Jakie są Niemki: tego uczę się od kobiet w Niemczech

„Jakie są Niemki? Czy popularne stereotypy mają coś wspólnego z rzeczywistością?” – takie pytania pojawiają się często, ale obraz Niemek jest bardziej złożony niż uproszczone opinie. Niemki to bardzo zróżnicowana grupa, a ich styl, podejście do życia i wartości mogą się znacznie różnić w zależności od regionu, w którym mieszkają. Po kilku latach życia w Niemczech – głównie w Berlinie i Monachium – mogę podzielić się swoimi obserwacjami, obejmującymi kontakty z młodszymi oraz starszymi Niemkami. Z tego artykułu dowiesz się więcej o tym, jakie są Niemki i co może Cię w ich podejściu do życia zaskoczyć.

Na wstępie zaznaczam, że są to jedynie moje osobiste przemyślenia i wnioski oparte na własnych doświadczeniach. Każdy z nas ma unikalne odczucia, które wynikają z indywidualnych kontaktów z innymi ludźmi. Ten artykuł nie ma na celu nikogo urazić ani wzbudzać negatywnych emocji – wręcz przeciwnie. Wszystkie kobiety, niezależnie od kraju, są wyjątkowe i każda z nich może być dla nas inspiracją! ❤

Brak makijażu w pracy

Dla moich niemieckich koleżanek makijaż jest po prostu kwestią wyboru – jak decyzja o założeniu sukienki lub spodni. Z kolei dla mnie to często rodzaj niepisanego obowiązku, szczególnie w sytuacjach zawodowych. Wprawdzie na co dzień, np. wychodząc do sklepu, nie zawsze się maluję, ale do pracy czy na spotkania zawsze sięgam po lekki makijaż. Być może wynika to z kultury i wychowania – często czuję się nieswojo bez podkreślonego wyglądu, co ogranicza moją swobodę w tej kwestii.

Istnieje przekonanie, że brak makijażu oznacza mniejsze dbanie o siebie, ale moje doświadczenia, że jest inaczej. Bywam jedyną umalowaną osobą w zespole, choć zazwyczaj to tylko krem BB i tusz do rzęs. Moje koleżanki przychodzą do pracy tak, jak mają ochotę – czasem umalowane, czasem zupełnie naturalne, zawsze czując się komfortowo. Ich podejście pokazuje, że to, jak się prezentują, jest tylko i wyłącznie ich świadomym wyborem, a nie wyznacznikiem wartości czy większej dbałości o wygląd.

Dlaczego Niemki nie robią makijażu?

YouTube: DW

Wydaje się, że różnica w podejściu do makijażu i wyglądu może tkwić głęboko w kulturowym wychowaniu dziewczynek. W Polsce już od najmłodszych lat dziewczynkom wpaja się, że powinny być „grzeczne i ładne”, co wiąże się z dużym naciskiem na dbałość o wygląd. Polska uchodzi za kraj, w którym kobiety są wyjątkowo atrakcyjne, a to powoduje dodatkową presję, by sprostać tym oczekiwaniom. W efekcie, na ulicach często widzimy Polki z precyzyjnie ułożonymi włosami, makijażem idealnym co do milimetra, a także popularnymi obecnie zabiegami, jak wypełniane usta czy dorysowane brwi.

Nie oceniam tego, bo wygląd to osobista decyzja każdej kobiety, jednak zjawisko masowego „ulepszania się” bywa przytłaczające. W rozmowach z kobietami słyszę, że wiele z nich poświęca nawet godzinę każdego ranka na przygotowanie się do wyjścia z domu. Coraz częściej spotyka się, że kobiety noszą sztuczne rzęsy nawet na co dzień. A przecież obok nas są mężczyźni, którzy na poranną toaletę potrzebują kilku minut, by umyć twarz, zęby i poprawić włosy.

Sama korzystam z dobrodziejstw makijażu i często nie wyobrażam sobie bez niego wyjścia do pracy, jednak mój codzienny makijaż zajmuje mi maksymalnie 10 minut – a i tak uważam, że to sporo.

Jak ubierają się kobiety w Niemczech?

