fbpx

2: Początki na emigracji, czyli emigracja jako nauka chodzenia na nowo

Cześć! Witam Cię w kolejnym odcinku mojego migracyjnego podcastu. Ja nazywam się Martyna Michalak i mieszkam w Niemczech. W sieci znajdziesz mnie pod pseudonimem Migrantka. Na moim blogu migrantka.com podejmuję takie tematy jak emigracja, życie Polaków w Niemczech i opisuje moje przygody z Berlina, gdzie obecnie mieszkam. W tym odcinku podcastu opowiem Ci o początkach na emigracji, o tym, czego trzeba uczyć się na nowo, jak odnaleźć się w nowej rzeczywistości i jak wyglądały moje początki na emigracji.

Listen to „2: Początki emigracji, czyli emigracja jako nauka chodzenia na nowo” on Spreaker.

W podcaście Marka Jankowskiego z Małej Wielkiej Firmy, który na co dzień mieszka w Anglii, usłyszałam kiedyś super zdanie, które powiedziałam Ci już na samym początku, czyli że emigracja to nauka chodzenia na nowo. Pozwoliłam sobie podwędzić tę sentencję, w sensie ukraść, bo to idealna metafora. Dokładnie tak jest! W dzieciństwie nauczyliśmy się chodzić, potem na podstawie wiedzy nawet jeździć rowerem czy biegać w maratonach, ale nagle ulegasz wypadkowi i łamiesz dwie nogi. Na rehabilitacji powoli dochodzisz do siebie i mimo że chodzisz całe swoje życie, musisz nauczyć się tego od nowa i powoli stawiasz każdy nowy krok.

I tak właśnie jest z emigracją! Od dzieciństwa ulegamy socjalizacji, czyli uczymy się norm i wartości społecznych oraz akceptowanych wzorów zachowań w danej zbiorowości. Czyli z polskiego na nasze uczymy się co nam wolno, a czego nam nie wolno w danym społeczeństwie i w zależności od kraju i narodu mogą to być zupełnie różne rzeczy.

Początki na emigracji to nowe normy społeczne

Wyjeżdżając do innego kraju, trzeba liczyć się z tym, że życie tam będzie przebiegać nieco inaczej. Nawet jeżeli będą to sąsiadujące Polsce Niemcy trzeba wziąć pod uwagę różnice kulturowe czy nowe normy społeczne i prawne. Normy społeczne wyznaczają nam pewne wzory zachowań i sposoby postępowania w konkretnej sytuacji. Mają charakter powszechny i ogólny, ponieważ dotyczą wszystkich osób w danej grupie społecznej. W socjologii są to społecznie akceptowane sposoby i środki osiągania celów. Każde społeczeństwo ma zasady, które mówią nam jak mamy osiągać dane cele oraz o tym, jakie cele powinniśmy osiągać.

SPRAWDŹ MÓJ PORADNIK
„PIERWSZE KROKI W NIEMCZECH”

 najważniejsze informacje na start

 praktyczne wskazówki

 platforma online

 w wersji do czytania i słuchania

 zbiór niezbędnych linków

Socjologiczne ujęcie norm społecznych

Przykładem wartości typowych dla naszych czasów, a więc inaczej – akceptowanych czy afirmowanych w naszej kulturze celów działania, będzie: standard życia, majątek, sława, wykształcenie, sprawność fizyczna, zdrowie. A przykładem norm zalecających uznane sposoby osiągania tych celów będzie: ambitna edukacja, wytężona praca, uparty trening, konsekwentna kariera. Normy społeczne określają nasze funkcjonowanie w obrębie grupy lub społeczeństwa. Normy można podzielić na moralne, religijne, zwyczajowe, obyczajowe i prawne. 

Takie normy społeczne można podzielić na nakazujące i zakazujące oraz najprościej wyrazić słowami “musi” lub “nie można”, “nie wolno”. W dzisiejszych czasach każdy musi mieć wykształcenie, kierowca nie może jechać pod prąd ulicy jednokierunkowej i nie można naruszać godności drugiego człowieka.

Są również w społeczeństwach przyzwolenia, które wyraża się słowami „może” albo „wolno”, czyli tutaj wolno palić, ale to nie znaczy, że jak nie jesteś palaczem, to musisz tutaj koniecznie zapalić. To tylko przyzwolenie. Staropanieństwo czy starokawalerstwo nie jest zakazanym celem życiowym, nawet gdy skądinąd uznaną wartością jest założenie rodziny. Podobnie rozrzutność nie budzi protestu, nawet gdy podkreślaną cnotą jest oszczędność. Konsumpcja nawet w ideologii ruchów antyglobalizacyjnych nie jest wartością, której należy zakazać, lecz co najwyżej nie trzeba jej afirmować ani propagować.

