fbpx
#18: Budowanie nawyków: jak nasze nawyki wspierają naukę języka niemieckiego?

#18: Budowanie nawyków: jak nasze nawyki wspierają naukę języka niemieckiego?

Czy ciągle słyszysz rady, jak uczyć się języka niemieckiego, by się go nauczyć, ale jakoś trudno wprowadzić je do Twojego życia? Ciągły brak czasu, motywacji i inne zadania na głowie sprawiają, że nauka stale idzie w odstawkę? A może znajdziesz jedyne 5 minut dziennie, by wprowadzić nowy nawyk do Twojej codzienności? Dzisiaj dowiesz się, czym jest budowanie nawyków i jak się za to zabrać.

.

Cześć, witam Cię w osiemnastym odcinku mojego podcastu. Ja jestem Martyna, a podcast nazywa się KRONIKI MIGRANTKI i mówię w nim o emigracji i życiu w Niemczech. Będzie mi bardzo miło, jeżeli zostawisz opinie i ocenisz mój podcast w swojej aplikacji podcastowej lub na Youtubie! Dzięki Tobie, może ktoś, kto potrzebuje pomocy na emigracji, również trafi do naszej społeczności. Czekam oczywiście również na moim Insta lub Facebooku na znak od Ciebie. A jeżeli jeszcze bardziej chcesz wspierać moją działalność, to pamiętaj, że możesz dołączyć do grona moich patronów i patronek i małymi sumami dokładać się do technicznego funkcjonowania strony migrantka.com. Dosłownie tydzień temu opłaciłam pierwszy rachunek dzięki moim patronom i patronkom, był to rachunek ze hosting i domenę na sumę około 50 euro. Serdecznie dziękuję!

I uwaga, uwaga, tym miłym akcentem zapraszam Cię na dzisiejszy monolog! Tak jest! Dzisiaj będę mówić ja i to o jednym z moich ulubionych tematów, czyli o nawykach, które mogą zarówno wspierać naukę języka niemieckiego, ale również ją utrudniać. Podobno 40% naszych zachować wykonujemy automatycznie, nie myśląc o tym! Dasz wiarę!!! 40%! Dzisiaj pokażę Ci, jak wykorzystać to na naszą korzyść, bo w tajemnicy Ci powiem, że robię tak od wielu lat! 🙂 Wiedzę zawartą w tym podcaście wyciągnęłam z książek oraz z mojego doświadczenia. Tytuły książek znajdziesz na dole tego artykułu.

Z tego odcinka dowiesz się:

CZYM SĄ NAWYKI?

Nawyki to działania lub zachowania, które robimy regularnie i automatycznie. Nawyki to chodzenie ciągle znaną nam, wydeptaną ścieżką, by dojść do celu, czyli codzienne robienie czegoś w ten sam doskonale nam znany sposób. Nawyki mogą zarówno wspierać nasze cele, czyli naukę języka niemieckiego w tym przypadku, lub je utrudniać. Nawykiem może być zarówno codzienne powtarzanie słówek o tej konkretnej porze, w tej konkretnej sytuacji: np. codziennie rano, gdy jadę S-Bahn’em przez godzinę do pracy powtarzam słówka. Nawykiem może być jednak również to, że codziennie w tym S-bahn’ie przeglądam Instagram lub zawsze od razu po wstaniu z łóżka idę na papierosa. Nasz mózg jest przyzwyczajony do pewnych standardowych zachowań każdego dnia i bez naszej wiedzy nas ku tym działaniom codziennie popycha.

Nawyki ma każdy z nas i są czymś co robimy codziennie, nawet nie do końca świadomie, wszyscy działamy nawykowo. Na pewne sytuacje reagujemy w ciągle ten sam sposób, rano po wstaniu wykonujemy te same czynności, jeszcze śpiąc na stojąco. Gdybyśmy mieli tak o wszystkim, co robimy ciągle myśleć: np. o myciu zębów od rana czy piciu szklanki wody, czy spuszczeniu wody w toalecie, to byśmy po prostu oszaleli! Wszystko robimy nawykowo, automatycznie i to tylko dlatego, że robiliśmy to już miliony razy! To dla nas bardzo dobra wiadomość, ponieważ oznacza, że pewnych nawyków wspierających naszą naukę niemieckiego można się po prostu nauczyć.

Budowanie nawyków a badania naukowe

W książce “Siła nawyków” jest wspaniały przykład na to jak działają nasze nawyki i jak głęboko wtłoczone są w naszym mózgu. Autor opisuje przypadek starszego pana, który miał wirusowe zapalenie mózgu i mimo tego, że zaskakująco szybko wrócił do zdrowia w jego mózgu zaczęły dziać się dziwne rzeczy. Starszy pan w ogóle nie pamiętał swoich przyjaciół, ani swoich dzieci. A rano wstawał, włączał radio, szedł do kuchni zrobić sobie śniadanie, po czym wcale go nie jadł, tylko wracał do łóżka, znowu grzebał przy radiu, wstawał i znowu robił sobie śniadanie.

Badacze obserwowali go w jego domu. Pacjent na pytanie, gdzie w jego domu jest kuchnia niestety nie potrafił odpowiedzieć, ale gdy pytali gdzie pójdzie jak jest głodny wstawał i szedł prosto do kuchni, bez żadnego zastanowienia! Zapytasz, ale dlaczego? Sama o to pytałam autora książki! Ano właśnie dlatego, że działał nawykowo, automatycznie. Gdy poczuł głód, czyli wystąpił bodziec, to automatycznie szedł do kuchni zrobić sobie coś do jedzenia, ale na poziomie świadomym, nie mógł sobie za żadne skarby przypomnieć, gdzie ta kuchnia jest.

Jego przypadek służył badaczom do stworzenia wielu badań i procedur na temat nawyków. Pokazuje również jak ważne są rutyny w życiu podobnych osób, ale w również w życiu każdego z nas. Ja staram się z tego bardzo korzystać i dzisiaj pokażę Ci jak można takie nawyki zaprogramować tak, żeby wspierały nasz rozwój, a nie działały przeciwko nam.

CZY BUDOWANIE MAŁYCH NAWYKÓW MA SENS?

Nie możesz czekać na decydujący moment. Myślisz, że zdobycie certyfikatu B2 czy C1 spadaną na Ciebie tak nagle, prosto z jasnego nieba? Znajomość języka jest efektem Twojej codziennej pracy, a nie jednego momentu. Bardzo łatwo przecenić rolę jakiegoś znaczącego wydarzenia w naszym życiu, a nie dostrzegać tego, że to nasza codzienna praca, nasze codzienne małe usprawnienia. Często myślimy, że za wielkim SUKCESEM, kryje się jakieś wielkie, znaczące DZIAŁANIE. Jednak najczęściej jest tak, że tzw. sukces jest sumą małych działań, które robimy cały czas, jest sumą naszej systematycznej pracy. 

Gdy w końcu dostaniemy naszą wymarzoną pracę w Niemczech, to nie zawdzięczamy tego super rozmowie kwalifikacyjnej, na której zabłysnęliśmy językiem i pokazaliśmy się z jak najlepszej strony. Nie! Na ten efekt wpłynęło to, że każdego dnia siadaliśmy do nauki języka niemieckiego, że każdego dnia poznawaliśmy określoną liczbę słówek i każdego dnia braliśmy udział w kursie językowym i przerabialiśmy materiały. Codziennie poprawiliśmy nasze umiejętności językowe choćby o 1%. Może to jest coś małego i niedostrzegalnego na co dzień, ale przecież po pewnym czasie się kumuluje i dłuższej perspektywie da nam właśnie to – WYMARZONĄ PRACĘ. Ucząc się codziennie poprawiamy swoją znajomość języka, choć byśmy nauczyli się wypowiadać poprawnie jedno słówko tego dnia. To już jedno słówko więcej niż dzień wcześniej, a ucząc się jeszcze jutro poprawimy już to, co poprawiliśmy również wczoraj. I tak w kółko! Nawyki są procentem składanym do naszego rozwoju językowego.

UWAGA! Może to działać również na odwrót! Jeżeli każdego dnia nie robisz choć małego kroku, by coś usprawnić w swojej znajomości języka, to po pewnym czasie Twój język będzie coraz gorszy.

Często bagatelizujemy naszą codzienną pracę i szybko z niej rezygnujemy, bo nie widzimy efektów jak na dłoni. No bo faktycznie, jeżeli godzinę wieczorem pouczysz się niemieckiego, to nie opanujesz tego języka. Ale jeżeli będziesz uczył się codziennie przez rok, to pomyśl, w jakim momencie możesz się znaleźć z perspektywy roku! Pamiętaj, że nawyki działają dla Ciebie albo przeciw Tobie. Czas i tak upłynie i w zależności od tego, w co go zainwestujesz dobre nawyki będą Ci sprzyjać, a złe nawyki będą utrudniać Ci postęp.

DOLINA ROZCZAROWAŃ VS. BUDOWANIE NAWYKÓW

Aha, czyli to takie proste: codzienne poświęcam 30 minut (w zależności od Twojego kontekstu) i działam, by w dłużej perspektywie osiągnąć sukces! To super! Zaczynam! Właśnie nie proste, dlatego że my-ludzie zniechęcamy się, gdy nie widzimy szybkich efektów:

  • “Codziennie biegam i biegam i nic nie chudnę mam dosyć!”,
  • “Codziennie słucham podcastów po niemiecku i i tak nic nie rozumiem, dość!”,
  • “Codziennie robię jedną lekcję z kursu językowego i odrabiam prace domowe, a i tak nic z tego nie wychodzi.”

Nasza codzienna praca to gromadzenie naszego potencjału, magazynowanie wiedzy potrzebnego do poważnej zmiany. Dlatego trzeba wytrwać! Na początku zmiany naszego nawyku jesteśmy bardzo optymistyczni i postanawiamy, że od dzisiaj uczymy się każdego dnia chociażby pół godziny dziennie. Po pewnym czasie jednak motywacja spada, nazywane jest to DOLINĄ ROZCZAROWAŃ. Robimy coś każdego dnia, chcemy wprowadzić nowy nawyk i NIC! Oczekujemy liniowych postępów, oczekujemy efektów teraz natychmiast, ale jest to niemożliwe. Tym bardziej, gdy chodzi o budowanie nawyków i naukę języka. Efekty oczywiście są, ale na tyle małe, że ich nie widzimy w codziennym życiu. Gdy bazujesz na nawykach i codziennych małych krokach, to musisz wiedzieć, że one polegają na kumulowaniu i te widoczne rezultaty są często opóźnione. Przyzwyczajenia należy pielęgnować wystarczająco długo, by ten zastój, tę dolinę rozczarowań przebrnąć. Twoja nauka na pewno nie poszła na marne, ale na razie magazynuje się gdzieś w naszej głowie!

CZY WARTO WYZNACZAĆ SOBIE CELE?