Po makijażu pora na ubrania! W Berlinie zależnie od dzielnicy króluje całkowita swoboda w ubiorze. Można spotkać styl „Francja-elegancja”, totalny minimalizm albo zasadę „im dziwniej, tym lepiej”. U mnie w pracy każdy ubiera się tak, jak lubi, i nikt nie dziwi się nietypowym kolorom czy odważnym stylizacjom. Jedne koleżanki przychodzą w eleganckich spódnicach, inne w dresie – i jest to w pełni akceptowane.

Podobnie wygląda kwestia noszenia biustonosza. W Berlinie, zarówno na ulicach, jak i w pracy, widuję kobiety, które rezygnują z biustonosza i nie jest to temat dyskusji czy kontrowersji. Niektóre wybierają sportowe staniki, bo jeżdżą do pracy rowerem i zależy im na wygodzie. Nikt nie wytyka palcem ani nie ocenia prześwitujących kształtów, bo podejście do ubioru jest tu znacznie bardziej zrelaksowane.

Oczywiście zdaję sobie sprawę, że taki luz wynika również ze specyfiki mojej pracy. W wielu branżach dress code jest koniecznością, jednak nawet wtedy presja „idealnego” wyglądu jest mniejsza. Nikogo nie dziwi, jeśli ktoś przyjdzie w lekko wygniecionym ubraniu albo stroju, który ma już swoje lata. Wychowałam się jednak w domu, gdzie zwracano uwagę na detale: pognieciona koszula czy dziurawa bluzka nie były akceptowane. Obecnie sama unikam prasowania, choć staram się wybierać ubrania, które się nie gniotą.

Ta berlińska nonszalancja jest widoczna również na firmowych imprezach. Pamiętam, że gdy na spotkanie bożonarodzeniowe przyszłam w eleganckiej sukience, byłam jedyną tak odświętnie ubraną osobą – większość kolegów pojawiła się w swoich codziennych strojach biurowych, bez przebierania się. To zaskakujące, ale pokazuje, jak duży luz panuje w Niemczech i jak niewielkie znaczenie przywiązuje się tu do formalnych ram stylu.

Niezależność i pewność siebie

Gdy ktoś pyta mnie, jakie są Niemki, pierwsze słowo, które przychodzi mi na myśl, to: pewne siebie. W Niemczech kobiety zdają się być wychowywane w przekonaniu, że ich głos ma znaczenie, co wpływa na ich bezpośredniość i niezależność. W Polsce, z uwagi na kulturowe wzorce, często oczekuje się od kobiet, by były łagodne i stonowane – przez to nie zawsze umiemy stanowczo wyrazić swoje zdanie. Sama też się tego uczę, inspirując się moimi niemieckimi koleżankami.

Zaznaczam, że są to jedynie moje osobiste przemyślenia i wnioski oparte na własnych doświadczeniach. Każdy z nas ma unikalne odczucia, które wynikają z indywidualnych kontaktów z innymi ludźmi. Ten artykuł nie ma na celu nikogo urazić ani wzbudzać negatywnych emocji – wręcz przeciwnie. Wszystkie kobiety, niezależnie od kraju, są wyjątkowe i każda z nich może być dla nas inspiracją! ❤

Niemki często wchodzą do każdej sytuacji z pewnością siebie – „wchodzą z buta w każde drzwi”. Niezależnie od różnic w wartościach czy osobowości, większość z nich doskonale wie, czego chce i nie boi się o to walczyć. W pracy stanowczo bronią swoich racji, znają swoją wartość i dbają o to, by traktowano je z szacunkiem.

Obserwuję także, że niemieckie koleżanki mają wysoki poziom samoakceptacji i dużą wiarę w swoje możliwości. Są dumne ze swoich sukcesów i otwarcie o nich mówią. Co ciekawe, rzadko słyszę w pracy, by narzekały na swój wygląd czy kilogramy – zdaje się, że bardziej skupiają się na swoich osiągnięciach niż na wyglądzie.