Następnie dochodzimy do zaleceń lub preferencji, które wskazują, co byłoby szczególnie godne uznania. Wyraża je zwrot: „dobrze by było, żeby…”. Na autostradach niemieckich, gdzie ogólnie nie obowiązują zakazy prędkości, są jednak znaki wskazujące prędkość zalecaną. Policja nie oczekuje, że wszyscy tam zwolnią, ani nie karze tych, którzy przyśpieszają, apeluje tylko w ten sposób do rozsądku.

Kończąc mój socjologiczny wykład, chodzi mi o to, że każde społeczeństwo ma różne zasady społeczne i różne wartości. Na to wpływają nie tylko obyczaje czy nasze przyzwyczajenia i automatycznie wypracowane wzory zachowań, ale również obowiązujące normy prawne. Tak jak podczas chodzenia – robimy to automatycznie, ale kiedyś musieliśmy się tego nauczyć.

Komunikacja miejska kraju przyjmującego

Przykładem może być tutaj kupowanie głupiego biletu na komunikację miejską. Najpierw trzeba dowiedzieć się, jaki jest rozkład stref i jak w ogóle funkcjonuje komunikacja publiczna w danym mieście. Trzeba zobaczyć, jakie bilety są dostępne i jaki bilet jest optymalny dla nas. Tego trzeba nauczyć się od nowa na emigracji, nie będzie to wyglądało tak samo, jak w Poznaniu czy Krakowie. Jedynym plusem jest to, że jeżeli już ogarniecie komunikację w jednym niemieckim mieście, to później będzie już łatwiej w kolejnym. Na moim blogu znajdziecie wpis o komunikacji miejskiej w Berlinie. Mi było dla przykładu o niebo łatwiej zrozumieć berlińską komunikację, bo znałam już tę z Monachium.

Bankowość nowego kraju

Początki na emigracji to również nowe konto w banku i takie zakładanie konta w banku i generalnie niemiecka bankowość również jest czymś zupełnie nowym. Jeżeli chodzi o bankowość, to uważam, że Niemcy są bardzo zacofani. W małych sklepach często nie ma możliwości płatności kartą, już nie wspomnę o płatnościach zbliżeniowych. Ja do tej pory nie mam takiej opcji na mojej karcie, bo kartę mam starą jeszcze z Monachium, której nie wymieniałam! Ha ha ha! Także muszę teraz wymienić, żeby mieć taką do płatności zbliżeniowych. A mieszkając w Polsce, studiując w Poznaniu, przed wyjazdem do Monachium, już wtedy miałam kartę zbliżeniową. Naprawdę tutaj są duże różnice, jeżeli mówimy o bankowości.

Obowiązkowe ubezpieczenie zdrowotne i prawo meldunkowe

Przyjeżdżając do Niemiec, trzeba również poznać dwie bardzo ważne zasady i normy społeczne, czyli obowiązek ubezpieczenia zdrowotnego i posiadania meldunku. Pisałam już o tym wiele razy, ale będę o tym trąbić, ponieważ cały czas popełniamy te same błędy. Żeby początki na emigracji w Niemczech nie dały Ci się później we znaki, musisz o to zadbać. Po przyjeździe do Niemiec na stałe lub na dłuższy okres czasu musimy się zameldować pod wybranym adresem. Musicie również pamiętać, że my jako obcokrajowcy potrzebujemy zaświadczenia o meldunku w każdej urzędowej sprawie. Nasz dowód osobisty nie wystarczy. Naszym dodatkiem do dowodu powinien być zawsze meldunek, bo inaczej nie załatwimy wielu spraw w urzędach.

Trzeba również zadbać o ubezpieczenie zdrowotne! W Niemczech każdy, bez wyjątku, musi być ubezpieczony! Niektóre osoby, które mają uprawnienia do państwowego ubezpieczenia w Polsce (NFZ, EKUS), nie muszą dodatkowo ubezpieczać się w Niemczech. Jednak są to wyjątki!!! Są to przykładowo studenci, pracownicy przygraniczni, osoby na delegacjach w Niemczech czy wykonawcy prac sezonowych. Jednak trzeba upewnić się, czy ta wyjątkowa sytuacja faktycznie Ciebie dotyczy.