Jestem wielką zwolenniczką wyznaczania sobie celów, ale z głową i planem. Lubię widzieć na horyzoncie cel, bo przecież nie uczę się dzisiaj dziesięciu słówek, żeby po prostu się ich nauczyć! Tylko po to, żeby zwiększyć swój poziom znajomości języka, może podejść do jakiegoś egzaminu językowego, a może po prostu po to, by użyć tych słów w rozmowie w pracy. Jednak wyznaczając cel naszej nauki i naszego wyjazdu za granicę trzeba ustalić systemy lub plan, w których do tego celu będziemy się zbliżać. Jeżeli jesteś nauczycielką lub nauczycielem, to Twoim celem może być praca w wyuczonym zawodzie w Niemczech. A systemem, który Cię do tego zbliży będzie codzienna nauka niemieckich słówek, konwersacje i udział w kursie językowym. Cele pokazują kierunek działania, warto je mieć, ale to plan i systemy, w których działamy generują nasze postępy.

Z celami wiąże się kilka problemów, które udowadniają, że same cele nie wystarczą.

#1 PROBLEM: ZWYCIĘSCY I PRZEGRANI MAJĄ TAKIE SAME CELE

Po pierwsze zarówno ci, którym nie udaje się finalnie nauczyć języka, jak i ci, którzy zdobywają w nim kolejne poziomy mają przecież ten sam cel. My na końcu widzimy tylko górę lodową, czyli zdobyty przez daną osobę cel, ale za tym celem zawsze stoi codzienna praca i dobry plan. Zatem to nie cel różni zwycięzców od przegranych, a sposób jego osiągania.  Koleżanka z kursu językowego też będzie miała cel ukończyć kurs i osiągnąć lepszy poziom znajomości języka. Jednak to Ty codziennymi nawykami uczenia się: słuchania niemieckich podcastów, odrabiania zadań z kursu, szukania dodatkowych materiałów i uczenia się z nich, może przestawienia części swojego życia na język niemiecki. Zatem to Ty budowaniem nawyków zbliżysz się do celu, a koleżanka będzie przychodziła dwa razy w tygodniu na kurs i to uzna to za wystarczającą naukę.

#2 PROBLEM: CELE SĄ OGRANICZONE W CZASIE

Drugi problem z celami jest taki, że są chwilowe, ograniczone w czasie. Mając cel: zdobycie certyfikatu B1 z języka niemieckiego, nie sprawimy, że będziemy znać język niemiecki i pewnie się w nim komunikować. Osiągnięcie celu może przypieczętować jakiś etap, ale bez zmiany naszych nawyków i codziennych przyzwyczajeń, zmieni się to tylko na chwile. Doskonale wiesz, że w nauce języka nie chodzi przecież o to, żeby mieć jakąś konkretną literę i cyfrę na certyfikacie, a o to, żeby tym językiem władać i dogadać w codziennym życiu w Niemczech.

#3 PROBLEM: CELE ODBIERAJĄ RADOŚĆ Z POZNAWANIA JĘZYKA

Kolejny problem z celami jest taki, że mogą odebrać Ci całą radość z poznawania języka. Cel typu: “Kiedy zdam egzamin B2 będę szczęśliwa i zmienię pracę!” lub “Kiedy schudnę 10 kilo będę szczęśliwa!”. Już samo założenie tych celów, bo się na nich fiksujemy. Może nawet nie uda mi się zdać tego egzaminu, ale codziennie będę otaczała się językiem niemieckim, dzięki budowaniu nawyków każdego dnia uczę się czegoś nowego i mój język staje się coraz lepszy. Tak samo z odchudzaniem. W chudnięciu nie chodzi tak naprawdę o to, by być o te 10 kilo chudszym po jakimś czasie, a o to, żeby zmienić swoje nawyki żywieniowe. Bo co z tego, że ze pół roku będę chudsza, jeżeli nie zmieniłam swojego stylu życia i zaraz wszystko to, co zrzuciłam wróci na mnie z powrotem.

Najważniejsze są codzienne małe kroki, które wykonuję w kierunku zmiany. Codzienne jedzenie odpowiedniej porcji warzyw i owoców oraz ruszanie się, czy właśnie przeczytanie kolejnych 5 stron niemieckojęzycznej książki, jest ważniejsze niż sam CEL sam w sobie. Bo jak łatwo nie docenić swojej pracy, gdy postawiony CEL nie został zrealizowany. Cel wytwarza w nas poczucie, że albo wszystko albo nic, a przecież jest tyle pomiędzy.

#4 PROBLEM: CELE SĄ SPRZECZNE Z SYSTEMATYCZNYM ROZWOJEM

Często cele są sprzeczne z rozwojem na większą skalę. Ile razy po osiągnięciu celu się odpuszcza, bo spada już cała motywacja. Cała magia polega NIE na tym, by osiągnąć jakiś językowy pułap, a na tym, żeby sumiennie kontynuować naukę i każdego dnia doskonalić swój niemiecki. Dlatego warto się skupić na naszych metodach nauki, budowaniu nawyków uczenia się oraz codziennych czynnościach, które mogą nas do tego celu zbliżać.

BUDOWANIE NAWYKÓW CZY ZMIANA TOŻSAMOŚCI?

Każdy z nas ma pewnie dużo złych nawyków. Ja również! Zatem czemu tak łatwo to przychodzi, a wykształcenie tych pozytywnych to taka próba charakteru?! Dobre nawyki są po prostu uciążliwe, natomiast te, które już mamy, nawet te złe zdają się być niezmienne! Nawet jak bardzo, bardzo tego chcemy. Nasze codzienne zwyczaje mają jednak ogromny wpływ na nasze życie i wielce prawdopodobne jest to, że to w jakich sposób wygląda nasza codzienność nie zmieni się na przestrzeni roku! No chyba, że świadomie wprowadzimy jakąś zmianę.

Trzy warstwy zmiany zachowania

Według autora książki “Atomowe nawyki” zmiana zachowania ma trzy warstwy: rezultaty, procesy oraz tożsamość. Pierwsza warstwa, ta najbardziej zewnętrzna to rezultaty, czyli nasze wyniki. To, co widać na pierwszy rzut oka: np. zrzucenie wagi lub zdobycie certyfikatu językowego. Druga warstwa to procesy, czyli sposób, w który dochodzimy do celu. To nasze nawyki i codzienne zachowania. W naszym przypadku będą to metody nauki dobrane odpowiednio do nas, znalezienie dobrego lektora/lektorki lub wybranie dobrego kursu językowego. Trzecia warstwa, czyli ta, która jest najgłębiej to tożsamość, czyli zmiana naszych przekonań i postrzegania samego siebie: naszej samooceny, wizerunku i światopoglądu. 

Rezultaty są tym co otrzymujemy, procesy tym co robimy, by je osiągnąć, a tożsamość to kim jesteśmy i w co wierzymy.

Skupiając się tylko na rezultatach nie docieramy do sedna problemu. Dlatego osoby, które chudną zaraz potem szybko tyją i mają efekt jojo. Co z tego, że osiągnęły cel i schudły 10 kilo, skoro nie zmieniły nawyków żywieniowych i zaraz po zakończeniu diety wpadają w stare przyzwyczajenia. Dlatego tak ważne jest, żeby na początku ustalić sobie kim ja chcę zostać.

Zmiana naszej tożsamości językowej

Nasz przykład: czy chcemy stać się osobą, która zna na wyrywki słówka z kartki lub osobą z dyplomem z certyfikatem językowym C1 czy chcemy być kimś, kto swobodnie używa języka niemieckiego? Im większa satysfakcja z naszej nowej tożsamości, tym większa motywacja do podtrzymywania nawyków, które są z nią związane. Jeżeli poczujesz dumę z tego, że dogadujesz się po niemiecku w codziennych sytuacjach, to będzie Cię to dodatkowo napędzało do działania. Celem budowania nawyków biegania nie jest/nie powinno być przebiegnięcie maratonu, a zostanie biegaczem. Bycie biegaczem lub bycie osobą, która dobrze zna język niemiecki, wchodzi głęboko w naszą tożsamość i staje się po prostu częścią nas. Budowanie nawyków w naszej tożsamości polega na odpowiedzeniu sobie na kluczowe pytanie:

  • dlaczego jest to dla mnie ważne,
  • po co uczysz się języka,
  • po co powtarzasz codziennie te słówka?

Chyba nie po to, aby je po prostu znać! Raczej po to, by się nimi płynnie posługiwać, czyli mówić biegle po niemiecku. By zmienić swoją tożsamość, musisz ją na początku określić. Opisz sobie jakim typem człowieka chcesz być, a potem kolejno małymi krokami udowadniaj sobie, że nim jesteś. Chcesz być człowiekiem, który zdrowo się odżywia. To każdy zdrowy posiłek będzie Cię zbliżał to tej tożsamości. Jesteś tym typem imigranta w Niemczech, który bardzo dobrze zna niemiecki i któremu w tym zakresie nic nie brakuje! Każde nowe słówko umacnia Twoją tożsamość.

DLACZEGO NAWYKI DZIAŁAJĄ?

Zastanawiasz się pewnie, dlaczego to niby ma działać. Nasze mózgi są leniwe, właśnie dlatego. Budowanie nawyków, czyli pewnych automatycznych zachowań obniża poziom aktywności naszego mózgu. Nie musimy nad tym myśleć, po prostu to robimy, a naszą satysfakcją nagrodzimy swój mózg, żeby czuł się jeszcze bardziej zadowolony. Mózg nie chce codziennie zastanawiać się, co zrobić po obudzeniu i wstaniu z łóżka. Tak naprawdę 40% naszych zachować to zachowania czysto nawykowe. Dostajemy sygnał, pragniemy coś zrobić, wykonujemy nasz nawyk i potem przychodzi nagroda za jego wykonanie i tak w kółko. Dzięki nawykom możemy skupiać się na czymś innym. Ja osobiście nie jestem kierowcą, ale może Ty jesteś: pomyśl, czy w samochodzie cały czas aktywnie myślisz, co robisz, czy jednak działasz nawykowo i automatycznie?

Bardzo podobnie działamy z mediami społecznościowymi. Dostajemy sygnał nowej wiadomości, więc pragniemy ją przeczytać, bo aż nas ręce świerzbią, bierzemy telefon, by zobaczyć, co tam nowego się wydarzyło i nagrodą jest zaspokojenie pragnienia i naszej ciekawości. Właśnie z tego powodu, ja od wielu lat mam wyłączone powiadomienia w telefonie, nie chcę być jego zakładniczką.

BUDOWANIE NAWYKÓW: JAK TO ZROBIĆ W PRAKTYCE?

1. NAWYK MUSI BYĆ ZROZUMIAŁY

Nawyk musisz rozumieć od razu, a nie jeszcze zastanawiać się, co on oznacza. Nauka języka niemieckiego nie jest nawykiem, bo co to tak naprawdę oznacza? Nawykiem będzie natomiast codzienne czytanie jednego artykułu z gazety po niemiecku do śniadania. Nawykiem może być również codzienne wieczorne spisywanie sobie jednego nowego słowa, które usłyszysz w ciągu dnia. Po roku zeszyt będzie miał 365 słów, a każde z nich będzie podporządkowane konkretnym emocjom i sytuacji, dzięki czemu lepiej je zapamiętasz. Prostota i konkretyzowanie to przepis na udane budowanie nawyków. Nawyk musi być oczywisty!