To wszystko inspiruje mnie do budowania większej pewności siebie, choć zdaję sobie sprawę, że każdy z nas podchodzi do tego indywidualnie. Każda kultura ma swoje unikalne podejście, a to, co dla jednej osoby może być oczywiste, dla innej jest ciekawą lekcją.

Ciałopozytywność w Niemczech

Pewność siebie Niemek idzie w parze z podejściem do cielesności, które można nazwać prawdziwą ciałopozytywnością. Już wcześniej wspominałam o tym w artykule o berlińskich kąpieliskach, ale warto to rozwinąć. W Niemczech ciało traktowane jest jak coś całkowicie naturalnego, pozbawionego wstydu czy skrępowania. Niemki podchodzą do tematu cielesności z ogromnym luzem – rozmawiają otwarcie o seksualności i fizyczności, bo dla nich to po prostu element codzienności, a nie temat tabu.

Widać to choćby na basenach, gdzie kobiety przebierają się bez skrępowania i swobodnie rozmawiają, niezależnie od typu sylwetki czy wieku. Oczywiście wiele Niemek dba o figurę, ale mam wrażenie, że w niemieckiej kulturze ciałopozytywność oznacza pełną akceptację wszystkich kształtów i rozmiarów. Brak tutaj presji na „idealną sylwetkę” – ciało traktowane jest jako coś normalnego, a nie przedmiot oceny. Sama uczę się tego podejścia od moich niemieckich koleżanek, coraz bardziej doceniając wolność, jaką ono daje.

Podkreślam, że ja mam w pracy dziewczyny w mniej więcej moim wieku (średnia wieku to około 35 lat). Domyślam się, że ze starszymi osobami może być nieco inaczej.

Komplementowanie po niemiecku

Dla moich niemieckich koleżanek komplementy są czymś naturalnym, ale uwagi zazwyczaj dotyczą rzeczy poza wizualnych – bardziej atmosfery czy stylu niż samego wyglądu. Co ciekawe, niejednokrotnie zdarza się, że na ulicy obca osoba może Cię zaczepić i z uśmiechem powiedzieć coś miłego na temat Twojej stylizacji, albo po prostu serdecznie się do Ciebie uśmiechnąć.

Niemcy są mistrzami w sztuce uprzejmości i małych, miłych formułek, co może czasem wydawać się sztuczne osobom spoza tej kultury. Mnie samej zdarza się, że taki „wyuczony” small talk lekko mnie irytuje, ale muszę przyznać, że bardzo ułatwia on życie społeczne i buduje miłą atmosferę. Komplementy w Niemczech, zwłaszcza w Berlinie, gdzie każdy ubiera się, jak chce i często wyraża swój styl bez względu na konwencje, są bardzo pozytywnie odbierane – nawet jeśli z pozoru nie przykłada się tu wagi do wyglądu, gdy coś się wyróżnia, chętnie się to docenia. To może wydawać się sprzecznością, ale właśnie ta swoboda, która pozwala być sobą, idzie w parze z otwartością na miłe słowa.

Jakie są Niemki Twoim zdaniem i czego Ty uczysz się od nich na co dzień?

Jakie są Niemki z mojej perspektywy? To dla mnie kobiety z dużym poczuciem własnej wartości, bardzo autentyczne i pewne siebie, co podziwiam i od czego staram się czerpać każdego dnia. Ich niezależność, swoboda wyrażania siebie i naturalność w podejściu do życia są naprawdę inspirujące. Często zdaje mi się, że Niemki mają w sobie ogromny luz, jeśli chodzi o codzienność – nie szukają perfekcji, akceptują siebie i nie przykładają wagi do opinii innych. Właśnie ta akceptacja własnych niedoskonałości jest czymś, czego próbuję się od nich nauczyć.

Ciekawi mnie, jak Ty odbierasz Niemki i co wyróżnia je w Twoich oczach. Zgadzam się, że od każdej osoby możemy nauczyć się czegoś innego – każda ma swoją unikalną perspektywę i doświadczenia, które mogą być dla nas inspiracją. Jestem przekonana, że wzajemna wymiana takich doświadczeń pozwala nam dostrzegać nowe rzeczy, więc z przyjemnością przeczytam, jakie Ty masz obserwacje.

