłam do świata, w którym wszystko było dla mnie nowe. Poruszanie się po dużym, obcym mieście, „dogadywanie się” w innym języku, a nawet płacenie inną walutą w sklepach było dla mnie nie lada wyzwaniem. Wcześniej za granicę pojechałam jedynie na kilka wycieczek szkolnych, podczas których nigdy nie byłam sama i nie musiałam podejmować żadnych decyzji. Nigdy sama, nigdy na długo. 

Oddać swój los w czyjeś ręce

Ale wracając do początku – z dworca odebrał nas „znajomy”, przecież nie pojechałam tam tak zupełnie w ciemno. Jednak, jak dzisiaj o tym myślę, to zdaję sobie sprawę, jak bezmyślny był to krok. No, ale cóż – było, minęło.

Cały wyjazd był zaaranżowany przez mojego partnera, który miał wspomnianego znajomego w Monachium. Pokój, mieszkanie, praca – wszystko miało być załatwione, mieliśmy po prostu szybko się odnaleźć w mieście, a reszta miała być ogarnięta i względnie przyjemna. Okazało się, że nie ma nic! Pokój, podobno przeznaczony dla nas, była zajęty, a w mieszkaniu nie wszyscy lokatorzy ucieszyli się z naszego przyjazdu – krótko mówiąc.

Możecie mi wierzyć, że początki życia w Niemczech do najprzyjemniejszych nie należały. Brakowało pokoju, łóżka, kąta, czegokolwiek, a inni mieszkańcy nie godzili się na nowych współlokatorów. Generalnie – oni nas tam nie chcieli i my nie chcieliśmy tam być. Lecz za dużo opcji nie mieliśmy. Pomysł na początek był taki – przemęczymy się, zaczniemy pracę, a potem szybko znajdziemy mieszkanie. I problem z głowy. Tylko ten, kto mieszka w Niemczech – Berlinie, Monachium lub w innym większym mieście – zrozumie ten żart i ironię sytuacji. Dla innych napiszę, że znaleźć mieszkanie w Niemczech to wyzwanie niczym udział w Olimpiadzie. 🙂

Polak Polakowi wilkiem?!

Może zapytasz: Dlaczego inni lokatorzy mieli z nami problem? A może to my jesteśmy nie do końca normalni? Wiadomo jesteśmy dziwni, jak wszyscy, czyli obiektywnie mówiąc raczej zwyczajni. 🙂 Tutaj problem był nieco inny. Za ścianą mieliśmy wówczas ludzi uzależnionych od alkoholu i narkotyków, robiących weekendowe imprezo-awantury. Dodatkowo, o zgrozo, nie dbali o higienę i szczerze mówiąc, po prostu się ich bałam. Oczywiście ich niechęć do nas zaczęła się od tego, że nie chcieliśmy płacić im haraczu – opłaty za możliwość pobytu w tym mieszkaniu. Historia ta ma jeszcze milion innych wątków, ale to tematy nie na dzisiaj.

Ten koszmar trwał pół roku

Suma summarum – pierwsze trzy miesiące na emigracji spędziłam na materacu u znajomego, w czteroosobowym pokoju, czując się intruzem, idąc nawet siku. Pierwsze pól roku – my osoby niepalące – spędziliśmy w mieszkaniu, w którym wszyscy palili gdzie popadnie. Pety i popiół walały się wszędzie, a „fajkami” śmierdziało już przed wejściem na klatkę schodową. OBRZYDLISTWO!

Uświadomiłam sobie, że albo musimy wrócić do Polski albo zacząć walczyć. I tak rozpoczęła się moja wojna o fajne życie na emigracji, walka o poszukiwanie własnego kąta oraz walka z samą sobą, własnymi słabościami i… językiem niemieckim.


Posłuchaj odcinka podcastu o mojej nauce języka niemieckiego:


Złe dobrego początki

Mieszkam w Niemczech od 2013 roku. Bardzo polubiłam ten kraj, nauczyłam się nawet tego strasznego języka niemieckiego i widzę tutaj swoją przyszłość. Jednak początki życia w Niemczech nie były łatwe, można nawet powiedzieć, że cholernie trudne. Dlaczego? Bo nieprzemyślane, bo zbyt spontaniczne, bo nieświadome. Zdaję sobie sprawę, że inni mieli gorzej, ale dla mnie to była moja osobista tragedia i moje osobiste przeżycia, które zostaną ze mną na długo. 

Gdy dzisiaj o tym wszystkim myślę, to tak naprawdę nie wierzę, że to faktycznie się wydarzyło. Wiele faktów wyleciało mi już z głowy, a te niemiłe wspomnienia wyparłam. Dlatego stworzyłam mój blog i chcę dzielić się moimi historiami, bo emigracja nie zawsze jest prosta. Jeżeli nie masz tutaj nikogo, jesteś sama i trafisz na tych złych Polaków – bo wierzę w to, że Ci fajni rodacy również tutaj są – to możesz poważnie się zrazić. Wówczas trzeba wierzyć w siebie i w moc innych ludzi. Dzisiaj już wiem, że po prostu źle trafiłam, spotkałam złych ludzi, miałam pecha. Ale wszystko dzieje się z jakiegoś powodu, prawda? 🙂 

Korekta: Anna Jakubowska