PIERWSZA METODA: OSADŹ NAWYK W SYTUACJI

Konkretnie określasz sytuację, w której wprowadzasz nowy nawyk. W sytuacji X, robię Y. Czyli gdy jem śniadanie, czytam artykuł po niemiecku. Gdy kładę się do łóżka spisuje sobie słówko dnia. Każdego dnia o 18:00 przez 20 minut uczę się języka z tej konkretnej książki albo kursu, itd.

DRUGA METODA: DODAJ NAWYK DO INNEGO

Dodajesz nawyk do innego. Przyjrzyj się swoim zachowaniom każdego dnia. Na pewno działasz nawykowo. Zobacz czy nowego nawyku, który chcesz przyjąć do swojej codzienności, nie możesz dołączyć już do jakiegoś istniejącego. Będzie Ci wtedy łatwiej. Np. ja mam codzienny nawyk picia wody od rana, zawsze tym zaczynam swój dzień, czy się pali czy się wali. Obok bidonu na wodę, który szykuję sobie od rana z pyszną ciepłą wodą, mam postawione moje suplementy, które biorę i mimo, że nie biorę ich na czczo, to już wtedy wprowadziłam sobie nawyk szykowania ich. Potem, gdy idę robić sobie śniadanie, a one leżą już na blacie i nigdy o nich nie zapominam.

To może być naprawdę coś małego! Może masz nawyk picia kawy i do tego nawyku możesz coś dołączyć, np. do porannej kawy przeczytam na głos jedno zdanie po niemiecku lub jadąc S-bahn’em do pracy przerobię jedną lekcję w wykupionym kursie online lub pouczę się słówek w aplikacji do nauki niemieckiego. Nawyki możesz piętrzyć sobie w nieskończoność, całość takich spiętrzonych nawyków często nazywamy rutyną.

TRZECIA METODA: DOSTOSUJ SWOJE OTOCZENIE

Dostosuj swoje otoczenie do Twojego nawyku. To tak jak u mnie z tymi suplementami. Nie chcę o nich zapominać, więc stoją w kuchni na blacie obok czajnika na wodę. Jeżeli nie chcesz zapominać o uczeniu się wieczorem przed snem, to uszykuj sobie na blacie książkę do nauki. Jeżeli chcesz przy śniadaniu czytać jeden artykuł po niemiecku, to musisz mieć uszykowaną gazetę, a nie dopiero lecieć do sklepu ją kupić. Jeżeli w S-bahn’ie chcesz powtarzać słówka z fiszek lub aplikacji to musisz mieć już ją na telefonie. Twoje środowisko musi sprzyjać Twoim nawykom, inaczej będzie to dla Ciebie zbyt uciążliwe.

Ja chciałam zmienić nawyk picia wody, bo zauważyłam, że pije jej bardzo mało. Co ciekawe zauważyłam również, że gdy chodzę do biura do pracy (obecnie pracuję zdalnie), to wypijam dwa litry wody bez problemu. Dlaczego? Ano dlatego, że w pracy po wejściu biorę sobie butelkę wody i stawiam na biurku i potem podczas całego dnia ją popijam. Przeniosłam ten nawyk do swojego domu i pracy zdalnej, kupiłam bidon na wodę i teraz cały czas mam go pod ręką, a wodę piję litrami. Jeżeli chcesz oglądać filmy po niemiecku, to wykup niemieckiego Netflixa, niech Cię nie kuszą wersje polskojęzyczne. To sygnał jest najistotniejszy do rozpoczęcia nawyku, a ten sygnał często wypływa z naszego otoczenia. Na początku nawyk będzie czymś konkretnym, ale z czasem, gdy już się zautomatyzuje będzie kojarzył Ci się z danym kontekstem: jazdą pociągiem, wstawaniem rano, oglądaniem filmów, itd. 

CZWARTA METODA: SAMODYSCYPLINA DZIAŁA KRÓTKO

Pamiętaj, że samodyscyplina może działać krótkofalowo. Nie zawsze mamy w sobie tyle siły, by trzymać się naszych założeń i zmienić nasze złe nawyki. Dlatego zmieniając otoczenie możemy pozbyć się również nawyku, którego nie chcemy w swoim życiu. W imię pierwszej zasady zmiany nawyku: uczyń go widocznym, konkretnym i zrozumiałym, nawyk, którego nie chcemy musimy uniewidocznić i sprawić, że będzie trudniejszy. Jeżeli mamy nawyk jedzenia ciastek po obiedzie, to gdy w domu nie będzie tych ciastek, to zaburzymy ten nawyk. I tak jeden, drugi i trzeci raz i będzie coraz łatwiej o nim zapomnieć.

Oczywiście na początku zmiany, gdy jesteśmy jeszcze bardzo zmotywowani, nie ruszy nas, jeżeli ktoś koło nas będzie jadł takie ciasto, ALE w słabszy dzień po prostu ulegniemy. Dlatego najłatwiej usunąć to ciastko z naszego środowiska, usnąć sygnał, który wywołuje zły nawyk. Nawyk można przełamać, można go przerwać, ale mózg o nim nie zapomni, więc bardzo łatwo potem wrócić na starą wydeptaną ścieżkę. 

2. NAWYK MUSI BYĆ PRZYJEMNY

Kolejne prawo zmiany naszego zachowania to sprawienie, że nawyk będzie nas kręcił. Ja wiem, że jedzenie warzyw może być mniej atrakcyjne niż zjedzenie kebaba. Fast foody sprawiają, że nasz ośrodek nagrody w mózgu szaleje! I to dlatego, tym bardziej musimy sprawić, że nasz zdrowy nawyk będzie dla nas meeeeega przyjemny. Twój nawyk musi być taki, że nie oprzesz się mu, tak będzie Cię kusił! W budowaniu nawyków ta nagroda, która nadchodzi na jego końcu jest bardzo istotna, by nas do niego zachęcać. No ale jak to zrobić, gdy nawykiem ma być nudne uczenie się 20 minut dziennie niemieckiego? 

PIERWSZA METODA: ŁĄCZ POKUSY

Możesz wykorzystać tutaj łączenie pokus, żeby Twój nawyk był bardzo atrakcyjny. Po nawyku, który chcesz wprowadzić, zrobisz swój nawyk, który bardzo chcesz. Np. przy śniadaniu przeczytam NAJPIERW jeden artykuł po niemiecku, a potem włączę sobie ulubiony podcast. Jadąc S-Bahn’em NAJPIERW zrobię fiszki z aplikacji do niemieckiego, a później przejrzę sobie Instagram. Sztuką jest połączenie nawyku, który chcemy, który nas bardzo kręci z nawykiem, którego potrzebujemy. Kolejnym przykładem może być oglądanie Netflixa. Mogę obejrzeć serial po pracy, ale tylko w języku niemieckim lub gdy będę oglądała serial, to jednocześnie będę wykonywała ćwiczenia ruchowe, np. jechała na rowerku, itd.

DRUGA METODA: ZNAJDŹ KOGOŚ, KOGO TEN NAWYK KRĘCI

Na atrakcyjność naszego nawyku mają wpływ osoby, którymi się otaczamy. Jeżeli osoby z naszego środowiska robią coś, to my również chcemy to robić, jest to dla nas atrakcyjne, żeby poczuć się przynależnym do danej grupy. Naturalnie wszyscy dążymy do tego, co jest chwalone i akceptowane w naszej grupie znajomych, naszej grupie społecznej. Jeżeli wszyscy moi znajomi chodzą na siłownie, to może ja też zacznę. Jeżeli wszyscy moi znajomi mówią biegle po niemiecku i pracują w swoim zawodzie, to ja również chcę tak mieć!

Jest wiele badań społecznych, które udowadniają dostosowywanie się jednostki do grupy. Możesz wykorzystać to na swoją korzyść. Jeżeli masz słabszą silną wolę, to poszukaj kogoś, kto pociągnie Cię do góry. Na kursie językowym usiądź koło osoby, która będzie się uczyła i robiła zadania domowe, a nie taką, która przychodzi raz w tygodniu i generalnie wszystko jej wisi. Pamiętaj, kim chcesz być: osobą znającą bardzo dobrze język niemiecki i komunikującą się nim bez ograniczeń.

TRZECIA METODA: PRZEPROGRAMUJ SWÓJ MÓZG

Spróbuj przeprogramować swój mózg tak, by cieszyły go trudne nawyki. Na dobry początek zmień słowo “musisz” na “możesz“! Nie musisz uczyć się języka niemieckiego, ale MOŻESZ, masz taką możliwość. Jeżeli chodzisz na kurs integracyjny, to już w ogóle super! Możesz korzystać z takiej możliwości w Niemczech. Spróbuj przestawić Twój punkt widzenia, może pomoże Ci również pozbycie się mitów o języku niemieckim, o których mówiłam w pierwszym odcinku mojego podcastu. Staraj się, by Twoja głowa kojarzyła potrzebny Ci nawyk z czymś przyjemnym. Uprzyjemniaj to sobie! Na kurs językowy weź sobie ulubioną kawę na wynos, zakumpluj się z fajnymi ludźmi z kursu, dużo się uśmiechaj. Uśmiech dla mózgu to znak, że coś jest super radosne, nawet gdy nie jest. Zrób coś miłego dla siebie przed 20 minutową nauką każdego dnia. Może przed czytaniem po niemiecku w łóżku, weź dłuższą kąpiel albo zrób sobie małe spa. 

3. NAWYK MUSI BYĆ PROSTY

Nawyk musi być prosty! Sztuka polega na tym, by działać powoli, ale regularnie i do przodu. To nie może być coś, co wymaga heroicznych wysiłków. To ma być łatwe i dać nam szybką nagrodę! Uwaga: łatwe oznacza dla każdego coś innego. Dla mnie łatwe było chodzenie codziennie na kurs językowy, dla kogoś innego łatwe będzie nauczenie się jednego słówka dzienne, a dla Ciebie może być to spacer z niemieckim podcastem w słuchawce.

Chodzi o to, by działać systematycznie, małymi krokami wydeptywać sobie nową ścieżkę w mózgu, żeby za jakiś czas, gdy zmienimy otoczenie nasz mózg sam upomniał się o dany nawyk. Trzeba po prostu wykonać tyle udanych prób działania, by w naszej głowie się to zakorzeniło i zaczęło działać nawykowo. Najskuteczniej działa po prostu robienie danej rzeczy, a nie myślenie czy planowanie jej. Pamiętaj, że chodzi o to, by nasz mózg nauczył się nowego nawyku. Tak jak bez zastanowienia sięga po czekoladę do kawy, tak samo niech sięga po książkę do nauki niemieckiego.