Tytułowa ilustracja jest autorstwa Anny Tucholskiej.

32 KOMENTARZY

32 komentarze

  1. Adrianna

    Właśnie trafiłam na Twojego bloga przez przypadek. Coś w tym jest, że im więcej kobiety mają pewności siebie, tym mniej czują potrzebę dostosowywania swojej urody do obecnych kanonów. Ja to zauważyłam w Danii, gdzie mieszkałam 6 lat w wieku 19-25, więc bardzo mnie ta kultura ukształtowała jako młodą kobietę. Tam, w Skandynawii, kobiety mają jeszcze więcej wolności i pewności siebie niż kobiety gdziekowiek na świecie, nawet w Niemczech (chociaż to blisko kulturowe kraje, oba protestanckie). I bardzo mi się to podoba, z miseczką B też od dawna chodzę bez biustonosza oraz również bez makijażu. I jest okej, nikt się na mnie dziwnie nie patrzy, a chłopak mówi, że wyglądam normalnie i nie ma żadnego problemu. I jeszcze ten odwrotny szok kulturowy, gdzie jak poszłam z mamą w Krakowie kiedyś na basen, to dziwiła się, że biorę prysznic nago (a nie w kostiumie kąpielowym) oraz przebieram się bez problemu przy innych (a nie w osobnej kabinie). Chwilowo mieszkam w Szwajcarii, ale ciągnie mnie do Berlina… Zobaczymy, co z tego wyniknie 🙂

    Odpowiedz
    • Migrantka

      Oj taaaaak! Ja właśnie zazdroszczę dziewczyną z mniejszymi biustami, bo mogą sobie swobodnie chodzić bez stanika i kompletnie nie rozumiem chęci posiadania mega piersi! O nagości na basenach pisałam we wpisie o ulubionych kąpieliskach w Berlinie i o ciałopozytywności po niemiecku. Te różnice widać jak na dłoni! 🙂 Zapraszam do Berlina!!! Chociaż Szwajcaria jest piękna… 😉

      Odpowiedz
    • alaAla

      Nie rozumiem jakJa nie rozumiem dlaczego osoby, które żyją za granicą piszą jakieś bzdury o Polsce, Polakach i Polkach… Odbieram tekst jako krytykę! To, że ty i niektórzy nie lubią siebie i nie wyjdą odpicowane jak na dyskotekę do remizy z domu to nie znaczy, że wszystkie Polki takie są… Powiem Ci, że na spotkanie biznesowe czy na czyjś pogrzeb wypada się odpowiednio ubrać, żeby w ten sposób wyrazić szacunek. Nie wiem co jest fajnego w tym aby na pogrzeb przyjść w podartym T-shircie? Proponuję jeszcze zamówić pizzę…
      Nie wiem na jakie baseny i gdzie chodziłaś, ale chyba z 90 % osób bierze prysznic jednak nago! Co złego w tym, że ktoś bierze prysznic w kostiumie? Rozumiem, że w Niemczech np. nie ma drzwi do kabin kibla tylko sedesy poustawiane są obok siebie skoro są tacy wyzwoleni???
      Kochana ty chyba zatrzymałaś się w latach 90 i nie nadążasz za tym, że świat się zmienia 😉

      Odpowiedz
      • Migrantka

        Hej Kochana, w latach 90. ta ja się urodziłam, dokładnie w roku 1991. 🙂 Nie mówię, że branie prysznica w kostiumie jest złe, tylko że JA wolę to niemieckie podejście do ciała. 🙂 Uważam, że kultura wstydu, w której się wychowałam, jest przyczyną wielu kompleksów i niepewności. I nie popadajmy w skrajności: albo na co dzień wystrojeni jak na zdjęcia do magazynu, albo „na pogrzeb przyjść w podartym T-shircie” – nie ma nic pomiędzy? 😉 Pozdrawiam!