Korzystanie z ofert telekomunikacyjnych

Początki na emigracji i kontakt z rodziną z Polski, czyli następna sprawa to kupowanie karty SIM i korzystanie z telefonu. Może nie telefonu samego w sobie, ale z usług telekomunikacyjnych. Teraz w Polsce również to obowiązuje, ale kiedyś tego nie było – rejestrowanie użytkownika po zakupie karty SIM. Ja, gdy przyjechałam do Niemiec, to bardzo się tym zdziwiłam, bo w Polsce tego jeszcze nie było. I oczywiście wybór takiej karty! Teraz sama już nie wiem, jak to funkcjonuje, bo od wielu lat mam abonament. Ale na początku było to bardzo stresujące. Poza tym teraz moi rodzice ogarniają internety i mają różne komunikatory, dzięki którym możemy się komunikować, ale kiedyś potrzebowałam takie karty na telefon, żeby jeszcze dodatkowo móc dzwonić do Polski.

Szukanie mieszkania w nowym kraju

Kolejnym wyzwaniem, które na nas czeka na początku emigracji w Niemczech to szukanie mieszkania. Na ten temat powinnam nagrać osobny podcast, bo to temat tak złożony, to temat rzeka. Znalezienie mieszkania w Niemczech to ogromne wyzwanie! Trzeba mieć wiele wymaganych dokumentów. Wpis o tym, jakie dokumenty potrzebne są do wynajęcia mieszkania w Niemczech, również znajdziecie na moim blogu, ale chciałabym nagrać jeszcze taki podcast, żeby dać Wam jakieś wskazówki, jak takie mieszkanie znaleźć. Czasami wydaje się to wręcz niemożliwe! W Niemczech na jedno mieszkanie odbywają się castingi, niekiedy trzeba przyjść, przedstawić się, złożyć dokumenty i cierpliwie czekać. Innym razem wchodzi się zobaczyć mieszkanie z dwudziestoma innymi zainteresowanymi. Tak naprawdę tego mieszkania w ogóle w tym tłumie nie widać. Wtedy można tylko złożyć swoje podanie i modlić się o to, żeby się udało.

Abonamenty i umowy na dłuższy okres czasu

Następne, do czego trzeba się przyzwyczaić to to, że w Niemczech trzeba zwrócić uwagę na to, że gdy podpiszecie umowę na abonament na telefon, Internet lub gdziekolwiek indziej, to po jej zakończeniu umowa automatycznie się przedłuża na kolejny rok. A i nie licz na to, że dostawca Wam o tym przypomni! Zero maila, zero SMS, reklamy wysyłać potrafią, ale koniec umowy im jakoś zawsze przypadkiem umyka. A zrezygnować z takiej umowy trzeba trzy miesiące przed jej końcem. Trzy miesiące! To bardzo długi okres, dlatego trzeba na to szczególnie uważać. Jest to również ważne, nawet jeżeli nie chcecie zrezygnować z danej usługi, ale na przykład wynegocjować nowe warunki.

Zazwyczaj jest tak, że podpisujemy korzystną umowę na dwa lata i jak zapomnimy jej wypowiedzieć, to przedłuży nam się na kolejny rok, ale na gorszych zasadach. Dlatego warto zawsze dać znać swojemu dostawcy usług telefonicznych czy internetowych, że wiesz, że umowa się kończy i w sumie to może z niej zrezygnujesz i może wtedy da Ci fajną ofertę. Trzeba zwracać na to uwagę, ponieważ dostawcy mega to wykorzystują i cena potrafi zwiększyć się nawet o połowę po zakończeniu umowy. Osobiście uważam, że jest to okropna praktyka!!! Pamiętam, że w Polsce też tak kiedyś było i zostało to zmienione. W Niemczech jeszcze niestety nie. Jest to bardzo nienowoczesne podejście do klienta. Miejmy nadzieję, że kiedyś się to zmieni. 

Opłata za media w Niemczech

Kolejna sprawa: w Niemczech obowiązkiem każdego gospodarstwa domowego jest płacenie abonamentu na media. Po zameldowaniu się pod danym adresem dostaje się list o płatności na media i nieważne czy korzystamy z nich, czy nie. Ja wiem, że większość nie korzysta z radia czy telewizji, ja również nie korzystam, ale płacić trzeba. I naprawdę trzeba! Nie tak jak w Polsce, że niby jest obowiązek, ale mało kto płaci. Tutaj nie płacąc tej opłaty, można sobie narobić sporego długu. Jeszcze raz podkreślam, że opłatę GEZ płaci się na gospodarstwo domowe, a nie od lokatora! Czyli mieszkanie, w którym mieszka sześcioosobowa rodzina opłaca ten abonament tylko raz.