PIERWSZA METODA: MNIEJ ZNACZY LEPIEJ

Pierwsza strategia, by nawyk był prosty to zyskiwanie przez ujmowanie. Budowanie nawyków musi kosztować nas jak najmniej wysiłku! Zawsze o tym pamiętaj, gdy chcesz wprowadzić jakieś nowe zachowania do swojego życia. Nie ma sensu porywać się z motyką na słońce i wymyślić sobie: codziennie będę chodziła na siłownie! Nie! Ale może 15 minut dziennie poruszam się: pójdę na spacer, potańczę lub posprzątam w mieszkaniu. Albo nawet tylko ubranie się w strój sportowy, a może nawet wyjęcie tego stroju z szafy na początek wystarczy. Nasze mózgi to leniuchy, pamiętaj! Jesteśmy tak nauczeni przez ewolucję: mamy oszczędzać energię, gdy to tylko możliwe!

No i nie zapominaj, że nawyk to jedynie proces, który stoi na drodze w osiągnięciu tego, czego pragniesz. Nauka 20 minut dziennie niemieckiego stoi na drodze do stania się osobą, która biegle włada językiem. Codzienna medytacja stoi na drodze do uzyskania spokoju. Przyjrzyj się złym nawykom, które masz. One też są zazwyczaj bardzo proste. Przeglądanie Instagrama! Nie ma problemu, wystarczy wziąć telefon i go!

DRUGA METODA: UŁATW SOBIE ROBIE BUDOWANIE NAWYKÓW

O środowisku już mówiłam, ale również dostosowanie go sprawia również to, że nawyk staje się prosty. Gdy rano siadam do swojego biurka, już mam na nim otwarty swój kalendarz i zrobioną listę to-do. Przygotowałam to dzień wcześniej, więc dzisiaj tylko muszę albo ją uzupełnić i zaplanować albo brać się do roboty. Gdy czasami zapominam sobie zrobić takiej listy pierwsze 15 minut mojego poranka zastanawiam się, w którą stronę w ogóle się udać. Jeżeli Twoim nawykiem jest uczenie się języka uszykuj sobie książki i pisadła. A jeśli chcesz uczyć się słówek z nowego serialu na Netflixie, niech zeszyt do ich zapisywania leży zawsze w miejscu, w którym ten serial oglądasz. I analogicznie, jeżeli chcesz się zdrowo odżywiać, idź do sklepu najedzona po korek i zrób zakupy na cały tydzień. Wtedy kusi mniej! Wiem z praktyki. 

TRZECIA METODA: NAUCZ SIĘ ZACZYNAĆ

Nawyk to jest początek działania, to zaledwie kilka chwil. Nawyk będzie tym pierwszym sygnałem, który wywoła już potem całą lawinę. Dlatego kolejna zasada DWÓCH MINUT mówi, żeby nawyk był ułamkiem przyszłego działania. Jeżeli przeraża Cię wizja uczenia się 20 minut dziennie, to niech Twoim nawykiem będzie o godzinie 18:00 przerobienie jednej strony z podręcznika do niemieckiego. Jednej strony! Nic więcej! Jeśli chcesz biegać, to nie stresuj się tym, ile masz przebiec, jedynie załóż sobie to, że ubierzesz stój i wyjdziesz z domu.

Koncepcja tej strategii jest taka, żeby nawyk był najprostszy z możliwych! Gdy zaczniesz już coś robić, to będzie większa szansa na to, że będzie to kontynuowane. Jak zrobię jedną stronę z podręcznika do niemieckiego, to jest szansa, że wciągnę się na tyle, że przejrzę całą lekcję! Jeżeli już ubiorę ten strój sportowy, to będzie mnie aż korciło, żeby jechać na siłownie, no bo skoro już mam ten strój… Zaczynaj od bardzo łatwych kroków i potem możesz je sobie stopniować, jeśli uznasz, że masz taką gotowość. Możesz zacząć od 5 minut nauki dziennie albo nawet od minuty, jeżeli 5 minut nadal Cię przeraża, potem zwiększyć ją do 10 minut, potem przejść od przerobienia dziennie konkretnego tematu, itd.

I teraz pewnie sobie pomyślisz: Martyna, co Ty gadasz? 5 minut nic nie zmieni w moim życiu! Pamiętaj jednak, że to będzie 5 minut więcej niż normalnie, a daje to 100% więcej niż robisz na co dzień dla języka niemieckiego. Zaufaj mi i opanuj nawyk zaczyniania, później pójdzie już z górki. Ja właśnie tak działam tworząc treści na Migrantkę! Nie zastanawiam się nad tym, tylko siadam i moim zadaniem jest zacząć.

CZWARTA METODA: ZRÓB COŚ JEDNORAZOWEGO, CO UŁATWI CI BUDOWANIE NAWYKÓW

Kolejną strategią, która ułatwi jakiś nawyk może być technologia lub zakupienie jakiegoś przedmiotu, który ten nawyk maksymalnie uprości. Może to być np. jakiś kurs językowy online, w którym codziennie odblokowuje się nowa lekcja lub kurs na żywo, który odbywa się codziennie o określonej godzinie lub wymienienie się codziennie z koleżanką, która również się uczy, swoimi osiągnięciami lub planem nauki na dzisiejszy dzień. Taką osobę można nazwać partnerem/partnerką produktywności. Jeżeli Twoim nawykiem jest oszczędzanie, to możesz zautomatyzować to na swojej karcie bankowej. Zasada jest taka, że jeżeli możesz zrobić coś szybciej, łatwiej i sprawniej, zrób to! To działania jednorazowe, które będą wspierały Twój nawyk. Znalezienie i umówienie się z partnerem produktywności, kupienie wartościowego kursu online lub fajniej książki, itd.

4. NAWYK MUSI BYĆ SATYSFAKCJONUJĄCY

No i przed nami ostatnia zasada zmiany zachowania, czyli sprawienie, że nowy nawyk będzie przynosił nam satysfakcję. Chętniej po prostu robimy to, co jest nagradzane, a unikamy tego, co jest karane. Pozytywne emocje umacniają wykonywanie nawyków. Jedno zastrzeżenie! Ta przyjemność z wykonania danego nawyku musi być natychmiastowa! Nie może być nią np. za pół roku podejście do egzaminu językowego i zdanie go! Przyjemność musimy czuć natychmiast.

My, jako ludzie racjonalnie wiemy przecież, że palenie jest niezdrowe i może być przyczyną raka płuc, ale satysfakcja, którą daje zapalenie tego jednego papierosa tu i teraz jest większa. Wiemy racjonalnie, że jedzenie owoców i warzyw będzie procentowało nam dobry zdrowiem w przyszłości, ale na ten moment bardziej kuszące wydaje się zjedzenie burgera. Cała magia polega na tym, by nowym nawykom dać tu i teraz szczyptę satysfakcji, a tym niezdrowym szczyptę przykrości i niezadowolenia. No dobra, ale czy to w ogóle możliwe w naszym kontekście?

PIERWSZA METODA: MOTYWUJ SIĘ POZYTYWNIE

Byłoby oczywiście idealnie, gdyby nagrodą za dobry nawyk był on sam w sobie, no ale bądźmy realistami, zjedzenie marchewki czy otworzenie książki do niemieckiego mnie nie uszczęśliwi, a bardziej kojarzy mi się z jakimś meeeeeeeega poświęceniem. Dlatego pierwszą strategią, która sprawi, że nawyk będzie dla nas satysfakcjonujący jest jego zakończenie. Musimy wiązać nasz nawyk z bezpośrednią nagrodą, czyli sygnałem, który daje uczucie przyjemności do naszego mózgu. Spróbuj na dobry początek wizualizacji i mapy marzeń. Pamiętasz, gdy mówiłam o wizji tego, kim chcesz się stać dzięki nawykom. To właśnie może być Twoją mapą marzeń.

Stwórz kolaż, który będzie określał to marzenie lub znajdź cytat, który idealnie określa Twoją wizje i powieś sobie te kartki nad miejscem, w którym się uczysz. To również będzie sprawiało, że każdy mały krok, który zbliża Cię do celu będzie dawał satysfakcję. Zastrzeżenia: Twoja wizja musi być w widocznym miejscu podczas robienia danego nawyku. Może być to kolaż włożony w książkę przy łóżku lub taki, który wisi nad Twoim biurkiem. Możesz za każdy wypełniony rozdział książki sprawiać sobie jakąś przyjemność: jeść coś pysznego na mieście, kupić sobie coś małego, co zawsze sprawia Ci radość, itd. Tylko pamiętaj, by nagroda nie podkopywała Twojego nawyku! Czyli jeżeli Twoim nawykiem jest oszczędzanie, to głupotą będzie, jeśli nagrodą będzie kupowanie sobie czegoś. Natomiast, jeżeli nawykiem będzie zdrowe jedzenie, to czy sens będzie miało w nagrode kupienie sobie ulubionej babeczki? Wątpię!

MIGRACYJNY NAWYKOWANIK

A jeżeli potrzebujesz czegoś więcej, to może to być NAWYKOWNIK, czyli regularne zaznaczanie wykonania danego nawyku. Ja nazywam to kropkami, ponieważ w moim nawykowniku stawiam codziennie kropki za każde wykonane zadanie, ale Ty możesz sobie odhaczać to ptaszkami, czy czym masz ochotę. Ja wiem, że może wydawać się to śmieszne, ale stawianie takiej kropki czy ptaszka to satysfakcja gwarantowana. Ja mam taki nawykownik wpisany w mój kalendarz, ale dla Ciebie przygotowałam coś specjalnego: migracyjny nawykownik! Pobierz go poniżej!


.

Dlaczego nawykownik działa?

Chcesz wiedzieć, dlaczego taki nawykownik w ogóle ma prawo działać?

PIERWSZA PRZYCZYNA: WIDZIMY PROGRES

Po pierwsze dlatego, że wtedy jest to oczywiste, że mamy jakiś progres. Widzę w moim kalendarzu tyle kropek, iksów czy ptaszków w każdym miesiącu, więc wiem, że działam, że zbliżam się do mojego marzenia. Poza tym, dzięki zaznaczaniu tych moich kropek jestem szczera sama ze sobą i widzę czarno na białym czy coś robię czy nie. A zdradzę Ci, że mam taki nawyk, pod którym nie mam żadnej kropki i myślę właśnie co zrobić z tym fantem. Gdybym tego nie widziała, to nie umiałabym sięgnąć pamięcią nawet do ostatniego poniedziałku i że 100% pewnością określić, czy ja daną rzecz zrobiłam czy nie.

DRUGA PRZYCZYNA: JEST ATRAKCYJNY

Po drugie śledzenie moich nawyków i zaznaczanie ich w nawykowniku jest baaaaardzo atrakcyjne, bo widzę postęp i mam apetyt na więcej. Gdy w moim nawykowniku mam codziennie postawioną kropkę, to nie chce przerywać tej dobrej passy. To wizualny dowód mojej ciężkiej pracy i motywuje mnie do działania dalej!

TRZECIA PRZYCZYNA: JEST SATYSFAKCJONUJĄCY

Po trzecie, to tak jak już mówiłam, to daje mi satysfakcję i jest dla mnie nagrodą. Idę zaznaczyć sobie kropkę w moim nawykowników. Nawet nie wiesz, jak boli mnie, że przy jednym z nawyków nie mam postawionej ani jednej kropki.

CO ZROBIĆ, GDY PRZERWIEMY NASZ NAWYK?