        Odpowiedz
        • E O

          Bardzo dziwny artykuł, akurat kto jak kto, ale Niemki zupełnie nie potrafią ani się ubrać, ani pomalować. Niedbalstwo w stroju to nic innego niż lenistwo i nie bardzo rozumiem dlaczego usiłujesz przedstawić je jako dowód na to, że Niemki są wyzwolone. Nie wiem czy wiesz, ale społeczeństwo niemieckie wcale nie jest tak przyjazne dla kobiet, jak ci się wydaje. A niemieckie bezguście to fakt i chodzenie na pogrzeb w wytartych dzinsach i brudnych butach (widziałam) to po prostu brak kultury i obycia, nie mówiąc już o kompletnej niewiedzy na czym polega elegancja. Dlaczego nie napiszesz o tym, jak niemieckie „piękności” wyśmiewają się z dobrze ubranych i pomalowanych Polek?

          Odpowiedz
          • Migrantka

            ja napisałam o tym, czego ja się uczę od nich. A dla mnie widocznie są to istotne rzeczy, Ty możesz wyciągać z tych relacji coś zupełnie innego. 🙂

          • Za utrzymaniem kobiecości

            w punkt E O
            nie rozumiem dlaczego autorka tak promuje te „wyzwolenie” Moim zdaniem ludzie powinni się jakoś ładnie prezentować, ładnie ubierać bo to też ważne jak ludzie nas postrzegają. Jeśli kobieta nie dba o siebie ubiera bardzo luźne dresy (lumpy) nie nosi stanika jak gdzieś wychodzi i w ogóle nie wstydzi się myć nago przy kimś to sorryy.. ale to jest niedbalstwo i bycie dziwolągiem .

      • Za utrzymaniem kobiecości

        dokładnie Ala 🙂

        Odpowiedz
    • Antonówka

      Zgadzam się z tym co napisałaś. Jednak widzę, że Niemki zatracają swoją kobiecość. Są bardzo męskie, dla mnie nawet przesadnie. W Polsce, w lato wiele dziewczyn i kobiet ubiera się w sukienki i wydaje mi się to takie naturalne. W Niemczech spódnica, czy sukienka to rzadki widok.
      Kolejna sprawa: „włosy” Niemki starsze, zwykle mają krótkie włosy. Wiadomo, że jest to wygodne, ale czemu wszystkie je ścinają, a jak długie i w warkoczu to wiadomo, że nie jest to Niemka;)
      Może warto znaleźć na to jakiś złoty środek. Nie zatracać swojego naturalnego piękna, czuć się pewną siebie wyzwoloną kobietą, podkreślać swoje atuty strojem i makijażem jeśli mamy na to ochotę.
      Warto czerpać dobre cechy z innych kultur, ale my Słowianki nie mamy się czego wstydzić:)
      Kobiety powinny się razem wspierać i trzymać.
      Pozdrawiam:)

      Odpowiedz
      • Za utrzymaniem kobiecości

        zgadzam się Antonówka 🙂

        Odpowiedz
    • Za utrzymaniem kobiecości

      dzięki Bogu że nie mamy takiej kultury ! to wstyd przebierać się przy innych i brać prysznic nago . Jak można nie nosić biustonosza? Przez bluzę widać sutki , I piersi się brzydko kształtują. Okropne ….

      Odpowiedz
  2. Natalia

    Zgadzam się z każdym słowem!
    Bardzo rzadko się maluję i w Polsce często czułam się z tym nieswojo, a że z zawodu jestem kosmetyczką to presja na makijaż była jeszcze większa. W Niemczech wystarczy że wyglądam na 'zadbaną’. 😉
    Co do ubioru…
    Wraz z chłopakiem byliśmy na pogrzebie mamy naszego około 60 letniego znajomego, obydwoje na czarno. Pozostali? Większość w jeansach i zwykłej bluzce, ewentualnie koszuli. To dopiero było dziwne uczucie…

    Odpowiedz
    • Migrantka

      Dokładnie! Jesteśmy nauczeni takiego odpowiedniego ubioru do sytuacji, tutaj w ogóle tego nie widać. xD Ja się maluję, ale lubię taki lekki makijaż, na zasadzie krem BB i tusz do rzęs i jestem gotowa. 😛 Powiem szczerze, że jak jadę teraz po tych 8 latach w Niemczech do Polski, to widzę różnicę. Na ulicach jest więcej takich „zrobionych” kobiet, a wręcz „przerysowanych”. Nie mówię, że w Niemczech czy innych krajach tego nie ma, ale u nas przykłada się do wyglądu (szczególnie kobiet) bardzo dużą wagę i to widać, bo potem co druga osoba ma sztuczne rzęsy.