Nowe święta, obrzędy i tradycje

Początki na emigracji nawet u naszych kulturowo bliskich sąsiadów to szereg obyczajowych niespodzianek. Przyjeżdżając do innego kraju, musimy również liczyć się z tym, że są tutaj obchodzone inne święta, niektóre świętuję się inaczej, a jeszcze innych, znanych nam z Polski, w ogóle się tutaj nie obchodzi. Jeszcze z Niemcami jesteśmy w miarę blisko kulturowo, więc część znanych nam do tej pory tradycji jest obchodzona również tutaj, chociaż niektóre w inny sposób. W przypadku innych kultur koniecznie trzeba wziąć to pod uwagę.

Na początku emigracji w Niemczech trzeba zwrócić uwagę na inny rozkład dni wolnych czy dni świątecznych. A na dodatek zobaczyć, czy zamieszkiwany przez nas land obchodzi dane święto czy nie. Niemcy to kraj federalny, co w praktyce odnośnie do świąt oznacza, że świąteczne dni wolne inaczej rozkładają się różnie w zależności od zamieszkiwanego landu

Na emigracji uczymy się od lokalsów również nowych świąt, nowych tradycji czy obrzędów. Ja w Monachium poznałam np. Fashing i Oktoberfest, czyli wielkie święto piwa, które jest popularne na całym świecie.

W Niemczech bardzo rzuciło mi się w oczy poszanowanie innych religii i to, że różne religie są zauważane w codzienności. W Polsce wychowujemy się w katolickim kraju i wszystko jest podporządkowane tej jednej religii. Wszystko kręci się wokół świąt kościelnych wiary katolickiej. W Niemczech w zależności od landu jest również wielu wyznawców katolicyzmu jak np. w Bawarii, ale również wiele ewangelików i jeszcze innych religii. Dlatego np. na Bawarii większość dni wolnych to katolickie święta, ale przykładowo w Berlinie jest już inny rozkład świąt.

Początki na emigracji i nowe rytuały społeczne

Na emigracji musimy liczyć się również z tym, że w nowym kraju mogą obowiązywać inne rytuały społeczne. W każdym społeczeństwie można wychwycić różne rytuały. W Niemczech żyje się szybko i pędzi do przodu jak to w niemal każdym kraju zachodnim. Starsi Niemcy cenią sobie jednak poranną kawę i poczytanie w spokoju gazety jeszcze przed pracą. Gdy pracowałam w Niemczech w kawiarni, bardzo mnie to zdziwiło. Codziennie rano, przed swoją pracą, przychodziły na swoją ulubioną kawę te same osoby z sąsiedztwa i popijały w spokoju kawkę przy czytaniu codziennej prasy. Niektórzy emeryci przychodzili nawet o tej samej godzinie i wychodzili o tej samej. Przykładowo przychodzili codziennie o godzinie 11, siedzieli do 12 na kawie i o tej godzinie wychodzili z kawiarni! I tak codziennie!

Przerwy w pracy w Niemczech

Wspomnę jeszcze o zupełnie innym podejściu do pracy. Niemcy celebrują przerwy w pracy, przerwa obiadowa to dla nich naprawdę przerwa! Idą coś zjeść, rozmawiają, rozluźniają się. Ta przerwa jest bardzo ważnie nie tylko dla pracowników, ale również dla pracodawców, ponieważ wówczas ludzie z jednej firmy mają okazję ze sobą swobodnie porozmawiać i się integrować. U mnie w pracy wszyscy Ci, co mają coś do jedzenia, siadają przy jednym stole i wspólnie jedzą, a druga grupa idzie coś kupić do jedzenia na mieście i dołącza do tych, którzy już siedzą przy stole. Są również różne rytuały dotyczące przerwy w pracy. Przykładowo u nas w środy wystawiany jest obok biura ryneczek z lokalnymi przysmakami i w środy chodzi się właśnie tam podczas przerwy obiadowej.