No dobra już wiemy czym są nawyki, jak je wkomponować w nasze życie, ale co zrobić, gdy mimo tego, że wykonujemy dany nawyk od tygodni, nagle przerwiemy? Na początek uświadom sobie, że na pewno będzie taka sytuacjach, w której przerwiesz nawyk. Może to być urlop, odwiedziny znajomych, choroba, itd. Jest zasada, żeby nie rezygnować dwa razy. Jeżeli jeden dzień, coś mi wypadło, to następnego dnia działam dalej, jak gdyby nigdy nic. Nic się nie wydarzyło!

Może w swoim zdrowym odżywianiu zjesz pizze lub kebaba, to nic, następnego dnia znowu wracasz do swoich zdrowych nawyków. Jeżeli jednego dnia, naprawdę brak Ci siły na naukę, ok, ale już w kolejnym dniu siadaj tak, jak zazwyczaj i pamiętaj chociaż zaczynaj! Jeden błąd nie prowadzi do katastrofy! To odpuszczanie i seria kolejnych odpuszczeń do niej prowadzą! Za rok obudzimy się z przeświadczeniem, że w sumie to, kiedyś coś tam się robiło, ale nawet już nie wiemy, co to było.

To odróżnia zwycięzców od przegranych. Każdy ponosi porażki i klęski, ale sztuką jest wstać i działać dalej. Sztuką jest wykonywanie swoich nawyków nawet w złe dni, w dni, w których nie masz na nic ochoty i na nic siły! Zaczynaj lub rób mniej w takie dni, ale rób! Pamiętaj, że nawyk to sztuka zaczynania. Często te złe dni, w które nic nie wchodzi do głowy, ale mimo wszystko wydeptujesz tę ścieżkę nawyku są bardzo ważne, a może nawet ważniejsze niż dni, w które działasz z pełną motywacją i chęcią. Nie zawsze też chodzi o to, czego akurat dzisiaj się nauczysz, chodzi o to, że jesteś człowiekiem, który się uczy!

BUDOWANIE NAWYKÓW WSPIERAJĄCYCH NAUKĘ JĘZYKA

Pamiętaj, żeby chronić swoje ciężko wypracowane nawyki i jeżeli jakaś sytuacja może mu zaszkodzić, to staraj się ją wykluczyć. Jeżeli coś Cię kusi zamiast wykonania swojego nawyku, to spróbuj odwlec to w czasie. Jeśli o 18:00 siadasz do kursu języka niemieckiego lub do podręcznika lub do tego, co masz w planach, to jeżeli właśnie skończył się jeden odcinek serialu i Netflix już chce załączyć Ci kolejny, a jeszcze ten poprzedni skończył się taką sceną, że po prostu muuuuuuusisz obejrzeć dalej. U mnie często się tak dzieje! To nie zabraniaj tego sobie, tylko odczekaj 15 minut. Powiedz sobie: “Ok, obejrzysz ten odcinek, już nie płacz! Ale za 15 minut!” lub “Jasne, że zjesz tę czekoladę, ale nie teraz, za pół godziny.”. Jeżeli nie ulegniesz tej pokusie od razu, to często okaże się, że ze te kilka minut całkowicie o niej zapomnisz, bo wciągnie Cię coś innego.

Mam nadzieję, że dzisiejszy nietypowy odcinek zainspirował Cię do wprowadzenia zmiany w swoich codziennych działaniach. Daj mi koniecznie znać na moim Instagramie _migrantka lub na Facebooku Migrantka. Jeżeli masz taką możliwość w swojej aplikacji, to proszę oceń i skomentuj mój podcast. Będzie mi bardzo miło! 


Bibliografia:
  • Clear James, Atomowe nawyki. Drobne zmiany, niezwykłe efekty
  • Duhigg Charles, Siła nawyku
  • Rubin Gretchen, Lepiej. 21 strategii, by osiągnąć szczęście
  • Ola Budzyńska, Zorganizuj się w 21 dni
Rodzaje Polaków na emigracji: jakim typem emigranta_ki jesteś?

Rodzaje Polaków na emigracji: jakim typem emigranta_ki jesteś?

Rodzaje Polaków na emigracji – można napisać o tym pogłębioną pracę doktorską i przynajmniej kilkadziesiąt prac magisterskich. Ja podejdę do tematu jednak mniej naukowo i pokażę Wam, jak w zabawny sposób posegregowałam nas na emigracji. Ten post nie ma na celu obrażenia nikogo, a jedynie pośmiania się ze stereotypów i naszych przywar. No ale sami powiedzcie, czy nie spotkaliście już takiego emigranta_ki na swojej drodze?! I dajcie koniecznie znać, jakim typem Wy jesteście! A może jesteście kilkoma jednocześnie albo zmieniliście się na przestrzeni lat?

EMIGRANT-GERMANISTA

Rodzaje Polaków na emigracji: Germanista
Ilustracja: Anna Tucholska

Emigrant-Germanista to osoba, która wyjechała do Niemiec po zakończeniu studiów germanistycznych. Polaków po germanistyce jest w Niemczech bardzo dużo i nie ma się co dziwić, bo wydaje się to idealnym rozwiązaniem – znam język, jadę! Jednak rzadko kto, bierze pod uwagę fakt, że w Niemczech wszyscy znają język niemiecki i nie jest to czymś wyjątkowym. Wówczas zostaje jedynie praca w szkole językowej lub przebranżowienie się. Większość moich znajomych w Berlinie to osoby właśnie po germanistyce, dlatego uwielbiam ten typ Polaka za granicą! 🙂

EMIGRANT-PRACUŚ

Rodzaje Polaków na emigracji: Pracuś
Ilustracja: Anna Tucholska

Oj Emigrant-Pracuś nigdy nie ma na nic czasu. Pracuje siedem dni w tygodniu całymi dniami, bo przyjechał do Niemiec wyłącznie po to, by się dorobić i odłożyć na potem. Jego jedyne środowisko to wynajmowany jak najtaniej współdzielony pokój i praca. Pracuś nie zwiedza, nigdzie nie wychodzi, nawet nie odpoczywa, bo poza zarabianiem pieniędzy nic go nie obchodzi. Gdy tylko nadarza się okazja, by jeszcze coś dorobić i jeszcze dłużej popracować, wtedy Pracuś jest zadowolony.

EMIGRANT-DOJAZDOWY

Rodzaje Polaków na emigracji: Dojazdowy
Ilustracja: Anna Tucholska

Ciągle jedną nogą w Polsce – ten typ emigranta czeka tylko do piątku, by jechać do domu na weekend. Można powiedzieć, że ciągle dojeżdża, bo albo jest w drodze do Niemiec do pracy, albo do Polski na weekend. Miał przyjechać na chwilę, na rok, może na dwa, ale lata mijają, a on ani na emigracji, ani w Polsce. Takie życie w rozkroku. Życie w Niemczech i praca tutaj to przykry obowiązek, a jedynym wytchnieniem są coweekendowe ucieczki do Polski. Dopiero tam można odetchnąć pełną piersią i zacząć żyć, choćby tylko przez te dwa dni. Najlepszy urlop dla tego typu Polaka na emigracji to ten w domu rodzinnym, bo nie ma potrzeby jechać gdzie indziej.

EMIGRANT-FRUSTRAT

Rodzaje Polaków na emigracji: Frustrat
Ilustracja: Anna Tucholska

Emigrant-Frustrat to emigrant wiecznie niezadowolony i zbulwersowany, że “musi” żyć za granicą. Ciągle narzeka, że Niemcy są nie tacy jak być powinni, że on na Szwabów musi robić, że wojnę przegrali, a to Polacy u nich robią za grosze. Oczywiście za całą potęgą gospodarczą Niemiec stoją, według niego, polscy pracownicy i to dzięki nim ten kraj w ogóle się rozwija. Frustratowi nic się na emigracji nie podoba! Czuję się wykorzystywany, jest nieszczęśliwy, ale żyje tutaj i pracuje od wielu lat, bo “musi”. Jakaś kosmiczna siła zmusza go do tego! Widocznie wypłata w euro wynagradza mu całe zło tego emigracyjnego świata.

EMIGRANT-PASJONAT

Rodzaje Polaków na emigracji: Pasjonat
Ilustracja: Anna Tucholska

Oj! Emigrant-Pasjonat to ten, który swój kraj zamieszkania uważa za najlepszy. W rozmowie z nim często usłyszysz: “A wiesz, w Niemczech to jest tak…”, “Niemcy to tę sprawę tak rozwiązali, no czy to nie jest genialne?!”. Dla niego emigracyjny kraj to raj na ziemi i nie ma żadnych wad. Pasjonat chłonie nową kulturę, mentalność i styl życia i jest tym dosłownie zachwycony. Ten typ emigranta często wtrąca niemieckie słówka w rozmowę, bo nie może wytrzymać, żeby ich nie użyć, przecież są takie fajne!

EMIGRANT-ANTYNIEMIECKI

Ilustracja Anny Tucholskiej: Emigrant-Antyniemiecki
Ilustracja: Anna Tucholska

Jeżeli wymieniamy rodzaje Polaków na emigracji, to musimy wyróżnić Antyniemieckiego. To taki rodzaj emigranta, który zakłada, że język niemiecki (język kraju, w którym mieszka) nie jest dla niego i mimo, że mieszka już w Niemczech ponad 10 lat to nie ma potrzeby uczyć się języka. No bo na co to komu? W sklepie płaci tyle, ile mu się wyświetli, produkty z marketu do wózka sam wrzuci, a na wizyty w urzędzie wynajmie sobie znachora lub inną szamankę z Facebooka i będzie załatwione!

To moje rodzaje Polaków na emigracji! Jakim typem jesteś?

A jakiem rodzajem Polaka na emigracji Ty jesteś? A jakie rodzaje Polaków na emigracji być dodał do mojej listy? Ja na pewno byłam kiedyś typem pracusiem, bo myślałam, że tak trzeba i na tym polega emigracja. A teraz jestem chyba pasjonatem, przecież stąd ten blog. 🙂




Emigracja do Niemiec: to warto wiedzieć przed przeprowadzką

Emigracja do Niemiec: to warto wiedzieć przed przeprowadzką

Emigracja do Niemiec to jeden z najbardziej popularnych kierunków dla Polaków! Ma bowiem swoje zalety – blisko ojczyzny i domu rodzinnego, wyższe zarobki, lepsza opieka zdrowotna i socjalna, a w dodatku ten szlak jest już dobrze wytarty przez naszych Rodaków. Jednak mimo tego, że jesteśmy jedną z największych mniejszości narodowych mieszkających w Niemczech, ciągle niektóre zasady są dla nas niejasne i popełniamy cały czas te same błędy. Wśród niemieckiej Polonii krąży wiele fałszywych informacji oraz wiedzy z dziedziny “a ja kogoś znam, kto tak zrobił” lub “nie wiem, to się wypowiem”. Czasami sami jesteśmy sobie winni, bo próbujemy obejść obowiązujące tutaj zasady i potem kończy się karą grzywny, problemami prawnymi i stratą czasu oraz nerwów. Wiele bym dała, żeby ktoś na początku mojej emigracji, powiedział mi, na co zwrócić szczególną uwagę. Dlatego dzisiaj usłyszycie to ode mnie.