      Odpowiedz
      • Za utrzymaniem kobiecości

        nasze kobiety lubią o siebie zadbać i to robią i bardzo dobrze .

        Odpowiedz
  3. Ewelina

    Zastanawiam się właśnie, czy Niemki są pewniejsze siebie. Z pewnością żyją w kulturze, gdzie dozwolona jest pewna bezpośredniość, nawet czasem nieprzyjemna. W moim odczuciu (żyję na zachodzie Niemiec) są też bardziej stonowane, spokojne, takie bardziej wyciszone w swoich reakcjach emocjonalnych w porównaniu do nas. Zdystansowane. Co do makijażu i ubioru – tak, oczywiście nie przywiązują do tego takiej wagi, jak Polki, w tym są raczej podobne do kobiet z Irlandii, Anglii czy Holandii. Jest to rzeczywiście ogromna różnica kulturowa.

    Odpowiedz
    • Migrantka

      Tak, myślę, że są wychowywane w kulturze, która daje im „przyzwolenie” na bycie pewną siebie. W Polsce wychowuje się dziewczynki na „grzeczne”. Mam trzech braci i wychowałam się na wsi i teraz z perspektywy czasu widzę te różnice w wychowaniu… ?‍♀️ Makijaż i takie „upiększanie” ciała jest w Polsce bardzo popularne… A szkoda, bo jesteśmy naturalnie bardzo ładne. ?

      Odpowiedz
  4. Ko

    Jakoś wydaje mi się że odrobinę idealizujesz Niemki.
    To że się rzadko malują , znaczy tylko że się rzadko malują, ani to wspaniałe i cudowne ,ani okropne i zle.Po prostu – tak mają że rzadziej się malują .
    To jest TYLKO punkt widzenia- we Włoszech pewnie mogłabyś napisac- jakie te Włoszki zadbane, Polki przy nich to szare myszki ,itd ?
    Nie ma co porównywać, na korzyść albo niekorzyść – akurat w Niemczech jest tak, gdzie indziej jest inaczej i tyle.

    Odpowiedz
    • Migrantka

      Masz rację – po prostu tak jest i tyle. Co nie zmienia faktu, że mi się to bardziej podoba i dla mnie osobiście jest to fajniejsze podejście niż duża presja wyglądu zewnętrznego. 🙂 Ktoś może mieć wręcz na odwrót i oceniać to wręcz negatywnie. 🙂 W Niemczech jest tak i tyle, racja nie ma co porównywać, ale to podoba mi się po prostu bardziej. 🙂

      Odpowiedz
  5. Minika

    Mieszkam tu 10lat i szczerze nienawidzę Niemiec coraz bardziej.Z każdym dniem utwierdzalam się,że czas na powrót,ale wiele spraw nas tu trzyma.Niestety doszłam do punktu,w którym nie jestem w stanie dłużej tutaj żyć i po dlugich rozmowach z Mężem, postanowiliśmy wrócić do Polski.Od dziś oddycham z ulgą.
    Masa rzeczy zlożyla sie na naszą decyzję.
    Do tematu,nie spotkalam się z miłą niemką,a jeśli była miła to widać było fałsz.
    Ubieram się raczej normalnie,ale zawsze elegancko,uwielbiam plaszcze,spódnice,sukienki na co dzień,nie tylko od święta.
    Przyklady:zaprowadzam dziecko do przedszkola.U mnie makijaż to standard,zawsze fajne ubranie,co każdrazowo doprowadzało do nienawistnych spojrzeń pań, poubieranych zimą w skarpety i klapki ogrodowe.
    Pobyt w szpitalu z dzieckiem-jasne,szpital to szpital,nikt nie stoi przed lustrem w szpitalnej lazience.Niestety na korytarzu mozna spotkać niechlujne,brudne,otyłe,zanidbane matki(nie mam nic do otylosci,każdy jest jaki jest,ale w Niemczech panuje dziwny trend,że prawidziwa mutter to taka rozczochrana,nieumyta,w rozwleczonych ciuchach i koniecznie otyła kobieta)
    Spotkałam się z nieprzychylnymi komentarzami na swoj temat,że co ze mnie za matka skoro mam czas na prysznic,umycie zebów i ubranie się w dzinsy i bluzke,zamiast rozwleczone podkoszulki i koszmarnych, wytartych legginsów.
    Mam masę przykladow złego traktowania,dyskryminacji,rasistowskich zachowań itp.