Ordnung muss sein, czyli o organizacji

Jeżeli chodzi o system pracy w Niemczech, to zaskoczyła mnie organizacja. Każda praca, jaką wykonywałam w Niemczech, nieważne czy była to praca w kawiarni, czy w agencji reklamowej, miała swoją strukturę. Tutaj objawiało się słynne powiedzenie „Ordnung muss sein”. Każde zadanie pracownika jest zarządzane w ramach danej struktury! Każde działanie można jeszcze bardziej zoptymalizować. Dzięki tej organizacji praca jest po pierwsze łatwiejsza, bardziej jasna, bo ma się do czynienia z konkretnymi obowiązkami. Nie mówię, że tak jest wszędzie, mówię jedynie o swoich doświadczeniach. Po drugie nowa osoba, która przychodzi do pracy, może się szybciej wdrożyć. Te zasady są czasami spisane na kartce papieru.

Niemcy to mistrzowie small talku

Jeżeli jesteśmy na temat rytuałów, to powiem jeszcze o niemieckiej, jakby to nazwać, etykiecie. Wielu powie, że Niemcy są mili, ale te miłe relacje z nimi są dość płytkie. I to jest poniekąd prawda, bo Niemcy są nauczeni small talku. Oni potrafią prowadzić miłe rozmowy o niczym, zagadywać do innych, zainteresować się kimś, jednocześnie nie mówiąc nic konkretnego. Ja nie wiem, jak oni to robią. Nie ważne czy przychodzą odebrać swoją ulubioną kawę, czy rozmawiają z koleżanką z pracy. Niemcy budują ten ludzki kapitał, mają wiele miłych relacji z ludźmi, ale trudniej wchodzą w głębokie relacje społeczne i przyjaźnie.

Frustrujące początki na emigracji

Opowiem Ci tylko jeszcze o trudnościach i jak wyglądały moje początki na emigracji. Po moim przyjeździe do Niemiec pewnie jak wielu Polaków doznałam szoku kulturowego. Wiele rzeczy było dla mnie kompletnie nowych, nie znałam języka i bardzo trudno było mi to wszystko ogarnąć. Dodatkowo w głowie miałam jedną myśl: znajdź i zacznij szybko jakąkolwiek pracę i zacznij zarabiać pieniądze. W końcu taki był cel mojego wyjazdu za granicą, a poza tym nie miałam wielkich oszczędności.

Na początku bardzo źle trafiłam. Czteropokojowe mieszkanie, z naprawdę okropnymi ludźmi. My niestety jechaliśmy “na ślepo”, na wyczucie. Zaufaliśmy, jak się okazało niepotrzebnie, koledze, który również wynajmował pokój w tym mieszkaniu. Na szczęście byliśmy w tym razem. Gdy jedno nie miało siły, drugie po prostu musiało mieć energię, by ciągnąć nas do przodu. 

Jeżeli słucha mnie ktoś, kto mieszka na Bawarii lub w innym dużym mieście w Niemczech doskonale wie, czym jest wyzwanie znalezienie mieszkania. Dlatego wiedziałam, że nie było wyjścia. Musieliśmy po prostu zostać na razie w mieszkaniu, do którego trafiliśmy na początku – z pijakami, palaczami (tak, palili nawet w kuchni) i chorymi akcjami w każdy weekend. Cóż, trzeba było po prostu zagryźć zęby!

Po pewnym czasie udało mi się jakimś CUDEM znaleźć kawalerkę, pomogli mi w tym ludzie, których spotkałam na swojej drodze w Monachium. Pomógł mi wtedy mój ówczesny pracodawca, a w sumie tak naprawdę jego żona. Za co jestem jej bardzo wdzięczna, mimo że nasze drogi później się rozeszły. Miałam po prostu szczęście, bo starsza pani, która wynajmowała kawalerkę po poznaniu mnie, po prostu mi zaufała i wynajęła mieszkanie. I tak udało się zacząć od nowa, na swoim. To był naprawdę cud!

Początki na emigracji, a wyznaczenie celu

Dlaczego o tym mówię? Bo wiem, że początki na emigracji zazwyczaj są do kitu. Wyjątkiem jest przyjazd do rodziny lub do znajomych, ale wtedy może na innym polu spotka Cię horror, czego Ci oczywiście nie życzę. Chcę Ci powiedzieć, że może być lepiej i że będzie lepiej, że z każdego dołka jest wyjście. Jak ja tutaj trafiłam, byłam przerażona. To tak to tutaj wygląda? Ja byłam świeżo po studiach, po mieszkaniu we wspólnie wynajmowanym mieszkaniu, gdzie się razem bawiliśmy, śmialiśmy i wspólnie spędzaliśmy czas. A tutaj? Nie chcę nikogo obrażać, ale powiem to – patola, która w tygodniu całe dnie pracuje, a w weekend pije na potęgę. I ja myślałam, że wszyscy Polacy tutaj tacy są. Ja byłam naprawdę przerażona, jak to tutaj wygląda!