Obowiązek meldunkowy w Niemczech

W Niemczech działa obowiązek meldunkowy i każdy mieszkaniec tego kraju musi mieć tzw. meldunek. Oznacza to konieczność zarejestrowania się w urzędzie pod konkretnym adresem, do 14 dni od przeprowadzki.

Oczywiście są sytuacje, w których można bez meldunku mieszkać i pracować na terenie Niemiec. Jednak dotyczy to ściśle określonej grupy osób, np. osób z terenów przygranicznych, na delegacjach lub innych pobytach tymczasowych. W “normalnych” przypadkach każdy mieszkaniec Niemiec musi mieć meldunek, czyli oficjalne potwierdzone miejsca zamieszkania przez urząd miejski (niem. Bürgeramt).

Wydaje się to być dość proste i logiczne, jednak wiąże się z wieloma utrudnieniami. Przykładem może być fakt, że pozwolenie na meldunek w konkretnym mieszkaniu musi wydać właściciel mieszkania, które się wynajmuje. Często na polskich stronach można spotkać ogłoszenia lokali bez możliwości meldunku. Dlaczego? Niestety, ludzie zrobili sobie z podnajmowania mieszkań dodatkowy zarobek. Wygląda to tak, że jedna osoba wynajmuje całe mieszkanie, ale żeby zmniejszyć swoje koszty chce podnająć innej osobie jeden pokój. Takie praktyki są nielegalne, mimo tego bardzo często spotykane. Właściciel mieszkania w takiej sytuacji nie wie, że mieszkanie jest podnajmowane, co równa się z tym, że nie udzieli pozwolenia na potrzebny meldunek. Dlatego w takim miejscu nie ma możliwości meldunku.

Innym przypadkiem oszustw meldunkowych jest podnajmowanie mieszkań socjalnych, które ktoś otrzymał w ramach pomocy z urzędu, z dokumentem WBS. Osoba, której się takie mieszkanie należy, sama z niego nie korzysta, więc zaczyna nielegalnie je podnajmować. To również bezprawne praktyki, które uniemożliwiają posiadanie meldunku pod danym adresem.

Jeżeli mieszkanie wynajmowane jest na “normalnych” zasadach, czyli od właściciela lub ze spółdzielni i obie strony zgadzają się i znają zasady umowy, wówczas pozwolenie na meldunek jest wystawiane automatycznie. Na moim przykładzie powiem, że formularz meldunkowy dostaliśmy od spółdzielni wraz z podpisaniem umowy o wynajem.

Ubezpieczenie zdrowotne w Niemczech

Każdy mieszkaniec Niemiec ma również obowiązek posiadania ubezpieczenia zdrowotnego. Każdy! W odróżnieniu od Polski tutaj można jednak wybrać sobie takie ubezpieczenie w dowolnej kasie chorych (niem. Krankenkasse). Każda kasa ma inną ofertę i kuszące dodatki, które zachęcają Cię do ubezpieczenia właśnie tam. Niektóre oferują jakieś extra usługi zdrowotne, a jeszcze inne gotówkę w prezencie na start, gdy udokumentujesz swoją dobrą kondycję zdrowotną (np. badaniami lekarskimi i karnetem na siłownię).

Ubezpieczenie zdrowotne powinno się mieć już od pierwszego dnia stałego pobytu w Niemczech, czyli od momentu zameldowania. Są od tej zasady wyjątki, np. dotyczące studentów, pracowników przygranicznych lub sezonowych, ale w tym artykule mówię o osobach planujących stały pobyt w Niemczech i szczególnie na to uczulam.

Do lekarza w Niemczech zawsze zabieraj swoją elektroniczną kartę ubezpieczenia zdrowotnego, którą dostaniesz od swojej kasy chorych.

Niektórzy próbują się nie ubezpieczać, by zaoszczędzić na składkach zdrowotnych i pracować bez zgłoszenia się w kasie chorych. Jednak może generować to w przyszłości wysokie koszty, nawet brak możliwości późniejszego dołączenia do kas chorych bez spłacenia zaległych składek. Zresztą nie ma sensu ryzykować i w razie wypadku płacić za wezwanie karetki czy jechać ze złamaną nogą do Polski. A niestetym, z wiadomości na mojej skrzynce mailowej, znam i takie przypadki.

Mam koleżankę, która uległa pokusie oszczędzenia na ubezpieczeniu zdrowotnym, po czym po kilku latach chcąc się w końcu ubezpieczyć żadna kasa chorych nie chciała przyjąć jej bez spłacenia zaległych składek. Zaległych, czyli tych które powinno się płacić od daty zameldowania w Niemczech. Żeby tego uniknąć musiała zgodzić się na członkostwo w jedynej kasie chorych, która chciała ją przyjąć – jak można się domyślić z niezbyt opłacalną ofertą.

Obowiązkowy abonament na media publiczne

Po zameldowaniu się w niemieckim urzędzie do spraw obywatelskich (niem. Bürgeramt) automatycznie pocztą dostaniesz wezwanie do płacenia tzw. opłaty GEZ (niem. der Rundfunkbeitrag). Może powiesz, że nie masz ani telewizora ani radia i podejdziesz do tematu tak jak wiele ludzi w Polsce, po prostu nie płacąc abonamentu. Jednak w Niemczech opłata na media publiczne jest obowiązkowa i trzeba ją opłacać. Jeżeli tego nie zrobisz, to będzie rosło Twoje zadłużenie i pewnego dnia instytucja zajmująca się tymi płatnościami zgłosi się do Ciebie po zaległe składki.

Opłata na media publiczne wynosi 55,08€ na trzy miesiące i jest pobierana od jednego miejsca zamieszkania, a nie od osoby. Czyli wystarczy tylko jedna osoba w mieszkaniu, która płaci taki abonament. Opłatę GEZ można regulować online na stronie Rundfunkbeitrag i wybrać sobie częstotliwość pobierania składki czy zrezygnować, jeżeli jest już pobierana od innego lokatora.

Istnieją grupy, które są zwolnione z obowiązku płatności opłaty medialnej. Są to:

  • osoby pobierające świadczenia socjalne (np. Arbeitslosengeld II),
  • osoby robiące Ausbildung oraz studenci, którzy otrzymują BAföG i nie mieszkają u swoich rodziców,
  • osoby niesłyszące i niewidzące,
  • seniorzy otrzymujący pomoc w postaci Grundsicherung im Alter.

Szukanie mieszkania w Niemczech

Kto szukał mieszkania w większym niemieckim mieście, ten doskonale wie, co to oznacza. Castingi, biurokracja, wysokie ceny i jeszcze wyższe wymagania. Wszyscy, którzy przyjeżdżają do Niemiec, muszą liczyć się z tym, że wynajem mieszkania to wyzwanie, które trzeba logistycznie przemyśleć. Do wynajęcia mieszkania potrzebnych jest szereg dokumentów i zaświadczeń.

Trudny rynek mieszkaniowy rodzi pole do popisu dla oszustów, którzy tylko czekają na desperata, który walczy o mieszkanie kilka miesięcy i jest już bardzo sfrustrowany. Tacy oszuści obiecują super mieszkanie, ale przelew trzeba im zrobić od razu, żeby je sobie “zaklepać”. Uważaj i nigdy nie przelewaj żadnych pieniędzy przed podpisaniem umowy i zobaczeniem mieszkania!

Mieszkania na wynajem na niemieckim rynku różnią się od tych w Polsce. Po pierwsze wynajmowane są zazwyczaj puste: nie mają mebli, a często również kuchni (wyjątkiem są tutaj mieszkania wynajmowane na czas tymczasowy). Po drugie na oglądanie mieszkania zazwyczaj przychodzi kilka osób i odbywa się tzw. casting, czyli na podstawie dostarczonych dokumentów oraz ewentualnej rozmowy podczas oglądania mieszkania wybierani są “idealni” kandydaci/kandydatki. A po trzecie często już podczas oglądania mieszkania lub jak najszybciej po, trzeba dostarczyć wszystkie niezbędne do wynajmu dokumenty.

Pierwsze mieszkanie w Niemczech: jak poradzić sobie na początku?

Co w sytuacji, gdy ktoś dopiero przyjechał do Niemiec albo szuka mieszkania na przyjazd? Jak można obejść ten problem? Oto kilka moich sprawdzonych sposobów.

#Zapłata z góry

Jednym z rozwiązań to zapłata z góry np. za półroczny czynsz (w zależności od ustalonej kwoty). Gdy właściciel ma ofertę zapłaty za kilka miesięcy z góry, wówczas jest bardziej skłonny uwierzyć i zaufać wynajmującemu.

W tym przypadku trzeba jednak bardzo uważać!!! Nie przelewajcie nikomu pieniędzy przed podpisaniem umowy! W sieci krąży wiele ogłoszeń, które są po prostu zwykłymi oszustwami! Jeżeli widzicie na swojej skrzynce wiadomość typu: “nie ma mnie obecnie w Berlinie, ale chętnie wynajmę Ci to mieszkanie. Wyślij mi proszę pieniądze na dane konto, a moja ciocia/siostra/koleżanka/teściowa przyniesie Ci klucz i pokaże mieszkanie” lub tym podobne, to nigdy się na to nie zgadzajcie!

Ja wiem, że szukanie mieszkań jest frustrujące i czasami chwytamy się różnych rozwiązań, jednak uważajcie na oszustów, oni właśnie zarabiają na takich desperatach jak my! Pieniądze przelewajcie dopiero po podpisaniu umowy, obejrzeniu mieszkania i dograniu wszystkich szczegółów z właścicielem!

#Wygraj sobą i swoją historią

W tym tricku chodzi o wynajęcie mieszkania od osoby prywatnej, czyli bezpośrednio od właściciela. Spółdzielnie mają swoje zasady i raczej nie da się tego przeskoczyć, jednak osoba prywatna może nagiąć swoje reguły, jeżeli Was pozna i Wam zaufa. Niestety trzeba liczyć się z tym, że mieszkanie od osoby prywatnej może być droższe niż to od spółdzielni. Jak to mówią – coś za coś!

Ja właśnie w taki sposób wynajęłam nasze pierwsze mieszkanie w Berlinie. Przeprowadzaliśmy się wówczas z Monachium i, mimo że w Monachium mieliśmy pracę i regularne dochody, to w Berlinie traktowali nas jak bezrobotnych. Dlatego nasze pierwsze mieszkanie było bardzo nieopłacalne, ale wynajęliśmy je od osoby prywatnej i przez to wymagania właściciela nie były aż tak restrykcyjne. Po roku mieszkania tam postaraliśmy się o mieszkanie od spółdzielni, w starym wypowiedzieliśmy umowę i po prostu się przeprowadziliśmy.

#Wynajem lokum z portali typu Airbnb

Kolejnym sposobem na ominięcie uciążliwej biurokracji dotyczącej mieszkań w Niemczech jest skorzystanie z portalu typu Airbnb. Piszę “typu”, ponieważ ja znam tylko ten, ale może są jakieś inne tego rodzaju. Można tam wynająć mieszkanie na pierwsze dwa/trzy miesiące i z czasem szukać czegoś bardziej odpowiedniego.