    Odpowiedz
    • Migrantka

      Cześć! Najważniejsze, że skoro było Ci tutaj źle, to postanowiłaś się wyprowadzić. Najważniejsze być tam, gdzie się dobrze czujemy. 🙂 Ja mieszkam 9 lat i jestem zadowolona i mam zupełnie inne doświadczenia.

      Odpowiedz
    • Heheh

      Nie dziwie się Niemkom ze Cię nie lubią skoro tak je krytycznie obczajasz która brzydsza. Coś takiego się czuje i widzi to taksowanie wzrokiem i poczucie lepszości. Racja lepiej wrocic jak tak. Biedne Polki mając takie kolezanki. Jak tu mamy być pewne siebie? I ubrać sobie co nam się podoba bo jakas paniusia nas otaksuje krytycznym wzrokiem 😀
      Odczep się od Niemek i innych kobiet taka rada na przyszłość. Ładne kobiety tez są lubiane jak nie taksują każdej czy jest rywalka a czy pasztet. Nie oceniaj. A sama nie będziesz oceniana.

      Odpowiedz
      • E O

        Wyjątkowo prymitywny komentarz, każdy kto miał lub ma kontakt z Niemcami, a w tym wypadku z Niemkami bardzo szybko ma okazję się przekonać, jakie to one są miłe. Nie mówiąc już o skrajnie rasistowskim traktowaniu Polaków. I tylko niedouczone i niewychowane idiotki mogą wypisywać podobne komentarze. Ogarnij się człowieku bo nigdy w życiu nie byłaś w Niemczech. Nie wypowiadaj się na tematy, o których nie masz zielonego pojęcia

        Odpowiedz
      • Lynn

        Wyjątkowo prymitywny komentarz, każdy kto miał lub ma kontakt z Niemcami, a w tym wypadku z Niemkami bardzo szybko ma okazję się przekonać, jakie to one są miłe. Nie mówiąc już o skrajnie rasistowskim traktowaniu Polaków. I tylko niedouczone i niewychowane idiotki mogą wypisywać podobne komentarze. Ogarnij się człowieku bo nigdy w życiu nie byłaś w Niemczech. Nie wypowiadaj się na tematy, o których nie masz zielonego pojęcia

        Odpowiedz
        • Za utrzymaniem kobiecości

          to prawda Lynn Niemki nie cierpią polek , bo polki są ładne zadbane, mają urode itp.. Niemki twierdzą że polki albo dziewczyny że wschodu „kradną ” im mężczyzn. Niemki są okropnie zazdrosne , nie urodziwe i niemiłe

          Odpowiedz
    • Za utrzymaniem kobiecości

      Minika, rozumiem cię I nie dziwię Ci się że nie lubisz niemek I wróciłas do kraju. Według mnie są bardzo niechlujne , niezadbane , wygladaja bardzo jak mężczyźni. W ogóle nie podobają mi się niemki . Minika szacun dla ciebie że ładnie się prezentujesz że się malujesz I ogólnie dbasz o siebie to ważne, że prezentujesz się kobieco. A propo tych niemek to mogły tobie zazdrościć jak wyglądasz , że jesteś zadbana I ładna itp..