Ucz się języka niemieckiego

Także chcę Ci tylko powiedzieć, że początki są do dupy. Jeżeli Twoje nie były, to gratuluję i zazdroszczę. Pamiętaj jednak, że przyjdzie dobre. Najważniejsze, żeby w swojej głowie ustalić sobie, czego od emigracji się oczekuje, czego się chce. Ustalić sobie, jak do tego można dojść. Najważniejsze to zacząć uczyć się języka niemieckiego i o tym nagrałam właśnie pierwszy odcinek. Uważam, że to jest podstawa dalszego rozwoju. Najważniejsze to mieć swój cel i nie przejmować się ludźmi dookoła. Jeżeli trafiłaś do mieszkania z dziwnymi ludźmi — rób swoje. Jeżeli w pracy masz chamskich współpracowników — rób swoje. Wiedz, że Ty ze swoimi planami na rozwój, na naukę języka niedługo zmienisz pracę. Potem zmienisz mieszkanie. Oni pewnie do końca życie będą tam gnili, wyzywali się nawzajem i żyli od afery do afery.

Nie dawaj się wykorzystywać

Nie patrz na innych i nie dawaj się wykorzystywać, nie daj sobie wmówić, że „tak trzeba”. Nic nie trzeba. Ustal sobie swoje priorytety i staraj się do nich dążyć. Jeżeli masz kurs niemieckiego codziennie wieczorem, to gdy zadzwoni zaaferowana szefowa, że masz coś natychmiast zrobić. To zatrzymaj się na chwilę i pomyśl, co jest dla Ciebie ważniejsze — język czy robienie dobrze pracodawcy? Pracy, tutaj w Niemczech, jeżeli jeszcze wykonuję się pracę fizyczną, na początku jest naprawdę dużo. Ja wiele razy rezygnowałam ze swoich planów, bo polscy pracodawcy, u których pracowałam na samym początku, mieli taką organizację w firmie, że co chwile miałam telefon, że na gwałt jestem gdzieś potrzebna. Jak dzwonił do mnie telefon, to automatycznie byłam zestresowana. A bo ktoś nie przyszedł, a bo szefowa się źle czuje. A ja co robiłam głupia? Ubierałam się i jechałam. Teraz oczywiście bym tego nie zrobiła. Dlatego mówię to do Ciebie!

Nie bój się zmian już na pierwszym etapie

Zostawiam Cię tutaj z Twoimi przemyśleniami, zobacz czy nie jesteś teraz w takiej sytuacji i czy nie masz z niej wyjścia. Pamiętaj, że jeżeli jest to praca fizyczna, którą wykonujesz, bo jesteś jeszcze na początku swojej drogi, to jest takiej pracy bardzo dużo. Jeżeli jedna firma Ci nie odpowiada, to zmień ją na inną. Jeżeli w danej firmie pracodawca jest nieuczciwy lub masz chamskich współpracowników, to nie bój się odejść! Szukaj nowej pracy i zmieniaj ją jak najszybciej, im szybciej, tym lepiej! 

ZAPISZ SIĘ NA MIGRACYJNY NEWSLETTER:

.

WIĘCEJ POSTÓW W TEJ KATEGORII:

0 KOMENTARZY

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

podcastu kroniki migrantki możesz słuchać:

KUP MÓJ PORADNIK ⮧

O MNIE ⮧

Cześć! Jestem Martyna — autorka tego bloga i podcastu „Kroniki migrantki”. Z zawodu jestem socjolożką i dziennikarką, a z zamiłowania Migrantką. Jeżeli chcesz usłyszeć, że na emigracji wszystko jest piękne i kolorowe, to jesteś w złym miejscu. Swoim blogowaniem pokazuję życie w Niemczech bez ściemy. Więcej o mnie! –>

ZAPISZ SIĘ NA MÓJ NEWSLETTER ⮧

.

OBSERWUJ MNIE NA INSTAGRAMIE ⮧

OBSERWUJ MNIE NA FACEBOOKU ⮧