Może cenowo nie jest to super opłacalna opcja, jednak da Wam czas na zgromadzenie wszystkich niezbędnych dokumentów i szukanie swojego wymarzonego lokum. Czasami można dogadać się z właścicielem takiego mieszkania i może zgodzi się na dłuższy wynajem, kto wie.

#Wynajem tymczasowy

Kolejną metodą na wynajem mieszkania w Niemczech bez niezbędnych dokumentów jest wynajem tymczasowy. Są mieszkania, które przez rok lub kilka lat stoją z jakiegoś powodu pustewłaściciele szukają lokatorów na ten określony okres. Czasami właściciele wyjeżdżają w delegacje, niekiedy na roczne wymiany studenckie lub z innego powodu w danym terminie nie korzystają z mieszkania. Nie jest to idealne rozwiązanie, ale daje przynajmniej trochę czasu na polowanie na inne lokum.

#Wynajem pokoju

Ostatnim sposobem, który pozwoli ominąć trochę niemiecką biurokrację, jest wynajem pokoju. Z tego sposobu skorzystaliśmy, przyjeżdżając pierwszy raz do Niemiec, w Monachium. Wówczas wynajmowaliśmy pokój w dzielonym mieszkaniu i dopiero jak stanęliśmy na nogi, to zaczęliśmy szukać swojego lokum. Co w Monachium graniczy z cudem, ale jednak się udało! Także nie martwcie się, na pewno Wam również się uda! Może to niestety jednak zająć bardzo dużo czasu.

Do wynajęcia pokoju już nie trzeba mieć aż tylu dokumentów, można to zrobić bezproblemowo na odległość. I dopiero wówczas po trzech miesiącach pracy, zacząć poszukiwania mieszkania pod wynajem. Na spokojnie, na miejscu i już z wszystkimi potrzebnymi dokumentami.

Ściąganie plików z internetu jest karalne w Niemczech

Chodzi tutaj zwłaszcza o programy wymiany plików typu P2P (np. uTorrent, eMule, Ares), które pobierają i automatycznie udostępniają dalej wybrany przez nas zbiór danych. Użytkownicy takich programów często nieświadomie udostępniają pliki chronione prawem autorskim.

W Niemczech ściągnięcie z sieci filmu czy piosenki może skończyć się naprawdę wysokimi kosztami. Osobiście znam kilka osób, które po pobraniu swojej ulubionej płyty z muzyką, dostało list z wezwaniem do zapłaty pokaźnej sumy, nawet 200 euro za każdą piosenkę pobranego nielegalnie albumu muzycznego! Ściąganie z Internetu reguluje w Niemczech prawo autorskie Urheberrechtsgesetz, w skócie UrhG.

Oczywiście można próbować coś pobierać, bo nie wszystkie takie sprawy zostają wykryte i nie wszystkie polskie strony z plikami do pobrania są w Niemczech znane. Zatem jak ktoś lubi życie na krawędzi to proszę bardzo, ale chyba nie ma sensu jeszcze bardziej utrudniać sobie życia.

Czy znajomość języka niemieckiego jest potrzebna do życia w Niemczech?

Emigracja do Niemiec nieodłącznie wiążę się z nauką bądź znajomością języka niemieckiego. Osiedlając się w Niemczech mamy możliwość skorzystania z programu nauki języka dofinansowanego przez państwo niemieckie na rzecz integracji imigrantów i uchodźców. Ten projekt kryje się pod nazwą kursów integracyjnych, czyli kursów języka niemieckiego do poziomu B1.

Nie można zapomnieć o dodatkowej nauce, tej poza kursami. Na moim blogu znajdziesz wiele pomysłów na przyswajanie niemieckiego oraz propozycje darmowych miejsc w sieci, które będą Cię w tym wspierać. Sama po przyjeździe do Niemiec walczyłam, jak lwica, o to, by przyswoić sobie ten język!

Darmowa pomoc dla Polaków w Niemczech

Emigracja do Niemiec, a w tym do Berlina, mimo tego że jest jedną z najpopularniejszych wśród Polaków, potrafi przysporzyć wielu problemów i postawi przed Tobą wiele pytań bez odpowiedzi. Musisz wiedzieć, że masz możliwość skorzystania z bezpłatnej pomocy doradztw migracyjnych! W tych placówkach otrzymasz wsparcie w języku polskim i to tam uzyskasz rzetelną wiedzę oraz realną pomoc.

Dbaj również o źródła swojej wiedzy na emigracji! Nie ufaj opiniom ludzi z grup na Facebooku, pytaj w sprawdzonych miejscach i korzystaj z pomocy, którą finansuje niemieckie państwo na rzecz naszej integracji. Nie płać samozwańczym specjalistom z Internetu!!! Takie osoby często realnie Ci wcale nie pomogą, a nawet zaszkodzą i narobią bałaganu w Twojej sprawie!

Emigracja do Niemiec – nie taka straszna jak ją malują!

Każda zmiana w naszym życiu wywołuje strachgeneruje mnóstwo nerwów. Migracja do innego państwa i początek nowego życia w nieznanej rzeczywistości jest na początku bardzo trudny i stresogenny. Dlatego od punktu startu warto wiedzieć, co jest istotne i o co trzeba zadbać w pierwszej kolejności. Mam nadzieję, że przyda się Wam wiedza zebrana i przedstawiona tutaj przeze mnie.


Autorką tytułowej ilustracji jest Anna Tucholska.

Bibliografia:
  • Die Beauftragte für Integration und Migration, Witamy w Berlinie
  • Polki w Berlinie, Poradnik. Pierwsze kroki i nowe szanse
  • DGB, Wiedza chroni! Co powinno się wiedzieć jeżeli chcesz pracować w Niemczech
  • Federalne Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, Witamy w Niemczech. Informacje dla imigrantów
  • https://www.berlin.de/willkommenszentrum/pl/, Centrum powitalne Berlin
  • https://www.bamf.de/DE/Startseite/startseite_node.html
  • https://www.rundfunkbeitrag.de/zahlung/index_ger.html
Polska Kafejka Językowa w Berlinie – Twoje miejsce spotkań!

Polska Kafejka Językowa w Berlinie – Twoje miejsce spotkań!

Polska Kafejka Językowa czy SprachCafé Polnisch – niech nie zmyli Cię ta nazwa! To miejsce spotkań każdego rodzaju, nie tylko tych dotyczących języka! To stowarzyszenie to miejsce spotkań od warsztatów dla dzieci, przez wieczory autorskie, po wystawy artystów, zajęć DIY i muzykowania. Ja trafiłam do Kafejki w 2019 roku, w lutym – przez przypadek. Jednak ja nie wierzę w życiu w przypadki, a w związku z tym wiem, że tak po prostu musiało być. 🙂

Ja pisząca relację dla Tagesspiegiel w Polskiej Kafejce Językowej
Fot. Bartosz Pasik

Mój pierwszy dzień w SprachCafé

Miałam taką chwilę w moim życiu, że bardzo potrzebowałam zrobić COŚ. Coś istotnego, coś z ludźmi, coś kreatywnego. Czegoś mi bardzo w tamtym momencie w życiu brakowało i poszukiwałam szczypty poczucia sensu. Szukałam bratnich dusz oraz miejsc, które organizują fajne inicjatywy dla emigrantów z Polski i są otwarte na nowe osoby. Napisałam wtedy do wielu polskich redakcji działających za granicą oraz do organizacji i stowarzyszeń pozarządowych. Do Kafejki wysłałam wiadomość i przyszłam z polecenia dziewczyny, którą spotkałam “przypadkiem”. Przed dwuznaczność nazwy Stowarzyszenia, pewnie sama nigdy bym na nie nie trafiła, choć jestem mistrzem wyszukiwania rzeczy w Internetach. 🙂

Zatem pewnego, lutowego popołudnia napisałam maila do Agaty Koch, czyli głowy Polskiej Kafejki Językowej i zapytałam, czy nie znalazło by się dla mnie miejsce w SprachCafé. Odpowiedź, wraz z zaproszeniem na spotkanie wolontariuszy następnego dnia, dostałam dosłownie od razu! I kułam żelazo póki gorące – poszłam. Zostałam przywitana nad wyraz miło, w sympatycznej atmosferze, podczas wspólnego jedzenia i przy rozmowach. Mimo tego, że nikt mnie wtedy nie znał zaproszono mnie do wspólnego stołu całego Zespołu Kafejki. Przedstawiłam się, powiedziałam czym się zajmuję i od razu pojawił się pomysł na moje miejsce w Stowarzyszeniu. 🙂

Wiecie jak to jest, jak czasami między ludźmi coś zaskoczy? To właśnie ten przypadek! Nie dość, że okazało się, że z Agatą nadajemy na tych samym falach, to dodatkowo mamy wiele wspólnych i zabawnych podobieństw. Dla przykładu: Agaty nazwisko panieńskie jest takie samo jak moje i obie mamy urodziny w grudniu, bardzo blisko siebie. 🙂

.

Polska Kafejka Językowa i jej historia

Idea Kafejki zakiełkowała w 2008 roku dzięki małej dziewczynce Miriam. To z jej powodu pojawiło się zapotrzebowanie na obcowanie z językiem polskim. Wszystko po to, by pomóc dziewczynce z sąsiedniego przedszkola zaaklimatyzować się w nowym miejscu. W rezultacie kobiety ruszyły razem do działania i tak zapoczątkowały tę lokalną inicjatywę społeczną! Czy ta historia mogła zacząć się piękniej?

Znacie swoich sąsiadów? Ja mówiąc szczerze ani jednego/ani jednej, oprócz mówienia sobie “Hallo” na klatce schodowej i przyjaznego odbierania paczek, nie wchodzę w relacje sąsiedzkie. A takie kontakty, to przecież niewątpliwie ważny element społeczności lokalnych. I właśnie Kafejka powstawała dzięki dobremu sąsiedztwu dzielnicy Pankow. Dzięki chęci współdziałania i współtworzenia takiego miejsca spotkań w swoim Kiez (niem. dzielnica). Z szczerych, wspólnotowych pobudek w 2012 roku podjęto inicjatywę utworzenia Kafejki, a następnym krokiem była już tylko rejestracja SCP jako stowarzyszenia użyteczności publicznej.

Styczeń 2018 roku był wyjątkowym czasem dla Polskiej Kafejki – to wówczas Stowarzyszenie doczekało się swojego własnego lokum! I do tej pory przy ulicy Schulzestrasse 1, w dzielnicy Pankow znajdziecie cztery kąty SprachCafé Polnisch. Ja trafiłam do Kafejki, gdy było świętowane otwarcie kuchni, dzięki czemu mamy możliwość przygotowywania posiłków podczas różnych warsztatów i zajęć. Kolejno wspólnie cieszyliśmy się zawieszeniem nowego szyldu nad wejściem do Kafejki, a co będzie dalej? Może następny sukces leży w Twoich rękach?!