      Odpowiedz
  6. Käthe

    Mieszkam w Niemczech od matury, czyli już ponad 20 lat. Jeżdżę do Polski co parę tygodni odwiedzić rodziców. Też widzę różnicę na ulicach, że w Polsce więcej kobiet „poprawia urodę”, chodzi na obcasach, nie jeździ rowerem i uważa mnie za egzotyczną, bo wyrzuciłam sprzęt do makijażu jakieś 3 lata temu jak przypadkiem zauważyłam, że od przeprowadzki 5 lat wcześniej go ani razu nie użyłam. W Niemczech nikt się temu nie dziwi i jeśli komentuje, to tylko, że fajnie, bo trochę więcej miejsca w szafce w łazience.

    Odpowiedz
      • Migrantka

        Akceptowanie siebie i swojego ciała nie wyklucza, według mnie, dbania o siebie. Jak ktoś kocha swoje ciało i siebie, to tym bardziej chce o nie dbać. Tak jest przynajmniej w moim przypadku. 🙂 Artykuł jest z 2011, lepiej w takich przypadkach opierać się na badaniach, bo niektóre artykuły to po prostu opinie redaktorów, a nie żadne rzetelne reportaże, niestety. A to, co nam się wydaje, a jak faktycznie jest, to dwie różne sprawy. 🙂 Niestety, w całej Europie otyłość, zwłaszcza wśród dzieci, to obecnie bardzo duży temat. Tutaj statystyki WHO z 2022 roku, gdzie można zobać, że Niemcy są trochę niżej niż Polska w rankingach otyłości w Europie: https://iris.who.int/bitstream/handle/10665/353747/9789289057738-eng.pdf. Ale akceptacja ciała, to nie tylko waga, nie można o tym zapominać. 🙂

        Odpowiedz
      • Za utrzymaniem kobiecości

        zgadzam się kamil

        Odpowiedz
  7. Wolfie

    Trochę z opóźnieniem, ale dorzucę swoje trzy grosze. Z każdą wypowiedzią w pewnym sensie się utożsamiam. Moje obserwacje na temat Niemek są następujące: fakt, że wygląda na to, iż nie przejmują się wyglądem, jest pozorny. One chciałyby wyglądać lepiej, ale często nie potrafią i szkoda im na to czasu.
    Uważam, że Polki dużo lepiej radzą sobie ze wszystkim – domem, pracą, dziećmi, a przy tym dbają o siebie. Nie mówię tu o wiejskich „pięknościach” z tipsami i sztucznymi rzęsami (to norma w UK). W Niemczech po urodzeniu dziecka mało która kobieta wraca do pracy na pełny etat (tylko niecałe 30% wszystkich pracujących Niemek pracuje na pełny etat). One kiepsko radzą sobie z domem i dziećmi, często nie mają żadnych zainteresowań ani hobby, a do tego niewiele sensownego do powiedzenia. Pod iluzja wyzwolenia pozwalają się traktować bez należnego szacunku przez mężczyzn i często brakuje im kindersztuby. Niestety, takie są moje obserwacje.

    Odpowiedz
    • Migrantka

      Rozumiem, że masz takie obserwacje, ja mam zgoła inne. 🙂 I w Niemczech można sobie pozwolić na pracę na pół etatu, w Polsce nie do końca. Nie widzę nic w tym złego, że jeżeli sytuacja finansowa na to pozwala, żeby pracować mniej. 🙂

      Odpowiedz
    • Za utrzymaniem kobiecości

      Wolfie zgadzam się z tobą

      Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

WIĘCEJ POSTÓW W TEJ KATEGORII:

KUP MÓJ PORADNIK ⮧

O MNIE ⮧

Cześć! Jestem Martyna — autorka tego bloga i podcastu „Kroniki migrantki”. Z zawodu jestem socjolożką i dziennikarką, a z zamiłowania Migrantką. Jeżeli chcesz usłyszeć, że na emigracji wszystko jest piękne i kolorowe, to jesteś w złym miejscu. Swoim blogowaniem pokazuję życie w Niemczech bez ściemy. Więcej o mnie! –>

ZAPISZ SIĘ NA MÓJ NEWSLETTER ⮧

OBSERWUJ MNIE NA INSTAGRAMIE ⮧

OBSERWUJ MNIE NA FACEBOOKU ⮧

[cm_facebook_feed id="2"]

ZAPISZ SIĘ NA MIGRACYJNY NEWSLETTER