Schulze – Twoje miejsce w Berlinie

Schulze – tak zdrobniale określamy naszą siedzibę, to miejsce dla każdego z Was. Być może masz pomysł, który chcesz realizować, ale brakuje Ci miejsca i wsparcia? Przyjdź i przekonaj nas, że warto, a pójdziemy w to razem z Tobą! Kafejka jest otwarta na idee, na nowych gości, na ludzi swoich pasji i marzeń.

#Schulze to kawiarnia sąsiedzka

Napijesz się tutaj pysznej kawy, zjesz ciacho i poczytasz książkę przy stoliku w naszym ogrodzie. Nie znajdziesz tutaj perfekcji, za to czeka na Ciebie rodzinna atmosfera, kompani do rozmowy i berliński klimat, czyli na luzie, bez spiny.

#Schulze to biblioteka

Ważnym aspektem SCP jest nasza biblioteka. Nie dość, że możesz tutaj wypożyczać książki, to jeszcze za grosze “kupisz” sobie coś do swojej domowej biblioteczki! Dostajemy bardzo dużo książek od pomocnych nam osób i oddajemy je za datki na działanie Kafejki! Przyjdź i zobacz, czy znajdziesz coś dla siebie.

#Schulze to miejsce wydarzeń kulturowych

Od spotkań autorskich, poprzez pokazy filmów, po dyskusje na istotne tematy. Dzieję się tutaj zawsze dużo! Celem takich spotkań jest wymiana kultury i myśli polsko-niemieckiej, wzajemne poznawanie sięsłuchanie inspirujących historii. Wszystkie aktualne wydarzenia znajdziecie na stronie internetowej SCP oraz w naszych social mediach.

#Schulze to warsztaty

Warsztaty dla dzieci i dla dorosłych – językowe, DIY, twórczego pisania i kreatywne. Zajęć jest u nas mnóstwo! Specjalnością Kafejki są między innymi warsztaty językowe dla dzieci. Jednym z naszym filarów jest bowiem dwu- i wielojęzyczność. Dla dzieciaków z takich rodzin bardzo ważne są spotkania z językiem polskim, wspólne muzykowanie i pochłanianie języka ojczystego rodziców w naturalnej formie.

#Schulze to pomieszczenie do wynajęcia dla Twoich pasji

Być może masz pomysł na siebie, ale nie masz gdzie go realizować? Kolejny ratunek na Schulze – możesz tutaj wynająć pomieszczenie, by ziszczać swoje plany! To proste – Ty masz miejsce na urzeczywistnianie swoich pomysłów, a my fundusze na utrzymanie naszego lokum. 🙂

#Schulze to galeria obrazów

Schulze to miejsce dla artystów i ich prac. Mieliśmy u siebie już wystawy fotografii i obrazów, wspólne twórcze pisanie oraz czytanie swoich dzieł. A na co dzień znajdziesz u nas gablotkę z ręcznie robionymi pracami, które można zakupić.

#Schulze to dom dla naszego Zespołu

I najważniejsze Polska Kafejka Językowa i jej siedziba Schulze to DOM dla wolontariuszy i całego Zespołu Polskiej Kafejki Językowej. To tutaj snujemy nasze wizje, marzenia i przekształcamy to w plany.

Dołącz do nas!

Wiecie, co najbardziej mnie przeraża we wszystkich spotkania Polonii na emigracji? Te zamknięte kręgi, do których nie masz prawa się dostać. Czasami, gdy idę na wydarzenie organizowane dla Polaków w Berlinie, czuję się jak intruz! Polonia to koło wzajemnej adoracji, które nie dopuszcza nowych i młodych osób. Przede wszystkim dlatego zdecydowałam się na współpracę właśnie z SprachCafé, bo jest inna! Otwarta, pozytywnie nastawiona na nowości i świeże pomysły.

Polska Kafejka Językowa cały czas szuka wolontariuszy, ludzi młodych pragnących się czegoś nauczyć, osób kreatywnych gotowych do działania, a w tym i Ciebie! Czasami pytacie mnie jak poradzić sobie z samotnością za granicą i jak odnaleźć swoje miejsce w obcym kraju. Ano właśnie tak! Przez takie inicjatywy jak SprachCafé, dzięki wzajemnemu wspieraniu się i dążeniu do swoich marzeń na emigracji.

Co, jak i kiedy?

Wszystkie informacje znajdziesz na stronie internetowej SCP oraz na naszych mediach społecznościowychFacebook i Instagram.

Gdzie?

SprachCafé Polnisch
Schulzestr 1

13187 Berlin-Pankow



.
Kurs integracyjny: co to jest i jak się na niego dostać

Kurs integracyjny: co to jest i jak się na niego dostać

Wszyscy mówią, że żeby najlepiej i najtaniej nauczyć się języka niemieckiego trzeba iść na kurs integracyjny, który organizuje niemieckie państwo dla nas – emigrantów. Ale czy wiecie, gdzie takie zajęcia się odbywają i co trzeba zrobić, żeby dostać się na takie kursy? Pewnie nie… Kiedyś sama robiłam taki kurs i musiałam metodą prób i błędów dojść do tego, jak to wszystko załatwić! Jak się domyślacie, na początku jak się nie zna języka, jest to dość trudne. 

Co to jest kurs integracyjny? 

Kurs integracyjny to kurs języka niemieckiego do poziomu B1 dla emigrantów i uchodźców, dofinansowany przez państwo niemieckie. Kurs liczy 600 godzin zajęć językowych100 godzin zajęć z zakresu wiedzy o Niemczech (kurs orientacyjny).

Suma lekcji kursów integracyjnych zależy jednak od tego, jakim systemem się uczymy. Są kursy specjalne dla analfabetów oraz osób, które posługują się innym pismem (np. cyrylicą czy pismem arabskim). Niemcy oferują również specjalne kursy dla rodziców z dziećmi, podczas których dzieciaki mają zapewnioną opiekę, a rodzice mogą się w spokoju uczyć. Młodym dorosłym do 27. roku życia oraz osobom, które żyją już dość długo w Niemczech, ale jeszcze nie znają języka niemieckiego na tyle, aby czuć się pewnie, państwo niemieckie także proponuje kursy integracyjne.

>>Kliknij tutaj po informacje o kursie integracyjnym w języku polskim!<<

Oczywiście nie wszyscy muszą te kursy robić w przepisowym czasie –  można dołączyć do grupy bardziej zaawansowanej. Dla tych, którzy przyswajają sobie języki dość szybko, istnieją intensywne programy kursów. Na początek zaleca się zrobienie testu, który będzie podstawą do oceny poziomu języka i umieszczenia w odpowiedniej grupie.

Jak i gdzie załatwić kurs integracyjny?

Kursami integracyjnymi dla migrantów zajmuje się nikt inny jak Urząd za nas odpowiedzialny – BAMF Bundesamt für Migration und Flüchtlinge (Urząd Federalny ds. Migracji i Uchodźców). Należy zacząć od wypełnienia wniosku. Dostępny on jest na stronie BAMF, a następnie wypełniony już wniosek wysłać do odpowiedniej Filii Urzędu dla Migrantów i Uchodźców. Później nie zostaje nic innego jak cierpliwie czekać na odpowiedź i dokumentu z Urzędu. Ja czekałam około dwóch tygodni. 

Tutaj sprawdzisz, gdzie wysłać swój wniosek: https://bamf-navi.bamf.de/de/Themen/Behoerden/.

Screen ze strony BAMF

Jak znaleźć szkołę, która prowadzi kursy integracyjne?

Z BAMF, po złożeniu odpowiedniego wniosku, powinny przyjść dokumenty z zezwoleniem na podejście do kursu języka niemieckiego w systemie kursów integracyjnych. Gdy już dostaniecie całą papierologię od BAMF, to w ciągu dwóch lat należy zrobić kurs integracyjny. Później pozwolenie będzie już nieaktualne.

Dopuszczenie do kursu integracyjnego jest ważne przez dwa lata!

Z Urzędu Federalnego ds. Migracji i Uchodźców dostaniecie, wraz z pozwoleniem na uczestnictwo w kursie integracyjnym, wszystkie informacje o kursie w języku polskim. W liście z BAMF będą podane również przykładowe szkoły, które prowadzą kursy integracyjne. Oczywiście można szukać szkół na własną rękę w swojej okolicy. Wówczas należy iść z dokumentem z Urzędu do wybranej przez siebie szkoły lub jednostki prowadzącej kursy integracyjne i się na niego po prostu zapisać. Po zrobieniu testu na znajomość języka dostaniecie się do odpowiedniej dla Was grupy i śmiało możecie zaczynać naukę! 

Tutaj znajdziesz kursy integracyjne w Twojej okolicy: https://bamf-navi.bamf.de/de/Themen/Integrationskurse/.

Jaki jest koszt kursu integracyjnego?

Państwo niemieckie dofinansowuje kursy językowe, ale niestety nie są one całkowicie darmowe dla osób pracujących. Jednak koszt godziny lekcyjnej takiego kursu jest bardziej opłacalny niż w prywatnych szkołach. Uwierzcie mi, że tańszego kursu z taką liczbą godzin nie znajdziecie! Za kurs integracyjny płaci się w miesięcznych ratach w placówce, w której się uczycie. Koszty często się zmieniają, dlatego nie będę podawała tutaj konkretnych liczb. Dla przykładu od 1.01.2021 obowiązują nowe ceny – aktualne zawsze znajdziesz TUTAJ.

A co najfajniejsze, jeżeli będziesz się pilnie uczyć i zdasz egzamin końcowy – B1 – to masz prawo ubiegać się o zwrot połowy kosztów! Wówczas na stronie BAMF znajdziecie odpowiedni wniosek i wypełniony należy wysłać do Urzędu Federalnego ds. Migracji i Uchodźców.

Jeżeli pobieracie zapomogi socjalne lub jesteście osobami bezrobotnymi to możecie brać udział w kursie integracyjnym kompletnie za darmo. Oznacza to także, że dostaniecie zwrot kosztów podróży do szkoły!

Jak złożyć wniosek o kurs integracyjny?

Zdaje sobie sprawę, że jest to dosyć trudne dla osób, które w ogóle nie znają języka, ale uwierzcie mi, że się da! Sama tego doświadczyłam na własnej skórze, ze słownikiem w ręce! Ewentualnie można porozumiewać się po angielsku, więc bez stresu! Strona BAMF dostępna jest również w języku angielskim

Wystarczy tylko przebrnąć przez formularz po niemiecku, a potem BAMF ułatwia sprawę, ponieważ wysyła list w języku ojczystym. Dla ułatwienia wrzucę Wam tutaj przykładowo wypełniony formularz z BAMF. Także do dzieła!

Jeżeli szukasz dodatkowych metod nauki języka niemieckiego to koniecznie zaglądaj na mojego bloga. A jeżeli ciągle czujesz, że język niemiecki nie jest dla Ciebie to natychmiast przeczytaj mój wpis o mitach blokujących naukę języka niemieckiego!

Teraz już na pewno sobie poradzisz! Trzymam kciuki za Twoją naukę niemieckiego i fajne życie na emigracji!